Dodaj do ulubionych

Bardzo dużo do schudnięcia

03.01.11, 17:56
Hej,

bardzo dużo do schudnięcia mam nie ja, ale TŻ. Nie ma takich wątków, albo nie potrafię ich znaleźć, a może któraś z Was potrafi mi pomóc.

TŻ dostał od lekarza kategoryczny nakaz przejścia na Dukana - ma czas do końca tego roku, żeby schudnąć. Nie może złamać zasad diety i zaczynać raz jeszcze. Do tej pory przez cztery miesięce stosował dietę dra Pape, którą pewnie niektóre z Was znają, albo o niej słyszały. Schudł na niej kilkanaście kg. Ale to jest sporo za wolno. Do schudnięcia ma 50-70 kg. On sam nastawia bardziej na 50, ale najwłaściwsze BMI osiągnie gdy będzie miał jeszcze mniej kg niż planuje.

Kalkulator diety wyliczył mu długość pierwszej fazy na 5 czy 6 dni, doszliśmy wspólnie do wniosku (w oparciu o nową książkę Dukana), że to trochę za krótko - I faza będzie trwała równo tydzień, a i nie wiem czy nie powinna zostać jeszcze przedłużona. Z tego co widzę, to niektóre z Was, które miały o wiele mniej do schudnięcia, również były tydzień na I fazie.

Następny etap wyliczony został na prawie 300 dni (ok 280). Ponieważ ma bardzo dużo do schudnięcia, a i dieta będzie trwała tak długo, to czy wystarczą pełne badania krwi, np co 3 miesiące i konsultacje z rewelacyjnym lekarzem pierwszego kontaktu? Czy też lepiej szukać dietetyka, który będzie doradzał i pomagał w kryzysowych sytuacjach? Obawiam się, że w Polsce ciężko będzie znaleźć dietetyka, który bez słowa krytyki poprowadzi mojego TŻ do końca tej diety - nie mówiąc już o tym, żeby był specjalistą w zakresie diety.

Co więcej - czy potraficie mi doradzić w sprawie ewentualnego zwiększania dawek otrąb? TŻ ma sporą otyłość, więc zdroworozsądkowym wydaje się aplikowanie mu 3 łyżek otrąb dziennie (w Nie potrafię schudnąć tak chyba zalecał Dukan) aniżeli obcięcie mu tego do 2 łyżek, jak zaleca doktorek w nowej wersji książki. Jeżeli problemem jest tylko bilans kaloryczny, czyli w efekcie wolniejsze chudnięcie, to może lepiej dawkować mu 2 łyżki otrąb pszennych i jedną owsianych? Studiowałam dzisiaj opakowania otrąb i mniejszą kaloryczność oraz potasowość mają otręby pszenne. Dukan jednak faworyzuje otręby owsiane, a pszenne stosuje jako dodatek do owsianych. Dlaczego?

Kolejne pytanie - czy woda, która ma 28 Mg sodu, to woda odpowiednia na tą dietę? I czy coca-colę light można pić zupełnie bez ograniczeń?

Ostatnie (na razie, bo dopiero wchodzimy w dietę) czy serek homogenizowany, który ma 0% tłuszczu, a 5,5 gr węgli na 100 nie nadaje się kompletnie na Dukana? Bo nie wiem czy mam go zjeść ja czy TŻ może zrobić z niego jakiś sos do mięsa ;) Zresztą - strasznie ciężko (ok, raczej niemożliwe) okazało się odnalezienie jogurtów naturalnych, serków topionych i jogurtów do picia, które mają mało tłuszczu i węgli. W Auchanie i Makro nic nie mogliśmy wczoraj znaleźć. A przynajmniej nie znaleźliśmy nic, co by miało mniej tych składników niż 5 gr, a białka więcej niż węgli czy tłuszczu.

Z góry dziękuję za pomoc - chętnie też przyjmę odesłanie do podobnych wątków (tj. z poradami i dostosowaniem tej diety do osób, które mają naprawdę dużo do schudnięcia).

Pozdrawiam!
Paula

Obserwuj wątek
    • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 19:06
      > Kalkulator diety wyliczył mu długość pierwszej fazy na 5 czy 6 dni, doszliśmy w
      > spólnie do wniosku (w oparciu o nową książkę Dukana), że to trochę za krótko -
      > I faza będzie trwała równo tydzień, a i nie wiem czy nie powinna zostać jeszcze
      > przedłużona. Z tego co widzę, to niektóre z Was, które miały o wiele mniej do
      > schudnięcia, również były tydzień na I fazie.

      Jeśli mąż nie ma w tej chwili jakichś większych kłopotów ze zdrowiem, myślę, że pod kontrola lekarza i po wykonaniu wszelkich koniecznych badań można przywalić uderzenie 10 dni. Ale nie róbcie samowolki.

      > Następny etap wyliczony został na prawie 300 dni (ok 280). Ponieważ ma bardzo d
      > użo do schudnięcia, a i dieta będzie trwała tak długo, to czy wystarczą pełne b
      > adania krwi, np co 3 miesiące i konsultacje z rewelacyjnym lekarzem pierwszego
      > kontaktu? Czy też lepiej szukać dietetyka, który będzie doradzał i pomagał w kr
      > yzysowych sytuacjach?

      Przy tej diecie specjalistami są dr. Dukan i inni doświadczeni dietujący ;) Wszelkie wskazówki odnośnie stosowania diety znajdziecie w książce i na tym forum. Dietetyka bym sobie, szczerze mówiąc, chyba odpuściła, ponieważ bzdury, jakie wygadują o naszej diecie wskazują, że nawet nie wiedzą na czym ona polega. Ogólnie to my tu nie lubimy dietetyków, ponieważ z uporem maniaka głoszą często nieprawdziwe lub dawno nieaktualne informacje, strasząc na przykład cholesterolem z jajek. Najważniejsze, aby mąż był pod opieką sensownego lekarza.
      Częstotliwość badań kontrolnych musicie ustalić z lekarzem, my tu lekarzami nie jesteśmy, ale myślę, ze przy tak długiej diecie nie od rzeczy byłoby badać się co jakieś 2 miesiące, ale jak mówię - oceni to lekarz. Mąż musi mieć również wykonane badania przed rozpoczęciem diety.

      2 łyżki otrąb pszennych i jedną owsianych? Studiow
      > ałam dzisiaj opakowania otrąb i mniejszą kaloryczność oraz potasowość mają otrę
      > by pszenne. Dukan jednak faworyzuje otręby owsiane, a pszenne stosuje jako doda
      > tek do owsianych. Dlaczego?

      Dlatego, że otręby pszenne nie mają tych właściwości, jakie mają owsiane, a jakie są w tej diecie potrzebne, mianowicie chodzi o ich dużą chłonność. Otręby owsiane wydzielają coś w rodzaju żelu, który w jelitach pochłania część zjedzonych wartości odżywczych, np. pięknie wchłaniają tłuszcze.
      Otręby pszenne natomiast się przydają w przypadku, kiedy cierpimy na zaparcia i otręby owsiane to za mało. Pszenne są twardsze, nierozpuszczalne i działają nieco ostrzej, mechanicznie, na jelita. Ale nie są kluczowe w tej diecie, stanowią jedynie dodatkowe źródło błonnika, jeśli go potrzebujemy (W tej diecie, poza dniami z warzywami, otręby są jedynym źródłem błonnika, a owsiane nie wszystkim pomagają na zaparcia, niektórym wręcz przeciwnie, a i jeszcze - niedobór błonnika powoduje zaparcia, ale nadmiar - korkuje dramatycznie). Dlatego nie widzę sensu zwiększać zalecanej dawki otrąb, tylko raczej zrobić, jak sugeruje doktorek - w przypadku, kiedy zaparcia będą się przedłużać powyżej początkowego okresu diety - sięgnąć dodatkowo po łyżkę otrąb pszennych, albo od razu codziennie 2 łyżki owsianych + pszenne.

      Kalorii na tej diecie nie liczymy, w odniesieniu do otrąb chodzi o to po prostu, ze zawierają dużo węglowodanów i są jedynym wyjątkiem w tej diecie, kiedy te węglowodany trzeba przełknąć, ponieważ dają one więcej korzyści niż strat. Ale za dużo też będzie niedobrze, patrz wyżej :)

      > Kolejne pytanie - czy woda, która ma 28 Mg sodu, to woda odpowiednia na tą diet
      > ę? I czy coca-colę light można pić zupełnie bez ograniczeń?

      Pierwsze - nie wiem, bo nie pijam wód innych niż przegotowana, ale drugie - tak, można wszelkie napoje bezcukrowe i bezkaloriowe pic bez ograniczeń, oprócz takich wynikających ze zdrowego rozsądku oczywiście ;)

      > Ostatnie (na razie, bo dopiero wchodzimy w dietę) czy serek homogenizowany, któ
      > ry ma 0% tłuszczu, a 5,5 gr węgli na 100 nie nadaje się kompletnie na Dukana? B
      > o nie wiem czy mam go zjeść ja czy TŻ może zrobić z niego jakiś sos do mięsa ;)
      > Zresztą - strasznie ciężko (ok, raczej niemożliwe) okazało się odnalezienie jo
      > gurtów naturalnych, serków topionych i jogurtów do picia, które mają mało tłusz
      > czu i węgli. W Auchanie i Makro nic nie mogliśmy wczoraj znaleźć. A przynajmnie
      > j nie znaleźliśmy nic, co by miało mniej tych składników niż 5 gr, a białka wię
      > cej niż węgli czy tłuszczu.

      wg mnie - serek się nadaje. Z nabiałem trudno idealnie ucelować w parametry, ale ponieważ naszym większym niż tłuszcz wrogiem są węgle właśnie, to jeśli miałam do wyboru jogurty:
      0,1% tłuszczu, ale 6g węgli
      3% tłuszczu, 3% węgli - brałam ten drugi. Ale i zjedzenie sosu z tego pierwszego nie stanowi tragedii, pół diety taki jadłam, bo nie trafiłam na forum i patrzyłam tylko na tłuszcz ;)

      Pozdrawiam, życzę powodzenia, dużo zdrowia, zapraszamy męża do nas, wesoło jest i mnóstwo przepisów :D Polecam, jak zawsze na zachętę, mój "Gulasz taki, że klękajcie narody" na nagrodę po fazie uderzeniowej :)
      • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 20:03
        madzioreck napisała:


        > Jeśli mąż nie ma w tej chwili jakichś większych kłopotów ze zdrowiem, myślę, że
        > pod kontrola lekarza i po wykonaniu wszelkich koniecznych badań można przywali
        > ć uderzenie 10 dni. Ale nie róbcie samowolki.
        >
        Co to znaczy wszelkie konieczne badania? Miesiac temu mąż zrobił morfologię, bardziej nastawioną jednak na inny problem zdrowotny, więc mam jego dość ogólne wyniki. Wszystkie (łącznie z cholesterolem!) wyniki ma bardzo dobre, w normie - poza dokładnie jednym czynnikiem, który spowodował zalecenie lekarza o natychmiastowym przejściu na Dukana. Lekarz powiedział wprost, że dieta jest szkodliwa przy długim stosowaniu przede wszystkim dla trzustki, a w dalszej kolejności dla wątroby, ale korzyści ze schudnięcia będą o wiele większe. Nie znaczy to, że mamy bez oporów stosować Dukana, ale musimy się liczyć z pogorszeniem się wyników. Jednak wyniki bez diety czy nawet przy długotrwałym stosowaniu Pape (który pewnie musiałby w tym tempie stosować kilka lat) spowodowałyby pogorszenie wyników tak czy tak. Pytam, bo badania w "naszej" klinice wyglądają tak, że idziemy do stale pracującego tam lekarza, on pisze skierowanie (my dyktujemy co ma zaznaczyć), a na konsultacje idziemy do rewelacyjnego lekarza, o ile się uda go stosunkowo szybko dorwać na dyżurze.

        > Dlatego, że otręby pszenne nie mają tych właściwości, jakie mają owsiane, a jak
        > ie są w tej diecie potrzebne, mianowicie chodzi o ich dużą chłonność. Otręby ow
        > siane wydzielają coś w rodzaju żelu, który w jelitach pochłania część zjedzonyc
        > h wartości odżywczych, np. pięknie wchłaniają tłuszcze.
        > Otręby pszenne natomiast się przydają w przypadku, kiedy cierpimy na zaparcia i
        > otręby owsiane to za mało. Pszenne są twardsze, nierozpuszczalne i działają ni
        > eco ostrzej, mechanicznie, na jelita. Ale nie są kluczowe w tej diecie, stanowi
        > ą jedynie dodatkowe źródło błonnika, jeśli go potrzebujemy (W tej diecie, poza
        > dniami z warzywami, otręby są jedynym źródłem błonnika, a owsiane nie wszystkim
        > pomagają na zaparcia, niektórym wręcz przeciwnie, a i jeszcze - niedobór błonn
        > ika powoduje zaparcia, ale nadmiar - korkuje dramatycznie). Dlatego nie widzę s
        > ensu zwiększać zalecanej dawki otrąb, tylko raczej zrobić, jak sugeruje doktore
        > k - w przypadku, kiedy zaparcia będą się przedłużać powyżej początkowego okresu
        > diety - sięgnąć dodatkowo po łyżkę otrąb pszennych, albo od razu codziennie 2
        > łyżki owsianych + pszenne.
        >
        Rozumiem, wiedziałam że coś musi być z działaniem. Na razie TŻ nie ma żadnych problemów (2 dzień I fazy), ale wolę się wywiedzieć na przyszłość.

        > Pierwsze - nie wiem, bo nie pijam wód innych niż przegotowana, ale drugie - tak
        > , można wszelkie napoje bezcukrowe i bezkaloriowe pic bez ograniczeń, oprócz ta
        > kich wynikających ze zdrowego rozsądku oczywiście ;)
        >
        Liczyłam na jakieś cudowne ograniczenia, które sam P. Dukan objawił polskim forumowiczkom :D Na Pape TŻ miał ode mnie kompletny zakaz picia tego świństwa, ale skoro sam Dukan pisze w swej książce, że można - to ja nic na to nie poradzę. Na razie nie jest zresztą tak źle, bo chyba się od coli odzwyczaił. Przed rozpoczęciem wypił ze 2 litry w jeden dzień, a teraz 2 dni i nie pije prawie nic coli, tylko wodę i herbatę.

        >
        > wg mnie - serek się nadaje. Z nabiałem trudno idealnie ucelować w parametry, al
        > e ponieważ naszym większym niż tłuszcz wrogiem są węgle właśnie, to jeśli miała
        > m do wyboru jogurty:
        > 0,1% tłuszczu, ale 6g węgli
        > 3% tłuszczu, 3% węgli - brałam ten drugi. Ale i zjedzenie sosu z tego pierwszeg
        > o nie stanowi tragedii, pół diety taki jadłam, bo nie trafiłam na forum i patrz
        > yłam tylko na tłuszcz ;)
        >
        Też bym wzięła ten drugi, tyle że żadnego takiego nie namierzyłam, ale jeszcze będziemy szukać w sklepach. Zresztą do tłuszczu podejście mam takie - mało w takich produktach nie zaszkodzi, bo lepszy produkt bezcukrowy, ale do smażenia zabronione (bo tam łatwo przeholować i wlać za dużo).

        > Pozdrawiam, życzę powodzenia, dużo zdrowia, zapraszamy męża do nas, wesoło jest
        > i mnóstwo przepisów :D Polecam, jak zawsze na zachętę, mój "Gulasz taki, że kl
        > ękajcie narody" na nagrodę po fazie uderzeniowej :)

        Jaką nagrodę madziorku? On się zachowuje, jakby DD była dla niego nagrodą :D:D:D Ja nawet liczyłam na 3 dni osłabienia i braku energii, a on skakał, biegał i podnosił mnie co chwilę. Chyba, że to jest właśnie osłabienie... Sam niestety z własnej woli nie przyjdzie, dwa tygodnie go męczyłam, żeby książkę przeczytał. Na Pape było tak samo - załapał zasady, ja mu ustnie wytłumaczyłam co i jak, raz książkę przeczytał i nigdy do niej nie wracał, a wszelkimi wątpliwościami obarczał mnie i ja szukałam odpowiedzi. Ale gulasz poszukam :)

        Za wszelkie rady dziękuję :) Ja na pewno będę wpadać, bo muszę robić za kontrolera diety ;)
        • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:00
          > Liczyłam na jakieś cudowne ograniczenia, które sam P. Dukan objawił polskim for
          > umowiczkom :D Na Pape TŻ miał ode mnie kompletny zakaz picia tego świństwa, ale
          > skoro sam Dukan pisze w swej książce, że można - to ja nic na to nie poradzę.

          Ja powiem tak - to, że Cola Zero/light jest dozwolona, nie znaczy, że mamy ją żłopać wiadrami. Dr. Dukan zezwala na jej picie, ponieważ nie ma ona wpływu na działanie diety, a nie - że ją zaleca. Pozwala.
          Ale ogólnie rzecz biorąc, wszelkie tego typu wynalazki nie są oczywiscie szczególnie prozdrowotne, ale też nie ma w nich nic rujnującego zdrowie.

          > Co to znaczy wszelkie konieczne badania?

          Najlepiej zapytać tego "lepszego" lekarza :) Napewno trzeba zbadać nerki.

          Lekarz powiedział wprost, że dieta jest szkodliwa
          > przy długim stosowaniu przede wszystkim dla trzustki, a w dalszej kolejności dl
          > a wątroby,

          A to jest bardzo ciekawe... jeśli chodzi o wątrobę, to obciąza ją każde odchudzanie niezależnie od metody. Nie ma różnicy, czy musi ona sobie poradzić z tłuszczem z naszych zapasów, czy ze zjedzeniem np. 20kg smalcu, tu się zgodze. Natomiast na pewne problemy z wątrobą, np. stłuszczenie, zaleca się właśnie dietę bogatą w białko, a ubogą w tłuszcze, od czasów, kiedy nikt o Dukanie nie słyszał.
          Co do pogarszania wyników badań - trudno mi coś powiedzieć, bo nie wiem, jakie problemy zdrowotne ma Twój mąż. Wielu osobom wyniki się poprawiają, na przykład trójglicerydy, cholesterol, diabetykom również dieta Dukana często służy poprzez eliminację węgli i tym samym wyeliminowanie szalejącej na przemian glukozy i insuliny.

          Powiem również ogólnie, że według mnie, mimo wszystko dieta Dukana jest generalnie łaskawsza dla organizmu niż "normalne" odżywianie uprawiane przez większość nieodchudzających się ludzi. Natomiast mogę się wypowiadać tylko z perspektywy osoby zdrowej (moje powiedzonko - alergikowi szkodzi kontakt z kotem, ale to nie znaczy, że kot jest szkodliwy...), jeśli są jakiekolwiek przewlekłe choroby, to już musi zadziałać lekarz. Tylko różnie bywa ze znalezieniem kogoś naprawdę sensownego, kto zna się na odżywianiu, a nie powiela jakieś mity...

          > Rozumiem, wiedziałam że coś musi być z działaniem.

          To wszystko jest ładniej objaśnione w książce, o co kaman z tymi otrębami :)

          > Jaką nagrodę madziorku? On się zachowuje, jakby DD była dla niego nagrodą :D:D:

          Ale mój gulasz to orgazm na podniebieniu :D:D:D

          Ja nawet liczyłam na 3 dni osłabienia i braku energii, a on skakał, biegał i
          > podnosił mnie co chwilę. Chyba, że to jest właśnie osłabienie...

          Ja też nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego osłabienia, to pewnie zależy, na ile organizm "kocha" węglowodany, bo to osłabienie jest najczęściej reakcją na ich nagłe odstawienie, a węgle stanowią źródło najłatwiej przyswajalnej energii, więc oczywiste, że nasze ciało woli węgle nic białko, nad którym musi się namęczyć ;)

          A z tymi serkami, to oczywiście, wg zasad diety powinny mieć 0% tłuszczu i jak najmniej węgli, ale w Polsce takie rzeczy to tylko w erze ;) Ponieważ jednak nabiał nie stanowi, ze względu właśnie na stosunkowo duża zawartość cukrów, podstawy tej diety, to ja bym się aż tak bardzo nie przejmowała... na pierwszym forum, na które trafiłam, uczyli, że nabiał do 5%, i tego się przez całą dietę trzymałam.
          • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:42
            madzioreck napisała:
            > Ja powiem tak - to, że Cola Zero/light jest dozwolona, nie znaczy, że mamy ją ż
            > łopać wiadrami. Dr. Dukan zezwala na jej picie, ponieważ nie ma ona wpływu na d
            > ziałanie diety, a nie - że ją zaleca. Pozwala.
            > Ale ogólnie rzecz biorąc, wszelkie tego typu wynalazki nie są oczywiscie szczeg
            > ólnie prozdrowotne, ale też nie ma w nich nic rujnującego zdrowie.
            >
            Tylko łatwiej mieć jasną barierę pt. "ile", a nie że można i koniec. Tak to muszę liczyć na jego zdrowy rozsądek, bo ja jestem mało wiarygodna przez to, że w ogóle nie piję pepsi/coli. Na razie problemu nie ma, więc tylko go tworzę, bo facet nie przesadza.

            > Najlepiej zapytać tego "lepszego" lekarza :) Napewno trzeba zbadać nerki.
            >
            Spoko ;) Tylko najwcześniej wizyta za 2 tygodnie, bo wcześniej lekarza nie ma, a tłumaczyć innym w tej klinice, że Pan doktor zalecił etc. może być kłopotliwe. Przecież Dukan nikogo jeszcze nie zabił? ;) Tylko problemem jest, że nie skonsultujemy np. liczby dni trwania diety. Chociaż nawet ten lepszy lekarz nie jest na pewno specjalistą od Dukana, więc myślę że tutaj zaufam prędzej Wam niż im.

            > A to jest bardzo ciekawe... jeśli chodzi o wątrobę, to obciąza ją każde odchudz
            > anie niezależnie od metody. Nie ma różnicy, czy musi ona sobie poradzić z tłusz
            > czem z naszych zapasów, czy ze zjedzeniem np. 20kg smalcu, tu się zgodze. Natom
            > iast na pewne problemy z wątrobą, np. stłuszczenie, zaleca się właśnie dietę bo
            > gatą w białko, a ubogą w tłuszcze, od czasów, kiedy nikt o Dukanie nie słyszał.
            > Co do pogarszania wyników badań - trudno mi coś powiedzieć, bo nie wiem, jakie
            > problemy zdrowotne ma Twój mąż. Wielu osobom wyniki się poprawiają, na przykład
            > trójglicerydy, cholesterol, diabetykom również dieta Dukana często służy poprz
            > ez eliminację węgli i tym samym wyeliminowanie szalejącej na przemian glukozy i
            > insuliny.
            >
            Ale on ma wszystko w normie - glukozę i insulinę też. W tej chwili też właściwie problemu nie ma (jest nosicielem HCV), przez wiele lat miał kontrolne badania i wszystko było w normie, przebadano go wzdłuż i wszerz, bo kiedyś miał mieć zindywidualizowany program dietetyczny, który skończył się zniechęceniem do diet i dietetyków. Na dietę namawiałam go bardzo długo, do Pape przekonał się dopiero niedawno. Ponieważ po tym kontakcie z dietetykiem zarzucił chodzenia do tamtej kliniki, to dopiero miesiąc temu dał się namówić na badania kontrolne - które miały dosyć szerokie spektrum, poza jedną rzeczą: tamten lekarz (idiota w mojej opinii) nie zaznaczył HCV-RNA (oznaczenia fazy choroby). W wynikach wyszedł przekroczony o kilkaset procent Alat (przez kilkanaście lat w normie), a reszta w normie. Więc poszliśmy jak na ścięcie na konsultacje, bo to mogło oznaczać uaktywnienie się choroby. I koniec końców okazało się, że po tylu latach otyłość zaczęła obciążać wątrobę fałszując obraz choroby (bo bez RNA nie wiadomo czy wysoki ALT znaczy chorobę czy otłuszczenie). Wtedy lekarz zdecydował, że mamy rok i musimy zastosować Dukana: bo da szybkie efekty, a mimo pewnych wad jest zdrowszy niż większość diet.

            Przepraszam za przynudzanie, ale Wam może to więcej powie niż mi. Dla mnie to niestety jest czary-mary i wiem za mało o jego nosicielstwie, jak się miałam okazję dowiedzieć. Od lekarza mądrzejsza nie jestem, więc mogę tylko za nim powtórzyć i na poziomie biologii ze szkoły średniej przeanalizować rację/jej brak u lekarza.

            I w taki sposób: gdyby nie schudł, to może za dwa-trzy lata wątroba obciążona i otłuszczeniem i chorobą by zaczęła się wyniszczać, a ostatecznie doszło do marskości. Wg lekarza problemem będzie przede wszystkim trzustka, bo długotrwałe stosowanie DD najbardziej obciąża ją, a nie wątrobę jak sądzą niektórzy. Ale jak powiedział lekarz: "straty przyniosą w ogólnym rozrachunku większe korzyści zyskowe".

            > Powiem również ogólnie, że według mnie, mimo wszystko dieta Dukana jest general
            > nie łaskawsza dla organizmu niż "normalne" odżywianie uprawiane przez większość
            > nieodchudzających się ludzi. Natomiast mogę się wypowiadać tylko z perspektywy
            > osoby zdrowej (moje powiedzonko - alergikowi szkodzi kontakt z kotem, ale to n
            > ie znaczy, że kot jest szkodliwy...), jeśli są jakiekolwiek przewlekłe choroby,
            > to już musi zadziałać lekarz. Tylko różnie bywa ze znalezieniem kogoś naprawdę
            > sensownego, kto zna się na odżywianiu, a nie powiela jakieś mity...
            >
            Zgadzam się. Ja też jestem osobą tylko zdrową, więc mogę tylko zaufać lekarzowi.

            > To wszystko jest ładniej objaśnione w książce, o co kaman z tymi otrębami :)
            >
            Pewnie masz rację, ale ostatnio bardziej bazuję na nowszej wersji i przyznaję, że przeczytałam tylko dwa pierwsze etapy oraz ogólny zarys diety. Ponieważ to nie ja się dietuję, to o wiele ciężej jest mi wczuwać się w dietę i jakoś ułożyć sobie ją w głowie.

            > Ale mój gulasz to orgazm na podniebieniu :D:D:D
            >
            To może jednak będę dobrą żoną i mu zrobię ;)

            > Ja też nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego osłabienia, to pewnie zależy
            > , na ile organizm "kocha" węglowodany, bo to osłabienie jest najczęściej reakcj
            > ą na ich nagłe odstawienie, a węgle stanowią źródło najłatwiej przyswajalnej en
            > ergii, więc oczywiste, że nasze ciało woli węgle nic białko, nad którym musi si
            > ę namęczyć ;)
            >
            Myślałam jeszcze czy to nie jest również efekt po Pape. W trakcie Pape przeszedł pewnie wszystkie problemy związane z przystosowaniem się do diety białkowej (kolacje i obiady czasami). Ale to dobrze, bo mu się lepiej początek Dukana kojarzy :)

            > A z tymi serkami, to oczywiście, wg zasad diety powinny mieć 0% tłuszczu i jak
            > najmniej węgli, ale w Polsce takie rzeczy to tylko w erze ;) Ponieważ jednak na
            > biał nie stanowi, ze względu właśnie na stosunkowo duża zawartość cukrów, podst
            > awy tej diety, to ja bym się aż tak bardzo nie przejmowała... na pierwszym foru
            > m, na które trafiłam, uczyli, że nabiał do 5%, i tego się przez całą dietę trzy
            > małam.
            O rany, kto wymyślił te szczegółowe ograniczenia (w stylu np. równania b>w+t)? Myślałam, że jak bez ograniczeń, to bez ograniczeń :D Taki twaróg np - podobno można i do kg dziennie zjeść (na jakimś forum widziałam, ale nie wiem na jakim..)? Nie twierdzę, że mój TŻ je więcej nabiału, bo u niego jednak mięso i owoce morza przeważają, ale ja chciałam również spróbować Dukana, żeby właśnie kosmetyczne 5 kg stracić, a nie jem mięsa poza rybami. Wegetarianie mają chyba ciężko na Dukanie?
            • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 22:13
              > Tylko łatwiej mieć jasną barierę pt. "ile", a nie że można i koniec. Tak to mus
              > zę liczyć na jego zdrowy rozsądek

              No tego to nikt nie umie stwierdzić ;) Mnie się zdarza wytrąbić 2l jednego dnia albo miesiąc nie pić wcale. Ale powtarzam - po analizie składu stwierdzam, że nic rujnującego zdrowie tam nie ma, więc moim zdaniem szklanka czy dwie dziennie jest OK, tym bardziej, jeśli nie codziennie :)

              Liczby dni diety nie konsultujecie z lekarzem, z lekarzem konsultujecie, czy aktualny stan zdrowia pozwala na kontynuowanie takiego sposobu odżywiania. Jeśli zdrówko OK - jedziemy z koksem dalej. Jeśli coś nie teges - kombinujemy inaczej, wtedy pisz, a ja postaram się uzyskać info o dostępnych możliwych manewrach. O HCV muszę doczytać i dopytać mojej zaufanej zawodowczyni, więc się od razu nie wypowiem.

              bo długotrwałe s
              > tosowanie DD najbardziej obciąża ją, a nie wątrobę jak sądzą niektórzy.

              Szczerze mówiąc, to pierwsze słyszę, aby dieta Dukana stanowiła zagrożenie dla trzustki. Ale znów: u zdrowego człowieka, a może lekarz odniósł się do trzustki Twojego męża, że u niego konkretnie takie ryzyko występuje.
              Ogólnie rzecz biorąc, białko jest naturalnym pokarmem dla człowieka, tacy Eskimosi na przykład tradycyjnie odżywiający się wcinają samo mięcho i żyją ;) Tak naprawdę ja zagrożeń tej diety upatruję tylko w długotrwałym odcięciu od tłuszczów, tu mogą siąść stawy na przykład. Kłaniają się tłuste rybki.

              > Myślałam jeszcze czy to nie jest również efekt po Pape. W trakcie Pape przeszed
              > ł pewnie wszystkie problemy związane z przystosowaniem się do diety białkowej

              Pewnie tak, dieta dr.Pape jest pisana właśnie pod kątem ujarzmienia insuliny i insulinooporności i ma wiele punktów stycznych z dieta Dukana. Rzeczywiście najbardziej odcięcie węgli "odchorowują" osoby z rozhuśtaną gospodarką insulinową, po wyrwaniu się z zaklętego kręgu tak nie jest :)

              > O rany, kto wymyślił te szczegółowe ograniczenia (w stylu np. równania b>w+
              > t)? Myślałam, że jak bez ograniczeń, to bez ograniczeń :D Taki twaróg np - podo
              > bno można i do kg dziennie zjeść (na jakimś forum widziałam, ale nie wiem na ja
              > kim..)?

              To jest kwestia, którą ja również długo wałkowałam: w książce doktor zalicza nabiał do produktów dozwolonych, czyli można jeść do woli, a na forach podkreśla się wyraźnie ograniczenia. Zagadka wyjaśniona jest tak, że Dukan na swoich forach uściślił tą informację i zaleca nie przekraczać, zdaje się, 1kg nabiału, a jeśli waga spada opornie, to 500g. Tym samym nabiał powinien się tak naprawdę znaleźć w produktach tolerowanych, no może oprócz twarogu, który ma sporo białka, przeciętnie 6-7 razy więcej niż jogurty na przykład.
              Poza tym - jak kiedyś policzyłam, bo ja się nie ograniczałam z nabiałem i samego mleka pochłaniam około litra dziennie, to jak podsumowałam:
              duży jogurt naturalny, kostka twarogu, litr mleka, ze 2 serki homo... wyszło ponad 100g czystych węglowodanów, czyli tyle, ile w 3-4 bułkach. I tu tkwi szkopuł z nabiałem właśnie, że przy tych ilościach węgli dostarcza stosunkowo mało białka.
              • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 23:13
                madzioreck napisała:

                > Liczby dni diety nie konsultujecie z lekarzem, z lekarzem konsultujecie, czy ak
                > tualny stan zdrowia pozwala na kontynuowanie takiego sposobu odżywiania. Jeśli
                > zdrówko OK - jedziemy z koksem dalej. Jeśli coś nie teges - kombinujemy inaczej
                > , wtedy pisz, a ja postaram się uzyskać info o dostępnych możliwych manewrach.
                > O HCV muszę doczytać i dopytać mojej zaufanej zawodowczyni, więc się od razu ni
                > e wypowiem.
                >
                Masz jakiegoś specjalistę od Dukana? Z lekarzem i tak nie mamy szans skonsultować nic przed końcem pierwszej fazy diety. Trudno, weźmiemy to i empirycznie stwierdzimy co dobre. Oglądnęłam zresztą wyniki badań TŻ - nerki ma zdrowe, robiono mu USG i w opisie jest, że żadnych zmian nie ma. Po prostu zdrowy chłop - otyłość IV stopnia ma od czasu kiedy zaraził się HCV i dopiero teraz zaczęła mu wychodzić na badaniach.

                > Szczerze mówiąc, to pierwsze słyszę, aby dieta Dukana stanowiła zagrożenie dla
                > trzustki. Ale znów: u zdrowego człowieka, a może lekarz odniósł się do trzustki
                > Twojego męża, że u niego konkretnie takie ryzyko występuje.

                Może. Ciężko mi teraz to stwierdzić, bo konsultacja odbyła się ze 3-4 tygodnie temu w oparciu o rózne wyniki jego badań. Chociaż odniosłam wrażenie, że mówił ogólnie - także o osobach zdrowych. Coś mi się majaczy, że mówił o zwiększonym wydzielaniu soków trawiennych? Nie mam pojęcia, niestety jak on tłumaczył wtedy to obciążenie trzustki, bo skupiłam się jednak na wątrobie.

                > Ogólnie rzecz biorąc, białko jest naturalnym pokarmem dla człowieka, tacy Eskim
                > osi na przykład tradycyjnie odżywiający się wcinają samo mięcho i żyją ;) Tak n
                > aprawdę ja zagrożeń tej diety upatruję tylko w długotrwałym odcięciu od tłuszcz
                > ów, tu mogą siąść stawy na przykład. Kłaniają się tłuste rybki.
                >
                To akurat mamy :) W Makro nakupiliśmy wędzonego łososia. Sama bym mogła być na diecie łososiowej ;) Tylko łosoś i wasabi ;)

                > Pewnie tak, dieta dr.Pape jest pisana właśnie pod kątem ujarzmienia insuliny i
                > insulinooporności i ma wiele punktów stycznych z dieta Dukana. Rzeczywiście naj
                > bardziej odcięcie węgli "odchorowują" osoby z rozhuśtaną gospodarką insulinową,
                > po wyrwaniu się z zaklętego kręgu tak nie jest :)
                >
                To prawda :) Strasznie żałuję, że na Pape nie udało mi się namówić paru dukających koleżanek. Kiedyś jednej, mojej dawnej przyjaciółce, dałam nawet książkę do przejrzenia i zachęciłam żeby poczytała, bo może stosować zamiast IV fazy. Oddała mi niestety z hasłem, że to nie jest Dukan i nie, bo nie. Ale ona była z tych dukanek, co to żyją o jogurcie, coli i piersi z kurczaka. Wątpię czy miała nawet książkę w ręce.

                > To jest kwestia, którą ja również długo wałkowałam: w książce doktor zalicza na
                > biał do produktów dozwolonych, czyli można jeść do woli, a na forach podkreśla
                > się wyraźnie ograniczenia. Zagadka wyjaśniona jest tak, że Dukan na swoich fora
                > ch uściślił tą informację i zaleca nie przekraczać, zdaje się, 1kg nabiału, a j
                > eśli waga spada opornie, to 500g. Tym samym nabiał powinien się tak naprawdę zn
                > aleźć w produktach tolerowanych, no może oprócz twarogu, który ma sporo białka,
                > przeciętnie 6-7 razy więcej niż jogurty na przykład.
                > Poza tym - jak kiedyś policzyłam, bo ja się nie ograniczałam z nabiałem i sameg
                > o mleka pochłaniam około litra dziennie, to jak podsumowałam:
                > duży jogurt naturalny, kostka twarogu, litr mleka, ze 2 serki homo... wyszło po
                > nad 100g czystych węglowodanów, czyli tyle, ile w 3-4 bułkach. I tu tkwi szkopu
                > ł z nabiałem właśnie, że przy tych ilościach węgli dostarcza stosunkowo mało bi
                > ałka.

                Rozumiem. A orientujesz się może jak się mają przepisy Dukana (ksiązka 350 nowych przepisów) do zasad? Gdzieś w przepisach migło mi, że składnikiem jest Krówka Śmieszka. Oczywiście - w przepisie jest francuska wersja, ale nie będę się ośmieszać fonetycznym zapisem, bo doskonale wiem jak po fr czytać bezbłędnie, ale za chiny nie działam w drugą strone i nie zapisuję ze słuchu, a teraz nie mogę znaleźć tego przepisu. Nie ma w każdym razie tego serka w wersji light, a zawiera on 30% tłuszczu przy 2 gr węgla. A przepis jest niby na proteinowe dni. Co prawda jak tak przeglądam książkę, to widzę że w kilku miejscach funkcjonuje też taki składnik: "2 kostki serka topionego bez tłuszczu (np. "Krówka Śmieszka)". Chyba, że ona jest też w wersji light, która w Polsce jest nieosiągalna, a to by sporo tłumaczyło :/

                Niby mogę poprosić kogoś we Francji o podesłanie jakichś nabiałów (bo z mięsem to u nas nie problem), ale nie wiem jak długo takie rzeczy mogą siedzieć w lodówce, bo kosztowo nie wyjdzie zbyt korzystnie płacić za takie paczki często :/
                • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 23:54
                  > Masz jakiegoś specjalistę od Dukana?

                  Nie, od Pape i ogólnie od odżywiania, od mechanizmów, jakie sprawiają ze tyjemy albo chudniemy, dziewczyna ma ogromną wiedzę i nie leci tymi strasznymi mitami jak podwyższony cholesterol -> unikaj jajek ;)
                • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 04.01.11, 00:06
                  Za szybko "wyślij":)

                  zachęciłam żeby poczytała, bo może stosować zamiast IV fazy. Odd
                  > ała mi niestety z hasłem, że to nie jest Dukan i nie, bo nie.

                  No niestey, przy wyłączeniu myślenia tak to działa. A IV faza to co to za Dukan... a Pape/Monti to świetne drogowskazy na powrót do "normalnego" żywienia, bo schudnąć to często pikuś, a to "po diecie" zwykle jest najtrudniejsze do ogarniecia, kiedy niby już można, ale jednak troche trzeba się za pysk trzymać... nie ma już tak spektakularnych efektów, cel się rozmywa, bo osiągnięty, tracimy czujność. Chyba, ze ktos chce o tym kurczaku i jogurcie do końca życia ;)

                  A orientujesz się może jak się mają przepisy Dukana (ksiązka 350 nowy
                  > ch przepisów) do zasad? Gdzieś w przepisach migło mi, że składnikiem jest Krówk
                  > a Śmieszka.

                  Szczerze - nie bardzo, bo w przepisy w książce Dukana przestała się zagłębiać, jak zobaczyła serce palmy i inne dziwne składniki, nabiał to najmniejszy pikuś ;) Podejrzewam, że z tą Krówka to jest tak jak mówisz - wiele rzeczy. które są dostępne we Francji, nie są dostępne w Polsce, albo mało gdzie. Poza tym podobno te przepisy nie są jakieś rewelacyjne, a te, które wymyśliły i wrzuciły forumki - najczęściej owszem :)
                  • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 23.05.11, 15:15
                    Estorilla - chyba dotarłam do serka Kiri i z jakiegoś powodu doszłam do wniosku, że on nie jest dobry na Dukana. Już nie pamiętam - chyba miał za dużo tłuszczu. Teraz nie mogę znaleźć składu czystego serka Kiri bez dodatków, więc nie ręczę za informację. I chyba doszłam wtedy do wniosku, że może ta francuska wersja ma inny skład, albo jest traktowana jako dodatek i używana rzadko oraz w małej ilości.
    • marisella Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 19:18
      Cześć :) Trzymam kciuki, żeby Wam się udało, choć jestem przy okazji pewna, że się uda :)

      Jeśli idzie o Twoje pytania:

      a) nie przedłużałabym nadmiernie I fazy. Niby pod kontrolą lekarza można do 10 dni, ale naprawdę nie sądzę, żeby przy takiej nadwadze te dodatkowe trzy dni robiły aż taką róznicę :) Wiesz o co mi chodzi - nastawiacie się, że to będzie długotrwała dieta (ja mama takie samo nastawienie, bo prawie 40 kilo do zrzucenia, z czego ponad połowa już poszła weg :)), więc oparę dni i parę deko ewentualnie (może, a może nie) stracone to nie jest tu aż tak ważne, żeby przez to po nocach nie spać :)

      Jak dla mnie ta pierwsza faza ma działanie głównie pychologiczne - niezbyt dużo na niej można, więc po tym ok. tygodniu cżłowiek się już cieszy się jak dziecko, że może wszamać paprykę, a nie roztkliwia się nad sobą, że nie może wsunąć ciacha :D

      Choć też z drugiej strony - nie sądzę, żeby przedłużenie I fazy do 10 dni miało mieć jakieś fatalne skutki, więc ja bym robiła tak, jak mi ochota podpowiada. Grunt to nie działać przeciw sobie :)

      Co do kalkulatora samego w sobie - on jest lekko trefny chyba, bo mnie wyliczył 2 dni pierwszej fazy (prawie 40 kilo do zrzucenia). Zrobiłam wg książki siedem.

      b) Badania krwi ja bym robiła na początku co miesiąc a potem rzadziej. Na początku częściej, bo organizm będzie mocniej obciążony i jednak i gdyby coś się zaczęło dziać, to lepiej złapać to jak najwczesniej :)
      Konsultowałabym natomaist z kim się da :) Ja konsultuję z lekarką pierwszego kontaktu (ale o jej kompetencjach mam dość niskie mniemanie ;)), z moją endo i ze znajomym, który jest lekarzem od chorób wewnętrznych. W dietetyków dawno przestałam wierzyć ;)

      c) Z otrębami ciężka sprawa. Może źle myślę, ale nie wiem, czy ja bym nawet nie zwiększyła tej ilości... Po nadwadze wnioskuję, że Twój mąż waży pewnie ze 140-150 kilo, więc mniemam, że będzie jadł więcej białka niż wiele obecnych tu wiotkich kobietek ;) Co za tym idzie, wydaje mi się, że może potrzebować ciut więcej błonnika niż 60-kilowa kobietka zrzucające kosmetyczne 3 kilo... Ale to moje dywagacje jedynie. Myślę, że mogłabyś spróbować przydybać Dukana na czacie na dukandiet.co.uk i zapytać go co o tym sądzi :)

      Ja sama, jeśli to ma jakiekolwiek znaczenie (raczej nie, bo każdy ma inaczej :)) zaczynałam ze 116 kg i jadłam 3 łyżki - 2 owsianych i 1 pszennych lub 3 owsianych, przy czym ja cokolwiek z węglami z reguły jadam poniekąd po Papiańsku - rano :) Czyli jogurty, otręby i inne takie prawie zawsze do śniadania (choc zdarzały mi się odstępstwa). Kolacje staram się już jeść czystobiałkowe, w dni warzywne czasem też (lub z mniejszą ilością warzyw niż śniadania i obiady)

      d) co do wody - ja Ci nie powiem, czy taka jest odpowiednia, bo się nie znam. Powiem Ci tylko, że ja piłam Cisowiankę i wyszedł mi lekki niedobór sodu. Teraz popijam więc na zmianę z Muszynianką i zobaczymy czy to coś poprawi :)

      Cola ogólnie nie jest zdrowa z mnóstwa powodów, więc nie sądzę, żeby ktokolwiek z czystym sumieniem powiedział, że można pić ile wzlezie (ale to z przyczyn chyba ogólnozdrowotnych, nie dietowych). Ja natomaist, zdając sobie w pełni świadomość z tego, jakie to świństwo, ale wiedząc jednocześnie, że to moje uzaleznienie, popijam Pepsi Max bez ograniczeń ;) (i piję dużo, dwa litry dziennie to dla mnie nie abstrakcja). Przy czym oprócz tego piję wodę, herbatę, z rzadka kawę.

      Eksperymentalnie kiedyś odstawiłam pepsi bezcukrową na 3 tygodnie i nie miało to żadnego wpływu na tempo spadku wagi, więc sądzę, że jest (pod tym względem) nieszkodliwa :)

      e) o serku homo otrzymasz zapewne różne odpowiedzi, zalezy na ile ktoś jest ortodoksyjny. Faktem jest, że u nas trudno znaleźć pewne produkty beztłuszczowe, a każdy chyba serek homo ma wartości lepsze od jogurtu...
      Nie wiem czy ten "Twój" serek bym jadła, pewnie zależałoby od postępów ;) Póki co jadam mnóstwo serka homo z Miechowa - ma 14g białka, 2,5 g tłuszczu i 3 g węgli na sto gram, więc moim zdaniem doskonale i zajadam się nim pomimo tych 2,5% tłuszczu i 3% węgli (bo czymże to jest przy 14% białka :)) Zdarza mi się też mieszać go z jogurtami, żeby poprawić proporcje b/w/t :)

      Co do jogurtów - faktycznie trudno znaleźć takie, które spełnią słynne (choć nie do końca wiadomo czy uzasadnione) równanie. Zdaje się, że Olma produkuje jakiś i był jeszcze jeden, ale bardzo drogi, więc nawet nie próbowałam zapamietać nazwy. W każdym razie nie było to nic, czego reklamy widywałoby się powszechnie :)

      f) trzymam kciuki za męża i mam nadzieję, że upora się z kilogramami jeśli nie szybko, to trwale :)
      • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 20:41
        marisella napisała:

        > Cześć :) Trzymam kciuki, żeby Wam się udało, choć jestem przy okazji pewna, że
        > się uda :)
        >
        Dziękuję :) Musi się udać, bo wyboru nie mamy :)

        > Jeśli idzie o Twoje pytania:
        >
        > a) nie przedłużałabym nadmiernie I fazy. Niby pod kontrolą lekarza można do 10
        > dni, ale naprawdę nie sądzę, żeby przy takiej nadwadze te dodatkowe trzy dni ro
        > biły aż taką róznicę :) Wiesz o co mi chodzi - nastawiacie się, że to będzie dł
        > ugotrwała dieta (ja mama takie samo nastawienie, bo prawie 40 kilo do zrzucenia
        > , z czego ponad połowa już poszła weg :)), więc oparę dni i parę deko ewentualn
        > ie (może, a może nie) stracone to nie jest tu aż tak ważne, żeby przez to po no
        > cach nie spać :)
        >
        Więc możemy po prostu zobaczyć jak się mąż będzie czuł po 7 dniach i wtedy zdecydować o przedłużeniu np o dodatkowe dwa (żeby teściowa, która później wchodzi na Dukana skończyła równo z nim I fazę)? Niestety, ale w kontekście braku dietetyków mam problem z hasłem "pod opieką lekarza". Mamy chodzić na kontrole, sami sprawdzać ciśnienie, ogólne samopoczucie i w razie problemów do lekarza jak najszybciej? Niby korzystamy z prywatnej przychodni, ale dobry lekarz jest tam tylko raz w tygodniu, a i w okresie grypowym (czyli np. miesiąc temu) na wizytę czekaliśmy ok 3 dni do jakiegokolwiek internisty.

        > Jak dla mnie ta pierwsza faza ma działanie głównie pychologiczne - niezbyt dużo
        > na niej można, więc po tym ok. tygodniu cżłowiek się już cieszy się jak dzieck
        > o, że może wszamać paprykę, a nie roztkliwia się nad sobą, że nie może wsunąć c
        > iacha :D
        >
        W przypadku mojego TŻ - zaczynam wątpić czy psychologia jest potrzebna :D To jest taki typ człowieka, który robi to co musi. Od dwóch dni gotuje dla mnie pyszniutkie węglowodany (makarony, które ugotował na pożegnalny z węglami obiad, a których zrobił ilości hurtowe) i przyprawia bez próbowania, a potem grzecznie zjada swoje białko i w ogóle nie narzeka... Wiem, że to niby tylko dwa dni, może w środę będzie mordował za np. ryż, ale o wiele bardziej musiałam go motywować do Pape...

        > Choć też z drugiej strony - nie sądzę, żeby przedłużenie I fazy do 10 dni miało
        > mieć jakieś fatalne skutki, więc ja bym robiła tak, jak mi ochota podpowiada.
        > Grunt to nie działać przeciw sobie :)
        >
        Czyli - zobaczyć co będzie? :)

        > Co do kalkulatora samego w sobie - on jest lekko trefny chyba, bo mnie wyliczył
        > 2 dni pierwszej fazy (prawie 40 kilo do zrzucenia). Zrobiłam wg książki siedem
        >
        Dobrze wiedzieć. Mam nadzieję, że jest też trefny jeśli chodzi o wyliczanie długości faz, bo ponad dwa lata do pełnej stabilizacji i IV fazy to strasznie długo. Dlatego po cichu zastanawiam się czy w kontekście jego problemów (jak wcześniej pisałam - rok na schudnięcie), nie dobijemy do końca II fazy (waga docelowa) i nie wrócę go na Pape, na którym uniknie jojo. Oczywiście - z ostrożnym włączeniem różnych grup produktów. Wiem, że do tego jeszcze szmat czasu i kilogramów, ale muszę mieć plan działania dużo wcześniej.

        > c) Z otrębami ciężka sprawa. Może źle myślę, ale nie wiem, czy ja bym nawet nie
        > zwiększyła tej ilości... Po nadwadze wnioskuję, że Twój mąż waży pewnie ze 140
        > -150 kilo, więc mniemam, że będzie jadł więcej białka niż wiele obecnych tu wio
        > tkich kobietek ;) Co za tym idzie, wydaje mi się, że może potrzebować ciut więc
        > ej błonnika niż 60-kilowa kobietka zrzucające kosmetyczne 3 kilo... Ale to moje
        > dywagacje jedynie. Myślę, że mogłabyś spróbować przydybać Dukana na czacie na
        > dukandiet.co.uk i zapytać go co o tym sądzi :)
        >
        150 kg dwa dni temu. Przed Pape jeszcze więcej. Własnie to wyobrażenie, że kobietka smukła i on zjadają tyle samo otrąb zmusiło mnie do zastanowienia się nad tym, czy nie powinien zjadać jednak 3 łyżek, a nie 2. Jeść je więcej, bo i jakoś te 150 gr białka musi dostarczyć - zresztą na Pape zjadał więcej niż ja, a chudł (ja w ogóle). Na razie (odpukać) problemów nie ma, ale wolę żeby uniknął ich w ogóle jedząc profilaktycznie łyżkę więcej, niż żeby go to miało zniechęcić.

        A co do czatu z Dukanem - naprawdę da się go tam przydybać? :D Czy istnieje ktoś, komu udało się z nim porozmawiać? I czy np. po angielsku komunikuje? Bo ja francuski mam rewelacyjny czytany i mówiony, ale z pisaniem gorzej niż u uczniaka (błędy), a nie wiem czy TŻ (mieszkał we Francji lata temu) zgodzi się na usadzenie i dybanie na Dukana.

        > Ja sama, jeśli to ma jakiekolwiek znaczenie (raczej nie, bo każdy ma inaczej :)
        > ) zaczynałam ze 116 kg i jadłam 3 łyżki - 2 owsianych i 1 pszennych lub 3 owsia
        > nych, przy czym ja cokolwiek z węglami z reguły jadam poniekąd po Papiańsku - r
        > ano :) Czyli jogurty, otręby i inne takie prawie zawsze do śniadania (choc zdar
        > zały mi się odstępstwa). Kolacje staram się już jeść czystobiałkowe, w dni warz
        > ywne czasem też (lub z mniejszą ilością warzyw niż śniadania i obiady)
        >
        A moment, bo mi to umknęło. Czyli otręby się kontynuuje na II fazie i je się każdego dnia? Rozsądek podpowiada, że tak :) Podsunę Twój sposób mężowi, może coś jeszcze z Pape w nim zostało. Wczoraj zjadł na śniadanie placek z otrębów (przepis z ksiązki, podobno obrzydliwy bez przypraw), ale dzisiaj ze dwie godz temu. Niby u Dukana to jest w porządku, ale takie połączenie pape i Dukana to świetny pomysł :)

        > d) co do wody - ja Ci nie powiem, czy taka jest odpowiednia, bo się nie znam. P
        > owiem Ci tylko, że ja piłam Cisowiankę i wyszedł mi lekki niedobór sodu. Teraz
        > popijam więc na zmianę z Muszynianką i zobaczymy czy to coś poprawi :)
        >
        To u nas stoi Muszynianka i Muszyna (ta druga obecnie jest w użyciu). Wzięte ze względu na to, że zawierają dużo minerałów w ogóle, a szkoda nerki obciążać wodami, które właściwie minerałów nie posiadają. Tyle, że u nas jest to ciekawe, że od 3 lat ja, a od pół roku TŻ nie używamy w ogóle soli. Niestety, w badaniach krwi on nie ma oznaczenia sodu (albo ja nie znalazłam), ale moje badania są w normie (co 3 miesiące sprawdzam). Kiedyś na wodach widziałam napis niskosodowa, ale na Muszynie jest tylko wysokozmineralizowana i średnionasycona, więc nie wiem czy rozpaczać, że to aż 28 czy się cieszyć. No trudno - zrobimy na to badania i dowiemy się za jakiś czas czy ma wyniki w normie ;)

        > Eksperymentalnie kiedyś odstawiłam pepsi bezcukrową na 3 tygodnie i nie miało t
        > o żadnego wpływu na tempo spadku wagi, więc sądzę, że jest (pod tym względem) n
        > ieszkodliwa :)
        >
        Jak pisałam madziorkowi - wolałabym jakiś jasny nakaz w stylu: max 2 szklanki dziennie, bo wiadomo czego się trzymać. No trudno :)

        > e) o serku homo otrzymasz zapewne różne odpowiedzi, zalezy na ile ktoś jest ort
        > odoksyjny. Faktem jest, że u nas trudno znaleźć pewne produkty beztłuszczowe, a
        > każdy chyba serek homo ma wartości lepsze od jogurtu...
        > Nie wiem czy ten "Twój" serek bym jadła, pewnie zależałoby od postępów ;) Póki
        > co jadam mnóstwo serka homo z Miechowa - ma 14g białka, 2,5 g tłuszczu i 3 g wę
        > gli na sto gram, więc moim zdaniem doskonale i zajadam się nim pomimo tych 2,5%
        > tłuszczu i 3% węgli (bo czymże to jest przy 14% białka :)) Zdarza mi się też m
        > ieszać go z jogurtami, żeby poprawić proporcje b/w/t :)
        >
        A gdzie kupujesz ten serek homo z Miechowa?

        Tobie również dziękuję za odpowiedzi :) Przepraszam za obcięcie - limit znaków
        • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:09
          Tak, macie po prostu chodzić na kontrole i prosić o skierowania na badania, przypominając, na jakiej diecie jest mąż. Jeśli zaś mowa o wizytach kontrolnych, to co tu 3 dni przeszkadzają, można się umawiać i tydzień do przodu. Jeśli cos nagłego, to muszą przyjąc tak czy siak
        • marisella Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 22:02
          > Czyli - zobaczyć co będzie? :)

          Tak, sądzę, że tak bym zrobiła - 7 dni, a potem się zobaczy. Myślę, że 3 w tę czy w tę nie zrobią wielkiej różnicy - ani nie pomogą jakoś szczególnie przy takiej skali ani nie sądzę, żeby męża Ci uśmierciły ;) Ja robiłam 7 dni, bo też nie mogłam liczyć na coś w stylu "pod kontrolą lekarza", bo odpowiedniego lekarza pod ręką nie miałam :)

          Co do osłabienia - ja też nie czułam, choc na wszelki wypadek pierwsze trzy dni nie ćwiczyłam w ogóle, ale samopoczucie miałam bardzo dobre. To znaczy nie że lepsze niż zawsze, po prostu normalne :)

          A jesli idzie o nastawienie - tylko się cieszyć, będzie mężowi łatwiej :) Ja też jestem z tych, co jedzą co każą i gdybym dostała przykaz jedzenia styropianu, to pewnie bez szczególnej radości, ale bym go jadła ;) Nie mam problemu z przygotowaniem pysznej szarlotki dla rodziny (tyle, że bez próbowania nie jestem pewna efektu) i niezjedzeniem ani kawałka, nie przeszkadza mi wyjście z kimś do Chińczyka gdy ten ktoś je, a ja tylko popijam colę :) Mogę brać udział w spędach na których wszyscy zamawiają pizzę, a ja szamam jajeczko :) (nie, żebym nie miała ochoty, jakbym mogła bez konsekwencji to bym zjadła, ale póki co cele moje uważam za ważniejsze od chwilowej przyjemności smaku kawałka ciasta z serem i innymi bambetlami ;)) I czuję, że tak naprawdę jest łatwiej, więc tym bardziej wróżę męzowi sukces :)

          > Dobrze wiedzieć. Mam nadzieję, że jest też trefny jeśli chodzi o wyliczanie dłu
          > gości faz, bo ponad dwa lata do pełnej stabilizacji i IV fazy to strasznie dług
          > o. Dlatego po cichu zastanawiam się czy w kontekście jego problemów (jak wcześn
          > iej pisałam - rok na schudnięcie), nie dobijemy do końca II fazy (waga docelowa
          > ) i nie wrócę go na Pape, na którym uniknie jojo. Oczywiście - z ostrożnym włąc
          > zeniem różnych grup produktów. Wiem, że do tego jeszcze szmat czasu i kilogramó
          > w, ale muszę mieć plan działania dużo wcześniej.

          Słowem sprostowania - myślę, że test jest trefny przy wyliczaniu długości I fazy. Ile będzie trwała II faza to zawsze zgadywanie i szacunki, bo wiadomo, że różnie może to iść. Niektórzy kończą ją szybciej, niż test prognozował, inni później. Mnie miało zejść do marca, ale już widzę, że nie zdążę i będzie to trwało dłużej :)

          Natomaist długość III fazy to arytmetyka i tu rzecz jest jasna - zgubicie 50 kilo, to Was czeka 500 dni II fazy, zgubicie 70 kilo - to 700 dni. Na pocieszenie - ta III faza już nie taka straszna i w zasadzie jej zasady niewiele odbiegają od zasad normalnego zdrowego odzywiania :)

          No i III fazę bez problemu można prowadzić łącząć Dukana z Pape, co zamierzam czynić, jak już przyjdzie na mnie czas :) Więc niekoniecznie trzeba tu wybierać albo-albo :)

          > 150 kg dwa dni temu. Przed Pape jeszcze więcej. Własnie to wyobrażenie, że kobi
          > etka smukła i on zjadają tyle samo otrąb zmusiło mnie do zastanowienia się nad
          > tym, czy nie powinien zjadać jednak 3 łyżek

          Mnie też zastanawia, ale Dukanem nie jestem, więc nic na pewno nie powiem :/ Jak się nie uda dowiedzieć u źródła, to zawsze można zobaczyć w trakcie - będzie miał problemy, to się otrębów dorzuci. Będzie miał po otrębach zastoje, to się z nich zrezygnuje :)

          No i otręby na II fazie też się wcina :)

          I nie wiem z jakiego przepisu robisz, ja robię z tutaj znalezionego (jajko + 3 łyżki otrąb owsianych + łyżka serka homo) i najczęściej nie dodaję przypraw poza odrobiną soli - wychodzą pyyyyszne, zbożowe takie, baaardzo dobre :)
          (czasem robię je też w masie innych wariantów jako dodatek do konkretnych potraw - z curry, z kurczakiem, z pieczarkami, z cebulą do gulaszu Madzioreck [jako zastępstwo placków ziemniaczanych], z bazylią i oregano pod dukańską pizzę albo jako dodatek do kurczaka w pomidorach ;), z chilli do mięsa niby po meksykańsku ;) ogólnie placuszki rządzą i złego słowa o nich nie dam powiedzieć ;))

          > A co do czatu z Dukanem - naprawdę da się go tam przydybać? :D

          Ja go nie przydybałam, ale zaglądałam kiedyś na tę angielską stronę i czytałam zapisy czatów i czasem na końcu pojawiało się zaproszenie na jakiś tam określony dzień na czat z Dukanem, więc jak mniemam, z Dukanem we własnej osobie :) (bo jak odpowiada kto inny to jest przedstawiany jako kto inny). Myślę, że nie zawadzi obadać tematu. Ostatnio na te czaty już nie zaglądam, ale z tego co pamietam, w któryś piątek przed południem miał być Dukan, więc może nadal tak jest...

          A czy po angielsku mówi, tego nie wiem. Sądzę, że tak, a jesli nie, to mu tłumaczą, bo inaczej po co by go zapraszali na czat na angielskiej stronie :D

          > A gdzie kupujesz ten serek homo z Miechowa?

          Kupuję przeważnie w Carrefourze, choć jest też w Almie i w moim spozywczaku (z sieci Alti, nie wiem czy to jest w całej PL). Widywałam też w Lewiatach, ale to jeszcze w czasach przeddukańskich, więc nie wiem czy nadal tam są.

          Ogólnie to ten serek, co chyba ma najdluższą historię :) pamietam, że jadałam je jeszcze jako dziecko, w takim prostokątnym opakowaniu:
          www.tabele-kalorii.pl/kalorie,Serek-homogenizowany-waniliowy-Miech%C3%B3w.html
          tylko ten jest waniliowy, słodzony, więc niedozwolony, ale jest też naturalny, z niebieskim sreberkiem, od góry wygląda tak:
          static.smaczny.pl/forum/uploads/monthly_03_2010/post-18263-1269596089_thumb.jpg
          Jest bardzo smaczny i w sosach doskonale zastępuje śmietanę :)
          • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 23:28
            Placek otrębowy zrobiłam z przepisu: 2 łyżki owsianych i 1 pszennych, jajko (można samo białko) i 1 łyżka beztłuszczowego białego serka. Ponieważ nie wiedziałam o jaki serek chodzi, więc dałam twaróg. W sumie muszę chyba znaleźć gdzieś do ściągnięcia wersję francuską tej ksiązki (albo kupić, co w Polsce jest niemożliwe), bo momentami mam problemy ze zrozumieniem o co konkretnie chodziło tłumaczowi.

            A co do serków z Miechowa - ja je znam w takim razie świetnie. W wersji waniliowej i truskawkowej ;) U mojej mamy w lodówce zawsze je można znaleźć, nie wiedziałam o wersji naturalnej :) One mają taki specyficzny smak - zawsze uważałam je za najzdrowsze i najlepsze z tych, które można kupić w sklepi ;)

            Aż tak się mi przypomniało, że jest zdrowsza wersja - mam jogurtownicę, więc mogę produkować bezcukrowe i beztłuszczowe jogurty :) Tylko do tej pory robiłam tak, że dawałam łyżkę jogurtu bałkańskiego i na nim robiłam jogurt. Wyjdzie pewnie (na mleku UHT) jogurt, który ma około 1,5% tłuszczu i 5 gr wegli.
        • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 22:35
          >150 kg dwa dni temu. Przed Pape jeszcze więcej. Własnie to wyobrażenie, że kobietka smukła i on zjadają tyle samo otrąb zmusiło mnie do zastanowienia się nad tym, czy nie powinien zjadać jednak 3 łyżek, a nie 2.

          Tu nie rozrózniamy iklości otrąb w zależności od wagi, chodzi o ich działanie w jelitach. Ja bym zrobiła tak, że dopóki są dobre efekty, to ja bym jednak nie kombinowała, nadmiar potrafi zatkać, naprawdę.
        • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 22:39
          bo ponad dwa lata do pełnej stabilizacji i IV fazy to strasznie dług
          > o. Dlatego po cichu zastanawiam się czy w kontekście jego problemów (jak wcześn
          > iej pisałam - rok na schudnięcie), nie dobijemy do końca II fazy (waga docelowa
          > ) i nie wrócę go na Pape, na którym uniknie jojo.

          Nawiasem mówiąc, ja tak właśnie zrobiłam ;P Olałam III fazę i leciałam na początek Papo-dukanem, a teraz pilnuję tylko, żeby nie jeść wieczorem węgli(chociaż właściwie to ja ich nie jem praktycznie w ogóle, chyba, że się trafi jakis makaron czy ziemniak w jakiejś sałatce na imprezie). Wg osoby, która pracuje u dr, Pape i wyjaśnia mi różne takie niuanse, ta III faza nie jest konieczna w dokłądnie takiej postaci, jak zaleca doktor, na Pape też raczej nie ma od czego przytyć, a pewnie będzie zdrowiej, bo jednak te tłuszcze są dozwolone.
          • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 23:32
            Faktycznie, gdzieś tu na forum widziałam Twój wątek, gdzie relacjonujesz modyfikację Dukana :) Ale nie miałam siły przeczytać o III fazie, kiedy dopiero niuanse I i II rozgryzam. Dobrze kojarzę, że modyfikowałaś też II fazę?
            • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 23:49
              Tak, modyfikowałam drugą fazę, ale dopiero pod koniec, jak mi już z 5 kg zostało do końca:)
              Modyfikacja polegała na tym, żeby jednak trochę tłuszczów wprowadzić do diety, oraz na wprowadzeniu warzyw na stałe, bo na samych proteinach nie miałam apetytu i kończyło się tak, ze przez cały dzień jadłam tylko 3 jajka albo jakiś serek, a jedzenie poniżej zapotrzebowania to najprostsza droga do jo-jo.
              Wyeliminowałam całkiem dni białkowe oraz codzienne jedzenie otrąb.
    • aga_piet Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 19:54
      Dziewczyny napisały mądre odpowiedzi na pierwsze pytania. Ja od siebie dodam, że aż tak bardzo nie przejmowałabym się procentami w nabiale, które mieszczą się w zalecanych przez Dukana. Wystarczy jeść lighty i też powinno być ok (zakładając że również bezcukrowe, co często umyka). Potem sami znajdziecie te, które Wam najbardziej odpowiadają i są realne do zdobycia.
      Jeśli TŻ na serio wejdzie w dietę, poczuje ją, a przede wszystkim zobaczy ŻE DZIAŁA - te promile przestaną mieć znaczenie. Ważne są ogólne nawyki, polubienie diety, niejedzenie ZŁA :)
      POWODZENIA!
    • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 20:47
      I jeszcze dwa pytania, bo przypomniałam sobie teraz o tym. TŻ nie ma parcia na słodkie, ale wiadomo, że czasem zrobię mu jakiś fajny deser. Kupiliśmy na razie słodzik w proszku sweet top - niestety jest z aspartanem. Generalnie, nie zamierzamy go używać częściej niż raz w tygodniu do jakiegoś wypieku. Mój człowiek nie jest słodki, więc nie dosładza niczego. Czytałam czym zastąpić taki słodzik - doczytałam o syropie z agawy i stevii. To pierwsze namierzyłam w makro i kupiłam bez analizy składu. W domu doczytałam, że ma 76 gr węgli (w tym cukru 73). I niby to ma być zamiennik słodzika dla cukrzyków? Pewnie słusznie podejrzewam, że agawa zostanie dla mnie?
      I jeśli skusimy się na zakup stevii - to czy mogę kupić pastylki czy też może w innej formie jest lepsza przy Dukanie?
      • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:17
        niestety jest z aspartanem. Generalnie, nie zami
        > erzamy go używać częściej niż raz w tygodniu do jakiegoś wypieku

        Ale aspartam się nie nadaje do wypieków...

        Syrop z agawy - nie mam pojęcia, stevia - właściwie to ona chyba nie jest dopuszczona do sprzedazy w UE. Podobno jest też paskudna, z jakimś ziołowym posmakiem, i wcale nie tak słodka jak mówią, ale - podobno, nie miałam do czynienia.
        Co do cukru dla cukrzyków - zaleca się im również fruktozę, bo mimo, że to cukier, to podobno ma niskie IG czy cośtam i też nie powoduje skoku poziomu gluzkozy we krwi, ale coś mnie to średnio przekonuje.
        Podobno na tej diecie można stosować ksylitol, ale też osobiście uważam, że chyba niekoniecznie. Ale to moja opinia. Sama używam słodzika w tabletkach Sweet Time do kupienia w Tesco, a do pieczenia, albo jak mam ochotę na herbate smakującą jak z cukrem Sussiny Gold w proszku (najlepiej kupić w Kauflandzie, ok. 7 zxł, apteki często mają 2-3 krotnie drożej). Do pieczenia dziewczyny używają też Huxolu lub Magdy.
          • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:53
            A ten marki Aro nie jest przypadkiem z asparanem? Wczoraj na pewno go miałam w ręce i tak się mi coś wydaje. Nawet prawie pewna jestem. Patrzę po zdjęciach w internecie i tam na zdjęciach jest słodzik aro (1200 tabletek), który wygląda jednak troche inaczej niż ten, który ja oglądałam.
            • marisella Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 22:11
              paulina283 napisała:

              > A ten marki Aro nie jest przypadkiem z asparanem? Wczoraj na pewno go miałam w
              > ręce i tak się mi coś wydaje. Nawet prawie pewna jestem. Patrzę po zdjęciach w
              > internecie i tam na zdjęciach jest słodzik aro (1200 tabletek), który wygląda j
              > ednak troche inaczej niż ten, który ja oglądałam.

              Wydaje mi się że nie :) To znaczy jestem pewna na 100%, że mój nie miał (miałam właśnie 1200 tabletek za jakieś 4 czy 7 zł, nie pamietam już ;)), bo był z sacharynianem i sulfaminianem i piekłam na nim bez przeszkód, ale nie wiem, co Ty miałaś w rękach. Może pod marką Aro wypuszczono więcej słodzików :)

              Mój był niebieski, ale jak znam życie - pewnie wszystkie słodziki Aro są niebieskie :)
              • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 23:17
                Jeżeli miałaś taki, jak wyskakuje w google obrazach na hasło "słodzik aro", to ja miałam w rękach jeszcze inny, miał jeszcze jakieś kolory (żółty i jeszcze jakiś). I on raczej na pewno miał aspartam (chyba z jakąś domieszką czegoś, albo nawet dwóch cosiów). Sacharynian też miałam w rękach i nawet się do niego skłaniałam, ale wygrała wygoda - wzięłam słodzik w proszku. Trudno, nie kosztowało to majątku, a może ten aspartam raz w tygodniu w deserze nie zaszkodzi. Chociaż mnie te ilości rzędu połowy szklanki osłabiają ;)
        • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:50
          Też strzeliłam z aspartanem i pieczeniem, widziałam tą informację już ze sto razy :/ Ze względu na dbanie o wątrobę TŻ wolę unikać aspartanu, ale czymś te musy i desery muszę dosładzać w końcu.

          Agawa ma chyba i fruktozę i jeszcze jeden cukier. Na Wikipedii czytałam, ale ponieważ nie mam problemów z cukrzycą, to nie wiem co szkodzi, a co nie.

          Te do pieczenia poszukam, bo na pewno co jakiś czas będę mu coś piekła. Dzięki raz jeszcze.
          • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 22:21
            wolę unikać aspartanu, ale czymś te mus
            > y i desery muszę dosładzać w końcu.

            Nie musisz w ogóle uzywać słodzików na aspartamie, wiele słodzików do pieczenia, czyli bez aspartamu, smakuje nawet lepiej niż te z aspartamem, normalnie w napojach czy deserach niepieczonych. Jak miałam w domu oba słodziki, to często wolałam dodać Sussiny, niż aspartamowego, do sernika na zimno na przykład :)
      • marisella Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:25
        Agawa odpada, a stewia może być, choć wiele osób jest niezadowolonych z jej smaku i mocy słodzącej :)

        Słodziku na aspartamie nie używaj do pieczenia, bo przestaje być słodki i staje się gorzki :) Do pieczenia dobre są słodziki na bazie cyklaminianu i sacharynianu sodu :)
        Ewentualnie, jeśli nie zbankrutujecie na tym, możecie używać do słodzenia Diabexu - to naturalny środek, nieszkodliwy, prawie bezkaloryczny i o zerowym IG :) Nie używałam jeszcze, bo trudno go kupić, ale podobno wypieki wychodzą na nim dobre :)
        • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 03.01.11, 21:55
          Co do stevii, to bardziej obawiam się jakiegoś lewego towaru ;) Widziałam ją na allegro, a skoro madzioreck wspomina coś o nielegalnej sprzedaży w UE, a i ktoś jeszcze mi mówił, żeby na stevię uważać.. Najchętniej bym w sklepie zakupiła i spróbowalibyśmy, ale nie ma nigdzie :(
    • anja_maciejka Re: Bardzo dużo do schudnięcia 06.01.11, 09:25
      Jako że madzioreck świetnie sie spisała ja napisze tylko od siebie:
      - nie nudziłaś, bardzo rzeczowo opisałaś wszystko, ciekawie mi się czytało-zwłaszcza info,że lekarz nakazał,że HCV i problemy z wątrobą-i moim zdaniem dobrze myślisz,że to otyłość+HCV=coraz słabsza wątroba. Moja koleżanka też miała problemy z Alatem właśnie(z innych powodów niż HCV) i na dukanie ładnie jej wrócił do normy. Mój mąż też ma podwyższony(z racji warunków w pracy)i mamy go pod kontrolą-ładnie się stabilizuje przy spadającym cholesterolu i triglicerydach-a o to nam chodziło.
      - co do podejścia do diety TŻ Twojego-kobieto,Ty się ciesz,że chociaż książkę przeczytał. Ja to wszystko muszę na bieżąco wykładać i pilnować czy dobrze je - łącznie z konsultowaniem ilości np kromek chleba i pamiętania czy jadł już chleb Klary i ile i czy teraz to ma zjeść graham;) Ale nie narzekam, żeby nie było. Efekty są, na diecie jesteśmy razem-żaden problem. Zresztą moja mama jest zdania,że to dieta dla żon:) Tak moja bratowa odchudziła mi brata, tak ja odchudziłam swojego męża i tak teraz moja ciocia odchudza mi chrzestnego.

      ps. powodzenia
      • izy85 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 23.03.11, 17:53
        Jak Wy to wszyscy robicie? Sama chcialabym przejsc na to diete, a mam co do zrzucenia i to duzo!!! A jakos sama sie boje, boje sie ze nie podołam i znowu cos mi nie wyjdzie. Mieszkam w Holandii i jestem z tym problemem zupelnie sama. Zero wsparcia :(
    • paulina283 II faza 2/1? 10.01.11, 16:17
      Witajcie :)

      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Bardzo mi pomagają i motywują do szukania dalej. Dzisiaj kończy się mojemu TŻ faza pierwsza - trwała 10 dni. Energii ma coraz więcej i właściwie tylko raz przez te 10 dni dopomniał się o deser na pierwszą fazę - zrobiłam jakiś tam z serka homogenizowanego, ale miałam wyrzuty ze tak dużo węgli (serek Maćkowy, podobno najlepszy pod względem statystyk, ale wtedy tego nie wiedzałam). Facet zjadł z okazji połowy I fazy na śniadanie w jednym dniu, a drugą porcję w drugim dniu.

      Moje pytanie o otręby i dostosowanie ich do wagi okazało się niepotrzebne - ja chorowałam, więc nie pomagałam mężczyźnie w kuchni, a ten często zapominał o otrębach. No i nic :P Jest rozczarowany, że musi wrócić do warzyw, bo rewelacyjnie czuje się na diecie czystoproteinowej.

      Z tego powodu zaproponował, że chętnie pójdzie trybem 2 na 1. Śpieszy mu się do schudnięcia, a dni proteinowe bardziej mu odpowiadają niż mieszane. Ja się boję o jego wyniki krwi - wydaje mi się, że mogą mu spaść witaminy. I z tego względu nie wiem czy nie nagiąć Dukana i w dni PW nie stosować (przy tym trybie oczywiście) odrobiny oliwy do sałatek - o ile wiem, dzięki tłuszczowi lepiej się wchłaniają witaminy. Albo zacznę mu mieszać sałatki czy inne formy warzyw z tłustymi rybami. A za 3 tygodnie zrobilibyśmy testy lekarskie i sprawdzili jak reaguje.

      Ile kg poszło na I fazie - nie wiem. Po 7 dniach było to 3 kg. Jutro się zobaczy ;) Niestety, ale z wody już "schudnął" po odstawieniu soli i przejściu na dietę Pape.

      W międzyczasie zrodziło mi się kolejne pytanie, w oderwaniu zupełnie od przypadku TŻ. Na Dukana przeszła też teściowa. Niestety, ona jest dziwacznym ewenementem medycznym. Po operacji na żołądku, jej organizm zaczął odmawiać spożywania większości produktów - w tym właściwie wszystkich mięs. Teoria lekarza była taka, że zanikł u niej enzym odpowiedzialny za rozkładanie białek w mięsach. Ale teoria moim zdaniem była słaba, bo teściowa raz na jakiś czas może zjeść pasztet czy też rybę w galarecie.

      Ponieważ jej się nudziło jedzenie twarogu i popijanie go jogurtem czy kefirem, to wczoraj podsunęłam jej moją prywatną teorię. Wymyśliłam, że może istnieje enzym, który rozkłada mięso na mniejsze kawałki, bo pasztet jak wiadomo jest zmielony, więc maszynka zrobiła za nas część roboty. I faktycznie - teściowa zmiksowała sobie kurczaka na mus, zrobiła z niego rosołek kurczakowy dosyć mocno przyprawiony. I pierwszy raz od kilkunastu lat - teściowa zjadła i jej żołądek wytrzymał. Tylko jedna rzecz mnie martwi: czy przez takie miksowanie, na gładko i właściwie bez większych kawałków, nie uszkadza zbytnio wiązań białkowych? Jaką wartość białkową przyjąć dla takiego kurczaka, jeśli wcześniej był ugotowany, a następnie został zmiksowany? Pytam ogólnie - bo teściowa zamierza dalej próbować i miksować po kolei wszystko to, co do tej pory jeść nie mogła. Więc na pewno w następnej kolejności pójdzie indyk, może wołowina, a może mieszanki różnych mięs.

      Madzioreck, może Ty jesteś w stanie mi pomóc? Jeśli masz światłą i wyedukowaną specjalistkę od żywienia, to może ona wie coś więcej o tych mechanizmach?
      • ven.to Re: II faza 2/1? 10.01.11, 16:45
        a nie uważasz że i Twój TŻ i Twoja teściowa powinni się konsultować z lekarzem prowadzącym?
        Ani jedno ani drugie nie należy raczej do grupy osób mogących odchudzać się na własną lub forumową rękę.
        Lekarz który zaleca pacjentowi z przyczyn zdrowotnych dietę dukana musi ją kontrolować. Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.
        • paulina283 Re: II faza 2/1? 10.01.11, 18:40
          Teściowa nie ma się z kim konsultować, bo lekarze nie wiedzą dlaczego reaguje tak, a nie inaczej. Plus parę innych drobnych rzeczy, które nie są związane z dietą. Do tej pory jadła tak, jak je teraz plus słodycze (w sporych ilościach, mocno przetworzone fabrycznie, a nie np. ciasto domowej roboty). Kilkanaście lat. Słodycze chyba nie zawierają niczego, czego odstawienie mogłoby jej teraz zaszkodzić? Gdy ubyło jej słodyczy, to okazało się, że wyboru jedzenia za bardzo nie ma. Zresztą jak sama mi to powtarza (bo zaczęłam się martwić, że jej się Dukan znudzi i rzuci dukanem) - przez tyle lat żywiła się niczym, że dla niej to jest zerowa różnica. Dobrze się czuje, zrobiła sobie krótką wersję I fazy, żeby z nudów nie umrzeć od jedzenia głównie nabiałów. Bo na ile sposobów można w końcu przyrządzić nabiał? To, że teraz jeszcze doszły jej musy mięsne to naprawdę świetna wiadomość, bo pierwszy raz ok kilkunastu lat jest w stanie zjeść w taki sposób większą ilość mięsa (a nie łyżeczkę pasztetu raz na pół roku). Rozszerzenie jadłospisu jest IMHO pozytywnym działaniem. A jeśli w taki sposób będzie mogła spożywać większą ilość różnych składników - to jeszcze lepsza wiadomość, bo to urozmaici jej dietę ogromnie.

          Pytanie było - czy i ile (o ile) białka się w taki sposób przyrządzania potrawy traci? Jak wpływa miksowanie połączone z uprzednim gotowaniem na ostateczną zawartość składników.

          A TŻ chyba lepiej od lekarza wie, jak się czuje. Jak pisałam - jest w 100% zdrowy, ale wątroba jest obciążona otłuszczeniem. Mam jego szczegółowe wyniki badań sprzed świąt, więc nie piszę o tym bez mocnej podstawy. Sam zaproponował, że chce taki tryb spróbować, bo dieta P z odrobiną produktów dozwolonych jest dla niego najlepsza i na niej czuje się rewelacyjnie. Stąd też pomysł, żeby spróbował trybu ze zwiększoną liczbą dni proteinowych, a za dwa tygodnie zrobił ponowne badania, żeby ustalić czy żadne niedobory minerałów nie występują i wtedy on sam podejmie decyzję czy zostawi jak jest czy zmieni na inny tryb.

          Ja rozumiem, że są osoby, których proteiny osłabiają i mają problem z wytrzymaniem na diecie czystych protein, ale mój TŻ zdecydowanie do nich nie należy. Wprost przeciwnie - po 10 dniach odżył, ma mnóstwo energii i siły, skończył ze spaniem po kilkanaście godzin na dobę itp.

          Jak pisałam - lekarz zlecający dietę jest dostępny raz na tydzień, nie przyjmuje nigdzie poza jedną kliniką, bo z założenia jest lekarzem w szpitalu wojskowym. Zresztą - jak miałaby wyglądać kontrola poza regularnymi badaniami i konsultacją wyników? Lekarz pierwszego kontaktu nie jest lekarzem dietetykiem ze specjalizacją w danej diecie. Po mojej prośbie obiecał jedynie, że ustali jak najszczegółowszą listę badań dla TŻ. I będzie je regularnie zlecał. Co więcej może zrobić lekarz? Myślę, że któraś z dziewczyn, która napisała w tym wątku, ma rację - lepszymi specjalistami dukanowymi od lekarzy i dietetyków są niektóre forumki.
          • ven.to Re: II faza 2/1? 10.01.11, 20:45
            rany, co za bzdury. Może na samej diecie dukana niektóre dukanki poprzez własne doświadczenie znają się na diecie ale nie na zdrowiu pacjenta z otłuszczoną wątrobą. Jeżeli ktokolwiek zleca tą dietę "wątrobowemu" pacjentowi to na litośc, szczególnie jeżeli chodzi o zwiększanie proporcji dni P do PW - niech zapyta o to LEKARZA. I akurat w tym przypadku samopoczucie pacjętna nie wiele znaczy.
            Szczerze to ja nie bardzo wierzę żeby którykolwiek lekarz zalecając Dukana z przyczyn zdrowotnych, zostawiał pełną dowolnośc jeśli chodzi o jego stosowanie. Tym bardziej ze lekarze boją się odpowiedzialności i jak już zlecają to wiedzą o co kaman.
            Może jednak Twój TŻ przemyśli to jeszcze i nie będzie akurat w ten sposób modyfikowac dukana. Jeśli w ogóle - to niech się trzyma książki, z otrębami włącznie.
            W razie czego można zawsze skorzytac z leczenia w poradni zab. metabolicznych albo leczenia otyłości.
            Powodzenia.
                • l.e.a Re: Miałam otłuszczoną wątrobę 10.01.11, 22:46
                  Lekarze mi tylko powtarzali, że muszę schudnąć, generalnie dietetyk kilka lat temu zalecił dietę Montiniaca ale na niej zbyt wolno chudłam no i nie było Dukana.
                  Moja Pani doktor-lekarz rodzinny, wie,że jestem na Dukanie, wspiera mnie, trzyma kciuki i robi mi regularne badania :)
                  • paulina283 Re: Miałam otłuszczoną wątrobę 12.01.11, 01:32
                    Dzięki raz jeszcze za wypowiedź :) Jeśli u Ciebie spadł ALT, to u mojego TŻ też musi :) Jeśli nie spadnie, to się do Ciebie zgłoszę i trochę będziesz musiała wziąć ;)

                    A robiłaś co jakiś czas w trakcie DD badania, w których oznaczane były ALT i Aspat? Skakały Ci wyniki, rosły albo spadały? Bo nie wiem czego się spodziewać po następnych testach. Jeżeli ALT może na DD jeszcze podskoczyć, to wolę się nerwowo już nastawić na kolejne kilkusetprocentowe przekroczenie normy.
            • paulina283 Re: II faza 2/1? 10.01.11, 22:19
              Dlaczego bzdura? Widzisz, to działa w dwie strony. Lekarz nie musi się znać w 100% na Dukanie - ten zlecający ma ogólne pojęcie oraz widzi jak działa u różnych pacjentów, a także u stosujących dietę lekarzy i pielęgniarek, ale nie jest specjalistą-dietetykiem. Zaproponował Dukana ze względu na to, że nie jest to dieta głodowa i rozsądnie stosowana, nie wyniszczy tak bardzo organizmu, jak wszelkie diety cud, a co najważniejsze - da efekty bardzo szybko, a i korzyść ogromną -> odciążenie wątroby. Jeżeli ktoś zna dobrego lekarza specjalistę od chorób wewnętrznych, który jest jednocześnie specjalistą od Dukana - chętnie się do niego wybierzemy, proszę o namiary.

              TŻ przez długi czas próbował leczenia w różnego rodzaju poradniach specjalistycznych - dzięki mojemu teściowi miał dostęp do wszelkiej maści specjalistów. Efekt był taki, że po kilku latach odmówił leczenia i na hasło "dieta" jeżył się i wkurzał. Blisko dwa lata zajęło mi przekonanie go do diety dra Pape. O żadnych specjalistach żywienia nie ma mowy, bo opinię o nich TŻ zdążył sobie już wyrobić.

              TŻ nie otrzymał nigdy od lekarza żadnych innych metod żywienia, bo i nie jest pacjentem "wątrobowym", a jego nosicielstwo nie zakłada żadnej diety (chociaż tuż po zarażeniu stosował specjalną dietę). Z racji tego co ma - musi jedynie kontrolować się i robic badania, żeby wyłapać ewentualny moment uaktywnienia się choroby.

              Jeżeli zdecyduje się na 2/1 - to na własną odpowiedzialność. On chce spróbować, ja się odnoszę do tego pomysłu sceptycznie - bo obawiam się o witaminy i spadek różnych wartości krwi. Ale i tak uważam ten pomysł za lepszy od tego, żeby I fazę przeciągnąć jeszcze dłużej. Na pewno jest tak, że jutro robi PW. Jakoś wątpię, żeby dwa tygodnie prób stosowania rytmu 2/1 mogło mu poważnie zaszkodzić - na pewno do marskości nie doprowadzą, bo musiałby tak robić przez 20 dni. Podejrzewam, że podobny efekt jak 2/1 wywołałby u niego 5/5 (jak najbardziej Dukanowy). On chce to sprawdzić i żywić się w ten sposób dwa tygodnie, a następnie zrobić szczegółowe badania.

              Naprawdę - uważam, że przesadzasz. Znam osoby, które Dukana robiły o dosłownie jogurcie, kurczaku i brokule, więc jeśli naprawdę przemyślimy odżywianie w dniach PW, żeby dostarczyć wtedy jak najwięcej mikroelementów - to śmiem podejrzewać, ze lekarz nie będzie miał nic przeciwko temu. Jeśli dodatkowo przyniosłoby to efekt w postaci krótszego odchudzania - jeszcze lepiej. A dla nas to jest bardzo ważne, żeby jak najszybciej doprowadzić do końca dietę. I bynajmniej nie mamy zamiaru robić to kosztem zdrowia - na pewno zwiększymy częstotliwość badań lekarskich.
            • madzioreck Re: II faza 2/1? 11.01.11, 11:41
              > rany, co za bzdury. Może na samej diecie dukana niektóre dukanki poprzez własne
              > doświadczenie znają się na diecie ale nie na zdrowiu pacjenta z otłuszczoną wą
              > trobą. Jeżeli ktokolwiek zleca tą dietę "wątrobowemu" pacjentowi to na litośc,
              > szczególnie jeżeli chodzi o zwiększanie proporcji dni P do PW - niech zapyta o
              > to LEKARZA.

              Ven.to, czy Ty aby przeczytałaś cały wątek Pauliny? Przecież jej mąż jest w kontakcie z lekarzem, pacjentom z otłuszczoną watrobą od dość dawna zaleca się dietę bogatą w białka a ubogą w tłuszcze...
              • ven.to Re: II faza 2/1? 11.01.11, 12:36
                przeczytałam :)
                A Ty przeczytałaś tego zacytowanego przez Ciebie mojego posta? ;)
                Ma lekarza - niech się jego zapyta o wybór modyfikowanego na własną rękę systemu. To nie jest pierdnięcie w stołek tylko decyzja mogąca wpłynąć na zdrowie, nie uważasz? Tym bardziej ze dieta uboga w tłuszcze a bogata w białka to mimo wszystko zupełnie inny kaliber niż dukan i zwiększanie liczby P przy otyłości.
                Słuchajcie, ja nie chcę wywoływać niepotrzebnych burz wątkowych. Nie chcę się wykłócać. W końcu każdy jest sam odpowiedzialny za siebie i swój rozum ma. A ja rzeczywiście mam tendencję do chuchania na zimne jeżeli chodzi o zdrowie. Szczególnie po własnych przejściach.
                "bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie, medykowi co medyczne, forumowi co forumiaste" :) takie jest moje zdanie; myślę że nie pozbawione ziarna rozsądku, nawet przy założeniu zbytniej przesady z mojej strony. przedstawiłam je i już więcej nie będę nacierać, obiecuję :) W sensie - wypowiadać się w tym wątku ;)
                Z resztą nie ma co zadzierać z modem - przegnę i bana dostanę hihi :*
                Jeszcze raz - powodzenia, Paulinowemu TŻ.
                • madzioreck Re: II faza 2/1? 11.01.11, 14:18
                  Ja rozumiem Paulinę, ze akurat o modyfikacje pyta nas, a nie lekarza, bo... sama wiesz, co lekarze i dietetycy potrafią wygadywać ;) Dobrze, że pyta i się interesuje chyba, nie? ;)

                  > Z resztą nie ma co zadzierać z modem - przegnę i bana dostanę hihi :*

                  Uch, Ty babo jedna, Ty :*
                • paulina283 Re: II faza 2/1? 12.01.11, 01:28
                  A niby dlaczego miałabyś się nie wypowiadać? :) Wyjdę na wichrzycielkę, ale takie szalone "spory" podobają się mi ;) Dzięki temu, że nie zgadzam się z Tobą, aby lekarza zlecajacego pytać o modyfikacje diety (podejrzewam, że albo kazałby się nam spytać dietetyka, a takiego.. nie ma), pomyślałam o jeszcze innych źródłach wiedzy. I nawet znalazłam, ordynatorkę, która co prawda o Dukanie wie dokładnie nic, ale zna lekarzy i pielęgniarki, którzy robili/robią Dukana. A szpital jeden z największych w województwie, więc o problemy lekarsko-dietetyczne będę mogła chyba pytać za jej pośrednictwem to grono. Zakładam, że nie są sceptyczni i nie mają wpojonych bzdur i sloganów o Dukanie. A przy tym mają wiedzę z różnych dziedzin medycyny. To chyba jest lepsze niż lekarz zlecający, który Dukana nigdy nie stosował i nie ma dyplomu dietetyka :D
      • madzioreck Re: II faza 2/1? 11.01.11, 14:38
        Dziś, przynajmniej teraz nie będę sie rozwijać, bo nie mam czasu, ale:

        -teściowa może mięso miksowac do woli, białku nic się nie stanie w zwiazku z tym, wiązania są za maleńkie, żeby akurat noże miksera na nie trafiły (do 10nm)

        -ja bym nie przeginała z tym ograniczaniem warzyw. Pomimo, że warzywa nie są głównym źródłem witamin, to jednak dość istotnym, natomiast raczej nie ma podstaw przypuszczać, że im mniej dni mieszanych, tym szybciej się schudnie. To działa raczej na zasadzie, że jak organizm dostaje te warzywa, to mu się przez chwilę wydaje, że dieta się rozluźnia i łatwiej mu dokopać kolejnym cyklem czystych protein ;)
        • iwona402 Re: II faza 2/1? 12.01.11, 00:17
          O ile teściowa przeszła częściową resekcję żołądka to może mieć problem z przyswajaniem vit.B12, oraz obniżoną kwasowość soku żołądkowego, może to powodować wymioty po spożyciu mięsa, a nawet wstręt do pokarmów mięsnych. Szczególnie na te przypadłość narażone są kobiety z grupą krwi A, zwłaszcza w 6 dekadzie życia. Najlepiej żeby oznaczyła sobie poziom vit.B12 ( raczej badanie płatne-ok.30zł,bezpłatnie skierować może jedynie hematolog). Widoczne objawy niedoboru występują bardzo często po wielu latach od czasu gdy brakuje tej witaminy.
          • paulina283 Re: II faza 2/1? 12.01.11, 01:06
            Ciężko mi za nią odpowiadać, ale generalnie problem wynikł z operacji podwiązania żołądka (bo chciała szybko szczupła być) oraz późniejszych problemów przełykowych. Przy tego typu sprawach każdy reaguje inaczej. Nie ma żadnych reguł - ona poddała się operacji razem z koleżanką kilkanaście lat temu, obie mają problemy z żywieniem (niektóre identyczne, a inne całkiem różne).

            I to nie jest tak, że ona ma problem tylko z mięsem, albo odczuwa wstręt do jedzenia (zjadałaby naprawdę wszystko, ale może tylko oczami). Ona właściwie nic nie może jeść, poza nabiałem i słodyczami - te ostatnie zawsze jej organizm toleruje (ale nie te mniej przerobione, jak np ciasta domowe). Bywa tak, że w piątek zje rybę w galarecie i jest ok, a w sobotę choruje i cały dzień wymiotuje po tej rybie. Reguł zero. Na razie trzeci dzień wszystko miksuje - próbowała już nie tylko kurczaka, ale i mięso wołowe z jarzynami (te też nawet maksymalnie rozgotowane nie mogła jadać). Tyle wiem, badania nic nie wykazały i nie wykazują - poza tym, ze nie ma w ogóle żelaza w jej organiźmie ;)

            Jak dla mnie jej przykład to jedynie nauka na przyszłość, żeby przy diecie nie iść na skróty, bo żadne operacje-cud nie są 100% bezpieczne. Przy czym u niej operacja sporo dała - straciła podobno kilkadziesiąt kg. Jej koleżanka ważyła jeszcze więcej, a teraz ma może 55 kg. Tyle, że kosztem zdrowia.
        • paulina283 Re: II faza 2/1? 12.01.11, 01:20
          Dzięki, ta informacja o miksowaniu jest cenna.

          W sumie, nie pomyślałam o tym, że osoby robiące I fazę po np 15 dni miały później zastoje. Facet dał się jednak przekonać na 1/1. Najlepszym argumentem okazał się ten ekonomiczny. Za nieco pół kg polędwicy wołowej zapłaciłam 40 zł (cena jak za wędzonego łososia lepszego gatunku)... Polędwica nie poszła na gulasz, bo trochę za droga by to była kolacja, ale zużyję ją do jakiegoś super wypasionego dania, gdzie będzie jednak dodatkiem,a nie podstawą. Mój mały szok po zakupach (pierwsze w nowym roku większe zakupy) udzielił sie również jemu.

          TŻ jada dziennie ok 0,5 kg mięsa (ale były dni, że padał 1 kg), więc niestety musi się pożegnać z ukochaną wołowiną na co dzień (wieprzowina odpadła dawno z powodu diety) i zamiast niej zjadać więcej kurczaka i indyka. Szkoda, że to nie warzywa są białkowe, bo wtedy na zakupy wydawalibyśmy miesięcznie dużo mniej. No i szkoda, że facet nie lubi ryb (cena za dorsze, tilapie etc. 15-25/kg), a właściwie ości w rybach. Gdyby chciał się żywić 2/1 to nie wyrobilibyśmy finansowo.

          Co i tak nie przeszkodzi nam w zrobieniu szczegółowych badań za 2-3 tygodnie :) Na pierwszej fazie, po 10 dniach TŻ stracił 4 kg. Szkoda, że nie można takiego tempa utrzymać ciągle, bo koniec II fazy byłby już za pół roku :)
    • paulina283 Badania przy dużej otyłości - po miesiącu 13.01.11, 20:26
      Lekarze się wypowiedzieli. Mąż ma zrobić jedynie badanie moczu - za około dwa tygodnie, tj po miesiącu od rozpoczęcia diety. Inne badania są bez sensu, bo nie jeśli dzieje się coś złego, to najszybciej wyjdzie to w moczu. Na pewno później w grę wejdą inne badania, a już sam koniec diety (planowany mniej więcej na jesień) będzie pod znakiem wszelkich możliwych badań, które pasują do tej konkretnej sytuacji.

      Po 12 dniach Dukana jest już ponad 5 kg mniej. Czyli 10% z założonego planu już za nami ;)

      Pozdrawiam!
    • paulina283 Miesiąc pierwszy 01.02.11, 19:48
      Witam, dzisiaj mija pierwszy miesiąc diety. Ze względów na inne problemy zdrowotne, mój TŻ na razie nie może wykonać badań związanych z dietą. Jutro ma wizytę u lekarza, więc dopiero wtedy ustalimy kiedy umawiać się na badania.

      M. idzie trybem 1/1, słodyczy dukanowych właściwie nie używa (chyba że serek homo ze słodzikiem się liczy ;)), tylko coli dalej nadużywa (litr do dwóch dziennie :/).

      W I fazie (10 dni) schudł 5 kg. Po przejściu na II fazę wróciło mu ok 3 kg, które potem stopniowo stracił. Na dzień dzisiejszy, po 31 dniach Dukana schudł równo 8 kg. Do zrzucenia zostało jeszcze co najmniej 42 kg. Ja prawie umieram z dumy :)

      Gulasz madzioreck zrobiłam, a właściwie porównałam przepisy i ja ten sam, identyczny stosuję już od dłuższego czasu :D Minus kostka grzybowa, której nigdy nie używałam, ale tym razem dodałam i podobno pyszny był ten gulasz.

      Sama też zaczęłam gotować dukanowo - przed rozpoczęciem diety zastrzegałam, że będę gotować tylko wg przepisów innych osób. Wydawało mi się, ze nie ma szans, aby gotować białkowe posiłki co drugi dzień przez długi czas i zawsze zrobić coś odkrywczego i nowego. A tu niespodzianka :D Dzięki temu odkryłam, ze niektóre dukanowe przysmaki sa lepsze niż te "normalne". Ciasto z mikrofali (czekoladowe, bo sernik ven.to okazał się być dla nas niestety niezjadliwy) oraz placuszki na otrębach i bez mąki są rewelacyjne!

      Jeśli chodzi o teściową - również schudła 8 kg przez miesiąc. Mięso jada codziennie w postaci zup-kremów i czuje się świetnie. Lekarze myślą, ze być może zaczęła jej się odnawiać w żołądku jakaś ee.. błona, wysiółka? Chodzi generalnie o coś, co jest związane z działaniem enzymów. Być może było tak, że kwasy żołądkowe (związane z wymiotami) niszczyły to coś i upośledzały działanie enzymów. Miksowanie załatwia większą część pracy związaną z trawieniem, więc teściowa dobrze reaguje i nic jej nie jest. Za jakiś czas ma zacząć stopniować wielkość kawałków - od kremów ma przejść do mielonych i takich mięs zmiksowanych mniej niż obecnie itd.

      Do tej pory myślałam, że enzymy się traci raz na zawsze (vide dorośli niepijący mleko i wracający do niego po latach), ale jak widać na tym przykładzie - da się je "odzyskać".


      Zaczynamy wchodzić głębiej w zasady diety i dzisiejsza rozkmina na dzisiaj jest taka: ile skrobi kukurydzianej można jeść dziennie, z czego to wynika? Szukamy alternatywy dla panierki ;) Niby płatki owsiane mogą ją zastąpić, ale musielibyśmy je pierwsze zmiksować, a łyżki blenderem nie potraktuję, bo blender nawet nie wyczuje.

      Druga rzecz - myślę nad produkcją domową wędlin. Jeden sposób - to ich peklowanie, które wymaga soli. Czy w związku z metodą, odpada to kompletnie?

      Chciałabym kupować jak najzdrowsze produkty, a akurat wędlin i szynek nie kupię bezchemicznych. W takich domowych nie ocenię na pewno zawartości tłuszczu etc, więc nie wiem czy odpuścić sobie do końca diety?
      • madzioreck Re: Miesiąc pierwszy 01.02.11, 20:15
        Ooo, super, właśnie myślałam, co tam u Was :) Gratuluję wyników :)

        > M. idzie trybem 1/1, słodyczy dukanowych właściwie nie używa (chyba że serek ho
        > mo ze słodzikiem się liczy ;)), tylko coli dalej nadużywa (litr do dwóch dzienn
        > ie :/).

        Wiesz co... jak mu to pomaga wytrwać, to... niech pije :)

        > Zaczynamy wchodzić głębiej w zasady diety i dzisiejsza rozkmina na dzisiaj jest
        > taka: ile skrobi kukurydzianej można jeść dziennie, z czego to wynika? Szukamy
        > alternatywy dla panierki ;) Niby płatki owsiane mogą ją zastąpić, ale musielib
        > yśmy je pierwsze zmiksować, a łyżki blenderem nie potraktuję, bo blender nawet
        > nie wyczuje.

        Skrobi łyżka dziennie w przypadku, gdy nie ma zastojów (jak wszystkie produkty tolerowane, przy zastoju odstawiamy). Dlaczego akurat tyle - nie mam pojęcia, jakie jest uzasadnienie :) Pewnie, coby z węglami nie przeginać...
        A panierka, panierka... poszukaj na forum, któraś tu wymyśliła fajną panierkę, a le za cholerę nie pamiętam, z czego... coś mi się jakiś grysik kojarzy, ale nie wiem...
        A, jak już, to chyba nie z płatków, a z otrąb. I zawsze można zmiksować więcej, na zapas :)

        > Druga rzecz - myślę nad produkcją domową wędlin. Jeden sposób - to ich peklowan
        > ie, które wymaga soli. Czy w związku z metodą, odpada to kompletnie?

        Trudno powiedzieć, ale chyba jeśli się nie przegnie z ilością tej soli... nie wiem, bo ja ze względu na bardzo niskie ciśnienie nie ograniczałam soli. Myślę, że z własnej produkcji tak czy siak będzie lepsza, niż kupna, tam też soli do cholery :/
        • elrosa Re: Miesiąc pierwszy 01.02.11, 20:52
          Dobrym substytutem dla panierki może być granulat sojowy, ewentualnie nawet całe otręby z tych drobniejszych (z owsianych najdrobniejsze są chyba Sante, no i wszystkie pszenne).

          Do peklowania można dorzucić trochę octu, ale nie za wiele, coby za kwaśne nie wyszło. Swoją drogą, ja tak jak Madzioreck nie ograniczałam soli zbyt drastycznie - właściwie prawie wcale, generalnie uważam, że w gotowych wyrobach jest jej dużo więcej, niż dodaję sama.
          • paulina283 Re: Miesiąc pierwszy 02.02.11, 01:59
            Jak Sante nie dorzuca granulowanych otrąb, to jednak pobawię się w mielenie. Egoistycznie trochę, ale muszę mieć własną przyjemność z tej diety ;)

            Właśnie do mnie nie przemawia kompletnie ograniczenie soli na DD. Albo inaczej: mam podwójne standardy. Teściowa ma kompletny zakaz, bo nadużywa soli (łyżka na miskę zupy!), ale TŻ jak uzna, że sól musi być, bo pasuje, to nie krzywię się na dorzucanie, bo dodaje minimalnie. Fakt, że w gotowych produktach jest, ale mało ich zjadamy. Ale tak ogólnie: ja niby rozumiem, ze zatrzymywana jest woda, ale jak ktoś ma do schudnięcia sporo, to nie oznacza to jedynie chudnięcia z wody. Przekonałyście mnie kompletnie ;)
        • paulina283 Re: Miesiąc pierwszy 02.02.11, 01:50
          madzioreck napisała:

          > Wiesz co... jak mu to pomaga wytrwać, to... niech pije :)
          >
          Niby tak, ale on i tak ma motywację do dietowania bez coli. Tylko skoro jest dozwolona to czemu nie dwa litry wtrąbić? :P Lubiłabym Dukana bardziej, gdyby ją dał do produktów dozwolonych.

          >
          > Skrobi łyżka dziennie w przypadku, gdy nie ma zastojów (jak wszystkie produkty
          > tolerowane, przy zastoju odstawiamy). Dlaczego akurat tyle - nie mam pojęcia, j
          > akie jest uzasadnienie :) Pewnie, coby z węglami nie przeginać...

          Dzięki, informacje na forach dukanowych są strasznie sprzeczne w tej kwestii.

          > A panierka, panierka... poszukaj na forum, któraś tu wymyśliła fajną panierkę,
          > a le za cholerę nie pamiętam, z czego... coś mi się jakiś grysik kojarzy, ale n
          > ie wiem...
          > A, jak już, to chyba nie z płatków, a z otrąb. I zawsze można zmiksować więcej,
          > na zapas :)
          >
          Oczywiście, że myślałam o otrębach, a nie płatkach ;) Co do panierki, to nic ciekawego nie znalazłam. Tylko granulat sojowy i otręby. Będziemy próbować, bo na dukanie zdecydowanie brakuje rzeczy chrupiących (teściowa ciągle o waflach ryżowych mówi, ale tutaj nie ma raczej żadnego substytutu).

          > Trudno powiedzieć, ale chyba jeśli się nie przegnie z ilością tej soli... nie w
          > iem, bo ja ze względu na bardzo niskie ciśnienie nie ograniczałam soli. Myślę,
          > że z własnej produkcji tak czy siak będzie lepsza, niż kupna, tam też soli do c
          > holery :/

          To chyba się pobawię. TŻ niby nie je jakiejś kosmicznej ilości wędlin, ale nie ufam takim świetlistym kolorom na szynce (zieleń i fiolet najczęściej). Soli idzie niestety dużo do peklowania, ale my w ogóle nie używamy jej do gotowania. Nie wiem jak z solą w takich niskotłuszczowych wędlinach z Lidla, ale kupne na wagę często teściowa mrozi, a po jakimś czasie wyjmuje do jedzenia - i wtedy trzeba nie tylko wodę wyciskać, ale i zdrapywać wykwity soli z powierzchni. Nie wiem czy mrożenie nie wzmacnia soli, bo surimi po przemrożeniu było szalenie słone i wodniste.

          Dziękuję Wam dziewczyny. Miło do kogoś pogadać o diecie, przepraszam za przydługie posty, ale gdzieś muszę znaleźć ujście do "wygadania się".
          • paulina283 Re: Miesiąc pierwszy 02.02.11, 01:54
            Aaaa i jeszcze jedno :D Robiłam dwukrotnie chlebek klary (ten z przepisu bez skrobi) w automacie do pieczenia chleba. Chleb kompletnie nie wyrasta, ale jest tak pyszny, ze to nie szkodzi :) Nie umiemy policzyć jaką ilość powinien TŻ zjadać, ale chlebek z tego przepisu starcza mu na pięć dni. Jest nieziemsko pyszny!
    • paulina283 Po 2,5 miesiąca na Dukanie 22.03.11, 13:01
      Sygnaturka pokazuje efekty :) W marcu był zastój, prawie od początku do zeszłego tygodnia, a teraz znowu TŻ chudnie. "Zgrzeszył" jeden raz, kiedy spróbował czy makaron dla mnie jest już wystarczająco miękki - przypomniał sobie o tym dopiero po paru godzinach :D Cieszy mnie strasznie, że wyszedł już z otyłości klinicznej, a za kilkanaście kg będzie już na etapie otyłości I stopnia.

      Teściowa ma 15 kg mniej, a przez jeden weekend ostro zabalowała - piwo, czekolada, wafle ryżowe etc.,etc. Syn ją skarcił i wróciła na dietę. Powodem było to, że przez trzy dni nie schudła, więc zdążyła zwątpić w sens diety, załamać się, przeżyć depresję dietetyczną, a także podjąć decyzję o porzuceniu diety :D I zarzucić nam, że się nie interesujemy ;) Teraz ma naprostowany światopogląd :)

      Badań żadnych nie zrobiliśmy, ze względu na problemy, które się po drodze przyplątały. Teraz pojawiła się możliwość wzięcia udziału w leczeniu HCV (od przyszłego roku wchodzi nowy lek) i zastanawiamy się: czy lecieć od razu do hepatologa, czy też poczekać trochę aż się skończy II faza Dukana (jesień najprawdopodobniej). Ja jestem dosyć sceptyczna, bo chory mój TŻ nie jest, a wiązka trzech silnych leków (w tym interferon) wydaje mi się jeszcze lekko zabójcza. Wolałabym poczekać, bo może za parę lat opracowany zostanie lek skuteczny, który zastąpi te trzy. Ale z drugiej strony: szansa na pozbycie się wirusa, albo na zablokowanie jego namnażania.




      [url=http://straznik.dieta.pl/][img]https://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=90224d6df7d83eb2c.png[/img][/url]
    • paulina283 Prawie 5 miesięcy 23.05.11, 12:23
      Pochwalę się, bo kipię nieskrywaną dumą. Dieta mojemu chłopu dalej się nie nudzi, sporo eksperymentujemy. Ja piekę coraz wyższe ciasta (od gniotka na dnie keksówki zaczynałam, teraz mam całą keksówkę). Teściowej podskoczyły wyniki badań, ma o wiele lepsze niż miała, chociaż za dużo krwinek czerwonych (1 300K). Ale lekarze nie panikują, tylko zalecają picie większej ilości wody.
      Mój chłop z problemami wątrobowymi jeszcze nie umarł, ALE szczerze mówiąc nie wiem czy nie padnie pewnego dnia, bo dalej nie miał czasu zrobić badania. Pracuje niestety od 8 do 16, bez nawet dnia wolnego, a w jego przychodni lekarze się pozwalniali i przyjmują ludzi na zasadzie "kto pierwszy..". Ale podzwonię zaraz po prywatnych i popytam czy ktoś go po 16 nie przyjmie. Bardzo jestem ciekawa jak ALAT i ASPAT wyglądają u niego po schudnięciu. Na pewno się zrobił energiczniejszy, ale to może przedśmiertna ekstaza, która trwa parę miesięcy :P

      Wyniki: poniżej na suwaczku. Spadek wagi od ostatniego wpisu jest wolniejszy, co jest b. dobre naszym zdaniem - po kilkaset gram tygodniowo jest w porządku, pewnie do końca lata lub początku jesieni będzie trwała II faza (tak chyba zresztą kalkulator Dukana to wyliczył), może jak chłop cel osiągnie wcześniej i wyniki będą ok, to go nakłonię do schudnięcia jeszcze z 10 kg. W każdym razie - bliżej już niż dalej. Teściowa ma ponad 20 kg mniej na liczniku, odchudza się tyle samo co chłop. Nie muszę mówić jakie po rodzinie krążą legendy o tym ile schudł mój TŻ - z okrągłego misia zrobił się teraz szczupły pan z niewielkim brzuszkiem, co wygląda przekomicznie kiedy stanie koło swojego ojca (ważącego około 100 kg) - ten drugi ma wielki bęben i wygląda na sporo grubszego. Jednak sama waga o niczym nie świadczy :)

      Ja sobie odliczam kolejne fazy otyłości - wychodziliśmy od otyłości klinicznej, a teraz brakuje nam ok 20 kg do nadwagi ;)

      [url=http://straznik.dieta.pl/][img]https://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=90224d6df7d83eb2c.png[/img][/url]
    • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 13.06.11, 20:57
      Za pamięci: TŻ w końcu zrobił pełen przegląd. Wszystkie wyniki ma w normie! Pół roku temu pisałam o wysokim ALT i Aspacie. Facet zgubił tamte wyniki, ale jeden z tych czynników przekroczył o 400% normę, a drugi o 200%. Obecnie są w normach ludzi zdrowych. Zgubienie 40 kg odciążyło wątrobę :) Dzięki temu mogę spać spokojnie, bo wiemy, że wirus dalej jest nieaktywny, a w panice przed kilkoma miesiącami rozmawialiśmy o wzięciu udziału w eksperymentalnym na polskim rynku leczeniu (od przyszłego roku miał wejść nowy składnik do leczenia HCV). Dzisiaj zrobienie HCV-RNA nie jest proste, ale nie spieszy nam się już tak bardzo, więc odkładamy to na po-II fazie Dukana.

      Dukan nie powoduje raka, a leczy żółtaczkę :P:P:P Badania powtórzymy za 2-3 miesiące. Świetnie że jest to forum :D

      A po skończeniu II fazy poszukam zdjęcia TŻta i wrzucę porównanie, bo różnica jest kolosalna. Teraz wagę ma około 120 kg, a wygląda bardzo szczupło i wyprzystojniał ;) A różnica wizualna jest ogromna - wszyscy zwracają na to uwagę :)
        • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 14.06.11, 06:26
          Zdjęcie wrzucę pewnie po II fazie, o ile znajdę dobre zdjęcie z okresu Wielkiej Wagi. Bo mężczyzna samozachowawczo zakładał czarne ubrania, które maskowały otyłość, a w szczycie wagowym chyba nie miał robionych zdjęć. O, ale w razie czego to mogę potem zrobić mu zdjęcie w spodniach, które nosił przez długi czas, kiedy ważył ponad 160 kg. Stałby w nich jak Ci panowie z reklam tabletek-cud: trzymając obszerny pas spodni, żeby nie spadły :D:D:D

          Z chłopa spadają obecnie nawet dzianinowe bokserki. Nosi jeszcze koszulki bawełniane, które kiedyś były opięte i ledwo zasłaniały mu brzuch, a teraz sięgają mu do połowy uda. Spodnie zmienialiśmy już wielokrotnie (o jakieś 6 rozmiarów w pół roku). W koszulach, które kiedyś były za małe zaczął się topić. Caritas skorzysta ogromnie na jego odchudzaniu, bo mamy masę ogromnych ciuchów, z którymi nie ma co zrobić ;)

          A ostatnio mnie zabił mówiąc, że chce kupić porządne, eleganckie buty. A do tego w kolorze innym niż czarny. Chłop mi się wylaszcza :)
      • madzioreck Re: Bardzo dużo do schudnięcia 14.06.11, 21:09
        > Za pamięci: TŻ w końcu zrobił pełen przegląd. Wszystkie wyniki ma w normie! Pół
        > roku temu pisałam o wysokim ALT i Aspacie. Facet zgubił tamte wyniki, ale jede
        > n z tych czynników przekroczył o 400% normę, a drugi o 200%. Obecnie są w norma
        > ch ludzi zdrowych. Zgubienie 40 kg odciążyło wątrobę :) Dzięki temu mogę spać s
        > pokojnie, bo wiemy, że wirus dalej jest nieaktywny,

        Paulinka, nawet nie wiesz, jak się cieszę z tych wieści :) Śledzę od początku losy Twojego chłopiska i kibicuję :)
        • paulina283 Re: Bardzo dużo do schudnięcia 20.06.11, 12:25
          madzioreck napisała:

          > Paulinka, nawet nie wiesz, jak się cieszę z tych wieści :) Śledzę od początku l
          > osy Twojego chłopiska i kibicuję :)

          Madzioreck, pamiętam :) Cieszy mnie strasznie, że ktoś za nas kciuki trzyma, bo już została nam tak niewiele :)
          Chłop dobił do 120 kg, niedługo będzie 11 z przodu, a ja tak niedawno go "Trzynastką" nazywałam :) Szkoda, że ven.to się obraziła na mój wątek, ale parę miesięcy temu faktycznie mieliśmy nerwówkę, bo nie bardzo wiadomo było czy wirus się uaktywnił, czy wątroba dała znać, że już nie może. Teraz wiemy, że to na szczęście jest druga opcja, więc chociażby facet miał na II fazie być do końca roku - niech będzie, bo się nam nie śpieszy.

          A pan doktor, który zlecił dietę, niestety zwolnił się z przychodni i pracuje jedynie w przychodni wojskowej na szaserów :( Zamiast niego jest jakiś buc, który mnie ostatnio objechał, bo przyszłam z wynikami badań ("a po co pani robiła, jak pani młoda i NA PEWNO nie choruje?"). Jak skończymy II fazę, to osobiście się tam wybiorę podziękować, bo efekt jest niesamowity po prawie 6 miesiąca :)
    • paulina283 -50 kg! 28.08.11, 03:16
      Zgubiłam link do suwaczka, więc nie mogę uaktualnić, ale TŻ doszedł do magicznej bariery 50 kg (akurat na swoje urodziny).

      Ostatnio miał megazastój, trwał jakieś kilka tygodni - wszystko zatrzymało się w okolicach 115-117 kg. Pewnie niejeden dukający załamałby się po tylu tygodniach bez zmian ;) Jednocześnie zaobserwowałam poprzez spadające bokserki i spodenki szczuplenie mimo braku zmian na wadze. A i w końcu wczoraj waga pokazała zmianę :)

      BMI wyjściowe - 45,8
      BMI obecne - 31,7; do nadwagi zostało jakieś 7 kg.

      TŻ jest już zdecydowany zostać na II fazie aż do osiągnięcia 90 kg, co będzie u niego na granicy wagi prawidłowej i nadwagi. Pewnie zejdzie mu do końca roku, ale chudnięcie nie jest już tak spektakularne jak na początku diety.

      Pooddawałam niestety prawie wszystkie ubrania TŻ, ale spróbuję znaleźć i zostawić ubrania w dawnych rozmiarach na zdjęcie pamiątkowe w stylu reklam diet-cud w gazecie :P Bo nawet jeżeli nie znajdę dobrego zdjęcia do porównania różnicy na koniec II fazy, to i tak różnicę świetnie widać po ubraniach - ubrania kiedyś za ciasne służą obecnie facetowi jako źródło irytacji, kiedy się śpieszy i szuka pasujących ubrań, a wszystkie z niego zjeżdżają mimo ściągania pasków i troczków.

      Zabawne jest to, że gdy osiągnie wagę docelową, to schudnie prawie 50% swojej wagi wyjściowej - tak jakby się podzielił na dwie szczupłe części i ta druga poszła sobie hen w dal :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka