Gość: guguta
IP: *.echostar.pl
30.04.09, 16:09
Witam, mam taki problem. Synek własnie skończył 6 miesięcy. Od
prawie 2 miesięcy rozszerzam mu dietę - zaczęłam wcześnie, żeby
zdążyć przed powrotem do pracy (za 3 dni) ale chyba się nie udało.
Otóż synek ładnie wcinał niewielką porcję (max 2 łyzki na 50ml)
porannej kaszki z dodatkiem różnych owoców (bezmleczną, na wodzie) a
w południe rózne zupki czy obiadki (max 1 słoiczek 130g) (na razie
bezmięsne bo po mięsie brzydkie kupki były) ale do tej pory te
posiłki przeplatane były z karmieniem piersią. Gdy juz się
ucieszyłam, że rózności je, spróbowałam podawać same "słoiczki" (bez
piersi) w czasie kiedy będę w pracy. I klapa. O ile poranną kaszkę
zjadł (myśląc, że po niej będzie mleko) o tyle potem odmawiał już
wszystkiego i po prostu czekał na pierś. O godz.13 spróbowałam mu
podać moje mleko przez butelkę z ustnikiem (nie chcę wracać do
smoczka bo źle ssał pierś) ale wypił tylko 50ml a potem pluł
(generalnie jesli chodzi o picie herbatek itp. to słabo). I
ostatecznie nic nie chciał jeść, wołał głodny czekac na pierś. teraz
pojawił się problem, że mimo że dostaje pierś to odmawia obiadków w
ogóle (nie wiem czy to można zrzucić na ząbkowanie). Nie wiem co
robić bo chyba szybciej wrócę w tej pracy niz do niej pójdę :(