Dodaj do ulubionych

pierwszy polmaraton zaliczony

26.05.15, 11:15
Nadal czuje go w stawach I mysle sobie, ze to tylko pol dystansu, ajki mnie czeka na wiosne:)
Wspaniala atmosfera, nawet pogoda dopisala, co nas zaskoczylo, bo prognoza byla raczej nieciekawa.

Obserwuj wątek
    • budzik11 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 26.05.15, 11:51
      Gratuluję :)
      Ale pamiętaj, że półmaraton to nie znaczy połowa maratonu ;-)
      Co do pogody, to ciekawe, co przez to rozumiesz ;-) Biegłam w ostatnią niedzielę dyszkę, miało rano padać, ale zrobiła się taka smażalnia, że chyba wszyscy na trasie prosili Boga o deszcz...
    • bidaazpiszczy Re: pierwszy polmaraton zaliczony 27.10.15, 18:21
      W międzyczasie brałam udział w 2 następnych polmaratonach ,o zupełnie innym charakterze - trail.
      Przede mną jeszcze jeden tego typu- w połowie listopada, i kilka 10 km biegów po lesie?to moje ulubione zimowe zawody.
      A potem już niemal wiosna i moje wielkie wyzwanie.
      Gdybym mogła wrócić czas,wybrałabym maraton na jesieni, bo czas długich biegów treningowych przypadły wtedy na miesiące letnie,gdy dni są dłuższe i człowiek nie jest tak bardzo ograniczony. I pogoda lepsza,nawet,gdy deszczowa. Ale cóż, dam rade?
      • doral2 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 29.10.15, 20:45
        bidaazpiszczy napisała:

        "... Gdybym mogła wrócić czas,wybrałabym maraton na jesieni, bo czas długich biegów
        > treningowych przypadły wtedy na miesiące letnie,gdy dni są dłuższe i człowiek
        > nie jest tak bardzo ograniczony. I pogoda lepsza,nawet,gdy deszczowa. Ale cóż,
        > dam rade?.."

        moje doświadczenie maratońskie nie jest zbyt wielkie, ale biegłam maraton na wiosnę i na jesieni i powiem ci, że lepszy jest wiosenny.
        zimą idziesz na bieżnię (o ile masz taką możliwość) i klepiesz kilometry z podbiegami i interwałami. a potem lecisz maraton.
        wiosna i lato to czas na różne atrakcje towarzyskie, imprezki, wakacje,, wyjazdy, opalanie, jest ciepło, a nawet gorąco (więc ciężko jest klepać kilometry), piwko, grill, niechcemisię i to bardzo przeszkadza w realizacji planu.
        i potem lecisz maraton.
        u mnie słabo to wyszło, połowa planu poszła w piździec, mimo że ogólnie ze startu jestem zadowolona.
        teraz mimo parszywej pogody i ciemności egipskich lepiej mi idzie realizacja planu pod maraton, niż latem. tak też było w poprzednim sezonie, przed wiosennym maratonem.

        czy dasz radę??
        no jaaaaasne!!
        tylko nie daj się ścianie po 30 kilometrze, a wtedy ne mecie zameldujesz się na 1000%
        nieważne w jakim czasie.
        to twój maraton i twój czas. leć na dolecenie.

        poczytaj trochę o maratońskiej ścianie, jak z nią się zmierzyć, jak przygotować do maratonu psychicznie i sprzętowo. to bardzo przydatna wiedza.
        i tak popełnisz większość błędów początkujących maratończyków, więc nie stresuj się.
        byle do mety :)

        aha, zapewnij sobie własnych kibiców na trasie, to bardzo pomaga na debiucie.

        ps. skąd będziesz wiedzieć, że jesteś do maratonu przygotowana?
        ano jak na trasie twoi kibice będą stać i uśmiechem i okrzykami zagrzewać do boju, toś jest nieprzygotowana i będzie ciężko.
        a jak będą siedzieć w domu, poobrażani i naburmuszeni, to znaczy że dobrze przepracowałaś plan pod maraton i jedziesz do mety :D
        • bidaazpiszczy Re: pierwszy polmaraton zaliczony 07.11.15, 13:21
          Tak Doral,

          Niewątpliwie każdy musi doświadczyć na własnym karku,choć ja chętnie czytam i słucham rad i opinii tych, którzy mają to już za sobą. Bieżnia jest dobrą alternatywą , ja wolę jednak biegać w terenie.... na szczęście mam wsparcie w domownikach, towarzyszą mi wiernie w coweekendowych wypadach.

          Dziękuję za Twoje słowa



          • doral2 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 08.11.15, 17:50
            ależ nie ma za co :)

            - najedz się porządnie przed - żadne tam bułeczki z miodem tylko jajecznica na boczku, pieczywo, pomidory. bułeczki z miodem to może i dobre, ale dla tych co lecą trzy godziny. ci co lecą dłużej, z głodu padną.
            - pij na każdym wodopoju (izotonik też, popijaj go wodą, bo słodkie do wyrzygu)
            - nie rwij na początku, bo na końcu stracisz więcej, niż zyskałaś. staraj się utrzymać stałe tempo, chociaż do 30 kilometra, potem zaczyna się wyścig i dopada ściana.
            - przetestuj wszystkie ciuchy i buty przed maratonem. nie zakładaj ABSOLUTNIE NICZEGO, czego wcześniej nie przetestowałaś. nawet chustki na głowę czy okularów przeciwsłonecznych (bardzo przydatne, nawet podczas deszczu - w oczy nie zacina). są tacy, co nie zakładają upranych skarpetek, tylko takie nieco przepocone, ponoć to lepiej, nie wiem, nie sprawdzałam.
            - żele bierzesz co 7 km, począwszy od 7 km - nie ma opcji żeby inaczej, bo wygłodzony organizm nie doniesie cię do mety
            - butelka na pasie biodrowym - na wszelki wypadek, pijesz kiedy potrzebujesz, a nie kiedy jest pit stop.
            - chustka typu bandana przytroczona do pasa - ręce przetrzeć, oczy, czoło, pomachać na mecie, wytrzeć łzy radości/rozpaczy
            - dobra muza na uszach bardzo pomaga, przygotuj sobie dobrą play listę
            - ściana to pewnik - przygotuj się na nią, ściana to właśnie brak siły spowodowanej wygłodzeniem organizmu i wysiłkiem. żele poradzą na wygłodzenie, wysiłek musisz pokonać sama
            - nie ustawiaj się za zającami, o ile nie masz pewności że wytrzymasz tempo przez nich nadane, bo znikające przed oczami baloniki zajęcy mocno demotywują
            - trzymaj tempo, nawet wolne, ale trzymaj. staraj się nie przechodzić do marszu, bo potem ciężko się zmobilizować. truchtaj, ale marsz to ostateczność. na 37-39 kilometrze będziesz mijać całe stada maszerowaczy, lepiej ich mijać nawet w truchcie, to bardzo podnosi morale :)
            - na 40 kilometrze obiecaj sobie na klęczkach że już nigdy, ale to przenigdy nie biegniesz maratonu
            - na mecie stwierdź, że kłamałaś :D

            do 30 kilometra biegniesz nogami, do 40 kilometra biegniesz głową, ostatnie 2 kilometry biegniesz sercem.

            głowa jest bardzo ważna, tylko głowa jest w stanie cię przekonać, że jest sens biec dalej, zamiast zejść z trasy na 33 kilometrze.
            głową wygrasz, bez głowy to idź na piwo :)

            aha, maraton uzależnia. wiem coś o tym....

            jak mi się coś przypomni, to dopiszę.
            • doral2 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 08.11.15, 17:56
              przypomniała mi się przygoda z ostatniego maratonu.

              biegnę 41 kilometr, meta już tuż tuż. przede mną facet jak byk biegnie i nagle przechodzi do marszu. klepnęłam go w plecy i mówię - dawaj, dawaj, jeszcze siedem minut!

              a on mi na to - stopy mnie bolą.

              mało do rowu nie wpadłam :/
              • doral2 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 08.11.15, 18:21
                siem rozpędziłam...

                - na pół godziny przed startem weź tabletkę aspiryny (by utrzymać stałą temperaturę), tabletkę czegoś przeciwbólowego (na ból żołądka, stawów, mięśni, głowy, tyłka) oraz dwie tabletki no-spa (na skurcze żołądka, mięśni, tyłka i zwojów mózgowych).
                - weź sobie ze dwa dni urlopu PO maratonie, bo przemieszczanie się w czasoprzestrzeni jest mocno, ale to mocno bolesne. leżenie zresztą też. i siedzenie.
                - siadanie na kiblu to masakra, a jeszcze większą jest wstawanie z niego.
                - po schodach lepiej schodzić tyłem.
                - nie korzystaj z żadnych masaży po maratonie, to wcale nie jest dobre. i do tego bardzo bolesne.
                - pijesz po maratonie do wypęku. to znaczy do momentu kiedy mocz zrobi się jasny. jeżeli nie wysikasz się w ciągu dwóch godzin po maratonie, to bardzo źle. pijesz więcej.
                - opuchlizna kończyn po maratonie jest raczej typowa, po 2-3 godzinach zaczyna pomału schodzić.
                - zjedz jak najszybciej po maratonie, nawet te żarcie co dają organizatorzy. jedz duuużo.
                i pij duuużo. jedno piwko jest ok, więcej raczej nie.
                - z kąpielą po maratonie też się nie spiesz, możesz te kilka godzin sobie pośmierdzieć.
                - przebierz się w suche ciuchy i trzymaj ciepło, w szczególności głowę.
                - po powrocie do domu połóż się z nogami wyżej uniesionymi. i w ogóle się połóż. robótki domowe nie zając, zwal je na domowników.
                - zrób sobie tydzień wolny od biegania, chyba że po 3-4 dniach czujesz się już w miarę dobrze, to wtedy krótki 2-3 km truchcik na przewietrzenie nóg.
                - tydzień po maratonie masz superkompensację - okazja by zrobić życiówkę na 5 lub 10 km.
                - ciesz się ukończeniem maratonu, należysz do 0,1% ludzkości którzy maraton przebiegli.
                - jeśli uda ci się pokonać na maratonie własne słabości, to nikt inny cię nie pokona.
                - meta na maratonie to jest coś najpiękniejszego na świecie :)

                to chyba już wszystko...
            • bidaazpiszczy Re: pierwszy polmaraton zaliczony 09.11.15, 22:36
              Naprawdę jestem wzruszona Twoimi postami. Doceniam bardzo Twoja chęć i gotowość dzielenia się własnymi doświadczeniami, obserwacjami i praktycznymi radami. Dziękuję ponownie

              Mam taką specjalna listę na naszej tablicy rodzinnych ogłoszeń - rozrasta się nieubłaganie. Zapisuje na niej wszystko to,co przeczytałam lub usłyszałam n/t przygotowań do biegu.

              W międzyczasie realizuje mój plan,biorę udział w różnych biegach i pamiętam, że robię to,bo lubie😆😆
              • doral2 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 10.11.15, 18:22
                bidaazpiszczy napisała:

                > Naprawdę jestem wzruszona Twoimi postami. Doceniam bardzo Twoja chęć i gotowość
                > dzielenia się własnymi doświadczeniami, obserwacjami i praktycznymi radami. Dz
                > iękuję ponownie
                >
                > Mam taką specjalna listę na naszej tablicy rodzinnych ogłoszeń - rozrasta się n
                > ieubłaganie. Zapisuje na niej wszystko to,co przeczytałam lub usłyszałam n/t pr
                > zygotowań do biegu.
                >
                > W międzyczasie realizuje mój plan,biorę udział w różnych biegach i pamiętam, że
                > robię to,bo lubie.."

                mam nadzieję, że moje wypociny przydadzą ci się na biegu i w zdrowiu dotrzesz do mety.
                większości tych rad nie wymyśliłam sama, też je dostałam od innych biegaczy.
                w ramach wdzięczności możesz je rozprzestrzeniać dalej :)

                jeśli coś się nie sprawdzi, napisz co i dlaczego.
                to ważne dla następnych maratończyków.
                ja na przykład przetestowałam, że bułka z miodem i owsianka na śniadanie przed maratonem to ściema, na starcie byłam głodna. musiałam się ratować żelami.
                węglowodany starczają na krotko.
                teraz zawsze jem jajecznicę na boczku, bo tłuszcz i białko na dłużej starczają i dają więcej energii.
                ale to każdy sam musi sprawdzić, co mu lepiej służy na biegu.
                • bidaazpiszczy Re: pierwszy polmaraton zaliczony 11.11.15, 18:37
                  Z pewnością się przydadzą, w to nie wątpię.

                  Myślę, że w tym przypadku nie ma czegoś takiego,jak nadmiar informacji. Podobnie,jak w przypadku wychowywania dzieci- każdy wybiera to,co mu potrzebne i pasuje w danym momencie.

                  W sobote czeka mnie następny trail polmaraton- znam już te trasę z poprzedniego roku,więc wiem,co mnie czeka. Pogoda dokładnie taka sama "opłakana i blotnista" - jak rok temu
      • doral2 Re: pierwszy polmaraton zaliczony 09.11.15, 20:44
        każdy od czegoś musi zacząć.
        NIKT nie zaczyna biegać od przebiegnięcia maratonu, chyba że jakiś głupek.

        myślisz że ja od razu maratony biegałam?
        zaczynałam od truchtu na 3, 5, 7 kilometrów, co jeden palant szczególnie wyśmiewał, bo on (a właściwie ona) w godzinę to robi 9 kilometrów i to interwałami.

        nie dyskredytuj swojej dyszki, to dobry dystans.
        zwłaszcza że na pewno 98% twoich znajomy nie jest w stanie przebiec nawet jednego kilometra.
        a ty biegniesz dychę!!
        i chociażby dlatego jesteś wielka.
        poczuj dumę z przebiegnięcia tego dystansu.
        poczuj dumę z tego, że biegasz, zamiast leżeć na kanapie i żreć czipsy, użalając się nad własnym losem.
        biegasz więc jesteś biegaczem.
        nieważne, że tylko dychę biegasz.
        ale biegasz.
        teraz jest to dycha, za jakiś czas zrobisz maraton.
        to tylko kwestia czasu i cierpliwości.

        no.
        więc tego.
        ciuch biegowy, but biegowy, bojowy nastrój i jedziesz!
        jedziesz kobito, nie zatrzymujesz się aż do mety!!
        będę tam, więc sprawdzę czyś doleciała :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka