Dodaj do ulubionych

chyba juz nikt nie biega

13.12.14, 16:25
bo cisza na forum..
nawet aszuelka zamilkła.
Obserwuj wątek
    • kitty29 Re: chyba juz nikt nie biega 15.12.14, 09:28
      Ja biegam :-)
      Ostatnio rzeczywiście biegałam nieregularnie, bo choroby, obowiązki i spadek formy. Ale od tygodnia powróciłam do stałego rytmu.
      Wczoraj nawet zaliczyłam citytrail. Wprawdzie odczułam mocno nieregularność treningów i w związku z tym wynik uzyskałam słaby, ale i tak jestem zadowolona.
    • myelegans Re: chyba juz nikt nie biega 15.12.14, 19:31
      BIegaja, biegaja nawet w zawodach startuja. zeszly tydzien sztafeta, w sobote bieg crossowy. Na liczniku 60km w zeszlym tygodniu.
      Ja z kolezankami z klubu podjelysmy wyzwanie biegu codziennego od 20listopada do 31grudnia, minimum 2km.
      Bieg noworoczny 10km "Na kacu" z finiszem na plazy, wiekszosc wskakuje do wody, ja robie zdjecia. 10 stycznia polmaraton
    • maretina Re: chyba juz nikt nie biega 17.12.14, 16:21
      oj, biegam, biegam. miałam infekcję wirusową, zatem tydzień pauzowałam obowiązkowo, ale od ubiegłej niedzieli 3 razy w tygodniu dyszkę wylatam:-). teraz mam trudności z czasem, bo dzieci chore i mam l4 na syna, mąż sporo pracuje, ale raz w tygodniu (tzn w środku tygodnia, we środę biegam) a potem w sobotę i w niedzielę. na razie inaczej nie będzie:/
      słuchajcie, powiedzcie mi czy jako robienie podbiegów mogę traktować swoją zwykłą trasę, która składa się z górek i dołków i różnych innych nachyleń? generalnie mieszkam na Warmii i tu nigdy po płaskim nie biegnę. zastanawiam się co tak naprawdę kryje się za hasłem podbiegi? czy tylko latanie pod górkę, potem w dół i tak w kółko powtarzane czy też trasa taka jak moja to stałe (tzn. na każdym wybiegu) podbieganie? nie wiem czy jasno się wyrażam...:-)
      hej, jeszcze coś!:) słyszeliście o akcji 100 km w grudniu? ja mimo moich rozmaitych utrudnień zrobię tą seteczkę:-) z palcem w nosie:-), poświętach pozbywam się dzieci na trochę i wtedy dopiero "se polatam" :D
      • doral2 Re: chyba juz nikt nie biega 19.12.14, 21:04
        maretina napisała:

        "..słuchajcie, powiedzcie mi czy jako robienie podbiegów mogę traktować swoją zwyk
        > łą trasę, która składa się z górek i dołków i różnych innych nachyleń? generaln
        > ie mieszkam na Warmii i tu nigdy po płaskim nie biegnę. zastanawiam się co tak
        > naprawdę kryje się za hasłem podbiegi? czy tylko latanie pod górkę, potem w dół
        > i tak w kółko powtarzane czy też trasa taka jak moja to stałe (tzn. na każdym
        > wybiegu) podbieganie? nie wiem czy jasno się wyrażam..."

        zależy jaki masz cel treningowy.
        jak sobie tak tylko polatać, to w sam raz.
        a jak jakiś tam plan treningowy, to przeważnie piszą że 6,7,8,9 razy wte i nazad.
        latam teraz wedle jakiegoś tam planu i tam tak jest.
        ale nie mam żadnej górki pod nosem, więc latam na bieżni, na której są podbiegi narastające i opadające w cyklach po pięć.
        latam takie, bo nie chce mi się gmerać co chwila na panelu.
        w końcu chodzi o to, by się dobrze zmachać lecąc pod górę i w dół.
        można by też próbować latać na szóste piętro po schodach, ale chatę mam zaledwie piętrową, więc nie będę dojeżdżać do jakiego blokowiska, bo chyba by mnie cieć miotłą pogonił :/
        • budzik11 Re: chyba juz nikt nie biega 20.12.14, 10:18
          doral2 napisała:


          > można by też próbować latać na szóste piętro po schodach, ale chatę mam zaledwi
          > e piętrową, więc nie będę dojeżdżać do jakiego blokowiska, bo chyba by mnie cie
          > ć miotłą pogonił :/

          Ja mieszkam na terenie płaskim jak stół, chatę mam parterową, ale w okolicy mam wiadukt/estakadę nad autostradą, to sobie mogę tam powbiegać. Cuda drogowej inżynierii w służbie biegania ;-) .
        • maretina Re: chyba juz nikt nie biega 20.12.14, 12:30
          ja tylko "se latam". w zawodach nie planuję udziału. wyczytałam tylko, że bez podbiegów nie buduje się odpowiednio siły w mięśniach nóg, a ja jestem hedonistka i moje bieganie ma być jak najbardziej przyjemne, zatem siła musi być, żeby potem było lepiej:D. czytam sobie i oglądam w necie nachylenia, no i chyba łapię się na takowe, z tym, że czasami jest tak, że szybko wbiegnę na górkę, potem jaba-daba-du, zbiegam, a czasami mam mniejszy podbieg ale za to np. dłuuuuuższy:-)
          generalnie wam powie,że bieganie jesienią jest przyjemniejsze niż latem. o niebo!
          • doral2 Re: chyba juz nikt nie biega 20.12.14, 20:35
            pod warunkiem, że to złota, polska jesień.
            bo jak taka jak dzisiaj, to ja to chromolę!
            piździ, że łeb urywa, nie może się zdecydować czy pada czy leje, albo może mży...
            szarówka już o 14.30 się zaczyna... w dupie z taką jesienią :/
            • maretina Re: chyba juz nikt nie biega 21.12.14, 13:51
              jesieni łądnej nie ma, to fakt, ale dałam dziś radę w tym 3,14ździjewie. bardziej jestem zmęczona, bo wiatr utrudnia bieganie, więcej siły potrzeba na wykonanie ruchu, ale jest naprawdę mega! biegałam już przy -5, jak był śnieg w lesie i mgła taka, że ledwo swoje ręce widziałam, to było czadowe uczucie, jak w bajce!:-)
                • rosemary84 Re: chyba juz nikt nie biega 15.01.15, 12:22
                  i ja podziwiam... ja raz w życiu zrobiłam na bieżni 10km i o ile nie będzie absolutnie tragicznej* pogody to nigdy więcej ;)

                  *) czyli co najmniej -20stopni i pizgający wiatr przez kilka kolejnych dni ;)
              • budzik11 Re: chyba juz nikt nie biega 21.12.14, 18:20
                maretina napisała:

                > jesieni łądnej nie ma, to fakt, ale dałam dziś radę w tym 3,14ździjewie.

                hehe ;-)
                www.facebook.com/portal.Bieganie/photos/pb.291034565562.-2207520000.1419182257./10152451086875563/?type=1&theater
                Ja też biegałam, ale tylko piątkę. W parku, myślałam, że drzewa się na nas poprzewracają, tylko trzeszczały ;-)
              • myelegans Re: chyba juz nikt nie biega 22.12.14, 14:34
                Cytat jak był śnieg w lesie i mgła taka, że ledwo swoje ręce widziałam, to było czadowe uczucie, jak w bajce Uwielbiam biegac po sniegu. od lat w Sylwestra okolo poludnia zbieramy sie grupa na bieg po miejscowych lesnych gorkach.
                Jak spadnie swiezy snieg, ostatniej zimy, kilka zamieci snieznych zostawialo 50-70cm swiezego puchu, to sie zwolujemy po zmroku z czolowkami na glowach i w rakietach snieznych i tez po tych gorkach lazimy. Czasami jest nas ok 30 osob, psy, dzieci (no takie starsze) jest ciemno, snieg rozswietla i tajemniczo, ktos zawsze ma jakas piersiowke na rozgrzewke, ktora idzie w ruch. Wychodzimy na wzgorze z widokiem i przygladamy sie oswietlonemu miastu z daleka.
                • doral2 Re: chyba juz nikt nie biega 22.12.14, 19:14
                  o mamuniu!!
                  nienawidzę zimy.
                  i po śniegu nie latam, wystarczy że sobie w zeszłym roku skręciłam kostkę.
                  co prawda nie na śniegu, ale teraz mam schizę i strasznie się boję by jakiej kontuzji nie załapać, w szczególności że mam w planie maraton na wiosnę.
                  więc na śnieg nikt mnie nie wygoni, żeby nie wiem co.
                  ale podziwiam twój zapał :)
                    • doral2 Re: chyba juz nikt nie biega 23.12.14, 18:14
                      orlen robię.

                      jak mam biegać w taki deszcz, co to u nas od dwóch dni leje i jest kompletny dramat, to wolę na bieżnię iść..
                      i nie mam wyjścia, 35 kaemów na bieżni trza będzie wytłuc, chyba że pogoda się poprawi..
                      a jakoś się na razie nie zanussi :/

                      w niedzielę obejrzałam na telewizorach klubowych 15 razy debilną reklamę z jakimś pluszmisiem, 20 razy wiadomości na tefałenie, jakiś mecz piłki nożnej (zielone majtki kontra żółte koszulki), mecz w kosza konferencji wschodniej, ale i tak nie wiem kto z kim grał i kto wygrał, pięć razy prognozę pogody, teledyski na jakiejś stacji muzycznej i całą inna kupę bzdur, na którą byłoby mi szkoda czasu w normalnych warunkach.
                      aha, i jeszcze program o lekarzach wolontariuszach walczących z ebolą.
                      zdjęcia wstrząsające :/

                      bo normalnie to ja telewizji nie oglądam, szkoda prundu...

                      bieżniowa nuda zabija, ale ma też zalety.
                      jak w terenie przelecisz 17 km w jedną stronę i ci się zesłabnie, to niestety musisz z powrotem też te 17 km na nogach zrobić, albo dzwonić po pomoc. a na bieżni schodzisz i idziesz do szatni. albo cię znosza ;)
                      • myelegans Re: chyba juz nikt nie biega 01.01.15, 22:40
                        Soral tak mi sie przypomniala zeszla zima, ktora byla dluga, mrozna, sniezna i upierdliwa i przygotowania do wiosennych maratonow. Kikoro ludzi przenioslo sie na bieznie i to nawet nie 100% tylko na dlugie wybiegania i cos po srodku i prawie wszyscy skonczyli z kontuzja, troje musialo przerwac przygotowania i wycofac sie ze startu. Bieznia obciaza te same miesnie, te same sciegna, ktore sa bardziej narazone na kontuzje.
                        Bieganie po nierownosciach terenu trenuje i wzmacnia rozne miesnie

                        To tak w ramach uwazaj na siebie.

                        Szczesliwego Nowego Roku!
                        • doral2 Re: chyba juz nikt nie biega 03.01.15, 20:02
                          No cóż, widać nie mieli szczęścia.
                          Ja już od dwóch sezonów zimą na bieżni biegam i zero kontuzji.
                          Kontuzji nabawiłam się w terenie. Latem.
                          Chwila nieuwagi, noga się wygła i pozamiatane.
                          Zatem na dwoje babka wróżyła...
    • maretina Re: chyba juz nikt nie biega 01.01.15, 15:31
      nogi, nogi, nogo roztańczone..... tak przed laty śpiewała Irena Kwiatkowska, i tak ja dziś biegałam po leśnych, mokrych, oblodzonych ścieżkach. To była moja najlepsza biegowa zabawa w życiu. Do tej pory mam banana na twarzy na samą myśl o tym:D
    • maretina Re: chyba juz nikt nie biega 04.01.15, 22:17
      Wczoraj tylko osemkę zrobiłam, za to w porwistym wietrze, zawierucha typu śnieg z deszczem. Najgorszy był wiatr, bo momentami ze ścieżki mnie spychało i brakowało tchu. Nie wiem dlaczego mam tak, że im gorzej na dworzu, to bardziej mnie to kręci! Normalnie chyba porypało mi się w głowie!:-)
      • myelegans Re: chyba juz nikt nie biega 08.01.15, 16:44
        Nowy Rok rozpoczelam biegiem "Na kacu" na 10km zakonczonym na plazy, wiec wiekszosc wskoczyla do wody, a ja.... zdjecia robilam. Kiedys sie odwaze, znajome malzestwo wskakuje w zimne wody Atlantyku od ... 27lat.

        We wtorek biegalam przy -10C, ale bylo bezwietrznie. Dzisiaj -17C, odczuwalna -28C bo wiatr, ide na elliptical, ale po drodze do pracy widzialam kilku biegaczy w maskach narciarskich na twarzy.
        Szkoly pozamykane bo.... zimno....
          • maretina Re: chyba juz nikt nie biega 11.01.15, 17:03
            dziś było trochę śmiesznie, baaaardzo ciężko i trochę strasznie. śmiesznie, bo czasami jak zawiał wiatr, to będąc biegnąc do przodu, wiatra mocował się ze mną i pchał mnie do tyłu. skubaniec miał dziś niezłą moc!:D ciężko, bo trudno dziś bieganie nazwać bieganiem, to raczej trening siłowy, każdy ruch wymagał większej siły. strasznie, bo na ścieżce leśniej kilka drzew było powalonych, były to naprawdę wielkie drzewa. no ale, stał się CUD (Czas Unieść D**ę) i pobiegłam. kilometr mniej, za to wróciłam mega, mega zmęczona i z jednym bolącym pośladkiem:D
            czuję niedosyt ilekroć muszę skrócić dystans, no ale natura dziś był silniejsza ode mnie.
            żeby nie kończyć smutno, to odgrażam się: ja jej jeszcze pokarzę! i tak będę latać:D
            • myelegans Re: chyba juz nikt nie biega 11.01.15, 17:25
              Za chwile wychodze na 20km dlugiego wybieagania, mam zaladowana nowa ksiazke na ipodzie i juz nie moge sie doczekac. Wreszcie nikt nic nie bedzie ode mnie chcial 😜 wrocilam pozno z imprezy w naszym klubie, chcialam odespac i od 8 rano zaczely przewijac sie pielgrzymki przez sypialnie, kazdy mial jakas pilna sprawe😡

              Pogoda -5C, bezwietrznie i sloneczko. Perfekt!
              • doral2 Re: chyba juz nikt nie biega 11.01.15, 20:50
                + 3,5, wicher duł, więc się zastanawiałam czy warto.
                ale warto było, bo wiatr nie był lodowaty, tylko taki prawie wiosenny.
                14 km zrobiłam, wedle planu pod maraton.
                było super :)
                i zdążyłam przed opadami śniegu do dom nawrócić.
                • hanka20074 Re: chyba juz nikt nie biega 14.01.15, 12:04
                  Oj biega biega i to sporo:-)
                  Mój hardcorowy bieg odbył się przy temp -6,5 stopnii i ponad 10 km i skoro przeżyłam, stwierdziłam że to znak.
                  Biegam jak tylko mam okazję a że czasu mało na internet to rzadko tu zaglądam. Obiecuje poprawę i pozdrawiam:-)
    • maretina a mi pół.....pek szwankuje:( 21.01.15, 17:40
      dwa tygodnie temu biegałam tylko w sobotę i w niedzielę, w miniony weekend podobnie, z tym, że w niedzielę już na lekach przeciwbólowych. roluję się, wzmacniam feralny mięsień i w weekend ponowna próba. żadnego urazu nie miałam, zatem to chyba przeciążenie mięśnia.... tak się pocieszam.
      macie jakieś doświadczenia w owym zakresie pośladkowym?:)
      pocieszcie, plissss. nosi mnie, a wiem, że lepiej te kilka dni poczekać... mam już wizję przed oczami, że tę cudowną swobodę biegania bez więlkiego wysiłju, którą mozolnie budowałam przez prawie rok teraz kurcze olek zaprzepaszczam!:(
      wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!
      • doral2 Re: a mi pół.....pek szwankuje:( 21.01.15, 20:18
        półpek ci szwankuje??
        kurde niedopszsz...

        zrób tak (tylko nie wiem czy uda mi się dobrze to wytłumaczyć) - stań przy łóżku, kanapie, co tam masz, postaw nogę od bolącego półpka na kanapie i zegnij tak jakbyś chciała usiąść po turecku. na drugiej nodze stoisz ofkors i dociskasz dół kadłuba do tej zgiętej nogi, i tak sobie chwilę trzymasz. albo dwie chwile. chwila odpoczynku i repeta...

        czyli tak zasadniczo typowe rozciąganie półpupkowych mięśni.
        z rolowaniem może wstrzymaj się na dzień lub dwa, no i może jaką maścią przeciwbólową i rozgrzewającą?
        spróbuj, zaszkodzić nie zaszkodzi, a nusz widelec pomoże?
        nobo nie wiedząc co ci tak naprawdę jest, trudno radzić...
    • kawunia66 Re: chyba juz nikt nie biega 29.02.16, 16:26
      Jeśli biegasz jesteś biegaczem. I nie ma znaczenia jak szybko ani jak daleko biegasz. Nie ma znaczenia czy dziś jest Twój pierwszy dzień czy biegasz już dwadzieścia lat. Tu nie ma żadnego testu, licencji ani karty członkowskiej. Po prostu biegasz

      ? John Bingham
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka