casualplay
30.10.10, 15:44
Problem dotyczy bardzo nieregularnego przyjmowania posiłków, i raczej fatalnej diety. Córka ma dwa i pół roku, jest dużą, zgrabną dziewczynką, i dotychczas nie widać było u niej oznak otyłości. Od kilku tygodni obserwujemy jednak, że mała bardzo zaokrągliła się na buzi i ma większy, po prostu pulchny brzuszek, widać też fałdki na pupie. Nie ma się co oszukiwać, tyje. Staramy się karmić ją zdrowo, nie przeginając w żadną stronę, w posiłkach znajdują się więc mięsa, sery, owoce, warzywa, pieczywo, czasem słodycze. Lubi praktycznie wszystko, choć najbardziej, oczywiście, rzeczy najmniej zdrowe - podsmażone ziemniaczki, mielone kotlety, sadzone jajko, czekoladę. Ograniczam to, jak mogę, czasem jednak się złamię, gdy mała nic nie chce jeść przez cały dzień i tylko na te ziemniaczki patrzy zachłannie... Tu właśnie pojawia się problem. Kompletnie nie potrafię się dopasować do jej apetytu, bo wciąż sama wprowadza zmiany. Jednego dnia na śniadanie zje dwie kromki chleba z twarożkiem, następnego dnia nie tknie śniadania aż do południa. Jednego dnia z obiadu zje samo mięso, następnego dnia, mając to samo na talerzu, zje same ziemniaki, albo samą surówkę z ogórka. Raz gardzi zupą, innym razem prosi o trzecią!!! dokładkę. Z ryżu z sosem wydłubie cały ryż, zjadając sos - następnym razem odwrotnie. Straciłam już inwencję twórczą, bokiem mi wychodzi robienie kolorowych buziek na kanapkach, których nie zjada, ozdabianie talerzyków, kolorowanie makaronów itd. Mała albo wpada w niejedzenie, albo w wielkie obżarstwo. Sama wyjmuje sobie z lodówki jogurt, albo robi kanapkę, zanim zdążę się obrócić, już coś wcina. Nie pomaga ustalanie godzin posiłków, odebranie niezjedzonego śniadania i przetrzymanie jej do obiadu bez jedzenia. Jest przy tym ruchliwa, zamiast chodzić - biega. Okaz zdrowia, nie kichnęła od zeszłego roku, na oko wszystko z nią w jak najlepszym porządku. A jednak tyje, waży już prawie osiemnaście kilo, i choć jest przy tym bardzo proporcjonalna, a nie zwyczajny grubasek, to widzę, że to początek problemów... Sami z mężem nie należymy do szczupłych i dobrze wiemy, że jeśli przegapimy moment, kiedy trzeba zareagować, będzie już coraz trudniej wrócić jej do prawidłowej wagi.
Bardzo proszę o radę - jak konsekwentnie ją odchudzić, jak skutecznie wyeliminować "niedobre" jedzenie, czym ją karmić, by było zdrowo i smacznie?