Dodaj do ulubionych

co z ta motywacja?

04.06.15, 09:39
Nie biegam od dwoch tygodni. Maj byl trudny, jakies tam przeziebienia, potem przeksztalcilo sie to w angine z antybiotykiem. Zaslablam calkiem, odstawilam wszelki ruch na 10 dni chyba. Potem powolutku wrocilam, przebieglam raz 12 km, ponownie z trudem i katarem jakies 10 km i tak mi jakosc ta slabosc i trud zapadl w pamieci, ze od tego czasu ciagle znajduje wymowki zeby nie biegac. Bo za zimno, wiatr mocny wieje, glowa troche pobolewa...
Ja wiem, ze to proste jest - trzeba buty wlozyc i wyjsc, ale moze macie jakies sposoby zeby sie zebrac na nowo i do rytmu wrocic?
Obserwuj wątek
    • bidaazpiszczy Re: co z ta motywacja? 04.06.15, 10:49
      moze znasz kogos do towarzystwa? Nawet jesli normalnie biegasz sama, czasem zmiana wychodzi na dobre, bo czlowiek moze nawet zamienic kilka slow?

      motywujace moze tez byc
      1/ zmiana trasy
      2/ zmiana dystansu
      3/ zmiana pory treningu- jesli jest to mozliwe
      4/ jesli biegasz sluchajac muzyki- rowniez inne kawalki


      powodzenia:)
    • doral2 Re: co z ta motywacja? 04.06.15, 14:19
      wydaje mi się, że to nie jest kwestia motywacji (lub jej braku), tylko organizm daje ci sygnały, że jeszcze potrzebuje paru chwil na regenerację.
      a jak już poczuje się dobrze, to ci da sygnał do założenia butów.
      więc daj sobie jeszcze trochę czasu, tylko nie zaczynaj od 12 km, a od krótszego dystansu, na rozruch, a nie na odrobienie strat w kilometrażu.
      mnie po maratonie było bardzo ciężko się zebrać w sobie i w maju przebiegłam bardzo mało kilometrów.
      ale już nadrabiam, bo już mi się chce biegać i wracam do normalnych prędkości. przedtem to było szuranie, a nie bieganie...
    • budzik11 Re: co z ta motywacja? 04.06.15, 20:40
      Pan Galloway pisze, że po tygodniu niebiegania mamy -10% formy. Po 2 tygodniach -35%. Po 3 tygodniach -60%. 4 tygodnie to -85%, a po miesiącu praktycznie wychodzimy na zero. Więc skoro maj był trudny, straciłaś na formie, to ciężko ci biegać, nie sprawia to takiej przyjemności jak wcześniej, bardziej się męczysz i po prostu się nie chce. Biegaj może krótsze dystanse, po kilka kilometrów najwyżej, żeby się nie zniechęcić, a powoli wrócić do biegania.
      • ju.sty.nka Re: co z ta motywacja? 05.06.15, 21:32
        w maju miałam podobnie i rzeczywiście ciężko wrócić , ja trochę przeszłam na rower bo sie gorąco zrobiło i nie mogę sie ustawić z bieganiem bo na czczo nie biegam tzn po wstaniu a wieczorem tez nie lubię więc nadrabiam na rowerze , no ale to nie to samo co bieganie:)
        • doral2 Re: co z ta motywacja? 06.06.15, 21:44
          bardzo fajnie jest biegać przed śniadaniem.
          jeden banan i dyszkę w niespiesznym tempie można zrobić.
          często tak robię latem, kiedy są upały.
          jutro taki właśnie mam plan :)
          • ju.sty.nka Re: co z ta motywacja? 06.06.15, 22:13
            W sumie nigdy nie próbowałam a mowię że nie lubię :P , sprobuję w tygodniu a jak to wpływa na spalenie tłuszczu? bo gdzieś kiedyś czytałam, że przed śniadaniem to tak max pół godzinki biegu, no trochę mało dla mnie najlepiej się czuję w granicach 9-10 km i robię to w 1h , na tym bananie można spokojnie godzinkę pobiegać? a ile mam czekać po zjedzieniu banana?
            • doral2 Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 18:23
              ju.sty.nka napisała:

              > W sumie nigdy nie próbowałam a mowię że nie lubię :P , sprobuję w tygodniu a ja
              > k to wpływa na spalenie tłuszczu? bo gdzieś kiedyś czytałam, że przed śniadanie
              > m to tak max pół godzinki biegu, no trochę mało dla mnie najlepiej się czuję w
              > granicach 9-10 km i robię to w 1h , na tym bananie można spokojnie godzinkę pob
              > iegać? a ile mam czekać po zjedzieniu banana?.."

              jak wpływa na spalanie tłuszczu?
              tak samo jak bieg po południu.
              tłuszcz zaczyna się spalać po ok. 30-40 min biegu.
              najpierw jest spalanie 80% glikogenu i 20% tłuszczu, a potem odwrotnie.
              czy biegasz rano czy wieczorem, spalanie jest mniej więcej takie samo.
              tyle, że na głodniaka (bez banana) spalasz tkankę mięśniową i dlatego warto tego banana zjeść, bo nie zalega na żołądku, tak jak wszystko inne, a daje power.

              ile czekać po zjedzeniu banana?
              ja zjadam banana, a potem się ubieram, zbieram klamoty do kupy, lekka rozgrzewka i heja.
              a ty to musisz przetestować na sobie, bo co mnie pasuje, tobie wcale nie musi.
              • ju.sty.nka Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 20:26
                muszę jeszcze przed tym bananem pół godziny wziąć tabletkę (na czczo na tarczycę) i ten właśnie rozbity czas mnie zniechęca, ale jak będzie upalnie latem to napewno spróbuje, dzięki za rady
    • galgo Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 09:27
      banana to ja tuz przed biegiem zjadam i jeszcze nigdy mi w zoladku nie przeszkadzal, szczegolnie jesli mowimy o niespiesznym 9-10km. Przy szybszym treningu moze jadla bym wiecej i wczesniej.
    • galgo Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 09:30
      Zareklamowalyscie to poranne bieganie, tez mam ochote sprobowac. Choc musialabym wstac o 5.00 zamiast o 6.30, o rety... Doniose uprzejmie jesli uda mi sie kiedys podniesc z lozka tak wczesnie.
        • budzik11 Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 17:02
          Raz mnie mąż wyciągnął na poranne bieganie, o 7. Ledwo ruszałam nogami. Ja o tej porze śpię, moje ciało śpi, układ krwionośny domagał się kawy. Nie dałam rady biec, masakra.
          • doral2 Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 19:05
            galgo napisała:

            > Zareklamowalyscie to poranne bieganie, tez mam ochote sprobowac. Choc musialaby
            > m wstac o 5.00 zamiast o 6.30, o rety... Doniose uprzejmie jesli uda mi sie kie
            > dys podniesc z lozka tak wczesnie..."

            a co mają powiedzieć ludzie, którzy pracują od szóstej rano?
            nie grzesz budziku jeden :P
            • budzik11 Re: co z ta motywacja? 09.06.15, 07:30
              doral2 napisała:

              > a co mają powiedzieć ludzie, którzy pracują od szóstej rano?

              ja też kiedyś pracowałam od 6 rano, na 3 zmiany, więc wiem, jak to smakuje, więc teraz się cieszę, że nie muszę tak wstawać :)
      • doral2 Re: co z ta motywacja? 08.06.15, 18:35
        galgo napisała:

        > Zareklamowalyscie to poranne bieganie, tez mam ochote sprobowac. Choc musialaby
        > m wstac o 5.00 zamiast o 6.30, o rety... Doniose uprzejmie jesli uda mi sie kie
        > dys podniesc z lozka tak wczesnie..."

        nastaw budzik i zobacz jak wyjdzie :)

        bieganie o 5.00 rano ma kupę zalet.

        po pierwsze - latem o tej godzinie jest już dawno widno
        po drugie - latem o tej godzinie nie ma jeszcze upału, jest rześko i przyjemnie
        po trzecie - nikt tyłka nie zawraca śniadaniem i innymi duperelami, masz czas dla siebie
        po czwarte - pusto na ulicach i trasach, mało smrodzących samochodów
        po piąte - zdziwione miny zaspanych ludzi oglądających się za tobą - bezcenne
        po szóste - niezła dawka endorfin na cały dzień
        po siódme - wolne popołudnie i wieczór, można iść na piwo
        po ósme - brak dodatkowego prysznica, lecisz prosto z pieleszy, możesz śmierdzieć swobodnie i tak nikogo nie spotkasz o tej porze, prysznic po powrocie
        po dziewiąte - zawsze można sobie wieczorem dodatkowy trening strzelić, a bez porannego biegania to trochę słabo logistycznie
        po dziesiąte - odeśpisz sobie zimą, latem to szkoda dnia na długie spanie

        jak bywam w bardzo ciepłych krajach, to potrafię o czwartej rano wstać, bo później to niewyróbka latać w 40-stopniowym upale...odsypiam na leżaku przy basenie :)
    • galgo Re: co z ta motywacja? 12.06.15, 10:35
      wyszlam, pobieglam :-) spokojnym ciagnieciem nog za soba bieglam przez 3 kwadranse. Srednia predkosc tak jak na poczatku przygody z bieganiem, wiec wierze panu Gallowey'owi: u mnie ostatecznie 3 tygodnie przerwy, 60% utraty formy wydaje sie realne, bo i nogi bolaly, i rece bolaly i ramiona nawet... Na szczescie glowa nie zawiodla i pomogla przetrwac az do domu.
      Coz, bede pamietac, zeby sie wiecej nie doprowadzic do takiego stanu.

      Z milych akcentow, to mialam odcinek wzdluz drogi, bardzo malo uczesczanej zreszta i w pewnym momencie przejezdzajacy pan z malej ciezarowki zaczal mi kibicowac i brawo bic. Nie wiem czy mi wspolczul bo moze wygladalam jakbym miala zaraz umrzec, w kazdym razie az przyspieszylam z radosci ;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka