nuage8
14.10.13, 08:53
Córcia ma skończone 7 miesięcy, jest cały czas na kp, dietę rozszerzamy od jakichś 6 tyg. Na razie je kaszę na mm około 11, około 14-15 warzywa (na razie bez mięsa) i po południu owoc (ale nie zawsze). Dostaje też kilka łyków wody w kubeczku po posiłkach.
Od początku rozszerzania mała odmawia piersi, chyba że jest bardzo głodna. Przez dłuższy czas wyglądało to tak że jadła tylko na śpiąco, a że ma kilka drzemek w ciągu dnia, to jakoś się udawało karmić 5-6 razy na dobę (przed rozszerzaniem diety jadła co 2h w dzień). Starałam się podawać pierś 30-60min przed każdym stałym posiłkiem, ale niestety nie zawsze to działało.
Ostatnie dni jest już tragicznie, w ciągu dnia praktycznie nie da jej się podać piersi, je rano, wieczorem i w nocy 2 razy albo więcej. Czasem w ciągu dnia kilka łyków.
No i właśnie, co teraz robić? Z jednej strony chciałabym ją karmić jeszcze kilka miesięcy, ale czy nie byłby to dobry moment na odstawienie? O ile 1-2 pobudki w nocy mogę wytrzymać, o tyle więcej robi się naprawdę męczące, a potem całodniowa walka o pierś.
Mleka w piersiach jest widocznie mniej :( Może powoli zacząć wprowadzać mm zamiast któregoś karmienia (np wieczornego, które jest straszną męką, bo młoda już zmęczona, wije się i szaleje przy piersi) i tak powoli odstawić (powiedzmy przez kilka tyg)?
Wątpię żeby walka o zwiększenie laktacji mogłaby tu coś zdziałać, nie dam rady przystawiać młodej częściej, laktator też średnio wchodzi w grę, bo nawet "za dobrych mlecznych czasów" nie udawało mi się zbyt wiele ściągnąć.
Dodam że młodą badał lekarz i nie zauważył niczego niepokojącego.