Gość: Gość
IP: 80.50.72.*
07.10.10, 12:37
Maraton Warszawski był moim pierwszym. Za każdym razem, gdy przebiegałem obok głośno kibicującej grupy otrzymywałem "zastrzyk" endorfin. Cudowne uczucie. Najbardziej dziękuję kibicującym w tunelu - dzięki akustyce było tam najgłośniej i z tunelu wybiegłem z nowymi siłami.