Dodaj do ulubionych

Eliminuję dni PP - podjełam decyzję

04.09.10, 02:01
Pojutrze minie 5 miesięcy bezgrzesznego Dukania, mój bilans to 22kg na
minusie. Mam jednak wrażenie, że mój organizm zaczyna mieć powoli dość. nie
chodzi tu o moje apetyty, nie zamierzam wcinać słodyczy, zresztą już wiecie,
że za nimi ie przepadam. Ale mam potrzebę powoli wzbogacać jadłospis. Będę
teraz mieszać fazę II (dni PW) z III, czyli po troszku węgli, po troszku
tłuszczów. Bez uczt, zresztą nawet mnie nie ciągnie do niczego konkretnego, od
kilku tygodni zastanawiam się, co też ja mogłabym zjeść zakazanego na
III-fazowej uczcie, i nic mi nie przychodzi do głowy poza alkoholem :D
Podjęłam taką decyzję również dlatego, że choć nie osiągnęłam jeszcze
zakładanego celu, to nie upieram się, że muszę go osiągnąć. Nie mam już
nadwagi, BMI w normie, mam 172 cm wzrostu, wymiary 101/75/104, jestem już
piękna i zgrabna ;) Nie ma takiej opcji, żebym przytyła przy zakładanym
planie, jeśli schudnę to fajnie, jeśli nie - też fajnie. Poza tym już roznosi
mnie energia, żeby ćwiczyć, pływać.
Zostaję z Wami oczywiście, możecie mnie traktować jak królika doświadczalnego,
będę w tym wątku relacjonować, jakie efekty moich kombinacji :)
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 04.09.10, 21:49
      Gratulacje :)

      Powiem Ci, że dla mnie jako obserwatora, to te 5 miesięcy minęło szybko, bo
      pamiętam, jak pisałaś, że zaczynasz. Ale pewnie gdybym ja miała być na Twoim
      miejscu, to dla mnie by się wlokło ;)
      I mocno trzymam kciuki za utrzymanie wagi bądź dalsze chudnięcie!
      I koniecznie pisz, jak Ci idzie, jak się żywisz i jak tam waga.

      A ja muszę wrócić do moich dni PP, bo od powrotu z urlopu mam jedną wielką
      masakrę, a nie porządne żywienie...
    • madzioreck Relacja nr 1. 09.09.10, 13:48
      Dziś mija piąty ostatni dzień z 5 PW, jak pisałam - nie wracam na PP.
      Schudłam w czasie tych dni 1,5 kg (w międzyczasie jakoś było 1 kg więcej, ale jak już pisałam, nażłopałam się gorzałki, był po niej spadek o 1kg, a po dwóch dniach wino, i 1kg w górę).

      Jem sobie proteiny, warzywa, zaczynam ostrożnie wprowadzać tłuszczyk. Czyli np: jestem u koleżanki na urodzinach, przyrządziła pysznego kurczaka w marchwi, pomidorach i fasolce szparagowej, na oleju (niedużo). A co tam, zjadłam. Trochę mnie zdenerwował tłuszcz osiadający na języku i ustach, i szczerze mówiąc nieco popsuł smak, ale niech będzie ;)
      Wczoraj: upiekłam kurczaka, ćwiartki, skrzydła i piersi. Skrzydła zje mąż, bo ja nie lubię się paprać z takim tycim czymś, nie ma co ugryźć ;) ale pierś polałam sobie obficie wytopionym sosem. Pyyyszne.
      Otręby - raz na kilka dni, nie z obowiązku, a z ochoty ;) Na razie jest dobrze :)
      • makenzen Re: Relacja nr 1. 10.09.10, 17:34
        Super wieści! Ja jestem dopiero na początku fazy II, ale też postanowiłam dać sobie spokój z PP. Tym bardziej, że absolutnie nie jestem w stanie wytrzymać aż 5 dni na samych białkach (w przypadku rytmu 5/5). W dniach, które powinny być proteinowe, będę jeść mniej warzyw niż w pozostałe, ale jednak jakieś urozmaicenie musi być. Cóż, najwyżej będę chudła wolniej, zimą nie muszę być szczupła ;) najważniejsze to co by latem "michelinami" nie straszyć ;)
        • madzioreck Re: Relacja nr 1. 10.09.10, 17:39
          No właśnie chcę sprawdzić na sobie, czy da się chudnąć bez dni PP. To znaczy dać to się na pewno da, tylko w jakim tempie. Wg tego, co pisze Dukan, w dni PW nie zostaje zatrzymane spalanie tłuszczu, a zatrzymanie spadku/lekki wzrost wagi spowodowany jest jedynie zatrzymywaniem wody. A skoro tak, to być może nie ma konieczności rezygnować z warzyw, bo my tu przecież nie z wodą walczymy, i zakładając, że na warzywach organizm zatrzyma tyle wody, ile ma zatrzymać i ustawi się to na stałym poziomie, waga powinna spadać.
    • sza-rka Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 10.09.10, 18:56
      Ja ze względu na drobne kamienie w nerkach po 5 dniach uderzeniowki jadę cały czas na PW i chudnę.Ostatnio trochę wolno, ale też zdarza mi się zjeść czasem jakiś owoc albo ser zółty.Czuje sie w miare dobrze w swoim ciele, więc już nie mam takiego ciśnienia, że muszę szybko schudnąć. Wolę wolno a skutecznie i bez efektu jojo.Wydaje mi się, że jeżeli ktoś za dlugo i bardzo rygorystycznie ciągnie 2 faze to łatwiej o jojo, a przy większej ilości kg do zrzucenia lepiej zmodyfikować fazę III i na niej chudnąć.Takie jest moje zdanie.Pozdrawiam
    • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 11.09.10, 01:15
      Poszłam dziś do knajpy z koleżankami z byłej pracy. Byłyśmy w naszym ulubionym Sphinx.
      Da się tam nawet coś zjeść: zamówiłam sobie pstrąga z grilla z surówką (poprosiłam jakąś bez różnych dziwnych dodatków, same warzywa), jest Pepsi Light, ale ja nażłopałam się piwa (dla zdrowia nerek ;P) Zresztą jeśli w karcie są same mięsa smażone/panierowane, można poprosić, żeby stek nam zgrillowali, warzyw też spory wybór.
      Cykl się zamknął: Madzioreck przez 5 miesięcy nie zgrzeszyła, a w ciągu ostatniego tygodnia poszła: gorzałka, potem wino, dziś piwsko ;D W ramach uczty, sam alkohol, jedzenia ucztowego niet. Zobaczymy, jak będzie.
      • mil.ka Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 13.09.10, 12:48
        to nie jedz, przez dzien lub dwa po prostu nie jedz. ja tez tak miewalam, po prostu zero laknienia, na nic ochoty...
        juz na 2 dzien po glodowce chcialo mi sie tam czegos, chyba ogorkow, to sobie zjadlam i jakos organizm doszedl do siebie i potem bylo ok.
    • madzioreck Wolna amerykanka ;P 16.09.10, 07:30
      Zaplanowałam se eksperyment, coby się nie męczyć z niejedzeniem i być może dowieść, że dni PP są niepotrzebne, a jak na złość od 3 dni wcinam same proteiny, nie licząc cebulki do sałatki rybno-jajczanej... bo mi się cuś odkręciło i dla odmiany nie mam ochoty na warzywa, muszę męża napaść albo gotować leczo do słoików, bo mi się zapas warzyw zmarnuje :/
      • klara551 Re: Wolna amerykanka ;P 16.09.10, 18:24
        A może ugotuj sobie kapuśniaczek na wędzonym kurczaku,albo ogórkową? Albo zupę rybną? Albo bigos na chudych mięskach. A może kureczki w sosie jogurtowym zamiast śmietanowym? A śledzik w jogurcie z dużą ilością kopru? A może pieczarki faszerowane jajkiem z grilla lub piekarnika? A może ryba grillowana z sosem beszamelowym podsmaczonym szafranem na jogurcie ?
          • klara551 Re: Wolna amerykanka ;P 17.09.10, 00:55
            Na restaurację za leniwa jestem. A kurki robię tak-Drobno pokrojona cebulę smażę na lekko posmarowanej oliwą patelni /z solą i pieprzem/,aż się zezłoci,tylko niestety trzeba mieszać,bo jak mało tłuszczu,to tak jest.Dodaję około 30dkg umytych i pokrojonych kurek i smażę aż cały sok z grzybów odparuje. Jogurt grecki lekki mieszam z połową łyżeczki mąki kuku i zalewam grzyby,po zagotowaniu gotowe do spożycia np z polędwiczką lub biustem kurzym z grilla.A dla sybarytów polecam masło klarowane/tylko do posmarowania patelni/,ale zapach jest boski. A byłabym zapomniała,patelnia ma nieprzywierającą powłokę.
    • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 20.09.10, 00:10
      Moja waga wreszcie dziś drgnęła - po szaleństwie alkoholowym było +1,5kg + tydzień zastoju. A wczoraj najadłam się u siostry kurczaka - nie wiem po co ona go zawsze zlewa olejem :/... w każdym razie zjadłam. W połowie jedzenia okazało się, że kurczak w miodzie :D No trudno, myślę sobie. Pojadłam też jakichś wędlin bez zagłębiania się w zawartość tłuszczu. Oprócz innych białkowych rzeczy i warzyw oczywiście.
      Dziś rano - karne 1,5 spadło :)
      • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 06.11.10, 13:00
        totorotot napisała:

        > Ja tak offtopic- dlaczego teraz dpiero będziesz mogła się "ruszac"?

        Przepraszam, pominęłam niechcacy ten post, już wyjąsniam, chociaz późno ;)

        Dlatego, że jak już ruszę tyłek do sportu, to najczęściej nie kończy się na godzinie 3x w tygodniu, a taka dawka aktywności to nie jest jakiś obiektywnie rzecz biorąc duży wysiłek. Jak zaczynam coś ćwiczyć, to mnie nosi, i trochę się obawiam szaleć tak całkiem niemal bez węgli ;)
    • madzioreck Relacji z eksperymentu ciąg dalszy :) 26.10.10, 17:20
      Od powstania tego wątku minęło półtora miesiąca, no miesiąc i 3 tygodnie :) Schudłam od tego czasu jeszcze 5 kg, czyli łącznie 27. Dni P zdarzają mi się - pojedyncze, jak brak apetytu. Zwykle wrzucam wtedy jajka i twarożek. Węgli nie wprowadziłam jednak, bo jakoś się boję, ale tłuszcz - jak najbardziej, odrobina masła do jajecznicy i takie tam.
      W tym czasie, przypomnę, zdarzyły mi się alkoholowe wyskoki przy całkowicie dietetycznej zagryzce (choc nie jestem przekonana, czy w SphinX nie władowali masła do pstrąga;)). Tydzień temu również byłam na imprezce, piłam wódkę (flaszka na 3 baby), żarcie było dietetyczne - oprócz jednej sałatki z fasolą, kukurydzą i majonezem - zjadłam sobie porcję, ale oprócz tego: galaretka z kurczaka, jajka, chuda wędlina, pieczony łosoś. Next day - -1,5kg :)
      Zaczęłam również jeść wieprzowinę, kupiłam ostatnio mielone z szynki wieprzowej, 7% tłuszczu. Że smakowało średnio, to inna sprawa, no ale zrobiłam pulpety w pomidorach i zjadłam.
      Zostały mi 2kg, i szczerze mówiąc, korci mnie wrzucić kilka dni P i już mieć je z głowy - wtedy zapewne zmieściłabym się do wyliczonego w teście końca października, ale z drugiej strony - tak się przyzwyczaiłam do II-fazowego jedzenia, że nie mam pojęcia, co będę jeść później...

      Podsumowując: mimo 4 popijaw, włączenia nieco tłuszczy i grzechu żarciowego, schudłam kolejne 5kg. Wniosek nasuwa mi się taki, ze mimo wszystko mój metabolizm nie jest tak rozwalony, jak mi się wydawało, a co za tym idzie - nie wiem, czy polecę wypróbowanie mojego sposobu osobom, którym idzie opornie. Brak dni PP - na pewno, areszta - niekoniecznie chyba.
      Z drugiej strony, nie wiem, czemu sadziłam, ze mam straszny metabolizm, skoro żeby osiągnąć wagę poczatkowa, naprawdę mocno się postarałam, bo ok. 83kg trzymałam kilka lat mimo nieodmawiania sobie niczego, dopiero jak od 01 stycznia zasiadłam w domu i opychałam się również w tych godzinach, kiedy w pracy nie jadłam, wrzuciłam dodatkowe 11kg w trzy miesiące. W dodatku to był czas wielu imprez, a mnie po wódce ssie zwykle jeszcze 2-3 dni i dojadałam radośnie te sałateczki, majoneziki, kanapeczki i co tam jeszcze.
      • madzioreck Re: Relacji z eksperymentu ciąg dalszy :) 26.10.10, 17:28
        A, no i jeszcze jedno - na tę ostatnią babską posiadówę naszykowałyśmy żarcia w ilościach... no, według starego sytemu wódka-żarcie ;) Czyli hurtowo, bo przecież miałyśmy popić i pojesć. A tyczasem przez 6-7 godzin zjadłyśmy po jajeczku, kawałku galaretki, po sałatce, kawałek łososia, parę grzybków/ogórków... i finito, oczy się śmiały, żołądki protestowały ;) A miałyśmy jeszcze w planach dietetycznego oczywiście kabaczka z mielonym, ale zwyczajnie nie dałyśmy rady. Przed dieta taką ilośćjedzenia, jak wymieniłam, wciągnęłybyśmy na rozgrzewkę, przed pierwszą kolejką ;)
    • madzioreck Rewolucji ciąg dalszy ;) 06.11.10, 13:43
      Waga docelowa osiągnięta, czas na III fazę. Ale ja nie chcę dukanowej III fazy, od 7 miesięcy żyję prawie bez tłuszczu, a te maleńkie ilości, które wprowadziłam, to dla mnie za mało. Nie, żebym tęskniła, ale organizm może mi zacząć grozic paluszkiem ;)
      Ponadto - żadne "uczty" nie są mi do niczego potrzebne, w takim sensie, że nie odczuwam potrzeby usiąść i najeść się czegoś zakazanego, i nie będę robić tego na siłę. Dla mnie ucztą jest w tej chwili dobrze doprawione mięcho ze stertą warzyw, gulasz, coś takiego.

      Postanowiłam więc, poradziwszy się najpierw mojej ulubionej dietetyczki, zamiast III fazy Dukana przejść na dietę dr. Pape, czyli 3 porządne posiłki (zresztą tak najbardziej wolę jeść), według schematu: śniadanie - węgle, obiad - białko lub białko+węgle (jeszcze wszystkiego nie doczytałam, więc nie zdecydowałam, który wariant, ale raczej białko), kolacja - białko. Z tym, że u Pape domyślnie "białko" czy "węgle" nie oznaca gołego białka czy węgli, do każdego posiłku dołączamy warzywa i troche tłuszczu (ok. 60g dziennie). Nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne :)
      Dieta dr. Pape również wykorzystuje właściwiości białka, podobnie jak dr. Dukan, i z tego, co zdążyłam poczytać nie tylko o tej diecie, ale w ogóle o ludzkim metabolizmie, insulinooporności, którą ma większość ludzi ze sporą nadwagą/otyłością, to diety te w wielu punktach się pokrywają. I choć doktor Dukan nie wspomina o jako takiej insulinooporności, to eliminuję węglowodany, którymi można pięknie rozregulować gospodarkę cukier-insulina nawet u osób szczupłych, a wiemy już, że wysoki poziom insuliny blokuje spalanie tkanki tłuszczowej. Mechanizmy te ciekawie opisane są w tych postach - nie wklejam całego wątku, bo nikomu nie będzie chcialo się przez to przekopywać, wklejam kluczowe wypowiedzi, szczególnie polecam tę z pierwszego linkacza:
      O co chodzi z tą insulinoopornością
      tiny.pl/hwwrv
      tiny.pl/hwwrb
      tiny.pl/hwwrz
      tiny.pl/hww9q
      tiny.pl/hww9x
      tiny.pl/hww9m
      <a href='http://https://forum.gazeta.pl/forum/f,86228,STANIKOWE_OFFTOPY.html/'>Mój
      Szymonek</a>
    • madzioreck Kur...de, kurde, kurde!!! 22.11.10, 17:15
      Nie lubię tych paskudnych, brzydkich węglowodanów :( NIE dam rady jeść 3 bułek na śniadanie, ani 200g suchej masy płatków owsianych. Nie i już :(
      Nie to, że nie próbowałam, gdzie tam. Próbowałam, kilka dni jadłam na śniadanie buły, ale raz, że leżą mi jakoś na żołądku, dwa - wróciły wzdęcia i uczucie napompowania brzucha, które przed Dukanem były permanentne (ale posądzałam o to kapusty, cebule, fasolki i takie tam, a nie pieczywo!!!), a które odeszły od 1 dnia diety Dukana.
      Zrobięjeszcze jedno podejście, z pieczywem robionym przez mojego teścia, może to wina tych różnych dodatków, ale kupowałam najzwyklejsze buły w normalnej piekarni.
      Trzy - kurde, no nie smakuje mi... jedyne węgle, które uwielbiam od zawsze, to ziemniaki, i to sobie zapewne zafunduję raz na jakiś czas. Reszta - mogła być, ale nie musiała. Czasem fajnie było zjeść bułę z masłem i żółtym serem, ale u Pape - nie można tak łączyć. No i kaszę gryczaną lubię, ale od lat jem odrobinkę, bo po normalnej ilośco boli mnie żołądek :(

      A w ogóle, to najcięższym wyzwaniem jest dla mnie uregulowanie posiłków. To dla mnie mur nie do przebicia po prostu. I tak lepiej przy 3 niż przy 5, tych 5 posiłków to nigdy nie rozumiałam, ale i tak jest mi trudno. Rano jak mam jeść śniadanie, to mi niedobrze, od dziecka toczyłam boje o śniadania, w domu, w przedszkolu, w sanatoriach :/ Obiad łatwiej, kolacja najłatwiej. Ale jak do tego muszę dla odmiany liczyć (mniej więcej, ale zawsze), zrobić... to mi się odechciewa i mój ambitny plan 3 posiłków dr. Pape kończy się tak, że znów nie jem :( Ja chyba muszę coś na apetyt :(
      Waga się trzyma, są wahania, ale średnio te docelowe 65kg trzymam.
      Staram się jeść rozsądnie, poza tymi węglami - jeśli nawet siadam do wódeczki (była imprezka ;)) to jem wszystko oprócz węgli (bo wieczorem to nie wolno ;)). Czyli, proszę bardzo, jajko w majonezie, sałatka (omijam jedynie te z makaronem, a chleba przy gorzałce nigdy nie spożywam:)), wędliny chudsze i mniej chude - kabanosy jakieś, plasterek salami, warzywa, śledzie, również te z oleju. Plus gorzałka i cola zero :) Mieszam jadłospis Papowy z II-fazowo-dukanowym, po takiej imprezce jak wymieniłam - dzień białkowy, ale z warzywami i odrobiną tłuszczu. Na razie wystarczy, żeby pozbyć się poimprezowej nadwyżki.


      Dukan od 06-04-2010
      [url=http://straznik.dieta.pl/][img]https://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=74634bbb6f9684460.png[/img][/url]
      • yaga7 Re: Kur...de, kurde, kurde!!! 23.11.10, 06:30
        Bułę z serem w Pape możesz zjeść na obiad w ramach mieszanego obiadu. Tylko zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób kanapka to nie jest obiad ;) Ja sama czasem tak szamam, do tego jakaś sałatka i mam wypaśny (jak dla mnie ofkors obiadek).
      • ciri1971 Re: Kur...de, kurde, kurde!!! 23.11.10, 10:54
        Oj, Madzioreck, męczysz się z węglami, a ja mam odwrotny problem. Trzy bułki na śniadanie to dla mnie pikuś i w ogóle mogłabym węglowodany na okrągło...Jak ja przeszłam przez dietę, nie mam pojęcia, poziom desperacji musiał być wielki:)
        A obiady jakie jesz, pewnie czysto białkowe?
        Kurcze, ta walka o utrzymanie wagi to dopiero jest wyzwanie:)
    • madzioreck I tak dalej... 01.12.10, 14:22
      No więc: węgle jem na obiad. A właściwie jadam, bo zjadłam raz, wczoraj, zrobiłam ulubioną zapiekankę męża z ziemniaków, mielonego, cebuli, czosnku, żółtego sera i jakiegoś sosu-samachemia-z-torebki ;) No i taki był obiadek.
      Właściwie trudno powiedzieć, że toczę jakąś walkę o utrzymanie wagi... walczę raczej codziennie o to, żeby zjeść 3 posiłki w miarę porządne. A jak nie idzie nadążyć z ilością, to chociaż kalorii dokładam, co też nie jest takie hop-siup, bo wiele rzeczy, które jadłam przed dietą mi nie smakuje. I tak na przykład sałatki, które przed dukanem robiłam z majonezem, a na dukanie z serkiem homo, teraz robie z majonezem i dokwaszam czymś, bo mdłe jakieś :/
      Napaliłam się kilka dni temu na chipsy, kolega wpadł z piwem. Piwo wypiłam, a od chipsów zaczął szczypać język i tyle się grzesznie najadłam ;)
      No ale nic, staram się jeść wg schematu: śniadanie białkowe, obiad mieszany, kolacja białkowa (+ warzywa i tłuszcz oczywiście do każdego zestawu).
      • ven.to Re: I tak dalej... 01.12.10, 14:38
        to są założenia pape?
        hehe - to zupełnie inaczej niż na mm gdzie posiłki albo węglowe albo tłuszczowe a białko i warzywa do wszystkiego
        a niby zasada niełączenia ta sama tylko wnioski inne
        :)
        dobry eksperyment będzie
        dwie dukanki na różnych dietach niełączenia :)

        powodzenia
        • yaga7 Re: I tak dalej... 01.12.10, 14:50
          Typowa dieta Pape to węgle na śniadanie, mieszany obiad, białkowa kolacja. Druga wersja to węgle rano, a białko i na obiad, i na kolację. Oczywiscie białko z odpowiednimi warzywami.
          Natomiast wersja białkowego śniadania jest bardziej dla osób, które nie tolerują węgli rano.

          Dla mnie osobiście - ale ja nigdy nie byłam na Dukanie - wizja _białkowego_ śniadania jest nie do przejścia ;) W Pape zażeram stado węgli na śniadanko, dzięki temu większa szansa na to, że w ciągu dnia ich zjem już znacznie mniej ;)
        • madzioreck Re: I tak dalej... 01.12.10, 15:27
          > hehe - to zupełnie inaczej niż na mm gdzie posiłki albo węglowe albo tłuszczowe

          No tak, tylko że, z tego, co czytałam, wg MM posiłek tłuszczowy to... jajko ;) Nie ogarnełabym takiej kwalifikacji ;)

          A ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, aby jak najmniej łączyć białko zwierzęce z węglami, ponieważ ten zestaw wywołuje najsilniejkszą reakcję insulinową.
          • emka222 MM a Pape 03.12.10, 09:27
            madzioreck napisała:


            > A ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, aby jak najmniej łączyć białko zwierzęce z
            > węglami, ponieważ ten zestaw wywołuje najsilniejkszą reakcję insulinową.


            Noo, tak twierdzi dieta dr Pape.
            MM dowodził, że najsilniejszy wyrzut insuliny następuje po posiłku węglowodanowo-tłuszczowym. Białka z węglowodanami uważał za bezpieczne połączenie....

            Hmm. Kto ma rację? I dlaczego?
            • madzioreck Re: MM a Pape 03.12.10, 12:33
              > Hmm. Kto ma rację? I dlaczego?

              A, widzisz, ponieważ nie jestem ani lekarzem, ani dietetykiem, ani naukowcem, tego nie wiem, jak wszystko, muszę sprawdzić doświadczalnie :) Na razie "macam" różne zestawy i obserwuję reakcje, jeśli mieszając różne rzeczy nie będe tyc, to nie będę się równiez zagłębiac, kto ma rację ;)
    • madzioreck A tak przy okazji - ostrzeżenie dla... 02.12.10, 01:00
      dziewczyn, które się zastanawiają, czy aby nie jedzą za dużo :]
      Ja walczę, WALCZĘ, powtarzam, o to, żeby zjeść 3 posiłki dziennie. Tak, jak przez pół życia walczyłam, żeby jeść TYLKO trzy, tak teraz walczę, żeby zjeść AŻ trzy. Nie zawsze się udaje :] Skutek uboczny diety Dukana, zmiana nawyków aż do drugiej skrajności.
      Wydaje Wam się, że w związku z tym schudłam coś więcej, niż do końca II fazy? NIE :] Dobrze zresztą, bo cel już osiągnęłam, i nie potrzebuję chudnąć, ale chcę pokazac pewien mechanizm, bo zawsze nam tłuczono do głowy - najlepsza dieta - MŻ tudzież NŻT, tak tak, ja też głosiłam takie brednie, jak każdy, kto sie wcześniej poważniej nie odchudzał ;) I dużo dziewczyn wchodzi tu i nie dowierza... a może ja jem za dużo...? Jak to, za mało?! Ano, za mało. Jem jak ptaszek, waga stoi w miejscu. Na Dukanie - im więcej, szumnie nazwe, żarłam, tym więcej chudłam.
      • a.agena Re: Taaa... węglowodany jako podstawa żywienia :] 02.12.10, 20:32
        madzioreck napisała:

        > Zrobiłam na obiad spagetti z jakimś tam sosem. Zjadłam normalną porcję makaronu
        > . Objadłam sie jak prosię, ale jadłam, bo czeba zjeśc. I co? Minęły 2 godziny,
        > a ja jestem... głodna!!!

        Sprzedać Ci mój patent na najedzenie się węglowodanowym posiłkiem? Zawsze kończę go czymś białkowym: po obiedzie jem sporą porcję dukanowskiego sernika, a śniadaniowe kanapki dopycham kefirem. Nie jestem głodna.

        a.a
      • slonce12 Re: Taaa... węglowodany jako podstawa żywienia :] 03.12.10, 12:51
        od 15 roku życia wiem, że po węglowodanach jestem głodna już po godzinie i to w sposób nie do okiełznania. Piramidę żywieniową stworzyli amerykanie, żeby zwiększyć konsumpcję i napędzić gospodarkę. Niestety udało im się. Wszyscy płacą, żeby żreć, potem płacą żeby się odchudzać a na końcu się witaminizują chemicznie i leczą choroby spowodowane złym żywieniem oczywiście płacąc za leki.
        • ven.to Re: Taaa... węglowodany jako podstawa żywienia :] 03.12.10, 13:53
          pierwsza piramida była nie trafiona.
          druga, "nowa" piramida jest spoko; bardzo użyteczna przy komponowaniu zdrowych nawyków i jadłospisów.
          Po węglach chce Ci się jeść z racji krzywej glikemicznej. Jeżeli wybierzesz dobre produkty, długo "uwalniające" - wilczy apetyt nie dopadnie. Same węgle to też nie jest "piramidowy" posiłek - by był sycący na długo powinien być złożony; z warzywami i białkiem. Po takim posiłku nie powinnaś głodna (w zależności od ilości, pory dnia i aktywności) przez 2-3 godziny :D
          • madzioreck Re: Taaa... węglowodany jako podstawa żywienia :] 03.12.10, 18:26
            > Po węglach chce Ci się jeść z racji krzywej glikemicznej. Jeżeli wybierzesz dob
            > re produkty, długo "uwalniające" - wilczy apetyt nie dopadnie.

            Długo uwalniające, czyli jakie?

            by był sycący na długo powinien być złożony;
            > z warzywami i białkiem.

            I taki był... przeciez nie wcinałam suchego makaronu ;)
              • madzioreck Re: Taaa... węglowodany jako podstawa żywienia :] 04.12.10, 01:24
                Miło mi :)

                Czy Pape to nowość... trudno powiedzieć, może w Polsce, gdzie na razie z każdej półki atakuje Dukan ;) Książka dr. Pape to "Chudnij podczas snu" czy coś takiego. Ja tę dietę znam od dawna, duuużo wcześniej, niż podjęłam decyzję o odchudzaniu, ponieważ na innym forum mamy dziewczynę, która pracuje na tej diecie. Ale nie wiem, na ile jest popularna poza tamtym forum :)
                A ja jestem kombinator i czysty Pape mi się nie podoba, więc mieszam po prostu elementy różnych diet i mojej ogólnej wiedzy o odżywianiu, metaboliźmie itd. :)
                • ven.to Re: Taaa... węglowodany jako podstawa żywienia :] 04.12.10, 08:31
                  węglowodany długo, powoli uwalniające energię czyli węglowodany złożone.
                  Takie jak kasze, pełne ziarna, warzywa strączkowe.
                  Ale chyba odczuwanie głodu i apetytu nie jest taką prostą sprawą i wpływa na nią co najmniej kilka czynników - poziom glukozy we krwi, skoki insulinowe i fałszywy głód to tylko jedna z opcji, obiektywna. Jest jeszcze cała masa subiektywnych. Te są zdecydowanie silniejsze jeżeli dochodzi do tego odchudzanie.
                  Ja po porcji spagetti byłabym syta na długo, o ile reszta posiłków była by odpowiednio rozplanowana rzecz jasna i dostosowana do aktywności fizycznej danego dnia. Natomiast gdybym planowała dłuższą trasę pieszą - to jako obiad nie nadawało by się wcale.
                  Jeśli już to makaron razowy, z sosem pomidorowym ale i z warzywami dostarczającymi sporej ilości błonnika, np. fasolka szparagowa świetnie mi się do tego komponuje, i zmielona pierś kurczaka. Taka wersja spagetti powinna każdego nasycić na długo :) Powinna.
    • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 08.12.10, 19:31
      Z moją wagą, znaczy. Trzymam sie między docelowym 65 a 66kg. Czasem 64,5, różnie. Być może zatrzyma się na tym 66, po nabraniu wody przy uzupełnianiu rezerwy cukrowej, ale mnie interesują wymiary, a te się trzymają, a nawet 1cm w biodrach jeszcze zeszedł, czego w końcówce II fazy już mi się nie udało mimo spadku wagi.

      Co ja jem? No w miarę normalnie jem. Prawie. To znaczy jem wszystko, na co mam ochotę, z tym, że problem jest cały czas ten sam, że właściwie 1-2 posiłki dziennie by mi wystarczyły, żeby zjeśc 3, to się tak trochę zmuszam, albo kobinuję, to zależy od tego, czy się obudzę nad ranem, czy nie ;) Jeśli się obudzę (czasem 5 rano, czasem 7), to pędzę do kuchni, bo zwykle jestem wtedy głodna jak diabli. Odbębniam więc śniadaniową dawkę węgli, prawie bez dodatku białka zwierzęcego ;) O tej godzinie łapię 2 buły albo ze 3 pajdy chleba i wcinam popijając mlekiem (powinno być sojowe, ale kit tam ;P) albo ewentualnie smaruję cienko majonezem, bo masła o tej porze zmiękczać nie będę ;P
      Później jem obiad jakiś (wiele godzin przerwy, ale kurde no...), albo gotuję jakąś zwykłą zupę z kawałkiem mięsa, albo zapiekanka z ziemniakami, czy coś. Na kolację - różnie, czasem kroję sobie wedliny i żółty ser, do tego cebulka, pomidor, ogórek, takie tam, albo ostatnio usmażyłam pokrojone w paski 2 kurze cycki (na oleju, ze 2-3 łyżki) i do tego szpinak z jajem, i to sobie wszamaliśmy z mężem na kolację. A, na gorąco mozarellą posypałam (albo mi się wydaje, albo mozarella nie ma smaku, więc poza tym, że się ładnie ciągnie, nic nie wnosi... wolę chyba zwykły ser ) Albo sałatka z tuńczyka czy innej ryby, jajek, cebuli, do tego 2 łyżki majonezu i czasem, jak już otwarty stoiu w lodówce, to groszku dorzucam (węgle wieczorem są be, ale kit tam, takie trochę ;P)
      Ostatnio zdarzył się taki dzień, że te 3 posiłki to były praktycznie same węgle. Na śniadanie buły, do obiadu miałam sałatkę z ziemniaków (zimne, niskie IG), ogórka i cebuli z majonezem i jogurtem, ale późno wstałam i nie poleciałam po żadne mięcho do tego, więc wszamaliśmy samą ta sałatkę (polecam, nawiasem mówiąc, na posiłek skrobiowy w III fazie, zaraz wrzucę do przepisów). Kolacja u teściów. Jak usłyszeli, że już normalnie jem, na stół wjechały moje ulubione naleśniki z grzybami i cebulą ;) Zjadłam 3 i kawałek piernika, i trudno mi było zachować pion... kurde, przed dietą wciągałam 8, jak...? Do tego 2 lufki żubrówki, teść zaordynował na rozgrzanie, bo przeciągi tam mają ;P Fajnie, wszystko pyszne (moża poza piernikeim, nie lubię), ale na drugi dzień zgaga chciała mnie udusic i flaki się skręcały:/
    • madzioreck Jest chyba OK :) 30.12.10, 14:07
      W telegraficznym skrócie, dla tych, co im się nie chce czytać całego wątku - wyszło tak, że w ramach pewnego eksperymentu pominęłam całkowicie III fazę, miałam sie trzymać ogólnych zasad innej diety, ale ponieważ nie wyszło, to właściwie po fazie II wskoczyłam od razu na... sama nie wiem, IV? Bez otrąb i proteinowych czwartków. Staram się jeść po prostu z głowa i tyle, z tym że polega to bardziej na pilnowaniu, zeby nie jeść za mało, a nie za dużo. Regularnych posiłków raczej nie uda mi się wprowadzić, chyba taka już moja uroda, na siłe jeść nie będę.
      Jak mam ochotę na coś paskudnie grzesznego, to jem, ale po Dukanie nie udaje mi się zjeść jakichś powalających ilości, nawet w swięta nie zjadłam tyle, ile chciałam, bo się nie zmiesciło, ale kutię zapakowano mi do domu ;)
      Waga się trzyma, 65 +/- 1,5kg, normalnie wahnięcia w tę czy wewtę. Wymiary się również trzymają. Jest dobrze.
      Przedwczoraj pierwszy raz zjadłam normalnego słodycza, ze sklepu. Juz pisałam, że ogólnie nie przepadam za słodyczami, ale czasem, rzadko, czegoś mi się zachce. No i mi sie zachciało, ponad 1,5 m-ca po zakończeniu diety. Zasiadłam radosnie do puszki ciastek "Krakowski Kredens", które znalazłam pod choinką. Kiedyś, jak mi się raz na ten ruski rok zachciało słodkiego, wciągnęłabym tę puszke nosem. A tymczasem ugryzłam jedno śliczne ciach... o kur.$%^&*(, no takie słodkie, że szok, ktoś się narąbał i ingrediencje popieprzył?! Drugie... trzecie... to samo. Obrzydliwie słodkie. Moje kako z 4 słodzikami to przy tych ciastkach pikuś. No i sobie nie pojadłam, bo zrobiło mi się niedobrze. Może zrobię sobie kulek otrębowych a la bajaderki, już bez kombinacji, z cukrem :) Gotowców jeść się nie da :)
    • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 05.01.11, 08:51
      Wiecie co, człowiek to jednak dziwna istota... w lodówce sery żółte, pleśniowe, kabanosy, sałatka, coś tam jeszcze... a ja co? Myśl o kurzym cycu w gyrosie i sosie czosnkowym wywołała ślinotok, pospieszne ubieranie i zasuwanie 0,5km do sklepu po owe cycki ;)
      Przez całą II fazę wolałam zwykle udka, choć wyżej wymienione danie też jest OK. Mało tego - poleciałam odruchem nabytym, i bez zastanowienia usmażyłam na suchej patelni, a sos na jogurcie, mimo że od pewnego czasu używam i trochę oleju do smażenia, i śmietany do sosów, i nawet majonezu ;)
      Pochłonęłam dzieło w 2 minuty, matuchno, jakie było dobre :)
      Wiecie, co to oznacza? Wraca mi apetyt ostatnio :D No już nie pamiętam, kiedy się na coś zaśliniłam tak, żeby w mróz, wieczorem, szukać tego po mieście i to pieszo ;) Oby tylko nie rozhulał sie za bardzo, ale w tej chwili łatwiej mi opanować apetyt, niż zmuszać się do jedzenia, mam nadzieję, że się wszystko ładnie unormuje :)
        • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 17.01.11, 20:36
          Mnie od czasu do czasu wpada dzień proteinowy, bo tak... wychodzi ;) Tak się przyzwyczaiłam do dukanowskiego żarcia, że jakoś tak... kurde, smak mi się popieprzył całkiem, nie mam pojęcia, co lubię... całe zycie szczerze nie znosiłam pierników i wszelkich smaków korzennych, a ostatnio właśnie piernika zjadłam... niesamowite, wciąż zaskakują mnie własne, nowe gusta ;P
          Waga w miejscu, oczywiście z drobnymi cyklowymi wahaniami, wymiary całkiem w miejcu :D
          • piergiorgio Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 18.01.11, 14:11
            ja już nie patrzę z kalendarzem w ręku kiedy mam jesc same proteiny a kiedy PW, jadę z tym co mam w lodówie dukanowskiego. I tak jeszcze z pol roku sie pobujam na II fazie. Zakładam, ze przy jedzeniu chudego miesa i warzyw schudnę, czy to bedzie 1/1 czy 5/2 czy jeszcze jakos inaczej.
            • agi.nett Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 08.03.11, 19:40
              madzioreck ,zajrzalam do twojego watku, jako, ze przeszlam od tygodnia na III. no i nie wiem czy ja postepuje zgodnie z zasadami czy nie. bo widze, ze albo robie II, albo tyję 1,5kg w dzien. chyba musze wszystko jakos spokojnie zaczac stabilizowac i powolutku wprowadzac. wprowadzilam oliwe z oliwy do salatek i np fetę czy mozzarelle light. dzis sprobowalam 2 makaroniki penette (hihi, czyli te najmniejsze), czyli 2 male rureczki, no i wina w bród naturalnie. i tez na razie zaden czwartek proteinowy mi nie wyszedl. ale bede to jakos regulowac. chleba sie boje jak nie wiem co, ale kromeczke pelnoziarnistego wchlaniam. a jak ty, masz apetyt??:) ja nie narzekalam i nie narzekam :)
              • madzioreck Re: Eliminuję dni PP - podjełam decyzję 08.03.11, 22:45
                > madzioreck ,zajrzalam do twojego watku, jako, ze przeszlam od tygodnia na III.
                > no i nie wiem czy ja postepuje zgodnie z zasadami czy nie. bo widze, ze albo ro
                > bie II, albo tyję 1,5kg w dzien.

                Nie wiem, czy to jest wyjaśnienie, ale jeśli włączamy do diety węglowodany, to zostaje z nich uzupełniona tzw. rezerwa cukrowa w mięśniach i wątrobie, a jest ona "związana" wodą. I to uzupełnienie może zaowocować skokiem wagi, o czym uprzedzała mnie dietetyczka dająca wskazówki na okres po II fazie. To ta sama woda, która tak spektakularnie zmniejsza wagę na uderzeniówce - wtedy z kolei po odcięciu węgli organizm wykorzystuje najpierw własną rezerwę cukru, a wodę, jako już niepotrzebną, usuwa.
                Ja bym się nie przejmowała skokiem pojedynczym, nawet jeśli to 1,5kg. Przy owulacji sama ostatnio z dnia na dzień przybrałam 2,5. I wahania wagi tego typu mam bez przerwy, 64kg +/- 1,5. Dzis tak, jutro siak :)
                Ja ewentualnie poradziłabym Ci węglowodany jeść rano, czyli chleb na śniadanie, a posiłki skrobiowe - na obiad, odpuścić węgle wieczorem i kolację jeść białkową + warzywa. III-fazowy owoc też przy śniadaniu albo przy obiedzie, żeby nie powodować dodatkowych wyrzutów insuliny. Ja nie zaczęłam nigdy III fazy, tylko od razu wskoczyłam na IV, ale wg planu omówionego z dietetyczką. Choć dziś z tego planu zostało w zasadzie węglowe śniadanie - zjadam 2 buły z przedziałkiem albo kilka kromek chleba, białego. Później już nie jem węglowych posiłków, chyba, że okazjonalnie. I jakoś to się kręci :)

                Apetyt wrócił na tyle, że nie katuję się posiłkami, ale nie mam już tak, jak kiedyś, że ciągle bym ruszała szczękami i każdy miły zapach żarcia powoduje ślinotok - zaimpregnował mnie doktorek ;) Czasem mam ochotę na coś ekstra, i wtedy sobie jem :)
      • agi.nett Re: Jak już wątek odkopano...;) 11.03.11, 12:08
        no to super madzioreck:)
        tak, u mnie to tez jest na razie srednia ta faza III. nie wprowadzilam wszystkiego na raz i pewnie bedzie to tak wygladalo, ze bede na mieszance II-III-IV razem. bo nie planuje jesc teraz makaronow, ryżów i pizz, nie chce mi sie uczt (a moge przeciez), za to oliwa z oliwek jak juz pisalam stala sie nieodzownym skladnikiem salatek i sery typu light (wydaja mi sie mega tluste:))). wino itd jak najbardziej i tu odzylam, waga spoko, utrzymuje sie ok, skok byl spowodowany oczywiscie okresem, teraz juz znow mi zeszlo wszystko i jest nawet pol kg mniej. do pieczywa bialego nei ciagie mnie kompletnie, wystarczy duza kromka pelnoziarnistego. mam nadzieje, ze dobrze bedzie :) dzieki!:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka