Maratońskie przeszkody

06.10.10, 05:30
Witam serdecznie.
Problem, który pojawił się u Pani dotknął również mnie. Scenariusz przygody z bieganiem był bardzo zbliżony. Przy zwiększonej intensywności treningu boleść w przedniej części łydki była nie do zniesienia. Nie pomógł ani lekarz, ani fizjoterapeuta(lasery, krio, masaże itp.). Pomógł 3tyg. rozrabat z bieganiem. Do drugiego maratonu przygotowania zacząłem od diety, która maiła pomóc zrzucić niepotrzebny balast odciążający nogi. Treningi okraszone były rozgrzewką i rozciąganiem po. Kilometraż zwiększałem stopniowo, więc pomyślałem "teraz jest super". Przyszedł jednak moment przesilenia treningowego, w którym mięśnie nie nadążają z regeneracją i ... . No właśnie. Historia zataczała krąg. Wyczułem delikatne naprężenie w łydce, które pod wpływem ucisku wyciskało mi łzy w oczach. Dołączyłem do treningu maść rozgrzewającą. I to na nic się zdało. Pomyślałem "ten sport jest super, ale nie dla mnie". Trzeba powiedzieć szczerze, że bieganie jest zdrowe lecz po przekroczeniu cienkiej linii zaczynają wychodzić kwiatki... Wracając do sedna tematu. Nie chciałem już wydawać fortuny na masaże itp. Użyłem masażera na brzuch (do odchudzania)zakupionego przez żonę z jakiejś reklamy tv. Naciągnięty na łydki posmarowane maścią łupał 30min. ze zmiennymi natężeniami jedną i drugą nogę. Już po pierwszym zabiegu poczułem pewną ulgę. Po piątym zapomniałem o bólu. PS. Ta metoda zdała egzamin u mnie. Nie mogę ręczyć, że sprawdzi się u każdego. Pozdrawiam i życzę zdrowia.
    • Gość: ko000 Re: Maratońskie przeszkody IP: 10.203.52.* 07.10.10, 12:00
      Jak widać w wypadku Pani Kasi wystarczyła zmiana butów. Tak więc naprawdę zwracajmy dużą uwagę, na to w czym biegamy!
Pełna wersja