O której była katastrofa? Kto kazał lądować?

24.04.10, 12:25
To o której była katastrofa pod Smoleńskiem? Bo, jeśli dużo wcześniej, to ile minut przed próbą lądowania za wszelką cenę Prezydent rozmawiał z bratem? I kto naprawdę podjął tę fatalną decyzję?

    • spisek.spisek Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 12:58
      No więc było tak:
      spóźniony już samolot zbliża się do lotniska chociaż juz białoruskie służby,
      załoga jak40 który już wylądował w Smoleńsku oraz wieża w Smoleńsku informowały
      go o złej pogodzie, bo oczywiście pilot o tym że być może nie będzie mógł
      wylądować zameldował prezydentowi. Prezydent wzywa generała sił powietrznych i
      konsultuje z nim sytuację. generał twierdzi że mgła to nie problem bo są
      odpowiednie przyrządy które umożliwiają lądowanie w tych warunkach. Prezydent
      dzwoni do brata i referuje sprawę, ten stwierdza że to prowokacja Rosjan mająca
      na celu skompromitowanie prezydenta i utarcie nosa nieprzychylnym Moskwie
      polskim politykom. Prezydent sam lub za pośrednictwem generała żąda wykonania
      lądowania. Pilot zaczyna działać w stresie, warunki są rzeczywiście
      niesprzyjające, pod presją załoga popełnia drobne błędy i lekceważy polecenia
      wieży co w efekcie doprowadza do nieuchronnego.
      Taka wersja wydarzeń jest niepoprawna politycznie i najpewniej nie zostanie
      ujawniona, bo to zatrzęsłoby polską i nie tylko, polityką. A niektórzy jej
      bohaterowie zostaliby przez społeczeństwo należycie potraktowani.
      • jot9 Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:03
        Skasują? Czy nie skasują? Skasują? Czy nie skasują?...
        • spisek.spisek Re: O której była katastrofa? 24.04.10, 13:09
          Dzisiaj w TVPInfo był wywiad z panem Wiśniewskim, montażystą który nakręcił film
          zaraz po wypadku i który widział to zdarzenie. Na filmie jest zapis daty z
          kamery, pan Wiśniewski zaczął filmować o godz. 08.47, dotarcie do miejsca
          katastrofy zajęło mu jak mówił ok. 2 minut a kolejne ok. 2 minuty patrzył w
          szoku na robite szczątki, czyli możemy przyjąć że samolot rozbił się ok. godziny
          08.40.
          I co to zmienia?
      • atenka11 Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:05
        Moze nie tak dosadna wersja, ale o zblizonej tresci przyszła mi na
        mysl. A wskazniki paranoi mam niskie.
      • flying-mind Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:09
        spisek.spisek napisał:

        "Pilot zaczyna działać w stresie, warunki są rzeczywiście
        niesprzyjające, pod presją załoga popełnia drobne błędy i lekceważy
        polecenia wieży."


        Nazywasz drobnym bledem zejscie ponizej poziomu plyty lotniska? To
        tak jakbys powiedzial, ze kierowca ciezarowki pod wplywem stresu
        zaczal jechac autostrada pod prad i to na wsteczym.

        A jesli chodzi o presje prezydenta, to wejdz na dziesiate pietro na
        balkon i wyobraz sobie, ze dzwoni do ciebie twoj szef i mowi" Wejdz
        na balustrade i stan na niej na glowie, bo jak nie, to cie wyrzuce z
        pracy". Zrobilbys to? Ale szczerze. Bo oni wykonali wlasnie taki
        manewr, jezeli to co zrobili, zrobili swiadomie.
        • spisek.spisek Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:15
          flying-mind napisała:

          > Nazywasz drobnym bledem zejscie ponizej poziomu plyty lotniska? To
          > tak jakbys powiedzial, ze kierowca ciezarowki pod wplywem stresu
          > zaczal jechac autostrada pod prad i to na wsteczym.

          Nie znam się na lotnictwie i lotniczych procedurach, ale znam się trochę na
          ludziach, i zapewniam cię że nawet najlepszy zawodowiec potrafi poełnić szkolny
          błąd. Być może zadziałała tu rutyna a dodatkowo przy nacisku przełożonych
          pominięto jakąś procedurę?

          > A jesli chodzi o presje prezydenta, to wejdz na dziesiate pietro na
          > balkon i wyobraz sobie, ze dzwoni do ciebie twoj szef i mowi" Wejdz
          > na balustrade i stan na niej na glowie, bo jak nie, to cie wyrzuce z
          > pracy". Zrobilbys to? Ale szczerze. Bo oni wykonali wlasnie taki
          > manewr, jezeli to co zrobili, zrobili swiadomie.

          Właśnie, czy świadomie?
        • jot9 Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:18
          flying-mind napisała:

          > Bo oni wykonali wlasnie taki manewr,
          > jezeli to co zrobili, zrobili swiadomie

          1. Zaprzeczasz sobie, bo w wątku założonym przez samego siebie dostrzegasz
          możliwość, że lądowanie miało (choć znikome) szanse powodzenie.

          forum.gazeta.pl/forum/w,1157,110170217,110205321,Podsumowanie_moich_5_hipotez.html
          Osobiście uważam, że to nie było szaleństwo. To po prostu miała być próba, która
          w ich mniemaniu być może miała się udać, a może nie, piloci niestety nie
          uwzględnili wszystkich możliwych wariantów przebiegu sytuacji. Jakie to są
          warianty - szeroko w Twoim wątku o locie poniżej poziomu lotniska.


          2. Chyba nie sugerujesz, że byli na prochach.
          • flying-mind Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:27
            jot9 napisał:

            "Zaprzeczasz sobie, bo w wątku założonym przez samego siebie
            dostrzegasz możliwość, że lądowanie miało (choć znikome) szanse
            powodzenie."


            Niezupelnie. A mowiac wprost: obciazanie odpowiedzialnoscia tego, kto
            ewentualnie "wydal rozkaz", to obciazanie odpowiedzialnoscia
            niewlasciwej ososby. Pilot nie byl samobojca, wiec jezeli podjal
            jakas probe, to uznal, ze potrafi ja wykonac. Odpowiedzialny jest
            ten, kto go szkolil i byc moze ten, kto mu dostarczyl informacji, na
            podstawie ktorych podjal bledna decyzje. Pilot powinien wiedziec, co
            jest mozliwe, a co nie w konkretnych warunkach. A teoria "rozkazu"
            zaklada, ze podejmujac decyzje wiedzial, iz jest bledna, czyli
            zaakceptowal mozliwosc smierci. Dla mnie ta druga opcja odpada.
            • jot9 O kozaczeniu słów kilka 24.04.10, 13:38
              Katastrofy są zwykle splotem wielu różnych okoliczności. Masz rację, i nie masz
              racji. Procedury są bardzo często naciągane, naginane i nic się nikomu nie
              dzieje. No - raz się stało, teraz już wszyscy będą wiedzieć. Do czasu następnego
              kozaka.

              Ja tylko twierdzę, że zwyczaj kozaczenia lotniczego zaczął się w 2008 r. i to
              jest prawdziwa przyczyna tej tragedii.

              Kozaczenie "przy użyciu hotelowego meleksa" wprowadził natomiast poseł Karski,
              ten sam, który złożył doniesienie do prokuratury na kpt. Pietruczuka, oskarżając
              go m.in. o tchórzostwo.
              • flying-mind Re: O kozaczeniu słów kilka 24.04.10, 13:47
                jot9 napisał:

                "Ja tylko twierdzę, że zwyczaj kozaczenia lotniczego zaczął się w
                2008 r. i to jest prawdziwa przyczyna tej tragedii."


                Chcesz powiedziec, ze to Kaczynscy doprowadzili do takich zmian w
                zachowaniach pilotow za swojej kadencji? Jak myslisz, ile trzeba
                czasu, zeby z dobrze wyszkolonej i zdyscyplinowanej armii zrobic cos
                takiego? Bo mnie sie wydaje, ze wiecej niz jedna kadencja.
                • atenka11 Re: O kozaczeniu słów kilka 24.04.10, 14:14
                  2008 rok pokazał ze wielkosciowosc i buta politykow, przekroczyła
                  granice rozsadku i zyciowego doswiadczenia.
                  Natomiast szolenie pilotow nie bedzie takie jak 20 lat temu,bo nie
                  wyobrazam sobie , zeby tym chlopakom kazac latac bez
                  oprzyzadowania , aby na wszelki wypadek umieli. natomiast procedury
                  bezpieczenstwa, niezaleznosci, byc moze faktycznie uniezaleznienia
                  pilotow od ewentualnych pasazerow- w tym cos sie musi zmienic.
                  jasne pilot jest kapitanem i on decyduje, ale tylko do wyladowania.
                  Potem gradacja podstawowa wraca, wiec ta niezaleznosc pilota-jest
                  fikcją.
            • atenka11 Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:46
              Pilot decydował czy odmowic londowania-wywołac skandal, pozegnac sie
              z praca, czy podjac probe londowania, ktora w jego opinii była
              ryzykowna, ale mniej niz odmowa londowania i lot na lotnisko
              zapasowe. Rozkazu byc nie moglo, ale sugestia z daleko idacymi
              konsekwencjami.

              W zasadzie takie polozenie pilota, poddaje w wątpliwość , czy wogole
              jego decyzje mogłyby byc niezalezne, czysto merytoryczne.
              Zapewne nie ryzykował wiecej niz zazwyczaj, dlatego wogole
              zaryzykowal.
              Z drugiej strony godzil sie na taka prace.
            • madameblanka Re: O której była katastrofa? Kto kazał lądować? 24.04.10, 13:54
              też mi sie wydaje że pilot nie był na tyle rąbnięty żeby skakac z wieżowca bo mu
              zwierzchnik każe.
              Był pilotem, jego psychika jest bardziej odporna na stresujące sytuacje niż
              przeciętnego śmiertelnika. I nie chodzi mi tu o nakazy, tylko ogólnie o stres
              związany z lądowaniem w ciężkich warunkach.

              Pewien dżeneral powiedział ze decyzje i wszystko co związane z ladowaniem
              podejmuje sie 60km przed lotniskiem /ustawia sie na jaką można zejść wysokość,
              jakie warunki itp/, które wcześniej pilot studiuje.
              A wiec po przeanalizowaniu w ciągu tych kilometrów, postanowił lądować - gdyż
              znał swoje umiejętności /nie raz tak sie lądowało/ +opierał sie na urządzeniach
              dobrze znanego mu tutka. A więc wszystko ok, lądujemy. No i jeb o ziemie.

              Co zawiodło, bo chyba nie umysł pilota?
Pełna wersja