Gość: dada
IP: *.dynamic.chello.pl
22.08.12, 09:39
Od poczatku rozszerzania diety mialam problemy z karmieniem synka. Nie chcial jesc, plul, zaciskal zeby. Tolerowal tylko piers. Robilismy rozne badania, chodzilismy po lekarzach, bylismy u psychologa, ale nikt nic nie wymyslil. Przez kilka miesiecy dziecko bylo ciagle glodne, marudzilo, co chwila dobieralo sie do piersi! Generalnie dramat. Teraz synek ma 18 miesiecy i jest juz odrobine lepiej. Je malo, ale je i mniej marudzi. Problem w tym, ze jest bardzo niewiele rzeczy, ktore je. Sa to: omlety, parowki, dwa rodzaje zup, kotlety schabowe i z piersi kurczaka, makaron, maliny, porzeczki, truskawki, rodzynki, oliwki, papryka, ogorek kiszony i slone paluszki. Przy czym owoce i warzywa tylko swierze. Takie, zeby sam wzial w reke (tzn nie zje zadnego dzemu, przecieru etc.) I do tego piers, ale juz zadziej. O ile z obiadami i kolacjami jakos sobie radzimy - na obiady na przemian zupa i kotlet a na kolacje omlet/parowka, to sniadania sa dramatem. Kombinuje z roznymi rzeczami, ale nic nie wychodzi.
Wczoraj mlody zjadl:
6 lyzeczek platkow z plynnym sinlakiem
4 oliwki
14 lyzeczek krupniku
ogorka kiszonego
2/3 omleta z jednego jajka
16 malin
4 razy piers
Mozecie podpowiedziec cos w kwestii sniadan? Nie wchodza zadne kaszki, platki z mlekiem, kanapki, twarozki, jogurty, jajecznice, gotowane jajka... a ja juz nie mam pomyslow. Co jeszcze mozna jesc na sniadanie?