0rmo
11.04.10, 12:11
Wypowiedź Ryszarda Drozdowicza z Laboratorium Aerodynamicznego
Politechniki Szczecińskiej:
Jako pilot oceniam, że sugerowany w mediach błąd pilota jest mało
prawdopodobny. Na podejściu do lądowania nie wykonuje się żadnych
manewrów typu silne przechylenie lub nagłe zmiany prędkości. A takie
silne przechylenie zauważyli świadkowie. Pilot wykonał dodatkowe
kręgi nadlotniskowe, aby upewnić się co do warunków lądowania i na
tej podstawie podjął uzasadnioną decyzję o lądowaniu.
Nieprawdopodobne też jest, aby doświadczony pilot wraz z drugim
pilotem pomylili się co do wzrokowej oceny wysokości, nawet w
przypadku awarii przyrządów, która jest również nieprawdopodobna.
Należy tutaj zauważyć, że mgła jest na ogół z prześwitami i przy
dziennym świetle nie stanowi istotnej przeszkody do wzrokowej oceny
warunków lądowania. Okoliczności wskazują jednak na poważną awarię
lub celowe zablokowanie układu sterowania. Taką blokadę można celowo
zamontować tak, aby uruchomiła się przy wypuszczeniu podwozia lub
klap bezpośrednio na prostej przed lądowaniem. Przy blokadzie klap
lub lotek na prostej katastrofa była nieunikniona, gdyż pilot nawet
zwiększając nagle ciąg, nie był w stanie wyprowadzić mocno
przechylonej ciężkiej maszyny, mając wysokość rzędu 50-100 m i
prędkość rzędu 260 km/h.