Gość: Tomasz 48
IP: *.aster.pl
15.05.09, 19:11
W latach młodości (lata 70 i 80-te) biegałem wyczynowo. Po ok. 10 latach
przerwy zacząłem znowu biegać dla przyjemności i biegam do tej pory przez cały
rok, głównie w Łazienkach z powodu miejsca zamieszkania. W weekendy staram się
przestrzegać wyznaczonych dla biegaczy godzin bo póżniej nie ma to dla mnie
sensu ze wzgledu na tłumy spacerowiczów pomiędzy którymi trzeba by biegać
slalomem. W dni powszednie biegam wcześnie rano chociaż kiedyś gdy pracowałem
w innej firmie było to niemożliwe ze względu na godziny pracy i biegałem
najczęściej w godzinach wieczornych ale w dni powszednie nie ma tylu
spacerowiczów. Naprawdę na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki kiedy
przez tyle lat ochrona obiektu lub spacerowicze próbowali zwracać mi uwagę że
zachowuję się niestosownie. Zakładam oczywiście że niektórzy ze spacerowiczów
nie mieli odwagi ale ochronę o to nie podejrzewam. Na swoje usprawiedliwienie
mogę dodać że najczęściej biegam alejkami na których ilość spacerujących jest
z reguły niewielka. Jednak w trakcie trwającego obecnie szumu medialnego
związanego z bieganiem, kiedy w prasie, telewizji wypowiadają się obecnie
osoby znane z pierwszych stron gazet i ekranu zachwalające zalety joggingu to
oczywiście od razu robi się z tego moda i osób biegajacych przybyło. A moda
jak to moda zbiera głównie naśladowców którzy uważają że te osoby które mają
inne zdanie nie są jak to się mówi trendy i z ich zdaniem nie należy się
liczyć ponieważ ich czas minął. Wszyscy, biegający i niebiegający, powinnyśmy
wykazywać wobec siebie więcej tolerancji. Z ewentualnym wzrostem liczby
biegających (w godzinach w których ja biegam na razie tego nie widzę) można
poradzić sobie wyznaczając dla biegających godzinę w czasie popołudniowym lub
przedwieczornym od której mogliby biegać nie narażając się na łamanie
przepisów. Ja wiem że czas w którym słońce zachodzi jest zmienny a zimą już od
16-tej jest ciemno ale od czegoś trzeba zacząć. Następny pomysł to np.
specjalnymi tabliczkami oznaczyć miejsca w których ruch spacerowiczów jest
największy i w ten sposób docierać do świadomości biegających że biegać po
godz. 10-tej w tych miejscach nie wypada. Najważniejsze to nie okopywać się na
swoich pozycjach ale dostrzegać również problemy innych a wtedy napewno można
wypracować jakieś rozwiązanie. Na sam koniec dodam że dla mnie w bieganiu
najprzyjemniejsze co może być to "samotność długodystansowca". Zle bym się
czuł biegając większą gromadą. Myślę oczywiście o treningu i bieganiu dla
przyjemności bo rywalizacja na zawodach to zupełnie co innego.
Pozdrawiam wszystkich biegających i spacerujących (tych bez papierosa)