siwa601
05.08.12, 17:00
Syna, 2 lata (waga 12,3/90cm) od 4 dni praktycznie nic nie je. Wcześniej jadł bardzo mało ale coś jadł. Aby przybliżyć powiem że karmiłam do 14 miesiąca, dietę rozszerzałam koło 5 m-ca i jadł dosłownie wszystko od samego początku. Jak miał 11 miesięcy zaczął chodzić do prywatnego żłobka i tam najpierw sama dawałam obiadki ale po miesiącu jak zauważył że dzieci mają inne jedzenie panie zaczęły dawać mu to co wszystkim i zaczął jeść ale tylko zupki. Drugie danie cokolwiek by to nie było nie było jedzone. Potem jedna zupka była mało więc miał podwójną porcję i tak zostało że zupy je chętnie natomiast inne rzeczy które nie są płynne bardziej lub mniej są nie tykane. Problem w tym że NIGDY nie zjadł kanapki (suchą kromkę sporadycznie), naleśnika, jajka (chyba że w zupie rozbełtane), ogórka, pomidora i innych warzyw (oprócz tych co w zupie) z owoców od dłuższego czasu nic nie je wcześniej jabłko i banan. Wędlina, ser czy jakiś pasztecik również nie podchodzi. Więc rano jak wstanie wypije kubek mleka z kleikiem (Bebiko 4R), koło 10 sporadycznie płatki na mleku, potem troszkę zupki i po spaniu jogurt lub serek, do spania mlek. Jak wychodzimy to zje na dworze wafla ryżowego. Piję wodę i sokiem lub cytryną. Co zauważyłam zje wszystko co suche np. wafel, ale jedzenie które jest wilgotne, czy ma inną konsystencję i on to dotknie wywołuje grymas obrzydzenia, wycieranie rąk przez 5 minut i oczywiście ta rzecz jest już nie do zjedzenia. Od 4 dni jest kryzys po wypił raz dwa łyki mleka, raz pół kubka wczoraj nic nie wypił z porannego mleka. Nie zjadł przez 2 dni wcale ani zupki ani jogurtu. Uwielbia makaron ze szpinakiem więc mu wczoraj zrobiłam to zjadł kilka łyżeczek dziś rano wypił co prawda mleko i zjadł kubeczek jogurtu rano ale na obiad nic i od 8 godzin nic nie miał w ustach. Dwa razy miał wyniki krwi na granicy, jutro odbieramy kolejne. Jestem załamana i boję się że za chwilę znajdziemy się w szpitalu. Nie wiem jak mam podejść to tematu, jak proponować jedzenie, jak zachęcać do nowych potraw. Jak jeszcze nie zje dziś kolacji to już chyba całkiem się załamie. Może do jakiegoś specjalisty powinnam się z nim udać.