Dodaj do ulubionych

Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia!

13.08.14, 09:42
Ponieważ w moim wątku o zaczynaniu biegania dostałam mnóstwo wsparcia i dobrych rad, pomyślałam, że może warto byłoby założyć wątek, w którym wspólnie dzielilibyśmy się naszymi doświadczeniami początkujących biegaczy!

Będziemy wspólnie się motywować i pomagać!
Kto ze mną zaczyna? :)
Obserwuj wątek
        • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 16.08.14, 11:13
          Chantal super! Mnie za dużo jest od dawna, tzn. nie jakos strasznie, ale całe życie praktycznie moje to walka z tymi zbędnymi kg (niestety nie raz z efektem jojo). Dlatego postanowiłam, że nie tylko dieta, ale tez aktywność fizyczna nieco bardziej zaawansowana niż nordic walking powinna mi towarzyszyć na co dzień.
      • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 14.08.14, 21:55
        rozumiem twój entuzjazm biegowy i nawet go podzielam.
        jednakże na tym forum ruch jest slaby i nie licz na to, że będzie mnóstwo postów ze wsparciem.
        biegaj, nie poddawaj się, wkręcisz się bardzo szybko i jeśli wytrwasz, to w ciągu pól roku zobaczysz namacalne efekty biegania.
        ponieważ lato ma się ku końcowi i jesień za pasem, to opracuj strategię na bieganie jesienne.
        mam tu na myśli albo wyszukanie miejsc oświetlonych, albo znalezienie najbliższego klubu z bieżnią.
        bieganie po ciemku i w zacinającym deszczu do przyjemności nie należy i dodatkowo wymaga odzieży już nieco bardziej zaawansowanej technologicznie.
        ponieważ dopiero zaczynasz przygodę z bieganiem, to zanim zainwestujesz kupę kasy w ciuchy, lepiej przekonaj się czy rzeczywiście wytrwasz w postanowieniu biegania. lepszym rozwiązaniem jest jednak bieżnia, choć wiem że ma wiele wad. ale także i zalet.
        uważaj podczas truchtania/biegania, nie szarżuj, bo o kontuzję na tym etapie jest bardzo łatwo.
        good run :)
        --
        sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
        • tygrynio1966 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 15.08.14, 11:26
          a ja sądzę że właśnie początkujący biegacze mogą rozruszać to forum i siebie przy okazji bo to właśnie oni a właściwie my :-) mają najwięcej pytań ale także świeżych doświadczeń i zapewne potrzebę podzielenia się nimi, a grupę wsparcia uważam za fenomenalny pomysł w końcu bieganie to w 90 procentach to jest właśnie motywacja, jestem za :-)
        • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 16.08.14, 11:16
          Tak, widzę, że ruch nie jest duży, ale fajnie byłoby znaleźć choć 2-3 osoby z którymi możnaby się wymieniać doświadczeniami i osiągnięciami :)
          Póki co bieganie, choć nieźle daje w kość, bardzo mi się spodobało. Jestem osobą która lubi wyzwania, więc nie poddam się za szybko! I bardzo dziękuję za rady co do jesieni, faktycznie pogoda za oknem mówi, że pora o tym pomyśleć.
      • murasz16 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 17.08.14, 18:09
        Dołączam się i ja! Biegam od około dwóch lat, obecnie minimum 3-4 razy w tygodniu, a bywa, ze i codziennie. Robię średnio 5-7km, nie za dużo wiem, ale lepsze tyle niż wcale :)
        Jestem właśnie na etapie wciągania w to mojej narzeczonej, ale opornie idzie, ona z tych co nienawidzą biegać ;)
    • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 19.08.14, 13:42
      Bardzo się cieszę, że dołączyliście :) mam nadzieję, że uda nam się wspólnie motywować do treningów :)

      Murasz16 ja powiem Ci jedno- nic na siłę, wcześniej nie było siły żebym chociaż spróbowała biegać, chodziłam z kijkami i uważałam, że bieg to absolutnie nie dla mnie, więc dopóki sama nie zechce spróbować to ciężko będzie ;)

      Sandriks gratulacje! Ja też marszobiegiem pokonuję podobny dystans już :) ale zauważyłam, że o wiele lepiej mi się biegnie, kiedy najpierw pomaszeruję z kijami przynajmniej 20 min na rozgrzewkę, wtedy biegnie się jeszcze lepiej!
    • chantal10 Jutro buty w Lidlu 22.08.14, 18:57
      Ja się zastanawiam nad kupnem. Opinie słyszałam dobre, ale zastanawiam się, czy obuwie sportowe za 70 złotych wytrzyma dłużej niż jeden sezon. Jak myślicie?
      Jutro w ogóle w Lidlu akcja "Bieganie".
      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/1usaupjysw79gpyf.png
      • gucek_lbn Re: Jutro buty w Lidlu 23.08.14, 10:44
        Ja nie biegałem w nich, ale na początek na pewno się nadają :)

        za to biegali redaktorzy PolskaBiega: polskabiega.sport.pl/polskabiega/56,105612,16330740,Buty_do_biegania_z_Lidla_za_66_zl__TEST_.html
      • maretina Re: Jutro buty w Lidlu 28.08.14, 11:22
        A ja dziś kurteczkę kupiłam, a w sobotę spodnie, na jesień i zimę jak znalazł:-), jeszcze czapka i chłód nie będzie mi straszny!:-)

        --
        To nie prawda, że Henryka Krzywonos zatrzymała tramwaj. To Jarosław Kaczyński wyłączył prąd!
          • tygrynio1966 25km po 5 miesiącach 30.08.14, 23:40
            biegam od pięciu miesięcy dzisiaj wziąłem udział w Pucharze PZU na 25 km , czas 2h31
            inna sprawa że na trzy godziny po biegu mój organizm przeszedł w tryb standby ale dałem radę
            zastanawiam się tylko czy dam radę w maratonie za miesiąc czy to nie za wysokie progi :(
            • doral2 Re: 25km po 5 miesiącach 31.08.14, 21:24
              wymądrzać się nie będę, ale po mojemu to jesteś na prostej drodze do kontuzji.
              maraton po półrocznym bieganiu, to niezbyt mądre.
              jasne, przebiegniesz, tylko jakim kosztem dla twojego organizmu?
              25 km to jeszcze luzik, ale maraton jest bardzo wymagającym dystansem i trzeba do niego podchodzić z pokorą.
              czyli swoje kilometry trzeba wybiegać, treningi wykonać, podbiegi, skipy, interwały, tempówki, rytmy.
              i nie po to, by je wybiegać tak sobie a muzom, ale po to, by przygotować cały organizm do takiego wysiłku.
              w tym serce, płuca, aparat ruchu, wypracować kondycję, wydolność, wytrzymałość i szybkość.
              ale zrobisz jak zechcesz.
              i nie zapomnij spisać testamentu przed maratonem.
              bo jeżeli dzisiaj po 25 km przeszedłeś w tryb stand by, to po 42 km możesz przejść w stan death.
              dzisiaj na półmaratonie BMW czterech takich wiraszków karetki powiozły na OIOM. ostatniego zebrali na 20 kilometrze, czyli tuż przed metą.
              --
              sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
              http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                • doral2 Re: 25km po 5 miesiącach 01.09.14, 20:36
                  tygrynio1966 napisał:

                  > martw się o siebie mną się nie przejmuj.."

                  absolutnie się tobą nie przejmuję, boś ty ani brat, ani swat.
                  pytałeś o zdanie, więc je wyraziłam.
                  skorzystasz albo nie, twój wybór i twoje zdrowie.
                  --
                  sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                  http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                  • tygrynio1966 Re: 25km po 5 miesiącach 01.09.14, 22:35
                    doral2 napisała:
                    absolutnie się tobą nie przejmuję, boś ty ani brat, ani swat.
                    pytałeś o zdanie, więc je wyraziłam.
                    skorzystasz albo nie, twój wybór i twoje zdrowie.


                    z pewnością z twoich rad nie skorzystam, a tak bardziej szczegółowo to je olewam :)

      • hyccu Re: Jutro buty w Lidlu 17.09.14, 22:13
        Co do ubioru po co eksperymentować z jakimiś produktami z lidla. Ja osobiście mówił bym aby zaufać porządnej firmie. Ja robię zakupy na stronie : www.badmin.pl i szczerze to naprawdę super sprawa. Za nie duże pieniądze otrzymujemy super jakość, naprawdę warto :)
        • lavender334 Re: Jutro buty w Lidlu 18.09.14, 09:30
          Ja biegam w ciuchach z Lidla. Niczego im nie brakuje. Mam sporo koszulek i portek na zmianę. Ceny są atrakcyjne i często nowe rzuty, więc mogę sobie pozwolić. I nie spamuję, bo nie mam żadnego interesu w polecaniu Lidla.
          • printmasta Re: Jutro buty w Lidlu 28.08.16, 21:15
            Ja nigdy nie próbowałem, wolę inne marki ale kumpel pierwszy maraton w butach z Lidla przebiegł. Żyje i nawet żadnej kontuzji się nie nabawił. Ale wiadomo, każdy człowiek i organizm jest inny

            --
            Drukarnia płyt Printmasta-nadruki na płytach, kopiowanie płyt, tłoczenie płyt, opakowania na płyty cd www.cdprintmasta.pl najlepsze ceny, również małe nakłady
            druk folderów reklamowych
            druk cyfrowy katalogów
    • misterpink Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 25.08.14, 14:21
      Zaczęłam w kwietniu. Podstawa to dobre buty, bo w takich bez amortyzacji, to od razu zaczęło mnie boleć najpierw prawe kolano, potem lewe, a potem kostka. Zrobiłam przerwę, kupiłam buty i jest ok. Co drugi dzień biegam 5,2 km na czas, a w niedziele 17km. Wyczytałam gdzieś, że na zapalenie stawów dobrze jest jeść ananasy (u mnie zadziałało, chyba że był to efekt placebo), a w ogólnie na stawy dobrze robi jedzenie awokado.
    • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 28.08.14, 09:23
      A co tu tak cicho? ;) jak Wam idzie bieganie? Ja korzystam z ostatnich dni wakacji i z niepokojem patrzę w kalendarz, ze już niedługo wrzesień i powrót do pracy (nauczycielką jestem), ale mam nadzieję, że znajdę trochę czasu mimo wszystko :)
      Ostatnio udało mi się przebiec ok 1,5km bez marszu :) chyba jeszcze dałabym radę kawałek, ale wolałam nie szaleć ;) ale będę chyba coraz bardziej wydłużać te swoje dystanse :)
      • chantal10 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 01.09.14, 10:33
        Ja wczoraj w 40 minut zrobiłam 4,9 kilometra marszobiegiem. Czułam, że dąłabym rqadę jeszcze pobiec ale nie chciałam się forasować, a poza tym byłam już pod domem a zaczynał się deszcz rozkręcac. Matka natura zadecydowąła za mnie ;-) Jutro kolejny dystans. Tym razem 5 minut marszu i 4 minuty biegu i tak 3 serie :-)
        --
        https://www.suwaczki.com/tickers/1usaupjysw79gpyf.png
    • dalekswife Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.09.14, 19:01
      Super pomysl:)
      ja bieganiem param sie od paru lat I z czasem stalo sie ono moim hobby. biegam 6 razy w tygodniu, dystans waha sie od 10- 20 km w zaleznosci od czasu. zgodze sie z innymi na tym forum uwazajacymi, ze podstawa sa dobrze dobrane buty- I tu- moim zdaniem- warto udac sie do dobrego sklepu, gdzie mozna otrzymac fachowa pomoc. Ja od 2 lat biegam w Saucony KInvara- sa bardzo lekkie I elastyczne- polecam.
      mnie osobiscie nie bawia zadne gadzety, jakkolwiek lubie sluchac muzyki, jak biegam. niemniej uwazam, ze jak kogos one bardziej motywuja, to czemu nie ?

      kazdy biega z innych powodow: chce zrzucic pare kilo, ogolnie podniesc swoja kondycje, pobyc nieco na swiezym powietrzu..... ja biegam, bo w ten sposob najlepiej odpoczywam- mam bardzo intensywnie umyslowa prace.

      kazdemu zycze powodzenia.
    • chantal10 Pierwsze efekty:) 04.09.14, 09:05
      Mamy znajomych którzy mieszkają na piątym piętrze w bloku bez windy. Zawsze kiedy do nich wchodziłam nie moglam wydusić slowa bo mi zadyszka nie pozwalała. A wczoraj weszłam na samą górę i nie miałam problemu z zadyszką i kołaczącym sercem :D
      Jestem z siebie dumna ;)
      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/1usaupjysw79gpyf.png
      • aszuelka Re: Pierwsze efekty:) 05.09.14, 14:45
        Czy to nie rewelacyjne? :) Ja mam podobnie teraz w pracy- wejście po schodach na górę nie sprawia mi już prawie wcale problemów, a kiedyś za każdym razem łapałam mocną zadyszkę. W ogóle to taka satysfakcja jak człowiek odczuwa poprawę formy i widzi rezultaty :) Ostatnio w internecie znalazłam super obrazek w temacie :)
        https://img.zszywka.pl/0/0240/w_2241/fitness-i-sport/to-co-teraz-wydaje-ci-sie-trudne-pe.jpg

        czyż to nie motywujące? :)
          • mirabelka23.10 Re: Pierwsze efekty:) 28.11.14, 13:23
            Ból w kolanach. Zaczęłam biegać dwa tygodnie temu. Dość szybko z 3 km doszłam do 10. Niestety, po ostatnim treningu odczuwam ból w kolanach. Dodam tylko, że jestem jeszcze ciut za ciężka, ale nie chcę rezygnować z biegania, bo sprawia mi to ogromną przyjemność. Może ktoś wie, jak poradzić sobie z bólem kolan?
            • doral2 Re: Pierwsze efekty:) 28.11.14, 19:31
              popełniłaś mirabelko prawie wszystkie błędy początkujących biegaczy.
              za szybko, za dużo. 10 km po 2 tyg biegania to jest stanowczo, stanowczo za dużo, tym bardziej, że jak sama twierdzisz, jesteś nieco przyciężka.
              wróć dobiegów 3-kilometrowych, dokładając 10% dystansu na tydzień, czyli ten tydzień 3 km, następny tydzień 3,3 km, następny tydzień 3,6 i tak dalej. no i obowiązkowo jeden dzień w tygodniu bez biegania.
              kolana na pewno ci się odwdzięczą :)
              a długie dystanse nie zając, nie uciekną :)
              --
              sportowy krem nie tylko dla idiotów
              http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
    • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 08.09.14, 14:09
      Ponieważ potrzebuję wsparcia chcę się do Was przyłączyć. Biegam od 3 lat. Zimą odpuszczam, bo popołudniu jest ciemno a okolica leśna. Mam>40 i zaczynałam od zera. Teraz zdarza mi sie 7km przebiec bez zatrzymywania- wolny trucht.Bieg sprawia mi przyjemność,ale chcę schudnąć i mi nie wychodzi. Nie wiem co robię nie tak i to mnie strasznie demotywuje. Waga nie spada, obwody nie maleją. Zdrowo się odżywiam, nie jem wieczorami, prawie zero słodyczy. Jakby jakaś blokada w organizmie.Obecnie biegam od 1-1,5 h 3 razy w tygodniu.Co robię źle?
      • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 13.09.14, 03:22
        Witam ,ja też do was dołączam. Bieganie zawsze mi się źle kojarzyło za sprawą wojska, byłem w kompani reprezentacyjnej w Warszawie i tam strasznie dużo biegania było dosłownie rzygałem tym bieganiem i powiedziałem sobie , że jak wyjdę do cywila i ktoś zmusi mnie do biegania to zabije. Ale wiecie co? Okazało się , że mi tego biegania brakowało więc biegałem dalej ale z biegiem lat nawet nie wiem kiedy przestałem , i dziś po wielu latach niebiegania próbuję znów biegać , ale potrzebuję więcej motywacji niż mój duży brzuch.
        • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 15.09.14, 16:05
          super :) witamy :)
          ja coraz bardziej widzę, że najlepszym motywatorem są efekty!!! W weekend mnie podkusiło żeby trochę odłożyć plan treningowy i się sprawdzić ;) udało mi się biec, czy raczej truchtać przez ok 15minut ciągiem! Może i wytrzymałabym jeszcze troche, ale nie chciałam szarżowac ;) później jeszcze zrobiłam normalnie 2 serie marszobiegów i dumna z siebie jestem :)
            • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 16.09.14, 09:23
              Nie poddawaj się. Powoli, mierz siły na zamiary. Dziś lecę w teren z psem. Pierwsze 10 minut jest okrutne, ale potem rewelka. Zwłaszcza,że biegam po lesie, łąkach, rozlewiskach. Nie potrafię nawet opisać tego uczucia jak wbiegam na otwarty, pagórkowaty teren, widzę zachód słońca, kaczki na rozlewiskach, ogromne, stare dęby samotnie stojące na łąkach. Niech mi ktoś powie,że lepiej na kanapie!!!
            • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 16.09.14, 12:55
              Graty? Nie bardzo rozumiem ;)
              Ja też przy pierwszych treningach, a w zasadzie do tej pory miewam problemy z wyjściem, często myślę, że to bez sensu, że za stara mimo wszystko jestem... ale później na szczęście mi przechodzi ;) nie poddawaj się :) chociaż na siłę też nie ma się co zmuszać... może odnajdziesz sie w innym sporcie?

              Lavender na kanapie jest dobrze poleżeć żeby odpocząć po treningu najwyżej ;) ;) ;) a tak poważnie mówiąc to nawet wracając z takiej przebieżki człowiekowi się nawet nie chce leżeć, tylko energii dostaje do pracy, prawda? :)
              • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 16.09.14, 14:55
                Prawda.Jak pobiegam w sobotę rano, to mam takiego speeda że zakupy i sprzątanie załatwię szybciej niż gdybym nie biegała. Gdy biegam popołudniu to z reguły po powrocie biorę się za obiad na następny dzień, cos tam podszykuję i idę do łazienki. A jaki szacun u znajomych...... No co ty, przebiegniesz 10km????/?W mojej pracy biega mnóstwo osób. Sądzę,że biegacz jest postrzegany jako osoba, która łatwiej pokonuje trudności, jest ambitna, wytrwała, ma jakieś cele, potrafi sobie zorganizować czas. W swoim CV wpisałam bieganie jako hobby. Mam satysfakcję,że biegam lepiej od szefa:-)
              • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 16.09.14, 21:01
                aszuelka napisała:

                > Ja też przy pierwszych treningach, a w zasadzie do tej pory miewam problemy z w
                > yjściem, często myślę, że to bez sensu, że za stara mimo wszystko jestem... ale
                > później na szczęście mi przechodzi .."

                bo ponieważ twoja lewa półkula mózgowa dba o twoje interesy i będzie kombinować jak cie odwieść od niepotrzebnego (jej zdaniem) wysiłku i podpowiadać ci wymówki, żeby nie biegać.
                natomiast prawa półkula mózgowa słuchając lewej, kombinuje jak to co lewa wymyśliła, wykonać.
                zatem mając zamiar pobiegać, jeśli lewa powie, że nie, bo mokro, ciężko, zimno i do domu daleko, to prawa zaraz przytaknie i potwierdzi deszcz, zmęczenie, mróz i przeliczy ci odległość do domu.
                jak zaradzić?
                ano pooszukiwać nieco swój mózg.
                nie będę wcale biegać, tylko założę ciuchy do biegania, bo są wygodne. lewa nie widzi zagrożenia, prawa przytakuje że ciuchy są wygodne.
                nie będę wcale biegać, wyjrzę tylko za drzwi i pogapię się. lewa nie widzi zagrożenia, prawa przytakuje, że fajnie jest się pogapić, może coś ciekawego akurat się zobaczy.
                a jak już za drzwiami jesteś, to już lecisz.
                lewa na to - o kurna, biegnie!!
                prawa na to - no, biegnie, trza się spiąć!
                więc się spinasz i lecisz.
                --
                sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 17.09.14, 09:21
                  Czytałam o tym oszukiwaniu półkul. Jak już wywleczemy d.... z domu to reszta się załatwi. Ja wczoraj godzinkę podreptałam. Czułam niedosyt, bo pogoda na dodatek piękna, ale wieczorem goście przychodzili. Przyhamowałam tylko żeby 2 prawdziwki wyrwać. Schowałam je, aby w drodze powrotnej zabrać.Dziś też lecę. Jak to moja Babcia mawiała "jestem w cugu". Aby lepiej się motywować wyrwałam kartkę z kalendarza i zaznaczam na niej dni kiedy biegam. Staram się, aby 3 były zakreślone. Taki wzrokowy obrazek mnie motywuje.
                  • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 17.09.14, 09:40
                    A mi często się nie chce, ale na siłę idę właśnie z myślą , że tylko na spacer ale po bieganiu satysfakcja ogromna , wczoraj np. bolały mnie plecy i to mocno ale pobiegłem na siłę ,wmówiłem sobie,że to pomoże później prysznic maść i lulu i dziś jak młody bóg się czuję.Biegam też po lesie i nie zmienię tego. Zimą próbowałem na siłowni na bieżni ale to nie to samo.
                  • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 17.09.14, 19:27
                    tu nie ma śmichów-chichów, tylko to już dawno zostało naukowo stwierdzone.
                    więc śmiało możesz ocyganić swoją lewą półkulę :)

                    ja sobie zawsze rano mówię, że dzisiaj przelecę taki czy inny dystans.
                    lewa od razu - ojejej, nogi cię będą bolały, wczoraj przeleciałaś za dużo i za szybko podpowiada prawa i kolano ci jeszcze skrzypi. no i one we dwie cały dzień kombinują, jak tu mnie odwieść od szalonych projektów. nienienie, nie 10 km, 6 wystarczy, albo piąteczka.
                    więc zaraz po powrocie do domu zmieniam odzież na biegową, napełniam butelkę wodą, odpalam endomondo, zakładam słuchawki, pas na butelkę i cała resztę sprzętu, krótka rozgrzewka i heja.
                    dobra, przelecę piątkę, mówię do tych cwaniarek, niech wam będzie.
                    a potem dokładam im drugą piątkę, żeby miały nad czym kombinować oraz przypominam im, że półmaraton przebiegły ze mną, więc i tę dyszkę też dadzą radę.
                    i dają :D
                    --
                    sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                    • gucek_lbn Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 18.09.14, 15:55
                      Skąd ja to znam? ;) Przedwczoraj robiłem trening mocniejszy tzn. założenie było dwie serie po 2 lub 3 km w drugim zakresie i oczywiście cały czas w głowie myśli "spokojnie, jeszcze pół km do dwóch, potem możesz skończyć jak będzie ciężko" no i oczywiście obie serie po 3km a na koniec jeszcze przebieżki. Człowiek wymordowany, ale zadowolony, a bez oszukiwania głowy nie wiem czy bym dociągnął w założonym tempie ;)
                • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 18.09.14, 10:52
                  No doral szacun ,10 kilosów? Ja wczoraj dla odmiany nie biegałem, ale razem z żoną zrobiliśmy sobie szybki marsz przez ponad godzinę, jakieś 7 do 8 km. i też super się czułem . Na początek dla zdobycia kondycji chyba można zamiast biegania pochodzić? Jak myślicie?
                  • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 18.09.14, 18:23
                    nn33 napisał(a):

                    > No doral szacun ,10 kilosów?.."

                    oo, dziękuję :)
                    za pół roku (albo i wcześniej) i dla ciebie dyszka będzie jak bóbra z miętą, uwierz w to.
                    i uwierz w siebie.
                    a potem powiedz sobie - dzisiaj biegnę na dychę.
                    i zobaczysz, że dasz radę.
                    bo przyjdzie taki dzień, że poczujesz w sobie moc i tą pierwszą dyszkę zrobisz.
                    tylko nie pędź, nie spiesz się, nie chodzi o prędkość, chodzi o dystans.
                    a kolejną dyszkę zrobisz już szybciej, bo już będziesz wiedzieć, że leży to w twoich możliwościach i że dasz radę.
                    byle tylko pierwszy raz się odważyć na taki dystans, a potem to już samo prawie leci :)
                    --
                    sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                    • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 19.09.14, 16:03
                      No zauważyłem,że z czasem jest lepiej .Zacząłem dosłownie od 5-ciominutowych przebieżek i zdychałem na koniec, I tak z czasem coraz dłużej dziś jest to 30 minut i jeszcze zapas sił był .Dystansu nie mierzyłem bo biegam w lesie różnymi trasami na razie skupiam się na czasie.A ile czasu zajmuje ci 10 km jeśli można wiedzieć?
                      • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 20.09.14, 11:00
                        dyszka to w zależności od wytrenowania biegaczy.
                        jedni lecą pół godziny (to bardzo szybko), inni 45 minut, inni godzinę. albo i dłużej.
                        nie sugeruj się niczyim czasem. to jest nieistotne, chyba że się na olimpiadę wybierasz.
                        lepiej jest wolniej przebiec, ale przebiec cały dystans, niż zarzynać się tempem.
                        w biegach na dłuższe dystanse chodzi o to, by wytrenować organizm do dłuższego wysiłku, niekoniecznie cięższego. kiedy biegasz długo (nie szybko!) po pierwsze organizm spala większa ilość kalorii (o ile celem jest zrzucenie wagi), po drugie organizm uczy się gospodarować energią, by starczyło na dłużej.
                        więc nie rzucaj się nagle na dychę, tylko zacznij od np. 5 km biegu ciągłego, czyli bez przerw na trucht. nie ważne jak szybko, ważne żeby tę piątkę zrobić jednym ciągiem.
                        po tygodniu lub dwóch zrób 6 km. i tak sobie sukcesywnie dokładaj po kilometrze, aż dojdziesz do dychy. a jak już kilka dyszek zrobisz, to znów zacznij dokładać po kilometrze, aż dojdziesz do półmaratonu.
                        oczywiście nie stanie się to z miesiąca na miesiąc, trochę to potrwa, więc się nie zrażaj.
                        biegaj cierpliwie i wytrwale, a uda się na pewno :)

                        w tym bieganiu chodzi o to by przyzwyczaić mięśnie i stawy do dłuższych biegów, przygotować organizm do lepszego gospodarowania energią, ale bardziej chodzi i psychikę. bo musisz spędzić sam ze sobą godzinę, dwie, trzy, a w tym czasie twój mózg będzie cię mocno demotywować i z tym jest większy problem, niż z dystansem.
                        już teraz dycha cię przeraża, bo twój mózg taki sygnał ci wysyła.
                        więc trzeba przestać go słuchać i udowodnić mu, że ta dycha to nic takiego i że luzik to przebiec.
                        bo pod względem fizycznym to tak naprawdę prawie każdy w miarę sprawny człowiek jest w stanie przebiec dychę czy półmaraton. tylko psyche nie pozwala.
                        ot i cala filozofia.
                        --
                        sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
        • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 20.09.14, 17:08
          No ja na razie skupiam się na czasie ,co parę dni dokładam sobie max 5 min. oczywiście spokojnego biegu .Dystans zacznę mierzyć później . I jest coraz lepiej bo zaczynałem od 5min i to z wielką zadyszką a dziś przebiegłem pierwszy raz 35min, i to z mniejszą zadyszką niż wtedy po 5min.Ale co za radocha , że się człowiek ruszył z dupskiem z kanapy zaraz się lepiej czuję. Dzięki wam za dobre rady otwarty jestem na wszelkie sugestie.
          • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 20.09.14, 19:29
            no to zajebiście jest, chłopie!
            trzymaj tak dalej!
            skoro już biegasz 35 min, to jesteś na bardzo dobrej drodze.
            bardzo dobrze, że nie szarżujesz i dokładasz po troszeczku, to bardzo ważne dla twojego organizmu, żeby się nie zarżnąć i nie zniechęcić.
            załóż sobie konto na endomodo i wrzuć aplikację na telefon. za friko jest.
            zmierzy ci czas, dystans, kalorie, prędkość, pokaże trasę, wzniesienia i takie tam pierdy.
            możesz tam sobie wpisywać wagę, różne uwagi odnośnie samopoczucia, jadłospisu czy czego tam jeszcze. możesz dopisywać treningi które robiłeś bez aplikacji (np. na siłowni). zlicza ci wszystkie biegi z miesiąca, zlicza cały dystans od samego początku.
            endomondo pokaże ci twoje osobiste rekordy na danym dystansie i to jest super fajowa rzecz :)
            fajnie jest potem wracać do biegów sprzed pół czy całego roku i zobaczyć zajebisty progres.
            biegasz z muzyką na uszach?
            --
            sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
            http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
              • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 22.09.14, 15:46
                ja mam starego samsunga i u mnie nie działa endo. Piątkową trasę ok.10km zrobiłam w 1,10. Czasu nie poprawiłam, ale zauważyłam, że droga powrotna, która dotąd była cięższa nie sprawiała mi już wielkiego problemu. Jednak bieganie po asfalcie jest dla mnie bardzo niekomfortowe. Mimo dobrych butów, nazajutrz bolał mnie kręgosłup a rano stopy, gdy schodziłam po schodach. Strasznie źle spałam.
                • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 22.09.14, 22:20
                  Mam system bada2 a to chyba działa na androidzie. A bieganie po lesie to prawdziwa frajda , ja na razie puki nie uda mi się zrzucić wagi nie zamierzam biegać po twardych drogach. Dziś pierwszy raz biegłem przez 40 min. Super się czuję , i mam leprze samo poczucie odkąd biegam . Mam nadzieję , że się nie poddam trzymajcie kciuki
                  • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 23.09.14, 09:40
                    Ja też mam bada. Z symbianem i androidem działa. Wczoraj godzinkę biegałam. Nie jestem zadowolona, bo wzięłam psa a droga była mokra. Musiałam go pilnować , aby nie pływał w kałuży i siebie aby nie wpaść w poślizg błotny. Czułam niedosyt.
                    NN33-gratuluję postępu, zwiększenia czasu, super. Wielokrotnie czytałam,że jak człowiek zaczyna biegać i robi to systematycznie to organizm wytwarza w sobie potrzebę biegania. W nagrodę za wysiłek wydzielane są endorfiny -hormony szczęścia i trochę się od nich uzależniamy. ale to dobre uzależnienie. Tydzień temu onkolog znalazł mi "coś" niefajnego w piersi. Czekam na wynik biopsji a mam niedobre przeczucia. Biegam na przekór wszystkiemu, bo mogę jeszcze usiąść i płakać,że mam 44 lata i mogę nie doczekać kolejnej wiosny. Bieganie uwalnia mój umysł, odstesowuje, pozwala przemyśleć tyle spraw.
                    • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 23.09.14, 14:02
                      Cóż ci mogę powiedzieć , chyba to abyś była dobrej myśli . To na pewno jakiś niegroźny torbiel. Ale wiesz co? Szacun dla ciebie , że w ogóle biegasz w tym wieku . Ja mam 43 lata i wiem , że nie jest łatwo , Jak to mówią ,po czterdziestce jak się wstaje i nic nie boli to znaczy że nie żyjesz. Trzymam za ciebie kciuki . Grunt to pozytywne nastawienie , pomaga nawet w chorobie a może zwłaszcza w chorobie. Pamiętaj szklanka zawsze jest w połowie pełna a nie w połowie pusta.
                      • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 23.09.14, 15:04
                        Zaczęłam biegać > 40 gdyż dzieci wyrosły, czasu więcej no i na przekór wszystkim: kobieta po 40 też może!!!! Zakładam,że jak zrobię 10 w godzinę, to wezmę udział w jakimś zorganizowanym biegu. Nie martwi mnie to,że będę w ogonie, ale bieg po asfalcie. W ubiegłym roku bardzo się starałam, ale potem przyszło jakieś nastawienie,że i tak najważniejsze to co osiągnęłam, maratony odpuszczam. Ale z natury jestem ambitna i jak tego nie zrobię, to będzie mnie miotać.To nie torbiel nn33, z torbielami to się już niemal zaprzyjaźniłam:-)
                        • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 23.09.14, 20:46
                          jeżeli dla ciebie dyszka to nie problem, to weź udział w jakimś biegu zorganizowanym już teraz. limity czasowe są 1,5 czy 2 godziny, więc zmieścisz się w limicie.
                          poza tym, w takich zorganizowanych biegach biegnie się szybciej, niż na biegach treningowych. doping, rywalizacja, adrenalina powodują, że robisz lepszy wynik :)
                          spróbuj już teraz, nie czekaj aż osiągniesz taki czy inny czas.
                          na pewno nie będziesz ostatnia :)
                          a jeśli dycha cię przeraża, to poleć na piątkę. piątki też są fajne.

                          teraz akurat jest najlepszy czas i sezon na biegi, nie ma upałów, nie ma zawieruchy, pogoda w sam raz :)
                          bo potem to dopiero na wiosnę będzie fajnie latać...
                          --
                          sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                          http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                          • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 23.09.14, 22:26
                            Mnie już chyba wciągnęło to bieganie , bo dziś mija miesiąc od kiedy zacząłem , tylko z początku biegałem krótko i tak ze trzy razy w tygodniu teraz od dziewięciu dni biegam codziennie i wydłużam czas. Dziś obudziłem się po noce z dużym bólem głowy a i tak poszedłem biegać , wmówiłem sobie , że tylko kawałek pobiegnę bo głowa boli a pobiłem rekord i biegałem przez 45 min i głowa przestała boleć jest coraz lepiej
                            • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 24.09.14, 20:59
                              nn33 napisał(a):

                              ".. tylko z początku biegałem krótko i tak ze trzy razy w tygodniu teraz od dziewięciu dni biegam codziennie i wydłużam czas..."

                              nie rób tego!
                              nie biegaj codziennie, pod żadnym ale to żadnym pozorem!
                              przynajmniej jeden dzień w tygodniu MUSI być bez biegania, organizm musi mieć czas na regenerację.
                              inaczej zajedziesz swój organizm i zaliczysz w krótkim czasie kontuzję.
                              lepszym rozwiązaniem jest bieganie 3 x tyg, ćwiczenia (np. siłowe) 3 x tyg, i jeden dzień na regenerację.
                              jeśli ci z ćwiczeniami nie po drodze, to biegaj 4 x tyg.
                              z przerwami na regenerację osiąga się szybciej progres, a zajechany organizm wiele z siebie nie da.
                              sprawdź osobiście jak ci się będzie biegało po dwóch dniach przerwy.
                              gwarantuję, że zdecydowanie lepiej.
                              i szybciej.
                              --
                              sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                              http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
    • kitty29 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 24.09.14, 12:28
      Swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam w lutym, czyli 7 miesięcy temu.
      Zaczęłam biegać bo chciałam się przekonać o co chodzi w tym całym zamieszaniu. "Wszyscy" wokół biegają a przecież to najnudniejszy sport na świecie :-) Dodatkowo dwa lata temu zachorowałam na astmę i w związku z tym moja kondycja spadła do zera.
      Nigdy nie miałam nawyku regularnego uprawiania sportu. Grywałam w squasha, jeździłam na rowerze, czasami ćwiczyłam na orbiteku lub szłam na siłownie, ale nie było w tym żadnego planu. Zdarzało mi się przez 2-3 miesiące nie ruszyć palcem.
      Z bieganiem miałam tylko doświadczenia szkolne. I to była porażka. Zawsze wlokłam się w ogonie, a w liceum to po prostu zwalniałam się z wf jeżeli wiedziałam, że będzie bieganie.

      Rozpoczęłam od marszobiegów. Na pierwszym treningu nie byłam w stanie przebiec jednym ciągiem minuty. Brakowało mi tchu, bolały nogi. W sumie wyszłam na pół godziny, z czego przebiegłam w sumie może z 5 minut.
      Na kolejnym treningu okazało się, że mogę już biec przez minutę i nie umrzeć. :-) Tak "biegałam" sobie przez 4 tygodnie, w miarę regularnie, ale bez większego pomysłu. Później znalazłam plan treningowy dla początkujących i konsekwentnie go realizowałam. Robiłam postępy więc i motywacji mi nie brakowało. Plan zakładał na końcu ciągły bieg przez pół godziny. Byłam bardzo dumna z siebie, że mi się udało. Oczywiście tempo tego biegu było ślimacze, ale tym się nie przejmowałam.
      Do tej pory wystartowałam w dwóch biegach ulicznych na 5 km. Pierwszy to była porażka, nawet pomimo tego, że udało mi się poprawić życiowy czas o 3 minuty. Do drugiego podeszłam świadomie i poszło mi nieźle. Wynik lepszy od poprzedniego o 3,5 minuty.
      Teraz trenuję do 10. Mam plan, który konsekwentnie realizuję. Plan zakłada przebiegnięcie 10 km w 1h. Cel raczej nierealny (bieg jest 11.11), ale ponieważ plan jest oparty na czasie trwania biegu i zakresach można go stosować niezależnie od tempa jakim się biega.
      U mnie kluczami do sukcesu (bo dla mnie to olbrzymi sukces, chociaż obiektywnie jestem biegowym cieniasem :-)) są:
      - plany treningowe - jak coś jest na liście do zrobienia to trzeba to zrobić i już :-)
      - start w biegach ulicznych - no jak już się zapisałam to przecież się nie wycofam.

      Mam nadzieję, że bieganie już na zawsze zagości w moim życiu. Choćby dlatego, że świetnie mi robi na głowę. Po treningu umysł mam czysty i wiele tragedii okazuje się tylko przeszkodami, które po prostu trzeba pokonać.

      Jak zaczynałam, to liczyłam na to, że dzięki bieganiu w końcu uporam się z nadmiarowymi kilogramami (których jest dużo) jednak w tej sferze bieganie mnie zawiodło. Wprawdzie znajomi twierdzą, że schudłam, ale waga i ubrania twierdzą co innego. Tzn na wadze jest obecnie 2 kg mnie niż 7 miesięcy temu, ale jak na taki okres to żaden wynik. Z drugiej strony fajnie mi się wysmukliły nogi i jakoś tak bardziej się sobie podobam więc może tutaj w ogóle nie chodzi o niższą wagę tylko o to jak się czuję z obecną wagą. A czuję się lepiej niż kiedyś.

      Bardzo się cieszę, że znalazłam to forum. Pomysł z wątkiem dla początkujących też mi się podoba. Życzę wszystkim wytrwałości :-)
      --
      https://rafiki007.fm.interii.pl/allegro/ole0.bmp

      Zuzka (20.09.2007)
      • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 24.09.14, 13:08
        Prawidłowe myślenie ,masz rację nie bój się nazywać twych wyników sukcesami , dla olimpijczyka sukcesem jest medal a dla nas początkujących każdy przebiegnięty metr dalej niż poprzednio. Wyznaczać cele i je realizować to jest to . Ja sam zacząłem biegać głównie dla zbicia wagi ale zauważyłem też inne pozytywne strony biegania , leprze samopoczucie przede wszystkim, waga niestety mnie nie opuszcza ,nie warzę się co prawda ale widzę po brzuszku za cholerę nie chce zjechać . Ale się nie poddam wiem że na to trzeba czasu. Zapytałem kiedyś kolegę co zrobił , że tak schudł a on mi na to - biegam godzinę dziennie od pół roku . No to postanowiłem spróbować i tak biegam . Miałem wcześniej zapędy do biegania ale po dwóch trzech razach zawsze wymiękałem, czuję ,że tym razem będzie inaczej. Cieszy mnie też to ,że piszą tu też osoby doświadczone w bieganiu zawsze można dostać kilka dobrych rad
        • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 24.09.14, 14:34
          A nie ciągnie Cię do biegania jak masz "wolny" dzień? Bo mnie ciągnie. Cały czas kombinuję ja by tu czas poukładać, aby podreptać. Jutro w Lidlu temat: bieganie. Myślę o cieplejszej bluzie, opasce na włosy, bo w czapce mi za gorąco i nowych, długich portkach. Czasem są z kieszonką z tyłu. Wczoraj byłam u endokrynologa, aby wykluczyć tarczycę, bo może to ona utrudnia mi zrzucenie wagi mimo ćwiczeń. Rano zrobiłam badania i się okaże....
    • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 24.09.14, 17:06
      Nie zaglądałam tu chwilkę, ale widzę, że rozrasta się nasze grono początkujących :) baaaardzo się cieszę i gratuluję Wam sukcesów :). Ja się staram trzymac planu, ale już obowiązki zawodowe troszkę utrudniają, mimo to daję radę jak mogę. Ostatnio pobolewało mnie kolano, więc też musiałam dać mu odpocząć, ale już jest chyba ok, więc staram się nie opuszczać treningów :). W ogóle to zauważyłam, że im regularniej wychodzę tym większa motywacja i bardziej mi się chce, natomiast jak sobie odpuszczę dzień czy dwa to już od raz leń jakiś się wkrada ;) też tak może macie?
      • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 25.09.14, 12:10
        aszuelka- tak, tak, we mnie też siedzi malutki leń. Czasem jak wracam z pracy, to marzę o kocyku i tv, ale zaraz wskakuję w sportowe ciuchy i lecę. Własciwie nic w tym złego,że czasem sobie odpuścimy. Może organizm tego potrzebuje. Wczoraj biegałam po twardym godzinę ok 9km. Taka byłam zrypana,że nie mogłam spać. Dziś czuję się taka zmęczona,że na pewno nie pójdę biegać.
        Ps. kupiłam w Lidlu portki ocieplane, bluzę, rękawiczki i opaskę na głowę. Robię się gadżeciara pełną gębą:-)
          • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 25.09.14, 14:19
            Że też w tych sklepach fajne rzeczy rzucają przeważnie pod koniec miesiąca kiedy człowiek jest przed wypłatą . W biedronce też tak robią , jak jest coś fajnego to ja kasy nie mam. Też macie takie wrażenie? A co do biegania , myślicie ,że można sobie odpuścić dzień albo dwa? Dziś jest 11 dzień jak biegam codziennie i boję się , że jak dzień czy dwa odpuszczę to się potem nie zmobilizuję.
            • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 26.09.14, 10:47
              nn33 napisał(a):

              ".. Dziś jest 11 dzień jak biegam codziennie i boję się , że jak dzień czy dwa odpuszczę to się potem nie zmobilizuję..."

              jak nie odpuścisz na dzień czy dwa, to cię dopadnie kontuzja i masz miesiąc albo i dwa w plecy. wtedy to dopiero jest ciężko się zmobilizować.
              ustal sobie te cztery dni biegowe, wpisz w kalendarz, tak żeby ci inne zajęcia nie kolidowały z bieganiem. wtedy wszystko stanie się prostsze.

              podczas biegania dochodzi do mikrourazów mięśni, co się objawia bólami mięśni, czyli czymś takim co ogólnie nazywają zakwasami. to nie są zakwasy, tylko właśnie mikrourazy mięśni.
              musisz dać organizmowi czas, by te mikrourazy mógł zregenerować. mięśnie stają się wtedy bardziej wytrzymałe, a co za tym idzie znoszą większe obciążenia.
              nie robiąc przerw na regenerację, do powstałych mikrourazów dokładasz kolejne i już tylko moment do kontuzji, często bardzo poważnej.
              jedna, bardzo dobrze znana mi osoba też tak zasuwała, po czym zaliczyła kontuzję ścięgna i 4 miesiące rehabilitacji. wróciła za wcześnie do biegania i ponowna kontuzja, tym razem musiała zejść z trasy biegu po 100 metrach i nie będzie biegać aż do listopada.
              dodam, że jest to osoba bardzo dobrze wytrenowana, jeżdżąca na rowerze, uczestnicząca w różnych obozach biegowych, mająca świetne wyniki w maratonie i półmaratonie, biegająca co najmniej dwa pólmaratony w miesiącu i kilka innych, krótszych biegów.

              więc lepiej jest odpuścić na dzień czy dwa, niż zajechać się na pół roku.
              ja czasem i na tydzień odpuszczam, gdy mi zależy na lepszym wyniku. podczas takiego tygodnia następuje coś co się nazywa kompensacją, czyli zgromadzeniem większej ilości energii, glikogenu w mięśniach oraz rzecz prosta regeneracji mięśni.
              w zeszłym tygodniu miałam właśnie takie dłuższe niebieganie i gdy wróciłam do treningów, zrobiłam życiówkę na 10 km, o którą przedtem walczyłam przez pół roku. a wystarczyło pięć dni bez biegania i proszę!
              teraz od wczoraj aż do jutra nie będę biegać, bo chcę ma pzu maraton zrobić dobry wynik.
              zaraz ugotuję garnek makaronu, by naładować się węglowodanami na bieg.
              --
              sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
              http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
    • malinaa79 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 25.09.14, 15:03
      Prosze o biegowe wskazówki.
      Jestem osobą dość aktywną, zdrową, 35 letnią, ćwicze regularnie - prawie codziennie (sporadycznie zdarza mi sie opuścić wieczorne ćwiczenia) po ok 60 min. Zazwyczaj ok 30 min cardio a reszta wzmacniajace brzuch, nogi, pośladki, ręce, czasem basen. Już nie jednokrotnie do ćwiczeń próbowałam dorzucić bieganie - tak ze 3 x w tyg po ok 30 minut na początku. Zaczynałam wg. różnych zasad- od marszobiegów, potem minuta biegu i 4 minuta szybkiego marszu, w rezultacie dochodziłam do 4 minut i więcej nie dawałam rady. Ale próbowałam to przetrzymać, nie zwiększałam czasu, gdyż oddech była bardzo przyspieszony, umierajaca byłam ;). Niestety porzuciłam bieganie, gdyż każdy trening kończył sie strasznym kaszlem, który ciągnął sie nawet kilka tyg, raz nawet załapałam obturacyjne zapalenie oskrzeli.
      I teraz trochę nie wiem jaką drogą pójść, gdyz chciałabym nadal biegać, a boję się znów tego kaszlu (nie mam stwierdzonej astmy, aczkolwiek były takie podejrzenia).
      Czy radzicie udanie się do lekarza (dodam,z e już byłam, kazał porzucić bieganie) i szukać takiego który coś poradzi (jakieś leki rozkurczajace oskrzela czy coś takiego przed biegiem?) czy sądzicie że bieganie absolutnie nie jest dla mnie? Nie dokucz mi ból nóg, uważam ze są dosc silne, bo jak napisałam codziennie ćwiczę, ale wydolnośc oddechowa niestety na dzień dzisiejszy mnie dyskwalifikuje :(
      Smutno mi, bo troche pracy włozyłam wcześniej w to bieganie, starałam sie robić to z głową - tempo konwersacyjne, wcześniej rozgrzewka etc, a tu taka lipa z tym kaszlem.
      Poradźcie coś proszę.
      • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 26.09.14, 10:33
        jeżeli ćwiczysz regularnie, to wcale nie jest powiedziane, że musisz tez biegać.
        chyba, ze bardzo tego chcesz.
        jeżeli tak, to maszeruj. maszeruj tak długo, aż któregoś dnia poczujesz w sobie moc, by podbiec kawałek. kawałek czyli 50-100 metrów i reszta marszem.
        po trochu wydłużaj te kawałki biegowe, ale na prawdę bardzo po trochu.
        czas na marsz to 30-45 minut plus 30-40 sekund biegu, ale też niezbyt szybkiego, bardziej truchtu niż biegu.
        trochę to potrwa, ale jeśli będziesz rozsądnie dokładać obciążenie, to się w końcu uda, zobaczysz :)
        kondycji nie da się zbudować w miesiąc czy trzy. trochę to trwa. różnie u różnych osób.
        byle się nie zniechęcać.
        --
        sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
        • malinaa79 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 26.09.14, 11:05
          niby tak robiłam i jak napisałam doszłam do 4 minut i kaplica, kaszel mnie wykańczał.
          Bardzo chce biegać bo na stare lata polubiłam bardzo sport - niby zawsze coś uprawiałam, ale teraz ze zdwojoną siłą.
          Chyba poszukam lekarza co podpowie, ale to nie łatwe, bo jak zauważyłam takie pytanie do internisty to zadanie z gwiazdką - zbyt trudne, bo przecież nie chodzi o przeziębienie. Kiedyś czytałam, ze nawet astmatycy moga biegać przy odpowiednim leczeniu.
          • kitty29 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 26.09.14, 15:51
            Mogą, mogą :-)
            Czego jestem przykładem.
            Teraz tylko po naprawdę intensywnym treningu dopada mnie astmatyczny kaszel.

            Ja nie mam zbyt zaawansowanej astmy więc i płuca nie są jeszcze zniszczone, ale ostatnio czytałam, że nowe trendy w leczeniu astmy zakładają regularne uprawianie sportów aerobowych. Podobno pozwala to mocno ograniczyć dawki leków i częstotliwość napadów astmatycznych.

            --
            https://rafiki007.fm.interii.pl/allegro/ole0.bmp

            Zuzka (20.09.2007)
          • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 26.09.14, 19:12
            malinaa79 napisała:

            > niby tak robiłam i jak napisałam doszłam do 4 minut i kaplica, kaszel mnie wykańczał..."

            może to kaszel powysiłkowy? też tak mam, zwłaszcza jak się robi zimno, to po skończonym biegu kaszlę.
            pogadaj o tym z lekarzem jakim mądrym..tylko naprawdę mądrym.
            mój lekarz ze zwykłej rejonowej przychodni tę informację jednym uchem wpuścił, a drugim wypuścił. i na tym się skończyło :/
            --
            sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
            http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
            • hanka20074 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 13.11.14, 15:32
              Witam się serdecznie.
              Moja przygoda z bieganiem zaczęła się miesiąc temu.
              Pokochała ten sport ale chyba za bardzo. Od dwóch dni uciska mnie strasznie w okolicach mostka, miałam robione ekg które nic nie wykazało.
              I dodatkowo męczy kaszel.
              Ból często jest tak silny że aż czuje go w całej klatce piersiowej.
              Co robić? Gdzie się udać po pomoc?


              Jaka jest podstawowa różnica między psem a kotem? Pies rozumuje tak: "Karmią mnie, opiekują się mną, kochają mnie, muszą być bogami". Kot zaś tak: "Karmią mnie, opiekują się mną, kochają mnie, więc jestem bogiem".

              Autor anonimowy
        • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 29.09.14, 14:38
          We wrześniowym kalendarzu , w każdym tygodniu mam 3 skreślenia-czyli 3x biegi. Trzymam się ostro. W niedzielny poranek 8km. Powietrze rześkie, słonko. Na wadze bez efektów, ale biodra, nogi trochę inne. Uda chudną mi jakby od kolan w górę znikał tłuszcz. Wręcz mogę namacalnie wyczuć granicę. Spodnie na pupie są luźniejsze i stanik też. Brzuch jest bardziej płaski ale jeszcze wieeeeeeelllleeee tam jest do zrobienia:-)
        • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 22.10.14, 12:06
          Hej, cicho tu jakoś???? Niestety biegałam tylko w weekend. Ciężko jakoś mi szło. Ciemno już po pracy a poza tym mam doła, czekolada poszła w ruch:-( Onkolog znalazł kolejnego guza w piersi. Spory, bo 2,3 cm.W listopadzie go wytną i zbadają, ale powiem Wam,że to ogromny demotywator. Niby wierzę,że wszystko będzie dobrze, ale nie sypiam po nocach i siedzę ścięta. Powiedziałam dwóm osobom, bo nie chcę nakręcania tematu. Chciałabym jeszcze pobiegać przed zabiegiem, bo potem przerwa będzie konieczna.
          • kudlata1 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 24.10.14, 22:02
            Czekolada jest znakomita na takie jesienne klimaty, nie miej wyrzutów sumienia! co do reszty, to trzymam kciuki i wierzę, że będzie dobrze :-*
            Ja robię te swoje przebieżki co 2-3 dni. Dziś stoczyłam walkę wewnętrzną, bo zrobiło się ziiimno (-4 stopnie), ale dostałam 'kopa' od męża i wyszłam.Potem było już lepiej :) Nastąpił jakiś mały przełom, pierwszą przerwę zrobiłam dopiero po 2 km (wcześniej w okolicach 1 km). Zmarzłam tylko w ... kolana. Zakładacie coś dodatkowego na stawy kolanowe w zimie ? (miałam leginsy).
          • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 25.10.14, 12:42
            Też trzymam kciuki za ciebie lavendr334 Pamiętaj pozytywne myślenie , niech się nie wyłącza. Kudlata1 podziękuj mężowi , dobrze jak ktoś daje motywację gdy nam jej brak , moja żona też nieraz mnie z kanapy na siłę wyciągała jak nie na spacer to na rower , dziś to ja ją wyciągam na bieganie.
      • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 27.09.14, 21:22
        A mi ktoś kiedyś poradził, żebym jak zaczynam biec to robiła to najwolniej jak potrafię, tak na granicy chodu na początku nawet i dla mnie sie sprawdza :) jak kiedyś próbowałam trochę przyspieszyć to później też mnie kaszel złapał trochę, bo powietrza w płucach zabrakło ;)
        • z0lt4n Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 28.09.14, 10:42
          tempo konwersacyjne słowo klucz
          podczas biegu jesteśmy w stanie swobodnie rozmawiać pełnymi zdaniami, jeśli biegamy z kimś to mamy łatwiej
          jeśli lekarz nie mówi dlaczego kaszlesz tylko każe przestać biegać to trzeba iść do innego
          może trzeba spróbować w jakiejś przychodni sportowej
            • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 30.09.14, 17:17
              nn33 napisał(a):

              > Doral2 dziękuje za wskazówki. Trzy dni przerwy sobie zrobiłem i dziś wieczorem
              > idę pobiegać zobaczę jak będzie.."

              no i jak było?
              bo u mnie życiówka na piątkę :)
              --
              sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
              http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
              • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 01.10.14, 09:21
                Brawo Doral! Ja obejrzałam sobie kawałek relacji z maratonu w Warszawie i tak sobie po cichu zamarzyłam, żeby też kiedyś wziąć udział w czymś takim :) do Warszawy co prawda daleko, ale u nas też są jakieś biegi, więc może kiedyś spróbuję :) tylko trochę głupio będzie tak dobiec w samym ogonie chyba ;)
                • kitty29 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 01.10.14, 10:51
                  aszuelka napisała:

                  > :) tylko trochę głupio będzie tak dobiec w samym ogonie chyba ;)

                  E tam, wcale nie głupio. Nie zauważyłam na biegach ulicznych ostracyzmu wobec ludzi, którzy osiągają słabsze wyniki. Myślę, że większość uczestników jest skoncentrowana tylko na swoim wyniku i jest im obojętne jaki czas ma współbiegacz. Poza tym przy przekraczaniu mety widać tylko Twój czas brutto co przy dużej frekwencji może dać nawet kilkuminutowe różnice w czasach biegaczy, którzy w tym samym momencie przekroczyli metę.
                  A biegi uliczne to zupełnie inne bieganie. Fajnie to przeżyć. Ja na biegach osiągam czasy, których na treningu nie udaje mi się powtórzyć. I zupełnie nie martwię się tym, że w stosunku do czołówki wypadam żenująco słabo :-)
                  Oczywiście nie namawiam nikogo do startowania w maratonie tylko po to żeby to przeżyć. Przygotowanie to podstawa.


                  --
                  https://rafiki007.fm.interii.pl/allegro/ole0.bmp

                  Zuzka (20.09.2007)
                  • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 01.10.14, 11:29
                    Kurczę jednak nie pobiegłem w ten poniedziałek tylko dopiero dziś, ale było dobrze , co prawda nie biegłem tak długo jak mój rekord 55min. tylko 45 ale nie męczyłem się tak bardzo. Po pięciu dniach przerwy nie chciałem się forsować , ale więcej tak długich przerw nie będę robił bo ciężko było się zebrać i iść biegać.
                  • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 01.10.14, 20:01

                    > aszuelka napisała:
                    >
                    > > :) tylko trochę głupio będzie tak dobiec w samym ogonie chyba ;) //"

                    zawsze ktoś jest pierwszy i zawsze ktoś jest ostatni.
                    każdy kto przebiegnie maraton, jest maratończykiem.
                    czas ukończenia maratonu tak naprawdę obchodzi tylko ciebie, boć przecie na olimpiadę się nie wybierasz i pierwszego miejsca na pewno nie zajmiesz.
                    więc nie ma znaczenia, z jakim czasem dobiegniesz.
                    byle się w limicie czasu zmieścić, bo przybiec na metę poza limitem to rozczarowanie ogromne i nie każdy potrafi to wziąć na klatę.
                    nie mówiąc już o tym, że trzeba mieć naprawdę mocną psyche i kupę siły, by biec dłużej niż 6,5 godziny w maratonie.
                    w ultramaratonach biegną powyżej 12 godzin, ale to już inna bajka, inne dystanse, inna wytrzymałość, i takie tam... podziwiam ludzi biegających w ultramaratonach i innych katorżnikach, to są ludzie nie do zdarcia chyba..
                    --
                    sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                    • rosemary84 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.10.14, 11:02
                      Przypomina mi sie ostatni zawodnik z półmaratonu warszawskiego z tego roku- facet biegający o kulach! Przybiegł już poza limitem czasu, ale dostał takie brawa jak mało kto, niewielu już było ludzi przy mecie gdy on przybiegał, ale podejrzewam, że gdyby było tyle co na początku to dostałby więcej braw niż zwycięzca ;) Później w internecie było o nim sporo artykułów- naprawdę wielki szacunek dla tego pana, mimo że ukończył już poza limitem.
                      Ostatni zawodnicy przeważnie przybiegają już przy niewielkiej ilości widzów, ale dostają olbrzymie brawa, ja sama w swoich początkach przybiegałam w końcówce stawki, więc coś o tym wiem ;) i teraz jeśli np. trasa zawodów jest w pętlach albo w agrafkę to zawsze kibicuję i biję brawo tym na końcu, którzy tak naprawdę wkładają w taki bieg więcej serca i wysiłku niż ci biegający szybko ;)
                      A co do ultramaratonów to podziwiam... i powiem szczerze, że bardziej mi sie marzy start w takim biegu górskim np. rzeźniczku niż maratonie ulicznym ;) może w przyszłym sezonie... kto wie ;)
                      • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.10.14, 19:59
                        rosemary84 napisała:

                        > Przypomina mi sie ostatni zawodnik z półmaratonu warszawskiego z tego roku- fac
                        > et biegający o kulach! Przybiegł już poza limitem czasu, ale dostał takie brawa
                        > jak mało kto, niewielu już było ludzi przy mecie gdy on przybiegał,.."

                        Zbigniew Stefaniak - tak nazywa się ten Gościu.
                        To on mnie zainspirował do półmaratonu.
                        I kiedy biegłam, to właśnie o nim myślałam.
                        I jemu dedykowałam swój półmaraton.
                        Niesamowity facet!
                        --
                        sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                  • z0lt4n Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 02.10.14, 16:41
                    kitty29 napisała:

                    > aszuelka napisała:
                    >
                    > > :) tylko trochę głupio będzie tak dobiec w samym ogonie chyba ;)
                    >
                    > E tam, wcale nie głupio. Nie zauważyłam na biegach ulicznych ostracyzmu wobec
                    > ludzi, którzy osiągają słabsze wyniki.
                    > A biegi uliczne to zupełnie inne bieganie. Fajnie to przeżyć.
                    >
                    >
                    start w zawodach jest niesamowity, kibice na trasie naprawdę dodają sił
                    słyszysz doping i mimowolnie zaczynasz przyspieszać choć chwilę wcześniej pojawiła się myśl aby choć na chwilę przestać biec
                    no i ten medal na mecie :)
                      • nn33 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.10.14, 10:11
                        Nie gościu teraz to przesadziłeś! masz jakiś problem ze sobą? Kurcze doral2 daje dobre czy nie dobre ale rady dla początkujących , próbuje nas zmotywować a ty wyjeżdżasz z jakimiś bólami . Powiedz z czym masz problem? Bo jak z ciebie taki maratończyk to na cholerę wchodzisz na forum dla początkujących.Lepiej byś coś nam początkującym doradził a nie wylewał kwas LECZ SIĘ CZŁEKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.10.14, 13:37
                          Dziś w pracy mam ryż brązowy + brokuły + jabłko, rano owsianka z dodatkami śliwek suszonych, rodzynek, żurawiny, II śn. jajko, przegryzłam też kilka orzechów włoskich. Zauważyłam zanik apetytu na słodycze, który zawsze towarzyszył mi rano????? To już się zdarzało jak biegałam intensywniej. Trzymajcie kciuki-jest już mój wynik z biopsji. Endorfina z biegania wpływa na mnie korzystnie, nastawiam się na dobre dane. Zawsze jest 50% szansy, prawda?
                          • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.10.14, 20:03
                            lavender334 napisała:

                            > Dziś w pracy mam ryż brązowy + brokuły + jabłko, rano owsianka z dodatkami śliw
                            > ek suszonych, rodzynek, żurawiny, II śn. jajko, przegryzłam też kilka orzechów
                            > włoskich. Zauważyłam zanik apetytu na słodycze, który zawsze towarzyszył mi ran
                            > o????? To już się zdarzało jak biegałam intensywniej. Trzymajcie kciuki-jest ju
                            > ż mój wynik z biopsji. Endorfina z biegania wpływa na mnie korzystnie, nastawia
                            > m się na dobre dane. Zawsze jest 50% szansy, prawda?.."

                            będzie git, nie pękaj!
                            poranny głód na słodycze to efekt niskiego poziomu glikogenu, czyli słabego jedzenia dnia poprzedniego. zaczęłaś się lepiej odżywiać, to i głód na słodycze zniknął.
                            bardzo dobry objaw :)
                            ryż+brokuły+jabłko to trochę słabo..białka nie ma..było chociaż kefir do tego walnąć..
                            a jabłko zjeść po godzinie, na deserek :)
                            --
                            sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                            http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                      • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 03.10.14, 19:56
                        tygrynio1966 napisał:

                        > chciałem przeprosić doral2 za to że wziąłem udział w 36maratoniepzu bez jej poz
                        > wolenia bo jak czytam jej wpisy to myślę że nawet komar do brzęczenia musi mieć
                        > jej błogosławieństwo.."

                        w swojej łaskawości wybaczam ci, komarze..
                        --
                        sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                    • aszuelka Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 04.10.14, 12:23
                      Kurcze kiedyś na pewno wystartuję w takim razie jak się trafi jakieś może 5km gdzieś niedaleko :)

                      A to co piszecie o tym panu o kulach to pełen szacunek! Nie miałam nawet pojęcia, że ludzie o kulach mogą biegać, a co dopiero przebiec półmaraton. Chylę czoła zdecydowanie.
                      • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 04.10.14, 19:59
                        on nie biegł, on szedł, tak jak się idzie o kulach i dlatego zajęło mu to 3 godziny 57 minut i 24 sekundy
                        skoro on może zrobić połówkę, to każdy może.
                        na niego to chociaż czekali na mecie...
                        --
                        sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
                        • lavender334 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 06.10.14, 11:15
                          Biegając mijam często pewnego, sympatycznego już starszego pana, który o kulach chodzi a niemal biegnie, bo tak sprawnie mu to idzie. Bierze udział w lokalnych biegach i czerpie z tego ogromną radochę. Zachęca mnie do wzięcia udziału. Bije z niego ogromny optymizm.
                          W piątek 10km, niedziela 9km +5km szybkiego marszu. Waga stoi:-( Śniadanie owsianka, obiad brązowy ryż + chudy gulasz+ kapusta kiszona, jabłko, gruszka-jako przegryzki, na kolację bułka orkiszowa z twarogiem i pomidorem.
                          • doral2 Re: Nasze początki z bieganiem- grupa wsparcia! 06.10.14, 20:42
                            lavender334 napisała:

                            > Biegając mijam często pewnego, sympatycznego już starszego pana, który o kulach
                            > chodzi a niemal biegnie, bo tak sprawnie mu to idzie. Bierze udział w lokalnyc
                            > h biegach i czerpie z tego ogromną radochę. Zachęca mnie do wzięcia udziału. Bi
                            > je z niego ogromny optymizm.
                            > W piątek 10km, niedziela 9km +5km szybkiego marszu. Waga stoi:-( Śniadanie owsi
                            > anka, obiad brązowy ryż + chudy gulasz+ kapusta kiszona, jabłko, gruszka-jako p
                            > rzegryzki, na kolację bułka orkiszowa z twarogiem i pomidorem...'

                            posłuchaj starszego pana :)

                            śniadanie tylko owsianka - czy to aby nie za mało?
                            co w tej owsiance jest oprócz płatków?
                            obiad w porzo.
                            owoce do południa.
                            na kolację nie jedz pieczywa, bo to właśnie może być powód niechudnięcia.
                            bułka z twarogiem i pomidorem bardzo dobra na śniadanie, na kolację niekoniecznie.
                            na kolację lepsza byłaby ryba, kurczak plus warzywa. albo ten twaróg z warzywami, tuńczykiem wsw.
                            chodzi o to, by na noc nie jeść węgli, tylko białko.
                            spróbuj na kilka dni zmienić układ i zobacz, czy coś ruszy.
                            --
                            sportowykremnietylkodlaidiotow.blox.pl/2014/02/Sportowy-krem-nie-tylko-dla-idiotow.html
                            http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg