Dodaj do ulubionych

Dukanowe porażki kulinarne:)

24.10.10, 10:38
Wątek z przymrużeniem oka;)
Chwalimy się tutaj sukcesami w kuchni, dzielimy przepisami, a może tak na poprawę humoru podzielmy się też nieudanymi wyczynami kulinarnymi.
Wątek zainspirowany wczorajszym dniem.

Zrobiłam pomidorową z lanymi kluskami. Tzn. takie było założenie.
Wyszła mi jakaś nieziemska breja z pływającymi oślizgłymi farfoclami...
Nie wiem co zrobiłam źle.
Małżonek jak zobaczył to dzieło w garnku to myślał, że stoi tam jakieś danie, które się widowiskowo zepsuło:)

Następnie w tym samym dniu robiąc wołowe bitki w sosiku z grzybami tak mi się sypnęło do nich majeranku, że otrzymałam danie, które smakowało jak uprawa majeranku.

Pierwszy sernik łaciaty wg przepisu nomy'i upieczony tylko z twarogu i w okrągłej formie wyszedł suchy jak podeszwa...
Obserwuj wątek
    • cape.horn Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 10:50
      Nie wiem jak to jest ale u mnie przy pierwszej próbie wychodzi zazwyczaj dobrze. Przy drugim podejściu natomiast masakra. Tak było z blokiem czekoladowym. Wylądowal w koszu bo wpierw był zbyt rzadki a jak zaczęłam poprawiać to nie dalo się zeskrobać z gara.
      Ostatnio pięknie spieprzyłam gulasz. Nie chciało mi się mięsa podsmażyć i wrzuciłam do gotowego już sosu z warzywami. Zrobiły sie piękne szumowiny że na sam widok miałam odruchy zwrotne. Dziś piekę chlebek Klary i sernik i już mam ciary na plecach :-)
    • nomya Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 11:07
      Pierwsze co, to przypomina mi się takie danie z któregoś przepisu coś à la pasztet z tuńczyka z puszki :] Do dziś pamiętam jakie z tego wyszło niejadalne ohydztwo, ale to nie była raczej moja porażka kulinarna, tylko to danie wyjątkowo mi nie podeszło :) Cała foremka wylądowała w koszu. Szkoda składników.
      Z ostatnich porażek to sernik łaciaty przekombinowany i zepsuty zaprawą wiśniową (zamiast kakao) :D
    • el_capricho Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 11:08
      he he, podoba mi się ten wątek, jestem dobra w kulinarnych duk-wpadkach. ostatnio postanowiłam popełnić to:
      dietadoktoradukana.pl/node/48#comments
      jajka po wylaniu ich na patelnię ścięły się natychmiast (co było do przewidzenia, jak się zastanowić) więc o wymieszaniu ich z cukinią nie było mowy, a całość błyskawicznie przywarła do patelni jak jakiś superglue. zdrapałam suche, nieapetyczne wióry jajeczno - warzywne na talerz i zjadłam tylko dlatego, że niewiele więcej miałam tego wieczora w lodówce :-(. natomiast do tej pory nutruje mnie, jak autor przepisu zdołał go zrealizować - bo zrealizował bardzo ładnie sądząc po zdjęciu...

      wpółdzielę też z Nancy swoje pierwsze doświadczenie z sernikiem bez skrobii (ale potem już było lepiej, na szczęście)
      • cape.horn Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 11:25
        Zdjęłabym, po uduszeniu warzyw, patelnię z ognia i na letnią wylała jajka. Tak zawsze robię. Nurtuje mnie natomiast przekrój tej "tortilli" - nie wygląda jakby były tam same jajka. Takie to szare, że wygląda jakby były tam zmielone otręby lub żytnia mąka. Fota rzeczywiście apetyczna.
        • el_capricho Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 18:40
          we mnie z kolei budzi podejrzliwość ten złocisty kolor tortilli, tłuszcz był w robocie jak nic!

          chyba masz rację, należało ostudzić trochę tę cukinię, a poza tym myślę, że lepiej byłoby potrawę zapiec w piekarniku, np w formie do tarty...
    • elrosa Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 11:35
      Chciałam właściwie podkablować moją nieszczęsną matulę, ale po zastanowieniu, też ostatnio zaliczyłam kilka wpadek :-)

      Mniej-więcej tydzień temu dopadło mnie przeziębienie i czułam się jak zombie. Ale twardo postanowiłam zrobić sobie coś dobrego do jedzenia - "coś dobrego" w moim przypadku oznacza ostatnio omleto-naleśniki z kremem o smaku bloku czekoladowego :P
      Przepis jest w sumie banalny - rozbełtać widelcem jajko, dodać łyżkę skrobi, trochę mleka, zmielone otręby, znowu trochę mleka, smażyć. Taaaak.
      Zazwyczaj wychodzi mi to wielowątkowo - jednocześnie robię ciasto i krem. Jako, że nie mam słodziku w proszku, dodaję rozpuszczony we wrzątku w tabletkach. Ładnie rozbełtałam jajko ze skrobią, zagotowała mi się woda. Zamiast słodzika wrzątkiem zalałam oczywiście jajko ze skrobią.
      Wynikowego kisielu o smaku jajecznym bałam się ruszyć.

      No, nic, jajek i kukurydzianki u mnie na szczęście dostatek, robię drugą porcję. Wyszło mi, jak na złość, zbyt rzadkie. Zamiast dosypać jeszcze trochę otrąb i "sprzedać" naleśnika współlokatorce, postanowiłam masę zagęścić. Nie mlekiem w proszku, bo dzienna ilość poszła już do kremu, więc czym? Krótkie zerknięcie w głąb lodówki zakończyło się triumfalnym wydobyciem serka homo. Wbombiłam niesamowitą ilość, masa z kolei stała się zbyt gęsta, rozrzedziłam ją mlekiem itd.
      Placuszki serowe zdrapywałam z patelni w kawałkach i pożerałam na półsurowo.
    • duk_duk Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 24.10.10, 12:32
      hmmm porazki ...

      1 Murzynek --> kosz w całości
      2 Sernik na zimno --> kosz po zjedzeniu 2 łyżeczki
      3 Piernik --> kosz po zjedzeniu połowy i stwierdzeniu że nawet posypany ogromna ilością słodzika i zapity szybko kawą jest obleśny i nie dam rady

      Ogólnie ze "słodyczy" raz mi się powiedzmy udał sernik Mess i od czasu do czsu nutella z łyśki mleka w proszku i galaretki mi wychodzą:D Reszta to albo ja jakaś noga jestem, albo po prostu moje podniebienie uważa te rzeczy za fuj:/ A przed Dukanem to piec to ja umiałam... serniczki, torty, babeczki, ciasteczka echhh ślinotoku dostałam
      • wadera3 Moje leniwe 26.10.10, 17:14
        dziś mi się nic nie chciało, więc walnęłam leniwe, pełna obaw, to prawda, i oto efekty:

        [img]https://img43.imageshack.us/img43/3474/p1070979q.jpg[/img]

        [img]https://img87.imageshack.us/img87/3364/p1070977.jpg[/img]

        Nic się nie rozleciało, użyłam trzech, nie dwóch jaj, oraz 8, nie 6 łyżek mąki kuku.
        Oczywiście wyjmowałam zaraz po wypłynięciu, tak jak zawsze.
      • paprotka48 Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 20.11.10, 16:05

        asfo,
        mnie,podobnie jak Tobie nie udały się pierogi leniwe,
        a to co powstało,to nie przypominało nawet serowej zupy,
        raczej jakąś pulpę czy breję.
        Ale za to metodą prób i błędów nauczyłam się smażyć
        wspaniałe placuszki otrębowe.
        Żeby nie przywierały do patelni i miały właściwy kształt,
        to trzeba je nakładać na lekko ciepłą patelnię
        i smażyć cierpliwie na niewielkim ogniu.
    • aleksandra_b Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 25.10.10, 19:31
      Próbowałam zrobić kurczaka curry wg przepisu imasumak: forum.gazeta.pl/forum/w,95274,105570390,112138945,Kurczak_w_sosie_curry_II_faza_P_i_P_W.html

      Wrzuciłam wszystko na patelnię. Sos się elegancko zwarzył. Postanowiłam to ratować, oddzieliłam kurczaka od sosu i zostawiłam na patelni, żeby sam się poddusił. Sos do garnka i próbuję coś z nim zrobić (nie mam pojęcia, czy w ogóle coś się da). Chwila nieuwagi i już się przypalił. Czyli zamiast kurczaka w sosie mam kurczaka o smaku curry i w kolorze curry.
      Okolice zlewu i kuchenki też są w kolorze curry...

      I co zrobić, żeby ten sos się nie zwarzył następnym razem?!?

      A wszystko dlatego że znudziłam się pieczonymi i grillowanymi piersiami z kurczaka...
        • olgab4 Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 26.10.10, 00:07
          U mnie najwieksza porazka to były czipsy z pomidorów, przepis chyba z ksiazki Dukana. Tylko niepotrzebnie piekarnik grzalam, wyszly takie...no...do wyrzygania, krotko i dosadnie mowiac.
          Probowalam tez kiedys zrobic koktajl krewetkowy, ale jednak bez prawdziwego sosu, a z samym tylko koncentratem i jogurtem smakowalo obrzydliwie.
          Bylo tego, jak mniemam, jeszcze duzo, ale te dwie porazki byly najbardziej spektakularne.
            • asiazm Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 28.10.10, 21:02
              dziś zrobiłam,<b> ser żółty</b> może do całkowitej porażki go zaliczyć nie można ale nie wyszedł taki jak powinien być bo zmieliłam ser tylko raz zamiast trzech, ale jak zaczęłam mielić drugi raz to mi zakorkowało maszynkę - elektryczną może w normalnej by przeszło jeszcze dwa razy ale w tej nie... wogóle do wszystkiego mi się ten ser lepił

              <b> kajzerki</b> ostatnio zabrakło mi proszku do pieczenie i dodałam pół łyżeczki sodki na 12 kajzerek, kajzerki wyszły ciemne takie dziwne i w dodatku miały zapach i smak taki jak z akwarium chomika :) ble wylądowały w koszu...

              <b>czipsy z selera</b> tu wina piekarnika nie chciały się wysuszyć i włączyłam termoobieg i pół blachy mi się spaliło ale część gumiastą zjadłam i mi smakowały takie dobrze wysuszone muszą być niesamowite:)
              • ven.to Re: Dukanowe porażki kulinarne:) 28.10.10, 21:46
                1.zdarzały się dni kiedy namiętnie przypalałam mięso :) Wciąż tą samą porcję. Wkładałam kurczaka do duszenia, zagadywałam się, biegłam do kuchni, ratowałam mięso. Po oczyszczeniu mięsa, patelni, i wywaleniu spalonej cebuli - kładłam ponownie kurczaka na patelnię, tym razem np. z papryką, znowu przypalałam, wywalałam, skrobałam a następnie dusiłam kurczaka z curry lub w tymianku (bo nic innego juz w domu nie było). Za trzecim przypaleniem po zeskrobaniu zazwyczaj mięso było już dobre :) Wiem, wiem, powinnam je wcześniej wyrzucic ale jestem przekonana że nowego w daniach przypalania i tak bym przypaliła i tak. Po prostu w dni przypalania kurczak przypalony byc musi i już. Ale żeby nie było - na tej właśnie bazie opracowałam unikatowy patent na sos pieczeniowy ;) "Przypalasz i masz" jak mówi stare przysłowie :)

                2.Kotlety rybne nie wychodzą mi za nic - podchodziłam do nich już 4 razy, za każdym razem piekłam z nich na końcu rybną tartę :) Dobra wychodziła, hihi

                3. W wypiekach już nabrałam wprawy ale na początku nie było łatwo, oj nie :) Nadal układanie w foremce papieru do pieczenia to czarna magia; pokrętło jest zbiorem tajemnych znaków ufo (który to ten termoobieg fuckingshitenn?) a poziom temperatury nie do ustalenia ani po płytkim ani po głębszym zastanowieniu. Z reguły jak jedno wychodzi dobrze to nie wychodzi drugie - jak dam dobre proporcje ciasta to wkręcę sobie włosy blenderem do ciasta (żeby nie było - związuję), jak mi pięknie wyrośnie to okazuje się że nie dodałam słodzika; jak wszystko dodam na tip top to albo o cieście zapomnę i na wiór wysuszę albo mi prąd wyłączą i sernik nasiąknie wodą. A najfajniejsze jest w tym wszystkim to że żadna tego typu wpadka mnie nie powstrzyma od zjedzenia wypieku i zawsze, nieodmiennie jestem zadowolona z efektu końcowego :D

                4. Jest też oczywiście wyjątek - sernik na zimno. zrobiłam dwa razy - dwa razy wylądował w koszu. Próbowałam u sąsiadki - ledwo przełknęłam. Po prostu mi nie smakuje i nie mam co nawet próbowac. Błeeee

                5. Jest też coś co mi w życiu nie wyszło, nie wychodzi i nigdy nie wyjdzie. Próbuję sukcesywnie co jakiś czas celem sprawdzenia i ostatecznego przekonania się co do słuszności tezy. Sprawdzam i sprawdzam i do jednego wniosku wciąż dochodzę: niemożliwe! Niemożliwe jest zrobienie naleśnika bez mąki. No nie możliwe. Żadną miarą, żadnym przepisem nigdy mi dukański naleśnik nie wyszedł.
                Mam w tym względzie osobliwą umiejętnośc - mi po prostu naleśniki wychodzą wtedy kiedy ich nie robię :)
    • siula5 Ku przestrodze 20.11.10, 14:31
      dzisiaj na obiad zjadłam memeje, zwane dalej leniwymi kopytkami, a to dlatego bo nie dodałam mąki, więcej tego nie zrobię, wy tego również nie róbcie :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka