Dodaj do ulubionych

kilka przemyslen po lekturze Proteinek

14.04.10, 15:41
wiem, ze zaraz zniknie ten post, bo zglosicie go do usuniecia, ale
prawda zawsze w oczy kole. przeczytajcie do konca i dopiero mnie
rozgryzcie, ok?

dziewczyny, jestem jedna z was - od 2 mcy na diecie.
czytam was troche, i zaczynam watpic w jakakolwiek logike...
same zdecydowalyscie sie na diete, przeciez nikt oprocz was nie
decyduje za was, nie? czytalyscie, wiedzialyscie na co sie
decydujecie, nie? macie nadwage, nie?
wiec po co, ja sie pytam: po co? - te wasze "usprawiedliwienia",
szukanie bog wie jakich usprawiedliwien i rozgrzeszen? nagle
migrena, nagle miesiaczka, nagle paznokcie, wlosy, skora...
bosze, a ja bylyscie GRUBE to was nie interesowaly wasze tluste
wlosy? albo zlamany paznokiec?
albo sie na cos decydujecie, albo to olewacie.
przeczytajcie najpierw ksiazki a nie szukacie juz wymowek i
potwierdzen ze mozna jesc rzeczy zakazane.
w tym momencie, dla wiekszosci was ta dieta to forma leczenia
nadwagi, jakbyscie mialy inna, przewlekla chorobe to wtedy co,
polowy lekow co jakis czas byscie nie braly??
ogarnijcie sie troche, jestescie dorosle babki a zachowujecie sie
jak dzieci...
poziom infantylnosci niektorych pytan jest na poziomie dna
intelektualnego, wiecie?

Obserwuj wątek
      • tatiana1973 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 16:21
        Również się zgadzam z założycielką postu.Myślę,że go nie wytniecie,bo
        jest sporo racji w tym co pisze.Albo decydujemy się na przebrnięcie tej
        drogi,albo nie szukajmy winnych.Wiadomo,jesteśmy tylko ludźmi i
        potykamy się,ale trzeba wstać i iść dalej.Nikt tego za nas niestety nie
        zrobi.Mnie też wkurzają głupie pytania,bo nie chce się przeczytać
        książki,forum czy chociażby zasad na głównej stronie.Trzymam kciuki za
        wszystkie "Proteinki".
    • dorota-on-line Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 16:15
      ja się nie zamierzam rozgrzeszać-wiem ze nie można jeśc nic co na liście i
      dlatego jak zjadłam 2 plasterki smażonych ziemniakow i tyci kromeczkę z mini
      masełkiem to wiem że po prostu byłam za słaba żeby się temu oprzeć ale wiem że
      to moze mnie trochę kosztować.generalnie nie ważę się co chwilę więc nie wiem
      czy to jakoś wpłynęło na moją wagę.
      wiem ze nie raz sie skusze na coś zakazanego-po prostu mam słabą wolę -ale to
      będzie w takich ilościach że jakoś drastycznie nie przerwie mi diety.po prostu
      nie wyobrażam sobie tyle miesięcy bez pewnych rzeczy..
      i nie będę miała pretensji jak pod koniec II fazy będę 5 kilo do tyłu wg tego co
      mam obliczone.

      generalnie zamierzam schudnąć i wiem że mi sie to uda bo ta dieta bardzo
      diametralnie zmienia moje nawyki żywieniowe-dużo slodkiego i tłusto u nas zawsze
      było.
      ile schudnę to juz zależy ode mnie.

      generalnie jak schudnę 10 kilo(z zamierzonych 20) to tez będzie super i będe
      lepiej wyglądać.
      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 17:17
        przy Dukanie nie ma "tyci kromeczek" i "mini masełka", jest chleb i
        maslo. inaczej moznaby wsunac litr lodow waniliowych i
        stwierdzic "troche deseru".
        albo jest dieta, rygor i walka z nadwaga, albo sobie odpuszczamy,
        tlumaczac "to tylko korniszon, czyli warzywo, to zdrowie" - np. w
        1ej fazie, kiedy niekotrzy nie moja pojac, ze korniszon = przyprawa,
        a nie osobno ogory na talerzu.

        jasne, mi tez czasami cieknie slina jak poczuje zapach czegos czego
        nie moge teraz jesc, ale nie tlumacze sobie "ee taki kawalek" - bo
        co, potem bede znowu powoli, "po kawalku" wracac do starej wagi?
        dorota, nie chodzi mi o usprawiedliwianie sie, ale o osoby, ktore
        infantylizuja diete. nie przeczyta ksiazki, nie poczyta w necie,
        tylko pisze brednie i wprowadza tym inne osoby w blad.
        zawsze wydawalo mi sie, ze fora na ktorych trzeba sie logowac wymaga
        czegos od ludzi - np. uzycia rozumu. i dlatego lubilam forum gazety,
        ale na razie NICZYM nie rozni sie od KAFETERII - brednie, brednie i
        jeszcze raz brednie.
        czasami mam wrazenie, ze pisza tu osoby, ktore udaja, ze nadwage
        maja nieswiadomie, przeciez jedza jak ptaszek - raz w miesiacu,
        przez 30 dni jakby mialy rure w gardle jak tuczone indyki i nie
        wiedzialy "skad to".
    • cn_tower Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 16:19
      ja w takiej sytuacji zawsze zastanawiam się,czy osoba pisząca zna wyjaśnienie
      idei "forum" ,miejsce do DZIELENIA się swoimi odczuciami,
      refleksjami,przemyśleniami,swoim zdaniem itp.,itd.- co tu się dzieje,co mijałoby
      się z tą ideą? nic...
      więc jak dla mnie ten post jest niezrozumiały
        • donnaanna Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 17:23
          z perspektywy osoby ktora napisala w mom jedynym poprzednim poscie
          na tym forum ze jajeczkowanie, okres, wielkanoc i ze zearlam podaje
          do twojej wiadomosci ze czasem nasze psoty nie sa szukaniem
          usprawiedliwien i wymowek a podawaniem faktow, nie bedziemy sie
          przeciez przed soba nawzajem chowac i udawac ze jestesmy swietea....

          z perspektywy osoby ktora od 15 lat probuje sie odchudzac powiem ci
          ze owszem sa osoby ktore maja problem z dietami, nie mamy az tak
          silnej woli jak ty.

          z perspektywy osoby ktora rzadko kiedy polega na wsparciu innych
          powiem ci ze takie forum nawet mnie sluzy przez wsparcie, rozwianie
          watpliwosci i podbudowaniu morale, zwyklym ludzkim podizeleniem sie
          odczuciami i opiniami.

          z perspektywy osoby ktora przewertowala ksiazke 10 razy powiem ci ze
          czasem ciagle mam watpliowsci co do niektorych rzeczy i czasem po
          prostu prosciej i szybciej (i,owszem, leniwiej) jest oprzec sie na
          czyims doswiadczeniu niz rzucac wertowac ksiazke jeszcze raz.

          wiec o co ci chodzi? jak ci sie niektore posty nie podobaja to nie
          musisz ich czytac/odpowiadac na nie.
          • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 17:41
            napisz to jeszcze raz, ale ze znakami i zasadami interpunkcji - bo
            na razie nie moge cie zrozumiec.

            ale chyba chodzi ci o to, ze myslisz ze mam nad soba dietetyka i
            trenera, ktorzy stoja nade mna z bacikiem i mnie pilnuja? otoz nie.
            w domu sa jeszcze 4 osoby, dla ktorych normalnie gotuje, smaze i
            pieke. nikt mi nie pomaga w doborze mojego menu - z prostej
            przyczyny: to ja przeczytalam ksiazke, to ja sie odchudzam, to ja
            wiem, co dla mnie bedzie lepsze.
            mam duzo do zgubienia, sama sobie wychodowalam ten tluszcz i sama
            tez go z siebie wywale.
            na swieta i imprezy po prostu przygotwuje 2 wersje dan - dukanowe
            i "normalne", moge wiec siedziec z goscmi i bez slinotoku rozmawiac.
            nie musze chowac sie w kacie i jesc.
            rowniez miewam okres, migrene i wyskakuje mi jakis pryszcz. ale nie
            zwalam tego na diete!!!
            to nie wina twoich domownikow, ze nie umialas sobie powiedziec STOP
            i tylas, wiedzac jak twoj organizm reaguje np. na tluszcz, wegle czy
            cukier. jedni moga zajadac batona za batonem i nie zostaje to na
            nich, a inni NIE - z tym trzeba sie pogodzic, a nie zagryzac
            zgryzoty kolejnym batonem.
            nikt za nas nie schudnie.
            • d_dora Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 18:18
              masz rację.
              widzę że wiele osob tu wierzy jednak że schudnie ładnie , szybko i gładko.fakt
              , chudnie się szybciej i mniej rygorystycznie niz na innych dietach i dlatego
              pewnie większość z nas wzięła sie za tą dietę.
              to forum na którym każdy może sobie pisać co chce i w sumie nic nam do
              tego.zresztą przy diecie wsparcie innych którzy się tym zajmują jest też
              ważne-to że same zapracowałysmy na swój tłuszcz nie oznacza że musimy same sobie
              z tym radzić.inaczej by nas tu nie było.

              nie jest grzechem pytac kogos o zdanie-to nie oznacza że zwalamy na kogos
              odpowiedzialność ale ja np. dzięki temu znalazłam kilka dobrych pomyslów na
              posiłki bo do tej pory myslałam że w I fazie musze jeść tylko jajka i kurczaka...

              nie jest łatwo schudnąć i każda o tym wie.myślę że większość z nas tez wie że te
              tłumaczenia sa baz sensu-po prostu zjadłyśmy cos nie dozwolonego świadomie i z
              pełna premedytacją wiedząc że nawet na tą odrobiną organizm moze "podziękować"
              przytyciem.

              ja generalnie nie wariuje z ta dieta-nie ważę sie co chwile żeby potem płakać że
              przytyłam 0,5kg.czekam na okres i tez nie będę plakać że przytyłam bo do tej
              pory przy każdym okresie tyłam(chwilowo bo po okresie wracałam do siebie).

              ja własciwie nie zagłębiam się w jakieś osobiste rozważania dziewczyn-nie mi je
              oceniać.

              jestem tu by rozwiac wątpliwości choć opinie sa też różne.wyciągam własne
              wnioski bo ja znam swoje ciało i mozliwości.jesli ktoś podjada-jego sprawa.jeśli
              ktoś się trzyma dzielnie -pogratulować.tak faktycznie nigdy nie wiemy czy tak
              jest naprawdę-wierzymy tylko temu co czytamy..

              ależ się nawymądrzałam.idę robić naleśniki...
              • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 18:27
                ok, d-dora, ale pomysl: ile jest dziewczyn, ktore dopiero co zczely
                diete i czytajac te wszystkie "usprawiedliwienia" od razu sobie
                zaklada, ze po tygodniu zje np. paczka?
                to nie jest motywujace, to wprowadzanie w blad i szukanie dla siebie
                usprawiedliwienia, bo moze jeszcze ktoras sie zlamala, i nie jestem
                sama?
              • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 18:33
                tez bez zlosliwosliwosci: nie mam tutaj zadnej misji, spelniam sie w
                moim zyciu zupelnie gdzie indziej, w dodatku moja twarza,
                nazwiskiem, tytulem itd.

                PRZERAZA mnie po prostu ludzka glupota, wchodzi potem tutaj ktos
                wlasnie szukajacy zrozumienia, rady i co czyta: pare kropli oleju
                nikomu nie zaszkodzilo, raz od siweta sernik sie nalezy, albo inne
                bog wie jakie tlumaczenia sie...
                mam w rodzinie osobe, ktora jest wiecznie na diecie i wiecznie jest
                gruba, bo ciagle cos, wpada wlasnie zawsze w jakies dziwne
                tlumaczenia innych i potem leb bierze cala diete.

                ok., niech to bedzie madre forum, z madrymi poradami, a nie
                chrzanienie, ze bialy ser z otrebami smakuje jak sernik z migdalami!
                ludzie, jestesmy na diecie - tycie nie bolalo i bylo dosc przyjemne,
                ale chudniecie to nie jest to samo! to ma "bolec" - zeby po
                skonczeniu diety nie wrocic do starych nawykow, zwyczajow i
                kilogramow! jak nie poczujesz, ze czegos sobie od geby odmawiasz, to
                nawet jakbys chudla polowe siebie to po skonczeniu diety wrocisz do
                tego!
                sama jest z kolezankami na diecie, jestesmy w podobnym wieku, mamy
                podobna ilosc kg do zwalenia - ale dziwnym trafem te z nas, ktore
                odchudzaja sie wg ksiazki chudna, bez zaparc, napadow glodu, napadow
                slabosci itd., a te, ktore ratuja sie radami z neta nie moga sie
                zalatwic tydzien, maja zastoje w wadze itd?
                nieee, tu nie chodzi o rozna budowe kosci, o metabolizm - tu chodzi
                o dyscypline!
                • gusia210 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 18:48
                  nie jestem zapatrzona w tę dietę na 100%.I nie trzymam się reguł w 100%.I co z
                  tego?Myślę że jak ktoś wie co chce osiągnąć i tego się trzyma(a nie tylko i
                  wyłącznie zasad tej diety)to małe odejście,oczywiście w rozsądnych granicach
                  nie jest niczym złym.I nie mów mi że nie wiem co piszę bo jestem już ponad 20 kg
                  na minusie.:)
                  Na tej diecie nie wolno jeść wieprzowiny.Ja jem i od samego początku
                  jadłam.Dostosowałam te dietę po prostu do siebie.Nie jestem mięsożerna,nie lubię
                  specjalnie kurczaków(udka nie ruszę) i wiedziałam że tak będzie,zaakceptowałam
                  to i tego od początku się trzymam.Każdy jest inny.Ktoś potrzebuje słodzika-ja
                  nie.Ktoś lubi ciasta i kombinuje jak je najlepiej według dej diety upiec.Dla
                  mnie ciasta nie musi być.To ostatnia rzecz jaką lubię.:)itd itp.
                  • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 18:58
                    ale rozumiem, ze jak ktos pyta, to nie mowisz ze jestes na diecie
                    dukana? bo wieprzowina i dukan sie wykluczaja.

                    albo sie czegos czlowiek zobowiazuje i czegos sie trzyma, po to
                    zreszta jest np. ten test dukana. po to wpisuje sie tam idealna
                    wage, nie? rownie dobrze od razu moznaby od razu na dzien dobry
                    zalozyc: mam do schudniecia 100 kg, jak schude 50 kg to tez bedzie
                    ok?
                    tylko teraz mamy osobe ktora ma cel do schudniecia 10 kg. czyta i
                    sobie mysli - schudne 5 to i tak bedzie dobrze. otoz nie, to nie
                    bedzie sukces, to bedzie porazka, bo tych 5 kg prawie nie bedzie po
                    niej widac.
                    i to jest wlasnie wprowadzanie kogos w blad.
                    • gusia210 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:18
                      blondalexis napisała:

                      > ale rozumiem, ze jak ktos pyta, to nie mowisz ze jestes na diecie
                      > dukana? bo wieprzowina i dukan sie wykluczaja.

                      mówię że jestem na diecie Dukana.Jeśli ktoś w rozmowie ze mną chce poznać
                      tajemnice tej diety to ją tłumaczę.Dodaję też że robię od niej jakieś odstępstwa
                      i tłumaczę dlaczego akurat takie a nie inne.
                      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:21
                        fajnie ze przynajmniej nie sciemniasz, ze trzymasz sie
                        rygorystycznej diety.
                        z tym ze jakbym ja robila odstepstwa i ktos by sie mnie zapytal, jak
                        sie odchudzam, powiedzialabym, ze jem duzo protein i jeszcze wiecej
                        wlasnych pomyslow.
                        bo potem nagle kiedys gdzies w rozmowie "a X stosuje ta diete, ale
                        cos jej waga stoi, nie moze sie zalatwic" - i nagle mamy jakies
                        dziwne info nt diety.
                        • kubasiowo Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:38
                          blondalexis napisała:


                          > bo potem nagle kiedys gdzies w rozmowie "a X stosuje ta diete, ale
                          > cos jej waga stoi, nie moze sie zalatwic" - i nagle mamy jakies
                          > dziwne info nt diety.

                          Ja jedyne odstępstwa jakie robię (jeśli w ogóle) to za duża ilość otrebów, a
                          jednak mam problemy z zaparciami. Możesz mi powiedzieć dlaczego zatem? Nie mierz
                          wszystkich jedną miarą. Życie nie jest czarno-białe.
                            • kubasiowo Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:52
                              blondalexis napisała:

                              > bo jesz wiecej otrebow a nie pijesz wcale wiecej wody?
                              > nie jestem dietetykiem ani technologiem zywnosci, ale umiem czytac
                              > ze zrozumieniem: 3 lyzki otrebow + 1,5 litra woda = kupa.

                              Też czytam ze zrozumieniem, ale Ty chyba nie. Dla Ciebie = kupa, dla mnie ( i
                              innych ) nie.
                              Biorę czasem tabletki. Żeby były skuteczne radzą brać 3, ja muszę min. 9!
                              Widzisz róznicę? Nie każdy ma taki sam mechanizm działania. Gdyby wszystko było
                              takie proste, to wszystkie chudłybyśmy równo, a jednak tak nie jest.
                              • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:59
                                nie znam osobiscie NIKOGO kto bylby na dukanie i jedzac wg
                                wytycznych z ksiazki mialby problem z kupa. wiadomo, na poczatku,
                                zanim organizm sie odzwyczai moze byc jakis przykry przestoj, ale po
                                dluzszym czasie stosowania sie do diety nie znam nikogo. a diety tez
                                nie testowalabym na sobie, najpierw musialo WIELU znanych mi osob to
                                przetestowac, zebym uwierzyla ze to dziala
                                i powiem ci ze ja tez mialam z tym problemy, moglam 3 dni zwijac sie
                                z bolu i nic. ale chodzilam do madrych lekarzy, zrobilam wszystkie
                                badania ktore wykluczyly jakakolwiek chorobe. przechodzilam "testy"
                                po czym mam problemy. i od paru lat nie jem tego po czym mam
                                problemy z wyroznieniem. i nigdy nie poslucham rad z netu, zeby
                                wziac xenne czy inny badziew, ktory rozreguluje moje jelitka!
                • ganbaja Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 18:52
                  blondalexis napisała:

                  > ok., niech to bedzie madre forum, z madrymi poradami, a nie
                  > chrzanienie, ze bialy ser z otrebami smakuje jak sernik z migdalami!
                  > ludzie, jestesmy na diecie - tycie nie bolalo i bylo dosc przyjemne,
                  > ale chudniecie to nie jest to samo! to ma "bolec"

                  Polak głodny to zły :-/
                  Mnie biały ser smakował jak sernik mojej mamy. I nie pisałam tego tutaj by zrobić taki sobie dowcip. Szczególnie, że pomysł na ten ser jest w 100% Dukanowski.

                  Masz problemy i tyle.
                  • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 19:02
                    ganbaja napisała:
                    > Masz problemy i tyle.

                    z laski swojej nie baw sie w taniego frueda, oki? ja nikogo
                    personalnie nie tykam i ty tez tego sie trzymaj, co?
                    i nie jestem glodna, ale jak chcesz sie bawic w generalizowanie i
                    streotypy to "glodny glodemu zawsze wypomnie". jednak jesli chudy
                    bialy ser smakuje ci jak sernik to moge ci tylko wspoczuc, dobrego
                    sernika nie jadlas.
                    ktos w innym watku napisal, ze tp tuczniki maja wlasnie ten problem,
                    ze kazde ustepstwo sobie usprawiedliwiaja. reszta jest w
                    metaforycznym "podkomentarzu"
                    • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 19:37
                      Blondalexis,
                      do tej pory miałam Cię za osobę z misją, mimo, że poinformowałaś nas, że tak nie
                      jest bo spełniasz się na innych polach.
                      Teraz nie wiem czy słusznie wartościowałam Twoje zachowanie na tym forum. Wydaje
                      mi się, że niekoniecznie, ponieważ z tej wypowiedzi bije spora dawka agresji.
                      "Tykasz personalnie". Właśnie tymi "metaforycznymi podkomentarzami". I masz tego
                      świadomość, wydajesz się być rozgarniętą osobą.
                      Masz również przekonanie, że jesteś lepsza od innych. Albo chciałabyś być, a
                      wiesz, że jesteś takim samym tucznikiem jak inni a jedyne co Cię może odróżnić
                      od pozostałych spasionych świń, to fakt, że do jedzenia podchodzisz jak człowiek
                      - istota potrafiąca się kontrolować, nawet do bólu. Ewentualnie wkurza Cię, że
                      ludzie chudną z uśmiechem na ustach, bo Ty swojego balastu pozbyć się nie
                      umiesz, a na widok wołowiny dostajesz mdłości.
                      Pojechałam tanim Freudem, ale co tam. Chyba nie będziesz miała mi tego za złe,
                      skoro sama taką retorykę obrałaś :P

                      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 19:53
                        freud no 2.! o losie! gdzie ja napisalam ze czuje sie albo mam
                        przekonanie, ze jestem lepsza od innych???
                        po co sie oszukiwac, ze cos ma smak czegos?
                        nie nazywajmy szamba perfumeria!
                        nie wkurza mnie, ze ludzie chudna z usmiechem na ustach, bo ja tez
                        nie mam duzo do schudniecia, chudne "planowo", nie chodze glodna,
                        nie mam zadnych niemilych niespodzianek z okresem, paznokciami,
                        wlosami, migrena - i co tam jeszcze mozna wynalezc. Tylko po co
                        udawac ze nagle zamiast usiasc w kinie z popcornem wolimy tv i bialy
                        ser?
                        • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:09
                          Nie napisałaś. Po prostu pozwoliłam sobie na te słowa po tym jak przeczytałam,
                          że człowiek ulegający słabościom = tucznik. Nie zdziwiłabym się, gdyby okazało
                          się, że nie tylko mnie to uraziło.

                          Po co? Odpowiedź w poście niżej ;)

                          Ty nie masz. A inne mają. W czym problem?
                          Chyba nie zakwestionujesz faktu, iż niezbilansowana dieta może odbić się na
                          zdrowiu/samopoczuciu?

                          Ja nie udaję, że wolę biały ser zamiast czekolady. Pewnie, że nie. Ale lubię
                          inne rzeczy na tej diecie do tego stopnia, że nawet mi jej nie brakuje. Mam
                          prawo, prawda?

                          Blondalexis, co Cię tak naprawdę skłania do pisania tych
                          umoralniająco-pouczających postów?
                          Dopracowanywkazdymcalu przynajmniej miał czyste i chyba dobre (tak to
                          przynajmniej odebrałam) intencje. A Ty?

                            • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:32
                              blondalexis napisała:

                              > ja tez mam dobre intencje: przestancie sie same oszukiwac
                              >
                              !!!!!!

                              Tym zdaniem nie określasz intencji. Ukazujesz jedynie cel - chcesz uświadomić
                              innych, że się oszukują.
                              Ale dlaczego Ci tak na tym zależy?

                              Chudniesz, wszystko jest ok, masz dobry nastrój, utwierdzasz się w przekonaniu
                              jaką silną babką jesteś przy okazji tych grilów (grili? :D), więc w czym problem?
                              • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:36
                                ale dlaczego chcecie mi wmowic jak nie jakas misje to jakis
                                problem???
                                nie moge po prostu pisac, zeby odchudzajacy sie nie oklamywali sie?
                                ze przez to potem leci jakas dziwna fama nt. roznych diet.
                                ze nie rozumiem takiej abstrakcji???
                                moze to wlasnie WASZYM problemem jest to, ze wolicie miesc swoja
                                skorupe, gdzie mozecie sciemniac do woli? w ciagu dnia twardo
                                gracie 'odchudzjacych sie', a potem w domu zagryzajac kiebase i
                                czekolade rozgrzeszacie sie z "mini-maselka'?
                                • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:42
                                  Ależ po co te krzyki, ja po prostu pytam o intencje :)
                                  Zastanawiam się co Tobą powoduje, że chce Ci się odpisywać i tłuc ludziom, że
                                  taką dietę jaką prowadzą to można o kant de roztrzasnąć? :)

                                  Pewnie, że możesz. Ja po najzwyczajniej w świecie pytam o INTENCJE. I tyle.
                                  Każde działanie jest czymś powodowane, to również.

                                  No pewnie, ja skończę zaraz pisać na forum bo z kuchni nawołuje mnie szarlotka i
                                  lody. Jak nie padnę z przeżarcia, to będę Ci odpowiadać dalej :)
                                  • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:54
                                    no i jesli mi powiesz, ze zjadlas tylko lyzke lodow i kes szarlotki,
                                    to tez powiem ze jestes hoipokrytka! naloz sobie porcje, delektuj
                                    sie smakiem, zapamietaj go na dlugo i od jutra wez sie za diete, ale
                                    nie pisz "kesik ciasta i jabluszek to tylko na zdrowie".
                                    a jesli napiszesz, ze masz zmodyfikowana szarolotke - nie wiem na
                                    ktorej jestes fazie - i masz jakis substytut sztucznie wynalezionych
                                    jablek, ktore maja dobra ilosc bialka, tluszczu i wegli to tez nazwe
                                    to chemia.

                                    a pisze to m.in po to, ze po ilus tam godzinach dyskusji sama
                                    napisalas, ze "taką dietę jaką prowadzą to można o kant de
                                    roztrząsnąć"! :) ktoś to w koncu ogarnal!!!
                • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 19:26
                  Nie zgadzam się z tezą, że odchudzanie "ma boleć". Człowiek jest w stanie zmusić
                  się do ogromnego rygoru, to fakt. Ale właśnie po takim reżimie
                  prawdopodobieństwo powrotu jest większe, bo po miesiącach wyrzeczeń, bez żadnych
                  odstępstw, może być tak spragniony normalnego jedzenia, że zamiast kontynuować
                  etap utrwalania wagi, rzuci się na zakazane do tej pory produkty. Odchudzi się,
                  owszem ale jeśli wyczerpie się przy tym psychicznie to będzie o wiele bardziej
                  podatny by wrócić do starych nawyków.
                  Rozsądna dieta odchudzająca (ta nie jest ultra-zdrowa, stąd zapewne pytania i
                  wątpliwości co do jej wpływu na miesiączkę, włosy, paznokcie itp.) zakłada
                  schudnięcie w racjonalnym czasie, przy jak najmniejszym obciążeniu (stąd
                  popularność dietetyków, którzy układają programy żywieniowe podle potrzeb swoich
                  klientów).

                  Nie wiem jak odchudza się osoba z Twojej rodziny, może faktycznie szuka
                  usprawiedliwień, przesadza z ilością "grzeszków". To zresztą, jak słusznie
                  zauważyłaś, często kończy się nieustającym odchudzaniem.
                  Ale czy użycie 1 kropli oleju jest tożsame z zaprzestaniem diety? Czy ta kropla
                  oleju ma taką moc tuczącą, że skutecznie pokrzyżuje plany odchudzania? Moim
                  zdaniem nie. (I mówię tu tylko o tego typu odstępstwach od diety, zwłaszcza tej,
                  gdzie mechanizmem odchudzania jest stan ketozy).

                  W moim przekonaniu, pojawiające się co rusz wątki typu 'zgrzeszyłam' albo
                  'kopnijcie mnie w 4 litery' mają na celu co innego niż sugerujesz, zwłaszcza, że
                  wielokrotnie ich autorki są osobami rzeczywiście chudnącymi, tj. dopuszczają się
                  spożywania pokarmów spoza dukanowej listy, a mimo to chudną.
                  W psychologi występuje takie zjawisko, w którym osoba z nadwagą lub otyła,
                  obciążona z tego tytułu pakietem kompleksów, zajadała do tej pory stresy (często
                  nieświadomie) lub kompensowała sobie niedobory czegoś jedzeniem. Często ma już
                  zaniżoną samoocenę. Gdy podejmuje odchudzanie, a przychodzi moment w którym jest
                  skłonna sięgnąć po coś do jedzenia (np. przeżywając jakieś silne emocje), ulega
                  temu przyzwyczajeniu, a następnie ma wyrzuty sumienia i wmawia sobie brak silnej
                  woli. Jej samoocena obniża się jeszcze bardziej i kółko się zamyka - przy
                  kolejnej takiej sytuacji będzie skłonna odreagować jedzeniem tym bardziej. A do
                  takiego schematu nie potrzeba dużo. Nawet rodzinna atmosfera świąt może być
                  impulsem, bo jedzenie często ma też formę stabilizatora nastroju (jest fajnie,
                  sięgam po wielkanocną babę bo mój mózg zna ten szlak postępowania - będzie
                  fajnie jeszcze bardziej).
                  Dlatego uważam, że lepiej aby dziewczyny pisały tutaj o wpadkach niż międliły
                  to w sobie, bo dzięki kilku postom mają szanse zauważyć, że nie są odosobnione,
                  że nie są słabsze od innych i że takie ekscesy nie przekreślają całego
                  misternego planu odchudzania. Wręcz przeciwnie - uczą, że należy się podnieść i
                  odchudzać dalej, będąc bardziej rozważnym i wyczulonym na pokusy.

                  Nie zauważyłam tutaj kółka wzajemnej adoracji i wzajemnego udzielania sobie
                  dyspensy, a Ty?
                  Poza tym jeszcze nie spotkałam się tu z sytuacją w której ktoś narzeka, że nie
                  może schudnąć i że dieta jest do dupy, jednocześnie pisząc, że podjada.
                  • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 19:44
                    ok., ale czym innym jest przyznanie sie zjadlam to i to, od jutra
                    biore sie z powrotem za siebie
                    . czym innym jest zjadlam mala
                    porcje torciku, z malutka iloscia kremu ze smietany
                    (bo zaraz
                    dojdziemy do wniosku zjadlam calego prosiaka, ale byl taki
                    malutki ze sie prawie nie liczy
                    ). a czym innym jest nie
                    zaczelam jeszcze diety ale juz sie boje o moje wlosy
                    albo
                    czy jedząc cos tam co nie jest z listy bardzo grzesze
                    .
                    przeraza mnie to.

                    czyli co, mamy byc totalnie smieciowym, zaklamanym forum? i jak
                    kobita z waga 3cyfrowa i zajmujaca 2 miejsca w autobusie (nie mowimy
                    o chorobie!) - ktora peknie z lenistwa, bo dyscypliny sie nauczyc
                    NIE jest ciezko - i zje paczke ciastek, to mamy powiedziec "nie
                    martw sie, to nic". i ona bedzie tak najpierw raz w miesiacu
                    podjadac, potem co tydzien, a potem po drugi dzien, tak? bo ja
                    kolezanki pociesza na forum?
                    no nie, albo sie odchudzamy albo bawimy sie w odchudzanie.
                    nie jestesmy dziecmi, "samo sie" nie przytylo!


                    kolka adoracji na szczescie jeszcze tu nie widze, ale widze sylwetki
                    tych osob, ktore opisywalas z psychologicznego pktu widzenia. nie
                    koniecznie tu, w tym watku.

                    odchudzanie ma bolec - wg mnie. czyli zjadlabym, mam mega smaka na
                    czipsy, ktore leza w szafce albo zjadlabym batona ale NIE! bede
                    silna, ssie mnie od srodka i czuje, pamietam tamte smaki ale sie nie
                    lamie. i potem jak bede chciala zjesc cala czekolade na raz,
                    przypomne sobie ILE kosztowalo mnie powstrzymanie sie od tych
                    czipsow na diecie, i ze nie chce tego znowu powtarzac. czyli jem
                    garstke czipsow a nie cala mega pake, jem kawalek czekolady a nie
                    najwieksza w sklepie...
                    • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:02
                      Pisałam o małych ilościach a nie o półtuszy.

                      Dobrze jest się dowiedzieć jakie ewentualne konsekwencje może implikować dieta.
                      Lepiej spytać o to przed podjęciem diety niż potem płakać, że włosy wypadają czy
                      coś tam.

                      Koleżanki wspierają się konstruktywnie, nie rozgrzeszają bezrozumnie, wysyłają
                      pozytywne wibracje i przywracają motywację gdy trzeba. Nie wciskają nikomu, że
                      od paczki ciastek się nic nie stanie i że w ogóle to można jeść karkówkę i
                      golonkę na co drugi obiad...
                      Pozwól każdemu odchudzać się w zgodzie ze sobą. Masz rację co do tego, ze
                      niektórzy szukają usprawiedliwienia dla łakomstwa, ale ja tu w większości
                      widzę jednak przypadki w których ktoś jest na tej diecie już długo, wziął się za
                      siebie i chudnie a czasami zdarzają mu się 'wykroczenia'.

                      A jaki jest Twój profil psychologiczny skoro na świecie istnieją tylko biel i
                      czerń i żadnych odcieni szarości? Tyłaś w zgodzie ze sobą czy obraz baby
                      zajmującej dwa miejsca w autobusie znasz z autopsji? Pewnie ani jedno ani drugie.

                      Przecież nie chodziło mi o ból związany z odmawianiem sobie czekolady czy coś,
                      to się rozumie samo przez się. Ostatecznie to ma być dieta. Miałam na myśli
                      Twoje słowa na temat sernika. Odniosłaś się do słów jednej z dziewczyn i
                      imputowałaś jej brak rozeznania jeśli chodzi o sernik. Ona zapewne smak sernika
                      zna dobrze, ale ponieważ jest na diecie, nie je go aktualnie. Zastępuje go
                      mieszaniną twarogu, słodzika i aromatu do ciasta. Dzięki temu jej bolączki
                      dietowe są mniejsze. Dieta staje się przyjemna i mniej uciążliwa. Ma swoje
                      słodycze i nie ciągnie jej aż tak bardzo do standardowych słodkości.
                      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:14
                        ale ja doskonale wiem kiedy i ile przytylam.
                        zobaczylam sie na zdjeciu i padlam, widzialam swoja
                        twarz "napeczniala", mimo usmiechu wygladalam jakbym byla ciezko
                        chora!! pomyslalam, poczytalam i wzielam sie za siebie.
                        na forum trafilam w trakcie diety, jak wiedzialam juz, ze dieta
                        dziala, jesli tylko jestem twarda. i jak teraz czytam te brednie, to
                        nie rozumiem JAK i PO CO samemu sie oszukiwac? zeby potem bylo
                        latwiej sie rozgrzeszac?
                        ja tez przygotowuje posilki dla innych, sa rzeczy ktore wsrod
                        rodziny i znajomych sa "moimi popisowymi daniami" - pewnie ze mnie
                        skrecalo, ale nie poddalam sie!
                        czasami tez nie mam juz ochoty na wode albo serek wiejski i
                        najchetniej przyssalabym sie do najwiekszej paczki czipsow i jeszcze
                        zagryzlabym to czekolada z nadzieniem! ale skoro zdecydowalam sie na
                        diete, oficjalnie dziekuje za NORMALNE jedzenie ktorym mnie ktos
                        czestuje - to po co mam sie sama, w domu, przed soba oszukiwac?
                        mam poprzednie ciuchy (bo przytylam w bardzo szybkim okresie, wiec
                        nie pasuje mi napisac "stare" ciuchy) i wiem ze chce w nich jeszcze
                        chodzic, wiec nie odpuszczam.
                        i nawet jak jem "sernik" z produktow dukanowych, to nie mowie ze
                        smakuje to jak sernik. jak jem "kotleta" czyli idnyka z patelni
                        grillowej to nie mowie ze smakuje jak schabowy w panierce.
                        i wiem tez, ze jak schudne i pojde na grilla, to zanim sobie doloze
                        kiebaski z przypawa do grilla to przypomne sobie, ile kosztowalo
                        mnie odmawianie jej sobie. i ze nie wsune calej tabliczi czekolady
                        tylko dlatego, ze mam dola. bo teraz tez miewam doly i juz ich po
                        prostu nie zagryzam na poprawe nastroju :)
                        • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:29
                          Wydaje mi się, że czytając to co napisałam, wyczytałaś to co chciałaś wyczytać :)
                          I nie przyjmujesz do wiadomości, że ludzie są różni, mają różne potrzeby,
                          podejście, samoświadomość i zapatrywania.
                          I że niekoniecznie jesteś posiadaczką Jedynie Słusznej Prawdy :P

                          Może i wiesz kiedy przytyłaś ale nie określiłaś tego w jednoznaczny sposób. A
                          innych bezdyskusyjnie szufladkujesz jako tuczniki :P

                          BTW, sernik na zimno moim zdaniem smakuje jak prawdziwy. I inaczej definiuję
                          "oszukiwanie się".

                          Fajnie, że masz dobry nastrój. Podziel się nim lepiej na tym forum to więcej
                          zdziałasz aniżeli teraz. I dal ludziom żyć i odchudzać się zgodnie z własnym
                          sumieniem. Najwyżej za jakiś czas napiszesz "a nie mówiłam!!!???".
                          • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:43
                            no pierzak, prosze cie! myslisz ze przytylam od siedzenia w parku?
                            ale jak chcesz tak bardzo wiedziec, to pewnie ze wsadzalam w siebie
                            wszystko na co mialam ochote, jak zostawal jeden paseczek czekolady
                            w papierku to wychodzilam z zalozenia, ze takiego kawalka to juz nie
                            oplaca sie zostawiac. albo jadlam sosy z zasmazka. i kanapki z
                            majonezem. i boczek pieczony. patrzylam jak tyje, jak rosnie mi
                            brzucho i geba i udawalam ze tego nie ma.
                            nie posiadam jednej slusznej prawdy - ale posiadam ksiazki wg
                            ktorych sie odchudzam. i jesli zdecydowalam sie na dukana, to moje
                            potrzeby, podejscia, samoswiadomosc i zapatrywania w kontekscie
                            jedzenia zeszly na drugi plan.
                            nie znam cukiernika, ktorzy robilby sernik na zimno z chudego sera.
                            albo z serka dietetycznego. albo bez galaretki - bo galaretki nie sa
                            dukanowe. dziwnym trafem takie wytwory maja dopisek "dietetyczne" -
                            czyli nie smakuja "prawdziwnymi".
                            i wracajac do tucznikow - jak ktos jest na diecie, w dodatku
                            kolejnej, bo znowu sie zlamal i znowu i znowu... i nie moze sobie
                            odmowic czegos tam, to niech juz sobie nalozy normalna porcje, zje
                            to i tyle, a nie chrzani "malutko", "ledwo co", "mini"!
                            • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:04
                              Ale mnie nie obchodzi od czego przytyłaś, zresztą od powietrza się nie tyle i ta
                              wiedza mi wystarcza.
                              Zastanawiałam się do której kategorii siebie zaliczyłaś - bezrozumnych tuczników
                              czy grubasów którym tusza nie przeszkadza. Takiego podziału dokonałaś we
                              wcześniejszych postach, nie dopuszczając do wiadomości, że motywy dla których
                              ludzie zachowują się tak a nie inaczej, nie ograniczają ich jedynie do tych
                              dwóch kategorii.
                              Zresztą nevermind.

                              A potrzeby, etc. innych uczestników tego forum najwyraźniej nie zeszły.
                              Dlaczego? Bo może znają swoje ciała dobrze, wiedzą na ile mogą być wobec siebie
                              restrykcyjni, znają swoje odruchy i wiedzą co ich unieszczęśliwia. Może
                              unieszczęśliwia ich np. brak ciast? Co więc złego w tym, że powodowani własnymi
                              potrzebami pichcą serniki? Potrzeba matką wynalazku jak to się mówi :) Nie
                              uważam więc by dogmatyczne traktowanie książek było jedynym słusznym podejściem
                              do diety...

                              Ja też. W ogóle nie znam żadnego cukiernika. A mimo to nie przeszkadza mi brak
                              tej znajomości, delektować się smakiem sernika błyskawicznego :) Galaretka zaś
                              jest dukanowa i to bardzo. Żelatyna jest białkowa :) Właściwie to samo białko :)
                              W połączeniu z napojem typu light i słodzikiem, otrzymujemy słodką i ładną
                              galaretkę, która cieszy oko i sprawia, że dieta jest przyjemniejsza :)

                              Z twojego punktu widzenia. Z innych - najwyraźniej nie.
                              Rozumiem poirytowanie tymi zdrobnieniami, bo one mają na celu zbagatelizowanie
                              wykroczenia i wtedy można odnieść wrażenie, że ktoś się oszukuje. Ale może taka
                              osoba doskonale wie, że dała ciała i używa tych zdrobnień żeby nie dać się
                              dopaść wyrzutom sumienia które u ogromnej rzeszy odchudzających się powodują
                              myślenie "to dzisiaj się jeszcze najem a od jutra rana full-masakra-reżim!!!"? :P

            • donnaanna Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 10:17
              wiesz co slonko - jak ci brak interpunkcii przeszkadza w zrozumieniu
              mojego postu ( a ze przeszkadza to widac po twojej odpowiedzi nijak
              majacej sie do niego) to moze nie my jestesmy glupie tylko ty...

              idz, pijnuj swojej diety, badz szczesliwa i zostaw nas w spokoju.
    • sqtek Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:10
      To po co czytasz :-)
      To jest grupa wsparcia. Jakby kazdy mial silna wole to po pierwsze nie mialby
      nadwagi, a po drugie nie pisalby na forum. Poniewaz masz silna wole to do forum
      (tego) nie pasujesz. Niemniej jednak czytaj sobie i pisz, a szczegolnie jesli
      znajdziesz ciekawe przepisy to napisz je takze i innym.
      I nie ma co bic piany. Kazdy ma czasem taki dzien, ze lubi zadyme zrobic :-)
      Udalo Ci sie.
      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:18
        zadyme? sorry jakbym chciala zrobic zadyme, to po 1 nie przez neta -
        bo po co, co mi to da?

        weszlam tu, bo myslalam ze bedzie tu rozsadnie i szczerze. mylilam
        sie. przepisy tez mi za wiele nie daja, bo bazuje w swoim menu na
        tym, co poleca dukan. i ktos np. pisze ze uzywa panierki 'zloty
        kurczak' - a ja w takie panierki nie wierze, nie ufam im, bo dukan
        pisze o mixach ziolowych, a nie chemicznych. wystarczajaco duzo
        chemii jest np. w coli 0%, po co mam sobie dokladac?
        • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:38
          Łomatkoboskoczenstochosko! Na ponad 7 tysięcy postów ktoś napisał, że używa
          takiej panierki a Ty kategoryzujesz, że forum jest nieszczere i w ogóle do bani?! :D

          Przepisy tu podane bazują na produktach zalecanych przez Dukana, często pochodzą
          z jego książek, więc nie zauważyłam żadnego 'oszustwa'.

          Inna sprawa, że jak słyszę 'chemiczny' to mi się nóż w kieszeni otwiera, bo to
          jest slogan który się wszędzie na forach przewala a większość piszących z nauką
          chemii pewnie miała do czynienia ostatni raz w szkole średniej :P:P
          • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:47
            tak sie sklada ze pracowalam i to dlugo dla jednego z koncernow, no
            nie bede wiecej pisac jakiego. i 'chemia' jest tu jak najbardziej
            adekwatnym okresleniem...
            nie wiem kiedy ktos cos napisal o panierce, bo podczytuje to forum
            co jakis czas (dzis za to bije jakis rekord :D) od jakiegos czasu,
            ale panierka nie jest jedynym przykladem, czytalam tez o mleku,
            jogurtach, miesie, warzywach i owocach. ty za to uczepilas sie
            jednego slowa i na tej podstawie probujesz wybic mi moje argumenty.
            w sumie jakbym zrobila sobie piers z indyka smazona na tluszczu,
            nawet bez panierki - to tez BAZOWALABYM na dukanie, nie? :)
            • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:12
              Pytanie tylko w jakim charakterze tam pracowałaś :D
              Chemią jest WSZYSTKO dookoła, ale jak słyszę, że np. glutaminian sodu zakleja
              kubki smakowe i jest rakotwórczy to mi ręce opadają :D

              Nie próbuję Ci wybić argumentów, odwołuję się do przywołanego przez Ciebie
              przykładu. Średnia arytmetyczna przemawia jednak na korzyść tego forum :P

              Nie, nie bazowałabyś i dobrze o tym wiesz :) Pytanie zupełnie nieadekwatne :)
              • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:24
                no przeciez nie jako sekretara ;/
                ja nie mowie ze rakotworczy, bo akurat na temat raka to wiem zbyt
                wiele. ale nie sa to rzeczy naturalne, tylko stworzone konkretnie po
                cos - najczesciej aby cos zastapic. znowu jestesmy przy podrobce.

                oczywiscie ze wiecej bedzie tych od "mini czipsikow", na pewno
                wydaja na to mniej "pieniazkow" i modla sie do "bozi".
                • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:30
                  No dobra - Główna Księgowa :)

                  Glutaminian sodu akurat jest naturalny :P
                  A większość z tych rzeczy stworzona jest po to aby podnieść walory
                  organoleptyczne lub zapewnić stabilizację mikrobiologiczą lub inną -iczną :P

                  Zwykły chleb też często jest podróbką 'prawdziwego' chleba. Ale zastrzeżenia
                  masz tylko do dukana ;>
                  • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:34
                    zanim weszlam na dukana od jakis 7 lat pieklam chleby sama. dopiero
                    jakies 2 lata w maszynce do chleba... nie liczac raz na ruski rok
                    maczka i kebaba nie pamietam, zebym jadla inny i gdzie indziej chleb
                    niz u mnie w domu.

                    ty to jestes upierdliwa z tym czepianiem sie ostatniego slowa. ja
                    nie napisalam ani slowa o zadnym "chemikaliu" :/

                    co do glownej ksiegowej to nie moja dziedzina. i blizej do zarzadu
                    niz sekretariatu, chociaz oba niby wazne w kazdej firmie.
                    • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:42
                      No jak nie jak tak. Ileś tam postów wyżej odżegnywałaś się od któregoś ze
                      składników panierki i czegoś dukanowego, pisząc, że unikasz chemii :P

                      To też się zapytowuję :p uprzejmie o stanowisko w tej korporacji, bo coś mi się
                      widzi, że na temat żywności to jednak niewiele wiesz (bez urazy, ale w zarządzie
                      zasiadają również ludzie nie mający pojęcia o procesach produkcyjnych itp.)
                      Nom. Bez zorganizowanego sekretariatu nawet guru know-how leży :P
                      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:49
                        ty wez sie zastanow co piszesz, co?
                        zarzad to nie tylko wlasciel, zeby zasiasc w zarzadzie trzeba cos
                        niecos wiedziec o tym co sie robi, zeby w czasie spotkan z klientami
                        albo kontrahentami wiedziec o czym sie mowi...

                        ps nie uzywam panierki. ale nie powiedzialam ze ona jest
                        rakotworcza - to takie cos powiedzialas. nie albo ze glutaminy sa
                        beee. napisalam ze dukan nigdzie nie wspominal o uzywaniu kostek
                        rosolowych czy innych gotowych mixow przypraw oprocz ziol...

                        to jest analfabetyzm wtorny. nie czytaj co to, bo juz tu lejt.
                        • pierzak_w_szpilkach Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:57
                          Ależ ja wiem co piszę :)
                          W zarządzie można zasiadać mając pojęcie np. o finansach firmy, o jej strategii
                          marketingowej albo o produkcji. Trzeba mieć oczywiście ogólne pojęcie, które nie
                          wystarcza jednak na tyle, żeby wypowiadać się w temacie tego co szkodliwe a co nie.
                          Czysta tautologia: można być w zarządzie a mimo to nie wiedzieć, że panierka nie
                          jest nafaszerowana 'chemią'.

                          Wiem, że nie używałaś. Podałaś tę panierkę jako dowód na to, że na forum roi się
                          od ludzi niemających pojęcia o zasadach diety.
                          Ja od tematu abstrahowałam, pisząc o swoich spostrzeżeniach na temat tego co
                          ludzie rozumieją pod pojęciem 'chemii'. I posłużyłam się glutaminianem jako
                          przykładem. Oraz mitami na jego temat.

                          Kto tu jest w takim razie analfabetą wtórnym? :)

                          Chyba rzeczywiście powinnaś położyć się spać bo nie pamiętasz co pisałaś 20
                          minut temu :D:D
        • sqtek Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:18
          Czasem zadyma internetowa tez jest fajna. W koncu adrenalina tez sie wytwarza. I
          Tobie i innym. Swoja droga - dobry sposob na spalanie kalorii :-)
          Naprawde nie widze powodu zeby sie jakos specjalnie wyzywac na ludziach z forum.
          Niech sobie robia po swojemu. Wydaje mi sie, ze wlasnie sa dosc szczerzy ze
          swoimi slabosciami i bolaczkami, szukajac poparcia u innych. Ja zagladam po
          przepisy, bo mimo, ze mam obie ksiazki w formie pdf jeszcze zadnej nie
          przeczytalam. No ale to jestem ja :-)
          Niektorzy moze zle stosuja diete, moze nie wiedza czegos, zawsze mozesz napisac
          i powiedziec. Ktos usprawiedliwia swoje "odchylenia" od diety takimi czy innymi
          powodami, jego sprawa - ale czy to wystarczajacy powod, zeby uwazac, ze cale
          forum jest zle? Twoja decyzja. I luz.
          Aha - FORUM INTERNETOWE ROZSADNE I SZCZERE?? haha :D Mloda jestes, co? :D (no
          offence, to zart)
            • ganbaja Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 11:52
              blondalexis napisała:


              > a mloda :D hymmm no wiesz, jakbym chciala jeszcze pojsc na jakies
              > studia dzienne to bym sie zalapala na rekrutacje :D

              Niestety to widać :-/
              Brak dojrzałości wyłazi w każdym poście.

              Zachowujesz się jak neofita wierzący bezgranicznie w dietę cud. I każde odstępstwo od niej uważasz za zburzenie całości i efektu.
              A to nie prawda.

              Np. wieprzowina. No niby tłusta, no niby taka be, ale np. chuda szynka konserwowa mieści się w wytycznych Dukana bo:
              białka - 17,6 g
              węgle - 1,8 g
              tłuszcz - 2,2 g
              Jak widać na załączonym obrazku ta szynka jest lepsza niż niejeden jogurt.
              Najwyraźniej Dukan nie znał szyneczki z Biedronki :-)
              Albo ten nieszczęsny biały ser co mi smakuje jak sernik na zimno a ciebie w oczy kole.
              Moja mama robiła sernik na zimno z białego sera a nie z serków homo.
              Biały ser odpowiednio zmielony, z żelatyną, migdałami drobno posiekanymi, rodzynkami i orzechami z galaretką.
              Najpyszniejszy sernik pod słońcem. I co ci tak przeszkadza, że ser z otrębami i słodzikiem przypomniał mi smakowo ten sernik?
              Żal mi ciebie. Długa droga przed tobą. Jeszcze tak dużo w życiu musisz się nauczyć.
    • joanna669 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:25
      Nie rozumniem Twojego oburzenia i sensu tego postu. Dukan sam
      przewiduje, że niektórzy o słabszej woli sięgają po coś
      niedozwolonego i opisuje co należy zrobić w takich sytuacjach.
      Chociaż sama nie daje się pokusom (od 2 mies.), ale nie mam nic
      przeciwko temu jeżeli ktoś "zgrzeszył" i wyżalił się z tego powodu.
      Skoro masz taką silną wolę to czemu Cię denerwuje, że dziewczyny nie
      wytrwały, przecież to ich decyzja i ich sprawa. My jesteśmy po to,
      żeby wspierać, doradzać i motywować. Chyba masz zły dzień...-
      [url=http://straznik.dieta.pl/][img]
      http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=25024b88ca5d3feba.png
      [/img][/url]

      na Dukanie od 15.02.2010r.
      • blondalexis Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 20:51
        a niech sie zali, ale niech nie bedzie hipokryta!
        np. jednym czipsem sie nie najesz, nie zaspokoisz
        swojego "pragnienia". zjedz paczke ale nie pisz, ze zjadlas tylko
        odrobinke, wiec to sie nie liczy! zjedz calego pieczonego ziemniaka,
        a nie kawalek. zjedz porcje tortu, ale nie wylizuj po kims talerza.

        i do kolejnych samozwanczych medykow: mam dobry dzien, nie jestem
        glodna, wyniki badan w normie, jestem po okresie, bez prochnicy i
        lupiezu!
        • chce_schudnac Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 14.04.10, 21:13
          Wszystko co rozsadne i na temat napisala juz pierzak w szpilkach.

          Gdyby jednak nie udalo ci sie z Dukanem to znalazlam dla ciebie
          alternatywna diete. Tylko pamietaj, konsekwentnie!!!

          Jeśli zawsze miałaś problem z nadwagą, oto rozwiązanie dla Ciebie!
          Kocia Dieta - CUD pomoże Ci uzyskać smukłą, sprężystą sylwetkę,
          jakiej zawsze zazdrościłeś swojemu kotu. Jeśli spróbujesz naszej
          Diety, nie tylko poczujesz się lepiej. Poczujesz się lepszy od
          wszystkich ludzi, których znasz.

          DZIEŃ PIERWSZY
          a.. Śniadanie: Otwórz puszkę drogiego, ekskluzywnego pokarmu dla
          kotów.
          Smak nieistotny, ważne jest natomiast, aby pokarm ów kosztował
          więcej niż 5 zł za puszkę. Umieść dwie łyżki pokarmu na talerzu.
          Zjedz jeden kawałek mięska. Rozejrzyj się dookoła z dezaprobatą.
          Resztę zrzuć na podłogę. Zanim udasz się do innego pokoju, pogap się
          przez chwilę na ścianę.
          b.. Obiad: Cztery źdźbła trawy i jeden ogon jaszczurki. Powyższe
          niezwłocznie zwymiotuj na najczystszy dywan w mieszkaniu.
          c.. Podwieczorek: Złap ćmę i baw się nią, dopóki ledwo zipie.
          Zjedz jedno skrzydełko.
          Resztę zostaw, niech zdycha.
          d.. Kolacja: Skradnij jeden zielony groszek z talerza partnera lub
          małżonka. Turlaj groszek po podłodze, dopóki nie wpadnie on pod
          lodówkę.
          Skradnij kawałek kurczaka i zjedz połowę - drugą zostaw na kanapie.
          Wyrzuć resztę pokarmu z puszki, którą otworzyłeś rano.

          DZIEŃ DRUGI
          a.. Śniadanie: Capnij resztkę kurczaka z kanapy. Zrzuć ją na dywan
          i spróbuj nią wcelować pod telewizor. Żuj róg gazety, którą próbuje
          czytać Twój partner.
          b.. Obiad: Zlokalizuj bochenek świeżego, gorącego francuskiego
          pieczywa, które zakupiłeś jako "wkład" w sobotnią prywatkę. Zliż
          dokładnie całe te pyszności z wierzchu. Nadgryź chlebek, starając
          się wyznaczyć jego geometryczny środek.
          c.. Podwieczorek: Złap dużego chrząszcza i przynieś go do domu.
          Pobaw się nim w "cymbergaja" do momentu, gdy zostanie mu około 5%
          sił witalnych. Potem pozwól mu uciec pod łóżko.
          d.. Kolacja: Otwórz świeżą puszkę ciemnego kociego pokarmu
          (zalecane smaki: wołowina, wątróbka). Połknij całość bez używania
          zębów. Wyjdź z kuchni i stań na rogu dywanu w salonie. Szybko
          zwymiotuj na dywan. Potem wdepnij w hafcik i przespaceruj się przez
          cały salon, zostawiając wyraźne odciski stóp.

          DZIEŃ TRZECI
          a.. Śniadanie: Wypij kilka łyków mleka z owsianki partnera, gdy
          nikt nie patrzy. Część mleka pracowicie rozprowadź na najbliższej
          politurowanej powierzchni.
          b.. Obiad: Złap niewielkiego ptaszka i przywlecz do domu. Pobaw
          się nim w swoim wyściełanym kojcu. Doprowadź ptaka do stanu, w
          którym jest poważnie uszkodzony, lecz jeszcze żywy, i zostaw - niech
          się inni pomartwią.
          c.. Kolacja: Wymiałcz i wybłagaj odrobinę lodów lub śmietanki we
          własnej miseczce. Poliż to trzy razy i wywróć zawartość miski na
          podłogę.

          DZIEŃ OSTATNI
          a.. Śniadanie: Zjedz 6 robaków (gatunek nieistotny), pozostawiając
          nogi, skrzydła i antenki na posadzce łazienkowej. Wypij całą
          miseczkę wody.
          Zwymiotuj wodą i robakami na poduszkę partnera.
          b.. Obiad: Z kubła na śmieci wyciągnij wczorajsze fragmenty
          kurczaka z całodobowej budki. Kilkakrotnie rozwlecz skórę po całej
          podłodze. Nadgryź trochę w kącie i pozostaw.
          c.. Kolacja: Kolejna puszka wykwintnego pokarmu - dowolny rodzaj,
          byle w sosie. Zliż sos i pozostaw mięsko, aż wyschnie i sczernieje.
          d.. Deser na dobranoc: Zrób sobie ucztę z mrówek faraona, które
          przyszły "zaopiekować się" wyschniętą zawartością Twojej miseczki

        • luthienundomiel Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 10:35
          no i tu nie masz racji

          bo będąc na tej diecie zmienia sie smak i pragnienia
          zmienia sie potrzeba ilosci jedzenia do zaspokojenia glodu i to w
          szybkim czasie

          i jesli chodzi za mna czekolada albo inna slodkosc to wyobraz sobie
          ze wystarczy mi kosteczka czekolady ktora potrzymam w ustach zeby i
          smak i potrzebe zaspokoic

          nigdy nie jadlam calej czekolady i nie widze takiej potrzeby
          malutko wiecej potrafi przyniesc radosci bo bardziej sie tym
          delektujesz i dluzej pamietasz

          i jak jem jogurt to z wsadem owocowym (jak pisal Dukan wiec nie ma
          odstepstw) i mam slodkiego milego zycia wystarczajaco bez katowania
          sie kwasnym jogurtem naturalnym ktorego nijak nie lubie

          a i Dukan jest Francuzem - produkty jednak sa troszke inne i
          niektorych nie da sie zastapic bo do francji nikt jezdzic nie bedzie
          musimy sobie radzic na naszej polskiej ziemi (niby Unia ale ciagle
          czegos brakuje)

          kazdy sobie kuje los i kazdy inaczej potrzebuje uzewnetrznic swoje
          uczucia (niektorzy rozmawiaja z malzonkiem, partnerem, kolezankami
          inne pisza na forum)
          nie ma sie co denerwowac i probowac edukowac dziewczyny tutaj bo
          jesli sa powazne to same wiedza co robia a jesli nie bardzo to chyba
          nie ma sie co bic za nie :)

          pozdrawiam (-9,5 kg do konca 1-1,5 kg)
    • luthienundomiel Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 10:44
      uff przebrnełam
      nie było łatwo :)

      dziewczyny z usmiechem na ustach witam kolejny dzień na diecie
      Dukana (czasem schabik zjadam tak tak :) ) i pozdrawiam was
      wszystkie i te silne wytrwałe mocne kobiety i te słabsze
      delikatniejsze z pociągiem do słodkości (do chipsów nie jakos mnie
      nie ciągnie)
    • syrka1 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 12:53
      oł maj gat ....

      sie naczytalam...jeszcze nie jestem na diecie - zglebiam tajniki - tez dzieki temu forum, ale jakos mnie to tak dotknelo, bo padło hasło MIGRENA - a kolezanki blondi to chyba nigdy leb tak nie napier...ze chciala umrzec...jestem wrazliwa na tym punkcie - moze za bardzo. nie znosze jak ktos migrene traktuje jak cos co moze byc wymowka od wszytskiego. migrena jest choroba, koniec kropka. wkurzylam sie...sama zalozylam post bo chcialam wiedziec czego moge sie spodziewac...

      pomijam juz inne kwestie o czym szanowna zalozycielka napisala bo mi slabo...o i kurka bylam sekretarka a to chyba zle...

      a i czesc uleczka :)) moja kwietniowkowa :)
    • kaga9 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 13:53
      Po pierwsze, na podstawie tego wątku wnioskuję, że nie umiesz rozmawiać z
      ludźmi, za grosz, bo clou dyskusji jest partnerstwo, a Ty na dzień dobry
      potraktowałaś nas jak kogoś głupszego, kogo koniecznie Twa Świetlana Postać musi
      pouczyć (łącznie ze zwracaniem uwagi dziewczynie, że nie stosuje interpunkcji,
      podczas gdy sama nie używasz wielkich liter na początku zdania). Nie wnikam,
      jaki to pouczanie i poczucie wyższości ma związek z Twoją pozycją w pracy, choć
      skojarzenie z wodą sodową nieodparcie mi towarzyszy podczas lektury Twoich
      wypowiedzi.

      Po drugie- tak, z założenia masz rację, tylko my sobie z tego świetnie zdajemy
      sprawę, że składamy się z ciała oraz woli bynajmniej nie Żelazowej, jakkolwiek z
      czasem zwykle udaje się ją wyćwiczyć. A nawet, jeśli nie, to nic Ci do tego.

      Po trzecie- zwracasz uwagę na wizytówkę forum (a na niej motto), a sama ją chyba
      niedokładnie przeczytałaś..."Wspieramy się, a nie dowalamy"- tego nie
      zauważyłaś? Twój post nie jest wsparciem. Jest wystąpieniem z cyklu "Przygody
      Człowieka z Żelaza w krainie pianek marshmallow".

      Jeśli chcesz nawracać, to zmień ton.
    • e.i.t.h.e.l Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 14:09
      Punktem wyjścia jest to, że każdy człowiek jest inny. Dla jednego najważniejsze jest aby wszystko robić wg książki, ktoś inny zmodyfikuje dietę na swoje potrzeby, bo dla niego liczy się efekt, który osiągnie, a nie metoda.
      Są ludzie wierni i ludzie rozpustni (akurat nie łączę tego, że ktoś wierny jest partnerowi, jeśli wierny jest diecie - to tak, żeby była jasność). Są ludzie, którzy malując coś starają się nie wyjść za linię i tacy, dla których linie nie mają żadnego znaczenia, bo tworzą coś swojego.
      Każdy z nas jest inny i każdy ma do tego prawo, nie ma co się o to denerwować. Jeśli towarzystwo pewnych osób nam nie odpowiada, to można z niego zrezygnować.
      Mnie się to forum nawet podoba, bo jak sobie czytam o problemach dziewczyn po 3 dniach diety, to czuję się jakaś podbudowana, bo ja zupełnie żadnych problemów nie mam. Ani nie jestem głodna, ani nie mam na nic smaka, ani nie grzeszę :) Dzięki temu mam większą wiarę w siebie.
    • kk345 Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 15.04.10, 19:36
      Po przeczytaniu całego wątku mam tylko jedno do powiedzenia:
      pierzaku_w_szpilkach, wielki szacunek za klasę, styl i formę wypowiedzi, że o
      interpunkcji i gramatyce nie wspomnę. Jeśli ktokolwiek z wypowiadających się w
      tym wątku zasiada w jakiejś
      radzie nadzorczej :) to raczej tylko Ty:)- Twoja interlokutorka nie spełnia
      warunków- chyba, że wszelkie pisma redaguje za nią sekretarka, pisząca jej także
      teksty przemówień...

      Do meritum nie mam się co odnosić, bo - o zgrozo- grzeszę i chudnę jednocześnie,
      a to według alexis nie tylko karygodne, ale wręcz niemożliwe!
    • imasumak Czytając ten wątek, a ściślej mowiac wypowiedzi 02.06.10, 10:47
      autorki, przypomniał mi się wierszyk Brzechwy, o ten:

      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka
      I mówiła z przekonaniem:
      "Grunt to dobre wychowanie!"

      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.
      Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
      W progu garnek stłukł kopytem.
      Kwoka wielki krzyk podniosła:
      "Widział kto takiego osła?!"
      Przyszła krowa. Tuż za progiem
      Zbiła szybę lewym rogiem.

      Kwoka gniewna i surowa
      Zawołała: "A to krowa!"
      Przyszła świnia prosto z błota.
      Kwoka złości się i miota:
      "Co też pani tu wyczynia?
      Tak nabłocić! A to świnia!"
      Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
      Siąść cichutko w drugim rzędzie,
      Grzęda pękła. Kwoka wściekła
      Coś o łbie baranim rzekła

      I dodała: "Próżne słowa,
      Takich nikt już nie wychowa,
      Trudno... Wszyscy się wynoście!"
      No i poszli sobie goście.

      Czy ta kwoka, proszę pana,
      Była dobrze wychowana?


      Ciekawe dlaczego? ;)
    • madzioreck Re: kilka przemyslen po lekturze Proteinek 02.06.10, 14:04
      To musi być smutne, uważać, że smaczne jest tylko to, co tłuste i napakowane
      sacharozą, a przyjemność znajdować tylko w chipsach i czekoladzie, jeśli jest
      tyle innych dobrych rzeczy. :( I wyśmiewać w związku z tym tych, którym smakuje
      sernik na zimno z chudego sera.
      Ale jeśli odczuwasz potrzebę umartwiania się i zadawania sobie pokuty, to Twoja
      sprawa.

      Zastanawiam się, skąd w ludziach bierze się tyle jadu, pogardy dla innych,
      poczucia wyższości. Zawsze się zastanawiam po lekturze takich dyskusji, jak ten
      wątek. I zawsze nasuwa mi się ta sama myśl: ktoś chce leczyć swoje kompleksy i
      frustracje kosztem innych ludzi. Szczególnie jeśli ktoś z uporem maniaka głosi
      Swoją Jedyną Prawdę. Szkoda, ze ta prawda zawsze musi komuś dowalać, nigdy nie
      służy do wsparcia, napisania komuś: gratuluję wytrwałości.

      Nie masz bladego pojęcia o odchudzaniu i odżywianiu. Gdybyś miała, wiedziałabyś,
      że nie wszyscy mają nadwagę z powodu obżarstwa, a obżerający się grubi stanowią
      mniejszość osób z nadwagą. Zgadza się, że niektórzy powinni się pogodzić z tym,
      że nie mogą jeść tego, co jedzą ich szczupli koledzy, ale to nie powód, żeby
      wyjeżdżać z epitetami typu "tucznik". Jeśli Ty utuczyłaś się przez obżarstwo, to
      nie znaczy, że inni również. Jest wiele osób, które mimo odmawiania sobie wielu
      rzeczy, od lat nie mogą schudnąć, i nie ma powodu nikogo obrażać i przelewać na
      kogoś własnych żalów. No, ale każdy sądzi według siebie.

      Kto Ci powiedział, że dieta musi boleć??? Czy wyczytałaś to w książce Dukana?!
      Tak się chwalisz postępowaniem zgodnym ze wskazówkami w niej zawartymi, a nie
      zauważyłaś, że Dukan sam zaleca szukanie nowych smaków, robienie sobie deserów i
      innych smacznych rzeczy? Nie zauważyłaś, że pisał o źródle swoich przepisów,
      pochodzących również od kucharzy, których odchudzał?
    • lenka.33 Do autorki 02.06.10, 20:34
      Wiesz co - WYLUZUJ :-) Nikt nie jest idealny i wszyscy popelniamy
      bledy, nawet beda na diecie Dukana. Grzeszki tez sie zdarzaja i to
      jest normalne. Forum jest extra bo mozna wlasnie sobie z kims o tym
      pogadac albo przeczytac podobne doswiadczenia kolezanek.
      Ja nie znam znanych osob tak jak Ty ktore schudly, mam problem z
      wyproznianiem sie chociaz jestem na diecie dopiero tydzien a
      rzeczywiscie zadnego grzechu nie popelnilam.
      Nie, nie rozumiem celu Twojego postu i nie musisz mi odpowiadac a
      jesli chcesz mnie obrazic odpowiadajac to tym bardziej sobie daruj.
      P.S. Mam nadzieje, ze Pani Idealna pamieta, ze kiedys nie byla
      idealna bo inaczej nie nabylaby sie tej nadwagi ;-)
      Pozdrowienia i powodzenia w odchudzaniu!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka