Gość: Kinky Winky
IP: *.internetia.net.pl
02.07.11, 09:47
Wiadomo, że człowiek najlepiej uczy się na własnych (i cudzych;) błędach, więc proponuję wątek w którym napiszemy o wszystkich błędach w odchudzaniu które popełnialiśmy my i które widzimy u innych, oraz o różnych mitach, dziwnych teoriach i urban legends które wokół odchudzania krążą.
Moim zdaniem takimi błędami są:
-niepotrzebne demonizowanie niektórych produktów i zastępowanie ich...jeszcze gorszymi (nie jem ziemniaków ale jem ryż i makaron, nie jem chleba, ale jem na śniadanie płatki "fitness" aż lepiące się od cukru - bo i takie akcje widziałam)
-traktowanie owoców jako niskokalorycznej przekąski między posiłkami, albo o zgrozo zastępowanie nimi pełnowartościowych posiłków (może i kalorycznie ok, ale po zjedzeniu na kolację paru owoców godzinę później chyba rzuciłabym się na lodówkę)
-picie litrami gotowej ice tea i soków owocowych bo przecież to takie naturalne i nie tuczy
-przekonanie że produkty fitness i light nie tuczą i można się nimi zajadać do woli
-ogólne przekonanie, że są produkty od których się "nie tyje" - chyba od wszystkiego można utyć, nawet od najzdrowszego jedzenia, gdy się je ZA DUŻO, natomiast nic zjedzone od wielkiego dzwonu i w rozsądnych ilościach (pod warunkiem, że ten wielki dzwon nie dzwoni codziennie;)))) nie wpłynie jakoś strasznie na naszą sylwetkę, nawet jeśli jest to czekolada czy fast food. (Nie wiem jak to się ma do niektórych teorii żywieniowych typu dieta proteinowa, bo nigdy nie próbowałam, w każdym razie u mnie to się do tej pory sprawdzało)
-utożsamianie odchudzania z jedzeniem niesmacznych rzeczy, tzn. umartwianie przez 5 dni płatkami owsianymi bez dodatków i twarogiem bez tłuszczu, co skutkuje na ogół wciągnięciem połowy lodówki szóstego dnia:)))
Proszę Panią dietetyk o weryfikację moich przemyśleń:) a wszystkich o dorzucanie swoich;)