vanilia21
10.10.11, 13:12
Od jakiegoś czasu staram się rozszerzyć dietę moim 6-miesięcznym córeczkom. Niestety idzie nam bardzo opornie. Zaczęłam od marchewki. Po 6 dniach podawania na buziach (tylko na buziach) dziewczynki dostały krostek, które z upływem czasu, nawet po odstawieniu marchewki zaczęły robić się czerwone, jakby zaognione. Zrobiłam więc przerwę, krostki zniknęły, spróbowałam raz jeszcze i to samo. Odstawiłam. Następna była dynia. Kasia dostała krostek po 2 dniach jedzenia, Karolina zaś 7-go dnia, wtedy kiedy do dyni miałam dodać ziemniaka :( Krostki są takie same.
Konsultowałam tę sprawę z 3 lekarzami i każdy dziwił się na to. Podobno alergia pokarmowa objawia się w innych miejscach. Próbowali wiązać to z dużą ilością śliny, którą małe teraz produkują, z ząbkowaniem, z kontaktem zewnętrznym marchewki i dyni na buzi. Spotkałam się też z opinią jednego z nich, że nie powinnam absolutnie odstawiać tych produktów, bo to nie alergia pokarmowa, bo na taką zdecydowanie dłużej się pracuje... Już sama nie wiem co robić. Został nam ziemniak, burak, jabłko... A jak na to też będą tak reagowały? Jakie warzywa i owoce powinnam teraz wprowadzać?
Jeżeli taka sytuacja będzie się powtarzała to do jakiego specjalisty powinnam się udać - do dermatologa czy alergologa? A może innego? Dziewczynki skończyły 6 mcy i powinny jeść już zupy z mięsem, ale do niego nam niestety daleko...
Dodam, że karmione są Bebilonem Pepti (ze względu na problemy z wypróżnianiem). Ze stałych leków, które przyjmują to żelazo (o ile ma to jakieś znaczenie).