posiłki stałe - to wcale nie jest proste

11.10.11, 13:59
Witam,
moja Kasia (do 6 m-ca tylko piersiowa) ma obecnie 7 m-cy i od miesiąca próbuję rozszerzać jej dietę, nie przypuszczałam jednak, że będzie to takie trudne.
Najczęściej gotuję jej sama warzywa i później przecieram na sitku, czasami podaję słoiczki niestety zjada około 2 łyżeczek, nie jestem pewna do końca bo karmię ją malutką łyżeczką od kawy (od 2 tyg. ż. je nią witaminkę) bo tymi plastikowymi jakoś nam nie szło (za duże, za głębokie, za szerokie). Poprawy w każdym razie nie widzę. Wszystkie warzywa muszą być przetarte bo grudki i gęstsze papki wymiotuje.
Dzisiaj ziemniaczka i kalafiorka polałam jej swoim mlekiem była poprawa chętniej otwierała buzię, ale co z tego jeżeli nie przełykała. Po kilku łyżeczkach, które włożyłam jej do buzi okazało się, że ma całą buzię w papce. Musiała chyba przetrzymać w policzkach, bo jak wkładałam kolejną łyżeczkę to tego nie zauważyłam. Przy połykaniu widzę u niej odruchy wymiotne.
Probiotyki rozpuszczone w moim mleku bardzo chętnie je łyżeczką, problem jest jedynie z warzywami.
Co mam w tej sytuacji zrobić? Podawać jej te warzywa prawie płynne? Podczas zagadywania wciskać gęstsze? odczekać z podawaniem posiłków stałych i spróbować ponownie za tydzień?
Jaka jest procedura postępowania w takich sytuacjach i jakie są Wasze doświadczenia?
Zamierzałam z początkiem listopada wrócić do pracy, ale to raczej będzie niemożliwe (butelki nie akceptuje).
    • mrs.t Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste 11.10.11, 22:08
      nie trzeba sobie utrudniac zycia
      dziecku trzeba dac czas

      w tej chwili na szybko podrzuce tylko watki, moze cie natchna
      forum.gazeta.pl/forum/w,1135,126625455,126661312,Re_niejadek_ponizej_trzeciego_centyla_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,1135,118348027,118348027,jak_rozszerzac_diete_u_5_5_m_nego_wybredniaka.html
      a takze z sygnaturki linki o rozszerzaniu diety.
    • Gość: mamaNikodema Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.10.11, 09:39
      Moim zdaniem musisz dac jej więcej czasu na zaakceptowanie nowości czyli próbowac,próbowac i jeszcze raz.
      Polecam zakup blendera,jest rewelacyjny,bo po ugotowaniu zupy miksujesz sobie na taką konsystencję jak chcesz,nawet płynną.
      Mój syn nie lubi łyżeczek metalowych,może Twoja córcia też.Poszukaj dobrze,bo lyżeczki są różne,my mamy Tommee Tipee(jakoś tak się pisze),są
      węższe nawet jak ta od herbaty i bardzo opływowe i przyjazne.
      Aaaa jeszcze jedno.Z gęstością też eksperymentuj.Mój syn np.płacze jak ma za rzadką zupę,bo nie wie czy to picie czy co z tym robic,bo nie podane w butli,więc o co chodzi.A jak ma gęsto podane łyżką to wszystko mu się zgadza.
      Cierpliwości i powodzenia.
    • matka_karmiaca Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste 12.10.11, 11:06
      Nic nie wciskać, bo pogłębisz odruchy obronne. Jedz razem z nią, pokazuj, jak żujesz i przełykasz, dzieci lubią naśladować.
      Jeszcze z temperaturą możesz pokombinować.
      Grudki to wyższa szkoła jazdy, powiedziałabym, że trudniejsze niż całe warzywo w kawałku - nie ma co się z nimi spieszyć.

      Możesz spróbować łyżeczek Canpola - ja mam takie małe zmieniające kolor na gorące i jedną silikonową. Są mniejsze niż mała łyżeczka kawowa i ładnie mieszczą się w małej buzi.
    • katarzynajarzyna Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste 12.10.11, 11:26
      Po pierwsze i najważniejsze: nie stresuj się.
      Daj czas sobie i córce, to dla niej ogromna nowość, każdy smak to odkrycie i wcale nie musi tak od razu jej się to podobać. Nie wciskaj na siłę - bo się zniechęci zupełnie, ani mimochodem - jedzenie to rytuał.
      Nie denerwuj się tym, że nie chce grudek - przyjdzie na to czas. U nas było podobnie: synek nie znosił grudek w jedzeniu, od razu reagował odruchem wymiotnym. Niepokoiłam się, bo miał wtedy już około 10 miesięcy pewno i dawałam papki. Około 11/ 12 miesiąca mieliśmy też taki epizod kilkutygodniowy, że synuś nie chciał nic nowego, uparł się na trzy słoiczkowe obiadki i wszystko inne było ble. Też daliśmy mu czas, chociaż przyznam, że czułam się trochę bezsilna, nie wiedziałam co robić. A potem nagle mu się odmieniło, zwłaszcza po ukończeniu roczku stał się bardziej śmiały w testowaniu nowych smaków i konsystencji, zaczęło go interesować co jest u nas na talerzu i... teraz je normalnie:-)
      Tylko spokój może Cię uratować:-)

      Małe plastikowe łyżeczki ma Canpol.

      pozdrawiam
      Kasia
    • mia_siochi Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste 12.10.11, 15:37
      te są fajne, małe i płytkie
    • ninkapitulinka Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste 13.10.11, 11:42
      Witam serdecznie
      Chyba każda z nas do końca nie wiedziała ze rozszerzanie diety naszych maluchów będzie takim dłuuuuuugim i niełatwym procesem. Ale tak właśnie jest i trzeba to potraktować jako normę. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i wsłuchać w potrzeby naszych maluchów. Ja przygodę z BLW zaczęłam kiedy Ninus skończyła 6 m-cy, teraz ma 17 i w sumie dopiero od miesiąca cycuś mamy nie stanowi jej głównego pożywienia, pierwszeństwo zaczęło mieć inne jedzonko;) Ja do roku byłam z Niną w domu i faktycznie 90% jej diety to było mleko mamy. Ale codziennie był rytuał co najmniej 3 wspólnych posiłków i przygody z BLW. Fakt, że 90% z tego co Mała miała na talerzu nie trafiało do jej brzuszka tylko wszędzie indziej wokoło, ale z perspektywy czasu WARTO BYŁO uzbroić się w cierpliwość, bo młoda wcina teraz samodzielnie prawie wszystko.
      Piszesz, że przecierasz młodej jedzenie, a czy próbowałaś dawać jej w kawałkach tak jak to proponuje metoda BLW. Pierwsze próby raczej nie skończą się konsumpcją, ale dziecko ma okazję zaprzyjaźnić się z tym jedzeniem krok po kroku. Codzienne próby i podawanie jedzenia maluchom na tym polega rozszerzanie diety.
      Jeśli chodzi o twój powrót do pracy to dziecko sobie da radę i pewnie właśnie wtedy zacznie bardziej aktywnie jeść, no bo mamy cycka nie będzie w pobliżu. Siadaj z nią do wspólnego jedzenia jak najczęściej, ale nie wmuszaj i nie rób nic na siłę, bo to przynosi odwrotny skutek.
      Daj dziecku wolną rękę, jak chce niech zje, jak nie to nie.
      Życzę powodzenia.

      PS W sumie to do końca nie jestem pewna czy stosujesz BLW?
    • agnieszka.lelen Re: posiłki stałe - to wcale nie jest proste 14.10.11, 21:40
      Proszę nie podawać na siłę i nie próbować wybiegów odwracających uwagę dziecka. Przymus wywołuje skutek odwrotny do zamierzonego i utrwala złe skojarzenia z jedzeniem/posiłkiem. Podając posiłek można samemu pokazywać co z tym robimy: żujemy, mielemy i połykamy wyraziście. Warto podawać dziecku kawałki produktów do samodzielnego próbowania: na talerzyku, do rączki; można też podawać zupełnie płynną zupkę, ew. wymieszaną z odciągniętym mlekiem. Nierzadko bywają trudności z warzywami; ich smak nie odpowiada niemowlętom i wymaga dłuższego czasu przyzwyczajania.
      Pozdrawiam. Agnieszka Leleń
      lekarz w Klinice Pediatrii i Żywienia IP Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja