Dodaj do ulubionych

2 miesiące - 6 kilo tylko.

      • igge Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 11.08.14, 18:45
        U mnie właśnie na jakiś czas po poczåtkowych spadkach się zatrzymała jakby, ale były grzeszki, z ilością też za dużo i jednak dzisiaj rano znowu mniej, ruszyło w dół
        Postaram się zapisywać tylko co tydzień, tygodniowy progres ( albo regres:-) lub stabilizację wagi :-))
    • igge 12 sierpnia 12.08.14, 11:00
      Bez wody z cytryną już drugi dzieñ, śniadanie bez wpychania na siłę za to z przyjemnością o ile nie z głodem: szpinak z jajkiem, 2 ogórki małosolne, kromka razowca i sałata. Kawa razy 2.
      Waga w porzo:-)
      • igge Re: 12 sierpnia 12.08.14, 21:06
        Na lunch kawałek surowego kalafiora i ogórek małosolny, na obiad 2 talerze gotowanego kalafiora z przyprawami, na podwieczorek śliwki i zielona herbata a na kolację niestety spora porcja pieczonego kur:-)czaka i malinowe pomidory i ogórki. Plus grillowany bakłażan.
        Niepotrzebnie wciągnęłam tego kuraka, teściowa mi znienacka upiekła i przywiozła, dobrze chociaž, że zostawiłam sporo na jutrzejszy obiad. W gościach powstrzymałam się od słodkości.
        Wstrzemięźliwość w jedzeniu to coś co powinnam ćwiczyć i może kiedyś będzie łatwiej nie skusić się na chrupiące mięsko. Za dużo rzeczy jest dla mnie pyszne a głód to potęguje i tracę kontrolę. Može to nie głód tylko nagły apetyt.
        • maitresse.d.un.francais Re: 12 sierpnia 12.08.14, 22:17
          igge napisał:

          > Na lunch kawałek surowego kalafiora i ogórek małosolny, na obiad 2 talerze goto
          > wanego kalafiora z przyprawami, na podwieczorek śliwki i zielona herbata a na k
          > olację niestety spora porcja pieczonego kur:-)czaka i malinowe pomidory i ogórk
          > i. Plus grillowany bakłażan.
          > Niepotrzebnie wciągnęłam tego kuraka

          Niepotrzebnie zjadłaś tego kuraka NA KOLACJĘ. Należało białko zjeść na obiad, a nie byłabyś taka wściekle głodna.
          • igge Re: 12 sierpnia 12.08.14, 22:36
            Maitresse cześć i witam:-)
            Czy nadejdzie kiedyś taki dzień, tydzień, miesiąc kiedy nie będę już wreszcie popełniać tylu błędów:(
            Masz rację ale w porze obiadowej i przedkolacyjnej byłam cały czas poza domem a zabrałam ze sobą tylko 2 pojemniki z kalafiorem gotowanym na parze, dla siebie i męża. Potem jeszcze wracając do domu wstąpiłam do koleżanki z córką. I grzecznie zjadłam tam pół talerza śliwek tylko. Nie miałam w planach jeść żadnego mięsa dzisiaj. Miałam przygotowanego bakłażana na kolację. Skusiłam sîę bez sensu na kurę bo babcia nieoczekiwanie przyniosła i jak wróciłam do domu to cieplutki kurak leżał na kuchennym blacie i wabił zapachem.
            Pozdr maitresku
            Baśka
            Nie byłam głodna, po prostu uwielbiam pieczonego kurczaka i tyle.
            • maitresse.d.un.francais Re: 12 sierpnia 13.08.14, 22:23
              igge napisał:

              > Maitresse cześć i witam:-)
              > Czy nadejdzie kiedyś taki dzień, tydzień, miesiąc kiedy nie będę już wreszcie p
              > opełniać tylu błędów:(
              > Masz rację ale w porze obiadowej i przedkolacyjnej byłam cały czas poza domem a
              > zabrałam ze sobą tylko 2 pojemniki z kalafiorem gotowanym na parze, dla siebie
              > i męża.

              I nie mogłaś kupić jakiejś taniej pierdołki?

              Potem jeszcze wracając do domu wstąpiłam do koleżanki z córką. I grzec
              > znie zjadłam tam pół talerza śliwek tylko. Nie miałam w planach jeść żadnego mi
              > ęsa dzisiaj.

              A jakiegoś bezmięsnego białka?

              Weź i zrozum wreszcie, że na samych warzywach człowiek jest głodny. A wtedy żre - po nocy.

              > Nie byłam głodna, po prostu uwielbiam pieczonego kurczaka i tyle.

              To się umów z teściową, żeby ci nie porzucała go podstępnie wieczorem. ;-P
              • igge Re: 12 sierpnia 14.08.14, 10:16
                maitresse :) czytasz mi w myślach ? właśnie wczoraj zrobiłam tak jak widzę radzisz mi, że powinnam była zrobić przedwczoraj tzn będąc na mieście kupiłam "tańszą pierdółkę" sycącą białkowo, żeby nie wygładzać się na wieczór.
                Tak jak mowisz pomyślę o bezmięsnym białku, mogę zamiast małókalorycznego kalafiora mieć ze sobą w pudełku np ciecierzycę, fasolę czy soczewicę np.
                Maitresse, nie ogarniam momentami tego wszystkiego.
                Wtedy, przedwczoraj, ganiałam z wywieszonym językiem od lekarza, rehabilitanta i sportowej przychodni dzieciaka do konia, oszustów po kasę na drugi koniec miasta i ten kalafior mogłam zjeść w biegu, stojąc w korku, nie było czasu nawet na 5 minutowy wypad do sklepu.
                Przygotowywując go sobie rano cieszyłam się, że ma mało kalorii ale Ty wyraźnie uważasz to za wadę. Na kolację czekał przygotowany grillowany bakłażan a babcia nie jest kontrolowalna w żaden sposób, od 24 lat robi zawsze tylko to i itylko wtedy kiedy ma ochotę, przychodzi do nas kiedy chce i z czym chce, zresztą to kochana osoba choć czasem działa na nerwy. jakbym zakwestionowała kurakowy prezent to babcia odpowiedziałaby, że przecież przywiozła dla dzieci i mogłam nie jeść. i racja :))
                  • igge Re: 12 sierpnia 14.08.14, 22:32
                    No właśnie z LOGICZNYM rozumowaniem u mnie bardzo kiepściutko wg moich najbliższych :-)
                    Nie, żebym nie starała się ale mam, cytuję męża, "pokrętną logikę"
                    Cieszę się, maitresse, że polecasz innym to, co u Ciebie się sprawdza ale pewnych ograniczeń nie da się przeskoczyć
    • igge 13 sierpnia 122 kilo 13.08.14, 11:07
      Na forum emama jest wątek o hmmm:-) wielorybach,?słonicach i hipopotamach generalnie o ludziach z nadwagą, otyłością. Nad Bałtykiem dużo podobno takich osób i razi to niektóre forumowiczki. Mnie nie razi i ja i moja teściowa wygrzewamy regularnie swoje kochane fałdki, oponki i nadmiarowe uda na plaży chodzimy bez problemu w kostiumach ,teściowa nawet w bikini i jakoś nie słyszymy żadnych przykrych komentarzy a co tam sobie ludzie myślą to ich sprawa, ja się sobie podobam i czuję pięknie, mama mojego mëża też:-).

      Sśniadanie: : mała owsianka z malinami i borówkami. Przed wodaz cytryną, po kawa.
      • muminka2014 Re: 13 sierpnia 122 kilo 13.08.14, 12:51
        Kazdy z nas wyglada inaczej, czasem niedoskonalosci innych sa powodem drwin-sporadycznie glosnych... Bylam w tym roku nad morzem i jest tyle otylej mlodziezy,ze sama bylam przerazona, z moim 5 kg nadwagi czulam sie super hehe.
        • wiola_n Re: 13 sierpnia 122 kilo 13.08.14, 14:00
          Mi strasznie szkoda otyłych dzieci. Jeśli sprawa nie dotyczy choroby, a winę za otyłość ponoszą rodzice, powinien być nakaz "z góry" o zmianie żywienia takiego dziecka.
          I pod rygorem kary dla rodziców.
          Dorośli, też różnie bywa. Ale większość po prostu na własne życzenie doprowadza się do nadwagi, otyłości i tak dalej.
          No nic. Mam nadzieję, że nam (bez znaczenia czy chcemy zrzucić 5,10, 15 czy więcej kg) się uda.
          Odnośnie, że się wygląda inaczej. Ja się nie opalam w ogóle. Mam jasną karnację. Ile ja słucham Opal się trochę, słońca nie oglądasz, itp. No i dzieci też mi każe np. babcia męża opalać. A mnie wzdryga, gdy widzę nad morzem "czarne" dzieciaczki, bo przecież bez opalenizny nie można wrócić z wakacji. Przebywamy na plaży, ale stosujemy wysokie filtry. Bawią mnie teksty: nie posmarowałam się dziś kremem z filtrem, bo wczoraj nic a nic mnie słońce nie złapało.
          ;)
        • igge Re: 13 sierpnia 122 kilo 13.08.14, 16:37
          Zazdroszczę zachodów słońca nad morzem i kąpieli. Córka zapowiedziała krótko, że w tym roku nie zamierza z nami plażować absolutnie, nudzi się bo ona godzinami nie pływa jak my bo sztywnieje z zimna i ...stąd góry i zamki w Czechach zamiast moczenia się w Bałtyku.
          Mała woli zwiedzanie, nawet w upał a my zawsze kierujemy się jej pragnieniami jeśli chodzi o wakacje i w ogóle o :-) życie.
          Otyłej młodzieży praktycznie nie widuję i nie znam choć z młodzieżą mam codzienny regularny kontakt. W szkole córki może 1, 2 osoby na wszystkie klasy.
          Też mi się wydaje, że powodem nadwago dzieci mogą być tylko rodzice. Mój mąż jako dziecko był gruby ale znowu jego siostra to chudzina.
          Na plażę zawsze jeździłam z wysokim filtrem, 50tką dobrej firmy ale zdarza nam się (RZADKO) opalać się z mężem na leżaku czy trampolinie w ogrodzie i wtedy nie filtr tylko nawilżające olejki i balsamy. Córka nie cierpi słońca i upalnego siedzenia w słońcu ale leciutko oliwkowa po wakacjach i tak jest od samych spacerów z psami i biegania po mieście i lesie. Syn w pracy u wujka kolegi ogrodnika też nie chciał za nic filtrów i jest ciut opalony, mąż od zwiedzania w upale ma brązową twarz, kark :-) i ręce. Także ani się nie smażymy z dziećmi ani przesadnie nie obżeramy choć dzisiaj zrobiłam nadmiarowe warzywno-owocowe zakupy w przeurokliwym lokalnym sklepiku wprost od ogrodnika i dziecko widząc moje błyszczące z radości oczy podczas buszowania w koszach pełnych dyni, karczochów, cukini, fenkułów, buraczków, mięty
          itp wyraziło obawę, że takiej masy warzyw nie damy rady od razu zjeść i zgniją. Po moim trupie:-):-):-) zjemy i już. I zapomniałam kupić jarmuż. Generalnie chyba podstawowe zakupy przestanę robić w supermarkecie a zacznę w tym rolniczym warzywniaku. Jest naprawdę piękny i surowy i pachnie latem. Kiedyś syn koleżanki pracował u właściciela na polu w wakacje.
          Wielką frajdę sprawia mi wybieranie owoców i zieleniny. Synowi zaserwowałam obiad na talerzu tortowym, wielkim żółtym talerzychu, żeby zmieścić maksymalną ilość surówki. Lekko był zdumiony ale zjadł, kochane mam dzieci choć marudzą czasem, że kupuję, nakładam za dużo.
          Zjadłam lunch na mieście (więc darowałam sobie rodzinny obiad): 2 kawałki kurczaka, natka,
          koperek, sok pomidorowy i kromka chleba. Kurczę, zapomniałam o dorzuceniu warzyw. No nie. Poprawię się przy następnym posiłku. Bardzo mi się podoba zasada pani Agnieszki z forum, że do każdego posiłku muszą być warzywa lub\i owoce. Teraz jest ich takie bogactwo, że właściwie szkoda miejsca w żołądku na inne produkty.
          Na podwieczorek zjadłam śliwki, maliny i winogrona.
          Plus kawa.
          Aha w moim sklepiku próbowałam hojnie z tacek surowych buraczków i kalarepki.
            • igge Re: 13 sierpnia 122 kilo 13.08.14, 17:57
              I Viola i Muminka i Maitresse i wiele osób z tego forum to praktycznie, hmm, szczuplaki i po prostu w porę zauważyły, że należy zatroszczyć się o siebie i zadbać o zdrowie. Moje odchudzanie potrwa wieki. Szkoda, że mój małż pobłażliwie i beztrosko podchodził do mojego wieloletniego zajadania smutków i stresów i nie zmusił mnie jakoś do trwałego schudnięcia razem z nim 12 lat temu, kiedy ważyłam 89 kilo.
              Co prawda musiałby chyba wynająć brygadę komandosów do pilnowania lodówki.
              • wiola_n Re: 13 sierpnia 122 kilo 13.08.14, 18:25
                Basia Trafnie zauważyłaś Opamiętałyśmy się. Ale Ty też dojdziesz do idealnej wagi, może trochę dłużej to potrwa, ale nie jest to niemożliwe. Myślę, że najważniejsze to samozaparcie.
                Co do komandosów. Może dzieci by Cię mogły troszkę popilnować. ;)
                      • wiola_n Re: eeee? nie rozumiem 13.08.14, 23:36
                        To zdanie babci. Zdrowa opalenizna. :/ i w żaden sposób nie może zrozumieć, że opalanie jest szkodliwe.
                        Ja i moje dzieci takie blade, nie to co opalona rodzina szwagierki.
                        Maitresse musisz troszkę brać pod uwagę, że nie wszystko pisane na forum to "prawdziwa prawda". Czasem żart lub sarkazm
                        • maitresse.d.un.francais Re: eeee? nie rozumiem 14.08.14, 16:20
                          wiola_n napisała:

                          > To zdanie babci. Zdrowa opalenizna. :/ i w żaden sposób nie może zrozumieć, że
                          > opalanie jest szkodliwe.
                          > Ja i moje dzieci takie blade, nie to co opalona rodzina szwagierki.
                          > Maitresse musisz troszkę brać pod uwagę, że nie wszystko pisane na forum to "pr
                          > awdziwa prawda". Czasem żart lub sarkazm

                          Wiola musisz brać pod uwagę, że przez kompa żart lub sarkazm słabiej się odczuwa ze względu na brak kontaktu niewerbalnego.
                          • igge Re: eeee? nie rozumiem 14.08.14, 17:04
                            moja teściowa też upiera się, że opalenizna jest zdrowa :) zero argumentów do niej dociera i my to akceptujemy i podarowałam jej nawet w tym roku przyspieszacz opalania zamista kremu z filtrem :)
                            Ma już 68 lat, starzeje się, więc co ma sobie odmawiać przyjemności, nawet zapraszamy ją do siebie na opalanie i babcia narzeka, że w ogrodzie za duzo cienia i nie chce leżeć bo "w ruchu" opala się "najlepiej" :)
                            wiele przyjemności jest bardzo szkodliwych np opalanie, palenie papierosów i hmm. jedzenie pewnych/każdych produktów w nadmiarze
                            Nawet pływanie może być szkodliwe w wymiarze wyczynowym dla dzieci
                • igge Re: 13 sierpnia 122 kilo 14.08.14, 10:00
                  wiolu, dzieci bezproblemowo zjadają moja przydziałową drożdżówkę, grahamkę, odmawiam kiedy mnie częstują czekoladą, ciasto jedzą same z mężem. przyzwyczaiłam się, że unikam słodkości i bez żalu odmawiam. słodycze w zasadzie są w domu tylko te, które dostajemy w prezencie, nie kupuję ich wcale i z oszczędności i dla zdrowia i żeby mnie nie kusiły. ale nie kuszą już wcale. komandosi teraz już chyba też przestali być potrzebni do pilnowania lodówki :) Sama się pilnuję i zresztą wypakowana lodówa po brzegi jest warzywami więc jak kręcę się wieczorem, żeby coś podjeść to sięgam najwyżej po jakieś warzywko, wczoraj cukinia z odrobiną pikantnego pesto.
                  Szkoda, że ja nie opamiętałam się z wagą wcześniej, wielka szkoda, ale wcześniej nie byłam na to psychicznie gotowa, jedzenie pomagało mi w uporaniu się z obniżonym nastrojem, nudą, zdenerwowaniem i sprawiało frajdę, nawet, a może przede wszystkim, to niezdrowe jedzenie. Generalnie bez sensu i nieracjonalnie postępowałam i było mi z tym dobrze i wygodnie całe lata. zawsze było coś ważniejszego na głowie zamiast skupienia sie trochę na zdrowiu i figurze. większe problemy. mąż i tak dawał znienacka kwiaty bez względu na mój wygląd i zdrowie i kondycję ;)
                  zazdroszczę wam dziewczyny trochę tej Waszej startowej wagi do odchudzania, ale jednocześnie podziwiam, że opamiętałyście się wcześniej i jesteście ode mnie mądrzejsze zaczynając walkę z kilogramami wcześniej, zanim z delfinków staniecie się wielorybkami jak ja :)
                  pozdr serdecznie
      • maitresse.d.un.francais Razi nie razi 13.08.14, 22:26
        igge napisał:

        > Na forum emama jest wątek o hmmm:-) wielorybach,?słonicach i hipopotamach gener
        > alnie o ludziach z nadwagą, otyłością. Nad Bałtykiem dużo podobno takich osób
        > i razi to niektóre forumowiczki.

        każdy ma prawo myśleć co chce. Głośne komentowanie natomiast jest CHAMSTWEM.

        A wieloryb to jest takie zwierzątko. :-P Nie znoszę tych metafor opartych na pomysłach wieloryba, wzywania Greenpeace`u i innych takich.

        Do niektórych należałoby pilnie wezwać odchamiacza, cóż, kiedy nie ma takiej usługi, a szkoda. :-P
        • igge Re: Razi nie razi 14.08.14, 10:24
          lubię zwierzęta :) mam i miałam zawsze wiele, także generalnie nie bolą mnie podobne określenia, nikt głośno nigdy moich nadprogramowych kilogramów nie komentował, zresztą zwykle występuję w parze jako asystent ze swoją budzącą większą ciekawość swoją odmiennością piękną córeczką :) i to na nią czasem ludzie się patrzą nie na mnie
          Także spoko wodza :)
          • igge 14 sierpnia 121 kg 14.08.14, 10:33
            owsiana z bananem
            na obiad będzie dla rodziny to co mi nie wolno bo anyżkowy ryż z masłem i schabowe a samą surówę i stos warzyw maitersse mi odradza :) więc idę gotować bezmięsne białko czyli górę fasolki szparagowej dla siebie
            w międzyczasie arbuz i śliwki i gruszki
            a na kolację może cukinia z pesto, uwielbiam cukinię
            widziałam w swoim warzywniaki kwiaty cukini ale jeszcze nigdy ich nie jadłam
            • igge Re: 14 sierpnia 121 kg 14.08.14, 17:38
              oprócz rannego owsa zjadłam liściasty szpinak z jajkiem, trochę ryżu, sporo śliwek, wypiłam mnóstwo herbaty zielonej/yerba/czerwonej i schrupałam po kilka liści sałaty rzymskiej, radiccchio, paprykę, cukinię maczane w pestowo/jogurtowym dipie.
              Zupełnie nie wychodzi mi planowanie posiłków za to regularność i częstotliwość sam głód narzuca. nigdy nie jem co zaplanuję, bo MUSZĘ jeść szybko akurat w danej chwili kiedy najdzie mnie apetyt i to akurat to co w danej chwili wpadnie mi w oko i czego zapragnę.
              W związku z tym nie będę trzymać innych ładnych, kolorowych i pachnąco kuszących rzeczy w lodóce oprócz warzyw, owoców i nabiału. Biały ser jest ok, jajka też ale już nie mięso.
              Jem oczami. I nie lubię czekać, brakuje cierpliwości jednak.
              Naszykowałam sobie na kolację grillowaną cukinię posypaną ziołami, paprykę i liście różnych sałatek. jak najdzie mnie ochota na białko to przegryzę chudy ser biały z pomidorami i cebulą na szybko jeszcze. Mam bukiet wrzosu, w połowie sierpnia zaczyna już widać jesień w lesie. Lato wyjątkowo sprzyja odchudzaniu, ćwiczeniom itd. mam nadzieję, że jak zrobi się zupełnie zimno, choć już dziś słońce kiepskie na pół gwizdka, to nie zniechęcę się do roweru, spacerów. Dzisiaj rower już był i 1 spacer psi. Z orbitrekiem gorzej ale wieczorkiem przy muzyce może na nim pobiegam.
                • igge Re: 14 sierpnia 121 kg 14.08.14, 22:48
                  Kupiłam sobie w promocji w nagrodę za chudnięcie Secret Obsession, wodę toaletową i....pudło, nie podoba mi się zapach a testera w Rossmanie nie było. Lubię inne zapachy CK i zaryzykowałam. Tak naprawdę to nie chciałam wydać 2 razy tyle na Night Obsession CK, które strasznie podobały mi się na rehabilitantce dziecka ale dzisiaj nie były przecenione. No trudno, mogłam za to kupić 10 kilo żarcia dla psów, zmarnowałam 99 zl :(.
                  Za to kupiłam też brzoskwinie i paprykę po absurdalnie radosnej cenie 49 groszy za kilogram i twardo trzymałam się diety tzn nie jadłam dodatkowej kolacji po powrocie z zakupów, ostatni mój posiłek zjadłam wcześnie o 18 i był lekki, warzywno białkowy (jogurt to też białko, no nie?)
                  Pozwalam sobie na motywujący i nagrodowy kosmetyczny zakup\y od czasu do czasu i dzięki temu mocniej się jedzeniowo kontroluję. Kupiłam też żurawinę w R, będziemy z małą miały do kaszy i do owsianki.
                    • igge Re: Baśka, a nie pomyślałaś 15.08.14, 19:04
                      Maitresku jestem niestety impulsywnym zakupowiczem i działam prędzej niż myślę
                      Nic to, to nie są moje jedyne perfumy, nie ma męża więc noszę je i przyzwyczajam się do paskudnego zapachu:-):-), ćwiczę wolę i ponoszę konsekwencje braku rozwagi. Po kilku latach posuchy i posiadania 1\2 flakoników ulubionych lub prezentowych zapachów, mam teraz kilka fajnych zapachów bo się rozpieszczam od Dnia Matki w nagrodę za odchudzanie.
                      W najgorszym wypadku podzielą los gwiazdkowego prezentu dla mnie od teściowej, nietrafionego, tzn będą kosztownym zapachem do toalety, tak samo jak babciny podarek dla wnuczki. W toalecie jest kocia kuweta więc się przydadzą ale na razie twardo je noszę:-).
      • bea-luz Re: 13 sierpnia 122 kilo 15.08.14, 16:33
        Ni ebardzo rozumiem, nigdy nie rozumiałam i chyba nie zrozumiem jakim prawem niektórym się wydaje, że plaża jest zarezerwowana tylko dla szczupłych i pięknych. Ryba ze smażalni i lody waniliowe im w d**ę i do przodu :D
      • igge Re: 15 sierpnia 120 kilo 15.08.14, 16:24
        Twarożek chudy z jogurtem i pomidorami, przyprawy, cebula. Dużo. Cukinia grillowana 2 szt. 2centymetrowy kawałeczek mięsa. Papryka, kilka.
        Herbata zielona, yerba mate, mięta, melisa.
    • igge 16 sierpnia i 120 kilo:-) 16.08.14, 12:25
      Psy włączyły się do mojego odchudzania i zeżarły w oka mgnieniu pół mojego śniadania ze stołu jak odwróciłam się tylko po kawę.
      ponieważ wczoraj w nocy kusił mnie paprykarz szczeciński, (wiem, to w ogóle jest bez sensu produkt ale nakupiłam w promocji z sentymentu bo mąż kiedyś uratował mi nim życie w górach) to obiecałam sobie, że zjem rano. Śniadanie dzisiejsze więc to 1 kanapka z paprykarzem i pöł pęczka koperku, 3 pomidory, cebula,?kiełki rzodkiewki.
      Nadal rano kiedy powinnam coś zjeść zmuszam się i nie mam apetytu a wieczorem czy w nocy kiedy nie wolno mi jeść muszę opanowywać apetyt i chętkę na przekąski. I czasem coś małego chapsnę jednak ale ćwiczę wolę i kontrolę nad sobą i jest powoli coraz lepiej.
      MAITRESSE, może byś napisała czasem swoje menu? Chciałabym na tym forum poczytać o zmaganiach innych forumowiczek ale oczywiście nie chcę wywierać presji, każdy pisze tyle i to co chce:-). Pozdr baśka
        • igge Re: 16 sierpnia i 120 kilo:-) 16.08.14, 17:29
          Perfumy dzielnie używam i próbuję polubić. Następne sobie kupię za kolejne 5\10 kilo mniej.
          Z pieniędzy na jedzenie bo warzywa tanieją:-).
          Psikam za to możliwie dużo, żeby szybciej skończyć i never ever kupię jeszcze raz. W życiu! Nie ten zapach. Moim ulubionym zapachem jest Mania Armaniego ale już chyba kilka lat jej sobie nie kupiłam. Ostatnią dostałam sto lat temu na urodziny albo coś koło tego ale może można gdzieś taniej kupić w necie. Mężowi kupowałam Chrome, nie pamiętam jakiej marki, Chrom zwykły i Chrome Legend i pachniał obłędnie ale on używa odrobinę codziennie i pachnie godzinami jeśli nie dniami i nocami, na jego skórze ten zapach jest powalający choć na rocznicę ślubu kupiłam mu Escape z Rossmana. Z przyczyn historyczno sentymentalnych:-).
          W ogóle lubię rossmana i jest nakaždym rogu, bliziutko. Może wolałabym kupować wsjo w Sephorze albo w aptece ale rosman też jest spoko.milutki.
          Nawet za 2 zł jestem w stanie zrobić tam sobie kosmetyczną frajdę i nagrodę za coš tam, np za odchudzanie. Ostatnio popełniłam lawendowe mydełko i krem do stóp z jelenia:-):-)
          Jak chce mi się cieszyć z kosmetyków (i używać je, dbać o siebie) tzn że nie mam zadnej cholernej depresji a to plus bo mamnadzieję
          • igge cd 16.08.14, 17:57
            Mam nadzieję nigdy więcej nie dopadne. I kropka.

            Nie chcesz wyznać menu maitressku to widocznie taka wola nieba. Poczekam, może kiedyś wyznasz:-). Muszę çwiczyć cierpliwość bo to moja pięta achillesowa.

            Dzisiaj po śniadaniu 3 godziny zjadłam trochę pestek słonecznika i 5 winogron i herbatkę zieloną ale niestety nie liściastą, która ponoć lepsza. Było mi ciut słabo chyba z głodu i zmęczenia bo rower zaliczyłam szybki. Potem obiadowo wszamałam w 4 sekundy kotleta mielonego, porcję buraczków i 2 ogórki małosolne. Kawa poobiednia obowiązkowo w ramach deseru. I już na siedząco:-). Przy stole, z rodziną, jak cywilizowany człowiek. Z teściową ukochaną nawet:-).
            I odmówiłam grzecznie i zupełnie bez cienia żalu i wyrzeczeń nawet jednego jedynego kawałka domowej szarlotki i obojętnie patrzyłam na stos marsów i bounty przywiezionych "dla dzieci" i wżeranych ekspresowo przez mojego przystojnego, wysokiego, wysportowanego i niby dbajåcego o zdrowe odżywianie synalka. Nie mam siły walczyć o nie znoszenie mi\nam do domu tony cukru, tłuszczu i niezdrowia kuszącego co niektörych domowników. To byłaby walka z wiatrakami. Teściową mam super i niech już sobie robi i rządzi jak chce.
            Ja mogę podejmować swoje decyzje dotyczące mojego zakupowania i odżywiania. A ona swoje i ok. Lubię ją, daje mi jakoś mgliste i silne poczucie bezpieczeństwa swoją obecnością regularną i stosunkowo częstą w naszym życiu rodzinnym. Nikt mnie siłą nie zmusza do jedzenia jej podarunków a dzieciaki też uczą się już odpowiedzialności za swoje odżywianie i jego wartość odżywczą i witaminową. Ja z marsami i bounty dawno skończyłam, nawet jak mi je ktoś za darmo by wtykał w paszczę. I do kawy.
            Dzisiaj planuję jeszcze zjeść hurtową ilość fasolki szparagowej bo w końcu ktoś ją wreszcie zjeść musi jak zalega już kilka dni w lodówce. Szkoda, że na obiad jej nie zjadłam tylko rzuciłam się na kotleta, którego dzieciaki mogły mieć na jutro. Let bygones be bygones i miałam nie marudzić i nie histeryzować więc zamykam paszczę.
          • maitresse.d.un.francais Re: 16 sierpnia i 120 kilo:-) 16.08.14, 18:15
            igge napisał:

            > Perfumy dzielnie używam i próbuję polubić. Następne sobie kupię za kolejne 5\10
            > kilo mniej.
            > Z pieniędzy na jedzenie bo warzywa tanieją:-).

            No to ile musisz oszczędzić na tych warzywach i w jakim okresie?

            Gdzie gwarancja, że oszczędziwszy na warzywach nie wydasz po drodze na inne niezbędne drobiazgi?


            > Psikam za to możliwie dużo, żeby szybciej skończyć i never ever kupię jeszcze r
            > az. W życiu! Nie ten zapach. Moim ulubionym zapachem jest Mania Armaniego ale j
            > uż chyba kilka lat jej sobie nie kupiłam. Ostatnią dostałam sto lat temu na uro
            > dziny albo coś koło tego ale może można gdzieś taniej kupić w necie.

            Gdyby ci się udało sprzedać te, mogłabyś dołożyć sobie do Manii, ale wolisz te pieniądze zmarnować, twój wybór.
            • igge Re: 16 sierpnia i 120 kilo:-) 16.08.14, 22:52
              Nie do końca mam poczucie, że je zmarnowałam bo w momencie kupna i potem zobaczenia butli i zanim psiknęłam miałam dużo radości. Lubię eksperymentować, nowości, lubię ryzykować. Tym razem ryzyko okazało się klapą, zapach brzydki ale np w ten sam sposób kupione Escape czy Truth CK okazały się strzałem w dziesiątkę, ładny zapach za duuużo mniejszą cenę niż w Sephorze. I ok, może mogłabym sobie raz na dwa lata pozwolić na Manię Armaniego ale w obecnej sytuacji finansowej mojej rodziny zapach za 99 zł to luksus i właśnie na 99złotowy luksus za to częstszy i z ekstra dreszczykiem emocji, że zapach może być do bani albo świetny i nowy, odkrycie i strzał w dziesiątkę, chciałam i chcę sobie pozwalać.
              Zawsze pasowały mi wody CK, mam do nich sentyment, wiążą się z wieloma miłymi wspomnieniami. Przecierpię i poużywam chwilowo to co kupiłam bo teraz jest ten moment\ miesiące w roku kiedy mogę sobie na to pozwolić, mam więcej kasy na życie, jedzenie, na wszystko i w tym roku nic a nic nie oszczędzam wyjątkowo. W miesiącach chudych i bezzleceniowych, zimowych będę skrajnie oszczędna, żeby nie powiedzieć skąpa dla siebie i na siebie wtedy nie będę praktycznie wydawać nic, nawet na jedzenie :-). Wtedy dopiero schudnę :-)
              Choć na razie lato wydaje mi się najłatwiejszą i najprzyjemniejszå porą na chudnięcie.
              Maitresse widzę, że drażni Cię tu u mnie brak kasy a tu jednocześnie wywalanie w błoto stówy ale ja nie jestem konsekwentna w swoim oszczędnym i racjonalnym podejściu do gospodarowania finansami na życie i dzielę rok na 2 połowy,pół roku zaciskania pasa a pöł roku względnego luzu i beztroski w ramach budżetu na żarcie, chemię etc. Nie chcę na razie i nie umiem nonstop okrągły rok oszczędzać i odmawiać sobie drobnych i większych przyjemności. Czy oszczędzam na wakacje czy nie i tak np stać nas tylko na 5dniowe a nie dłuższe wakacje w ostatnich latach. Zaaaaaaaaawsze mamy stos pilnych i\lub nieprzewidzianych wydatków w rodzaju naprawy auta czy kupna pralki, czy budowy tarasu, leczenia kota, dentysty.
              Nic nie zmienia oszczędzam czy nie te drugie pół roku. No owszem zmienia, jak pół roku pozwalam sobie na większy luz i zachcianki to potem kolejne pół roku mam siłę i chęć dzielnie znosić finansowy ostry reżim i szlaban na przyjemności w rodzaju nietrafionej wody.
              Wtedy zamiast kolejnej wody mogę zaszaleć :-) i kupić dwunasty lakier do paznokci za 6 zł a i tak jestem happy i spełniona zakupowo. I nagrodowo. Nagradzam się regularnie za bycie świetną mamą, towarzyszem zabaw, asystentką dla mojej córy i wystarczająco dobrym rodzicem dla syna. Żoną pewnie mogłabym być nieco lepszą więc za to zero nagród:-).
              Mam prawdziwy talent do wychowywania niesprawnych dzieci i aż żal, że nie mam ich więcej. Serio.
              Pozdr
              • igge Re: 16 sierpnia i 120 kilo:-) 16.08.14, 23:35
                PS:
                Zapomniałam o warzywach bo pytałaś maitresse.
                Rzeczywiście nie policzyłam i możliwe, że z matmą jestem na bakier. Zastanowię się dla Ciebie i siebie rzecz jasna teraz. Zawsze kupuję paprykę czerwoną w hurtowych ilościach dla dzieciaków bo uwielbiają. Jeszcze niedawno w najtañszym supermarkecie kosztowała 9.99 za kilogram. Czyli jakieś 2 kilo tygodniowo kosztowało nas 20 zł. Teraz w warzywniaku kupuję po 3.50 za kilo. Czyli 7 zł tygodniowo. " Oszczędzam" więc tygodniowo 13 zł. Łatwo policzyć, że przez około 7,8 tygodni mogę uzbierać na kolejne perfumy. Jak mija sezon na paprykę jest nadal sezon na jabłka itd zawsze można jeszcze jedząc chleb z avocado oszczędzić na maśle czy polędwicy. A mi chleb z avocado i pomidorkiem smakuje bardzo.
                Rachunkami u nas w domu zajmuje się mąż, to co po opłaceniu rachunków zostaje z naszych dochodów wydaję ja na życie. Niekoniecznie na jedzenie ale generalnie są to pieniądze głównie na żarcie. Na inne sprawy idzie z innej puli. Mam poczucie, że daję dzieciom to co najlepsze, nie żałuję im niczego co moim zdaniem jest zdrowe. Czemu nie mogę teraz kiedy warzywa są takie tanie i owoce kupić sobie flakon czy dwa nierozsądnych ale frajdowych perfum luzacko i bez przesadnych wyrzutów sumienia? Oczywiście rozsądniej byłoby je wydać na drewnochron do płotu lub schody na taras ale dom to skarbonka bez dna a ja nie zamierzam pozbawiać się zawsze większych czy mniejszych przyjemności kosmetycznych w imię pilniejszych i ciągle nowych wyskakujących wydatków okołodomowych i okołosamochodowych. Jak nie to to śmo i zawsze na wszystko brakuje niezależnie od tego ile jest zleceń i ile oszczędzam lub nie oszczędzam na życiu. Ok, moim zdaniem żyjemy stosunkowo skromnie i mi to pasuje, zminimalizowałam swoje potrzeby i umiem być z tym szczęśliwa ale pewne minimum, i do niego należy nowy zapach od czasu do czasu, jest potrzebne każdemu choć dla każdego oznacza co innego. Od listopada nie kupię sobie nic prócz podstawowych i niedrogich kosmetyków z niskiej albo średniej półki. Kremy też kupuję bez próbowania testerów i jak jakiegoś mam dość to mąż go zużywa do końca. Zamiast sprzedawać wolę zużyć Obsession i basta.
                Ilości też nie ograniczam a potrafią zjeść naprawdę sporo.
    • igge 17 sierpnia 119 kilo 17.08.14, 11:28
      Nad ranem popełniłam 2 ciabaty z 1 avocado. Widocznie kolacja pt 3 kawałki arbuza i garść pestek słonecznika wczoraj spowodowała napad nocnego głodu. Daję sobie duży minus za ten wyskok ale biała buła z awokado była pycha, mniam.
      Trudno i tak nieźle mi idzie bo dziś znowu kilo mniej i spałam w nowej leżącej od 2 lat w szafie koszuli nocnej just loved, która była na mnie sporo za mała a teraz już nie jest:-). Czyli mogę wreszcie kupować rozmiar l w zwykłych sklepach a nie tylko xxl w kaphalu. Przynajmniej jeśli chodzi o nocną bieliznę:-). Super. Mam jeszcze śliczną za małą kiedyś, nową koszulę nocną sugar sweet can`t compete lkę i tzn że już jest na mnie dobra. Tylko patrzeć a wcisnę się w stare dżinsy, dobrze, że się ich nie pozbyłam:-).
      Dzisiaj w nagrodę za ten kilogram do tyłu i za karę za 2 ciabaty nocne nie piję wody cytrynowej, na którą nie mam ochoty, nie jem śniadania, na które tradycyjnie nie czuję chęci, apetytu rano tylko beztrosko i radośnie wciągam niedozwoloną kawę na czczo, na pusty żołądek. Niech dranica spowalnia metabolizm dziś, trudno. Czasem trzeba odpuścić na chwilkę i zrobić coś na co człowiek ma wielką ochotę. Jutro wracam do dyscypliny śniadaniowo cytrynowo kawowej:-).
        • igge Re: 17 sierpnia 119 kilo 17.08.14, 13:55
          Hmmm...no tak
          Ale to takie frajdoweuzależnienie i radość jak kilo mniej i moja waga jest do kitu, stara, starutka z ikei, pokazuje co chce i nie można na niej polegać tylko szkoda kasy na nową. Tak naprawdę to ja się ważę co miesiąc lub 2 miesiące u lekarki rodzinnej. Na wadze elektronicznej.

          Dzisiaj zdecydowanie dłużej niż dotąd tańczyłam sobie na orbitreku aż padłam zmachana i zadowolona. Potem śniadanio\obiad nie za zdrowy choć może można go nazwać dietetycznie Anno Majkowym tzn pyszna świeżutka biała buła ciabata z pöł awokado i 2 pomidorami. Jak się
          nie je białego pieczywa praktycznie wcale to taka bułeczka daje sporo satysfakcji:-). Dziś mój grzechowy dzień bułka pychota, dzieci powiedziały, że to mój obiad i kotleta nie dostanę. Zaraz idę na spacer a jak nie będzie padać to potem na rower. Muszę więcej warzyw konsumować bo nasza kuchnia pęka w szwach od warzyw i owoców. Przesadziłam. Jak zwykle. Muszę nauczyć się umiaru w kupowaniu i w jedzeniu. Uczę się.
    • igge 18 sierpnia ponad 4 miesiące zmiany nawyków odzyw. 18.08.14, 12:13
      Cieszę się z mojej za małej niedawno a teraz dobrej koszuli nocnej. Wyglądam w niej super.
      Rano woda z cytryną, potem banan i kanapka razowa z awokado i dżemem gruszkowo pigwowym. Kawa na deser. Już mam 17 kg mniej, jeszcze tego specjalnie nie widać ale cieszy taka zmiana i powolne w dół co miesiąc wskazania wagi, nowy, tzn troszkę zmodyfikowany styl życia, uważność, świadomość kalorii, samokontrola i samodyscyplina trochę lepsza. Przez te 4 miesiące w ogóle właściwie nie czuję głodu a myślałam kiedyś, że sedno odchudzania to przyzwyczaić się i zaakceptować głód i wieczne chodzenie na głodzie. Bzdura. Trzeba tylko odrobinę mniej lekkomyślności i beztroski plus zdrowotną szczyptę ruchu, tyle tylko ile można polubić. Moje tempo chudnięcia nie jest oszałamiające ale nie jestem na żadnej diecie ani reżimie treningowym i powoli staram się malutkimi kroczkami inaczej jeść i ruszać się.
      • igge Re: 19 sierpnia 19.08.14, 13:49
        2 herbaty zielone, twarożek z jogurtem i pomidorami, 2 cukinie i 2 bakłażany zapiekane z serem i przyprawami, trochę pesto z warzywami.
        • igge Re: 19 sierpnia 19.08.14, 21:35
          Oj tam oj tam
          Tablet mi się wyłączył i zeżarł długaśnego posta z menu itp
          Senna jestem i nie mam siły pisać od nowa
          Nie był jednak to dobry dzień pod względem jadłospisu
          Kanapka z pasztetem do hurtowej ilości baby pomidorków, brzoskwinia, reszta cukini i bakłażana z obiadu, wstyd mi bo garść mlecznych groszków
          Lubię warzywa, lato się kończy, sezon na bawole serca itp będę też jeść węglę, białko i tłuszcze, mięso, ryby, kasze, strączki ale na razie nie mam ochoty po prostu
          Co to znaczy Muminko coś konkretnego?
          Jeszcze jem w trybie wakacyjnego luzu, potem pewnie będzie więcej konkretów
          Wydaje mi się, że warzywa i owoce można jeść bezkarnie i beztrosko nawet jak nie chce się utuczyć bardziej?
          Tak robi mój szczupły małż. Zawsze powtarza, że akurat zielenina ma niedużo kalorii i lepiej zapchać się kubełkiem marchwi niż kubełkiem kfc :-)
          Pozdr serdecznie
          Baśka
          • maitresse.d.un.francais Re: 19 sierpnia 19.08.14, 21:43

            > Co to znaczy Muminko coś konkretnego?

            Z tego, co ja zrozumiałam, żresz i żresz, a to nie sprzyja kurczeniu się żołądka, choćbyś żarła czystą sałatę.

            Poza tym (to ode mnie) znowu histeryzujesz na temat pierdółek. Ja jak zeżrę coś nadmiarowego to nie oznajmiam tego całemu światu.
                • igge Re: 19 sierpnia 20.08.14, 18:25
                  Maitressku od dawna obiecuję sobie różne rzeczy a potem zmieniam zdanie nonstop czyli nie umiem trzymać się swoich postanowień, wkurza to córę moją czasem, takie jakby niezdecydowanie i zmienianie zdania co chwila, nieumiejętność trwania przy swoich postanowieniach
                  Przy braku racjonalności i rozsądku może być wkurzające więc staram się, próbuję wytrwać przynajmniej w swojej decyzji końca tuczenia się a nawet jakiegoś wolnego ale regularnego chudnięcia po wsze czasy.
                  Córa naprawdę mnie wspiera w tym całym chudnięciu.
                  Twoje wpisy też :-) dzięki.

                  Dzisiaj o 18 zjadłam skromną kolację i na dzisiaj dość kalorii. Choć jak dawałam dzieciakom cieplutkie bagietki z serem i warzywami to najchętniej sama bym je zjadła. Ale staram się jeść na kolacje jakieś białko i warzywa, bez węgli, tak jak sugerowała pani Agnieszka. I próbuję trzymać się zasady 3\5 posiłków dziennie: śniadanie, obiad, podwieczorek kolacja zamiast co chwila coś podjadać.
                  Nic już nie będę obiecywać skoro nie umiem dotrzymać.
                  Uściski
                  Baśka

          • psiamama6 Re: 19 sierpnia 20.08.14, 07:23
            Basia ja już kiedyś pisałam, że jesz za dużo objętościowo- 2 bakłażany i 2 kabaczki? Zastanów się, czy przeciętna osoba jest w stanie tyle zjeść. Ja na pewno nie. Nie jest prawdą, że jeżeli zamiast czekolady zjesz 2 kg truskawek, to jest to zdrowsze. Kalorycznie wychodzi tak samo. Musisz nauczyć się jeść mniej. Wrzucasz jedzenie w siebie jak do śmietnika. Pomyśl o zmniejszeniu porcji, pozdrawiam i powodzenia!
            • muminka2014 Re: 19 sierpnia 20.08.14, 08:46
              psiamama6 napisała:

              > Basia ja już kiedyś pisałam, że jesz za dużo objętościowo- 2 bakłażany i 2 kaba
              > czki? Zastanów się, czy przeciętna osoba jest w stanie tyle zjeść. Ja na pewno
              > nie. Nie jest prawdą, że jeżeli zamiast czekolady zjesz 2 kg truskawek, to jest
              > to zdrowsze. Kalorycznie wychodzi tak samo. Musisz nauczyć się jeść mniej. Wrz
              > ucasz jedzenie w siebie jak do śmietnika. Pomyśl o zmniejszeniu porcji, pozdraw
              > iam i powodzenia!

              Dokladnie to mialam na mysli... wrzucac w siebie taka ilosc owocow czy warzyw jest dla mnie niepojeta.
              • igge Re: 19 sierpnia 20.08.14, 11:25
                Muminku, przestanę, obiecuję:-)
                Jakoś, może błędnie, miałam zakodowane, że im więcej zieleniny tym lepiej i więcej witamin.
                Dzieciakom podtykam hurtowe ilości warzyw i owoców między posiłkami jako przekąskę przy czytaniu czy kompie, mąż jak dorwie się do śliwek czy jabłek to zjada dużo
                I może przyjaciółka raz czy dwa śmiała się, że jej ta ilość pomidorów czy papryki starczyłaby na tydzień czy dwa co my w 1, 2 dni zjadamy. Ale oni jedzą parówki, kiełbasy, tonę ziemniaków i zignorowałam jej uwagi myśląc, że to oni odžywiajå sîę niezdrowo i jedzą za mało zieleniny. Przecież teoretycznie 5 razy dziennie powinno się jeść porcje warzyw i owoców?
                Pani dietetyk z tego forum też poleca jeść warzywa i owoce do każdego posiłku?
                W mojej książce o odchudzaniu, której tytuł już podawałam też autorka poleca wciskać gdzie się da i ile się da warzyw\owoców.....ale może ja rzeczywiście przesadzam
                Dobra, dzięki za zwrócenie mi uwagi na brak umiaru
                Pozdr
            • igge Re: 19 sierpnia 20.08.14, 11:03
              Psiamamo to nie 2 kabaczki tylko małe cukinie i podzieliłam sîę zcórką ale generalnie masz rację i postaram się zawsze pamiętać o ilości jedzenia, że ma być mało i umiarkowanie. Mam problem w życiu z mało i umiarkowanie ze wszystkim bo nawet książek wczoraj z biblioteki wypożyczyłam kilkadziesiąt chyba nie kilkanaście nawet :(
              Zawsze chcę więcej i za dużo.
              Z jedzeniem teraz to nawet nie jest głód tylko chyba przyzwyczajenie
              Koniec z tym, będę używać malutkich deserowaych talerzyków, żeby kontrolować porcje
    • igge 25 sierpnia 25.08.14, 08:18
      nie chudnę ale i nie tyję ; )
      wczoraj 1 kanapka rano i kawałek mięsa z papryką wieczorem, trochę marszu
      2 dni temu 70te urodziny teściowej, hmm tort i ciasto i szyneczka
      znowu muszę zmobilizować się na orbitreka
      fajne półki z książkami o dietach odkryłam wczoraj w księgarni zamiast filozoficznych tomiszczy zacznę sobie w prezencie kupować książki o odchudzaniu dla podtrzymania motywacji i wytrwałości np Dieta Czekoladowa, Dieta 8godzinna i jeszcze jakaś tam dieta, z której 5 stron przeczytałam na miejscu i nawet zalecenia mi się spodobały
      Na razie mam z biblioteki dietę Dukana i może jak skończy się sezon owocowo warzywny to kołó listopada na nia wskoczę... a może nie ale zdjęcia ma ładniutkie
      tyle tysięcy stron o odchudzaniu a w 1 zdaniu można streścić generalną zasadę więcej ruchu mniej żarcia :)
      kolejne zakupy trzeba zrobić i tym razem postaram się nie zasypać rodziny zieleniną choć poprzednią solidną porcję zjedliśmy bez bólu
      zakupiłam sobie piękną torebkę i zapach po wczorajszym kinie na koniec wakacji i w nagrodę za trzymanie się zdrowszego odżywiania. W kawiarni z córeczką miałam moment słabości bo byłam bez obiadu, późna pora i ona zamawiała przepyszną szarlotkę z lodami u grycana ale jakoś wysiliłam swoją silną wolę i zadowoliłam się ekspresso samym.
      • igge Re: 25 sierpnia 25.08.14, 15:02
        dziś też darowałam sobie obiad, który serwowałam dzieciom, zjadłam tylko 1 nektarynkę i 3 śliwki w porze obiadowej bo na śniadanie kanapka z twarożkiem i papryka, na drugie jajecznica z 2 jajek i kromka chleba, 2 kawałki melona.
        zamierzam żywić się owocowo i warzywnie przede wszystkim na razie plus kontrolowane i umiarkowane węgle i białko
        nie chcę jeść jak nie czuję głodu bo jest pora na posiłek albo okazja towarzyska
        na razie zostawiam sobie okazjonalne ciasteczko czy kostkę czekolady(jeśli mam na nie chęć akurat), 1 kęs szarlotki bo nawet odrobina czegoś zakazanego to przyjemność a chcę ćwiczyć samokontrolę i samodyscyplinę i umiar a nie odmawianie sobie całkowite i bezapelacyjne konkretnych produktów czy smaków na zawsze albo przez ustalony okres czasu
        próbuję trwale i na do końca życia jeść sensowniej niż kiedyś
        i wiem, że będę miała czasem wpadki, co nie znaczy, że po takiej wpadce wszystko stracone i mam znowu jak kiedyś rzucać się na jedzenie i jeść na stojąco, zaraz po powrocie do domu.
        muszę jeszcze powiedzieć sobie, że gimnastyka, orbitrek to obowiązek a nie rzecz, którą mogę wybrać lub darować sobie, trudno, może na razie nie jest największą przyjemnością ale to konieczność
        • igge Re: 25 sierpnia 25.08.14, 20:06
          kolacja 2 kanapki z ajwarem i pastą z oliwek i generalnie doszłam do wniosku, że nie powinnam mieć w lodowce rzeczy. które mi bardzo smakują jak np także oprócz mięsa pasty bakłażanowo-paprykowej i oliwek w żadnej postaci bo strasznie trudno mi się od nich oderwać
          i za często jestem w gościach i u przyjaciół, żeby tam pozwalać sobie na odstępstwa w rodzaju migdałowych ciasteczek
          i nie powinnam kupować owoców za dużo bo właśnie mam do wywalenia 7kilogramowego arbuza, zgnił
      • bea-luz Re: 25 sierpnia 26.08.14, 22:05
        Byłam na Dukanie ale na szczęście z niej zrezygnowałam.

        Zamiast wydawać pieniadze na książki o dietach, poszukaj dietetyka. Zmniejsz posiłki. Tą samą wiedzę, która jest w poradnikach znajdziesz w internecie, za darmo. Zaoszczędzone pieniądze wydaj na basen albo zumbę.

        Gratuluję nie-utycia :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka