matka_karmiaca
19.11.10, 15:15
Dobra, nie śmiejcie się... Gotuję te homeopatyczne ilości manny dla mojej 5,5 miesięcznej pannicy i nie wiem, czy nie robię czegoś źle...
Biorę dwie łyżeczki kaszy (mam mannę zwykłą, ponoć BIO i ekologiczną, firmy Młyny Wodne, na opakowaniu nie ma przepisu), mieszam je z niewielką ilością wody (butelkowanej Nestle), w najmniejszym garnuszku na najmniejszym palniku zagotowuję ok. 200 ml tej samej wody i na wrzątek wlewam tę namoczoną kaszkę. Gotuję ok. 5-6 minut, stale mieszając, bo przywiera.
Moje wątpliwości biorą się stąd, że ciągle czytam o "zagęszczaniu kaszką", a moja manna po ugotowaniu nie jest bynajmniej gęsta, a jak jeszcze wymieszam ją z moim mlekiem, to efekt jest nawet bardziej płynny niż półpłynny.
Pytania dodatkowe: zirytowana tym gotowaniem kupiłam kaszkę Holle, którą miesza się z wodą lub mlekiem o temperaturze ok. 50 stopni. Jak domowym sposobem ocenić, czy płyn ma 50 stopni? Czy mogę podgrzewać obiadki ze słoiczków do takiej temperatury i dosypywać do nich kaszki, czy są na to nie dość płynne?