cricetus
18.02.13, 13:41
Moja córka ma prawie 7 miesięcy. Od początku karmiona piersią na żądanie. Dieta rozszerzana od wieku ok. 5.5 miesiąca. Na początku był wielki entuzjazm - wszystko jej smakowało - kaszka, owoce, obiadki. Od 2 tygodni nie chce nic - ani słoiczków, ani owoców łyżeczką, ani gotowanych przeze mnie warzyw, ani tartego jabłka, ani nic samodzielnie ręką do pociumkania. Wszystko jest wypluwane lub wykrztuszane o ile w ogóle uda mi się ją nakłonić do otwarcia buzi. Właśnie te 2 tygodnie temu wyszły jej pierwsze zęby - nie wiem czy to ma jakieś znaczenie. Martwię się, bo pojutrze zaczyna chodzić do żłobka a ja niedługo wracam do pracy. Czy jest nadzieja, że jak mnie nie będzie w pobliżu, to przekona się do jedzenia? Nie chciałabym, żeby dostała mleko modyfikowane w butli, jeśli nic innego nie zaakceptuje. I do tego niedawno pojawił się problem z zaparciami - kupka raz na 4 dni zrobiona z wielkim wysiłkiem i płaczem. Dopóki jadła owoce, było ok - a teraz nawet nie mam jak jej podać produktów rozluźniających. Jedyne co się udało, to dziś wypiła odrobinę rumianku. Co mogę zrobić, żeby córkę namówić do jedzenia?