czarnywrobel
31.10.10, 00:08
Witam i mam prośbę o pomoc. Synek ma 7 mcy. Gdy miał około 4 mcy zaczęła się pojawiać krew w stolcu (nie stosowałam diety eliminacyjnej). Pediatra osądził, że należy odstawić nabiał. Odstawiłam. Poprawa. Potem powrót problemu. Spróbowałam jeść nabiał. Było dobrze. Potem znów krew. Pediatra dalej obstawiał nabiał. W porządku, odstawiłam na stałe wszystko, co zawiera mleko. Problem zniknął. Teraz czasem zjem coś, coś mlecznego, ale bardzo rzadko. Od około miesiąca rozszerzamy dietę. Było bardzo dobrze, nie licząc zaparć. Przeczytałam, że szpinak jest na to dobry. Zawiera mleko, ale powoli spróbowaliśmy. Bez objawów uczulenia. Kilka razy spróbowałam kaszki na mm, bez reakcji uczuleniowych. Około 3 tyg temu prawdopodobnie po domowej zupce z dyni małego wysypało na plecach. Wysypka trochę jak przy azs, ale chyba nie swędzi. Do tego biegunka. Dzień wcześniej mały zjadł też trochę szpinaku słoikowego. Tym razem innej firmy. Od tej pory syn jadł tylko "pewne" rzeczy. Z pleców zeszło. Dostał pierwszy raz żółtko. Dwa dni minęło. Pojawiła się wysypka na łokciach z obu stron i na nóżce. I już głupieję. Może to żółtko, a może coś ja zjadłam... Proszę poradzić, czy to możliwe, żeby uczuliło coś, co wcześniej nie uczulało? Czy to możliwe, żeby uczulał nabiał, skoro mm nie szkodziło? No i najważniejsze, co teraz zrobić? Zacząć od nowa i sprawdzać produkty pojedynczo? Np. przez tydzień mały ma jeść tylko marchewkę i moje mleko i w ten sposób dochodzić winowajcy? Bardzo będę wdzięczna za radę.