robikf
14.04.10, 21:09
Nie jest to moje "wypracowanie" ale uwazam ze jest w nim bardzo duzo prawdy. Czekam na odpowiedzi.
Robert
Miałem tego posta zatytułować "Histerią narodową". Wiem, przesadziłbym. Z pewnością jest to tragedia, pod żadnym względem nie odmawiam uznania tego co się stało tragedią. Tragedią dla tych wszystkich, dla ich rodzin, dla tych którzy musieli lecieć tym samolotem. Dla oficerów BOR, dla pilotów, dla tych którym dano wybór towarzyszenia prezydentowi lub nie uczestniczenia w tak ważnym wydarzeniu.Żal mi tych ludzi. Szczerze.Z drugiej strony nie żal mi tych wszystkich którzy ze względów ambicjonalnych, politycznych, z żądzy załapania się na fotkę w otoczeniu prezydenta. Nie czarujmy się, o miejsce w tym samolocie z pewnością odbył się poważny "wyścig".Teraz, jak słyszę, podnoszą się głosy że to najprawdopodobniej wina człowieka, pilotów którzy podjęli tak nietrafiona decyzję. Cóż, przypomina mi się reakcja prezydenta Kaczyńskiego gdy kapitan prowadzący jego samolot odmówił prezydentowi lądowania w Tibilisi i jakie konsekwencje z tego powodu Kaczyński chciał wobec tamtego pilota wyciągać. Najzwyczajniej chciał tamtemu lotnikowi w odwecie zniszczyć życie. Jestem pewien że piloci lecący z prezydentem do Smoleńska doskonale to pamiętali. Dodatkowo z prawie całym sztabem generalnym Wojska Polskiego na pokładzie ich stres, nacisk jaki czuli na sobie były olbrzymie. Według doniesień samolot kilkakrotnie kołował próbując podejść do lądowania, wedłóg jednych 2 razy, wedle innych nawet 4. I katastrofalna, ostateczna próba lądowania mimo zdecydowanych sprzeciwów rosyjskiej kontroli lotów. A przecież nie byli to piloci z pierwszej łapanki, to byli doświadczeni zawodowcy, znający procedury jak i maszynę którą prowadzili. Przypuszczam że prezydent, jego otoczenie wymusiło na pilotach to co tak strasznie się skończyło. Znając stosunek Kaczyńskiego do Rosjan mogę też wyobrazić sobie jego lekceważący stosunek do rosyjskich służb naziemnych.Mówi się że o zmarłych nie powinno się mówić źle. Przypomina mi się śmierć, przedłużana, telewizyjna agonia Karola Wojtyły. I ogólnonarodowa histeria wywołana tamtą, przecież spodziewaną śmiercią. Teraz mamy dość podobną sytuację.Ogólna, medialna szopka żałobna. Wszyscy pchają się przed kamery, wszyscy nagle okazują się wielkimi przyjaciółmi zmarłych, ogólnie wyjątkowo modne nagle stało się znać choć przelotnie którąś z ofiar a najlepiej Kaczyńskiego. Śmieszne i groteskowe. Fałszywe żale, hipokryzja, napuszone przemowy trumiennym tonem wygłaszane przez tych którzy jeszcze wczoraj poza kamerą nazywaliby Lecha Kaczyńskiego i jego pisowską świtę najwulgarniejszymi słowy.Ja nie ukrywam że ten prezydent nie był moim prezydentem, że uważałem go nie za prezydenta ale za rezydenta. Że wiele z ofiar traktowałem i nadal mam o nich takie zdanie za karierowiczów, ideowe chorągiewki, żałosne indywidua które dzięki poplecznictwu, sprytowi i populizmowi załapały się na najwyższe stołki w "elitach" politycznych. Nie mam zamiaru stawiać żadnych świeczek ani uczestniczyć w tej ponoć narodowej hucpie nazwanej żałobą. Zresztą wedle samej "głównej" ofiary ja przecież do jego, prezydenta, wydumanej wizji narodu nie należę. Jestem ateistą o liberalnych poglądach. A naród polski w oczach Kaczyńskiego składał się przecież w 100% z katolickich skrajnych "prawicowców". Być może w komentarzach zostanę zrugany, być może doczekam się nawet jakichś gróźb karalnych. Szczerze - wisi mi to. Mam własne osobiste, codzienne problemy.Dodam jeszcze jeden, groteskowy aspekt całej sytuacji - po co, pytam się po co w teoretycznie oficjalnej delegacji na mszę w Katyniu uczestniczył prezes NBP? Po co na pokład tego samolotu wpakowano na raz wszystkich głównodowodzących Wojska Polskiego, praktycznie cały sztab? Przypominam - jaka była hucpa po katastrofie wojskowej CASY...Pozwolę sobie przytoczyć -
1. W sierpniu 2008 kpt. Grzegorz Pietruczuk, pilot prezydenckiego samolotu Tu-154 odmawia wykonania rozkazu prezydenta Lecha Kaczyńskiego lądowania w Tbilisi. Pilot uważa takie lądowanie za zbyt niebezpieczne i kieruje się do Azerbejdżanu. Prezydent Kaczyński jeszcze w czasie lotu mówi dziennikarzom, że "jeśli ktoś decyduje się być oficerem, to nie powinien być lękliwy". Po wylądowaniu w Azerbejdżanie zapowiada, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie".
2. Nad ranem 10 kwietnia 2010 mgła w Smoleńsku gęstnieje. Widoczność spada do 500 m. Lotnisko Siewiernij nie posiada radiowego systemu naprowadzania ILS. Samolot Ił-96 z Moskwy dwukrotnie próbuje podejść do lądowania. Pilot, mimo że ze Smoleńska i dobrze znający okolice lotniska, rezygnuje z lądowania i zawraca do Moskwy
3. Pół godziny później prezydencki Tu-154 manewruje wokół lotniska na małej wysokości przy niedostatecznej widoczności. Trzykrotnie próby podejścia do lądowania kończą się niepowodzeniem. Wieża kontrolna proponuje lądowanie w Mińsku lub w Moskwie.
4. Przy czwartej próbie samolot zahacza lewym skrzydłem o drzewa....
Co do Lecha to dlaczego beda go chowac na Wawelu z Krolami i Pilsudskim. W XX wieku tylko jedna osoba byla pochowana na Wawelu, wlasnie Pilsudski i to wzbudzalo wielkie kotrowersjie.
Bardzo proszę, wskażcie mi działania, bohaterstwo, zasługi które sankcjonują taki splendor.
Ludzie przecież to była delikatnie mówiąc dyskusyjna prezydentura, sam prezydent był wybrany przez około max 25% społeczeństwa - biorąc pod uwagę frekwencje na wyborach.
Jego działania (LK) nie służyły całemu naszemu społeczeństwu lecz chyba tylko zwolennikom jego brata.
Czy zasłużył na taki wywyższenie? Za to że zginał tragicznie?