amikeo
12.04.10, 18:30
jak myślę o Państwu Kaczyńskich jako kochającej się parze, zgodnym
małeństwie, rodzicach i dziadkach. Oni naprawde byli sobie bardzo
bliscy i oddani, to przy niej się uśmiechał, to ona mu niosła te
słynne "kanapki" w reklamówce, poprawiała krawat.
I jeszcze bardziej mi smutno jak sobie myślę, że on już jest w domu
a ona nadal tam została. Powinni wrócić razem, tak jak razem żyli,
nie powinno się ich rozdzielać.
Bardzo współczuję córce... to jest taka tragedia stracić mamę, tatę
tak w jednej chwili i jeszcze co dwa dni odbierać ich ciała z
lotniska.
Jakoś dziwi mnie zachowanie Jarosława, są takie trudności z
identyfikacją a on pojechał i tak raz dwa zidentyfokowal ciało
brata, podpisał papier i od razu go przewieźli do Polski. A żona?
Oni przede wszystkim byłi małżeństwem. I jakoś tak Jarosąłw się
chłodno odnosił do bratanicy na lotnisku. Nie pochylił się do niej,
rozglądał na boki, nie podtrzymał przy trumnie. Dziwne to bardzo.
A miłość i oddanie Państwa Kaczyńskich do siebie bylo ogromne, to
bylo widac na każdym kroku. No ale skąd Jarosław ma znać takie
uczucia...