cepesz
24.04.10, 18:41
Dla mnie jedyną niewiadomą w tym dochodzeniu jest kwestia tego, czy w raporcie końcowym winą będą ponosić tylko piloci, czy także Lech Kaczyński. Zwolennicy teorii o winie Kaczyńskiego mogą się podbudować np. tym artykułem: wyborcza.pl/1,75478,7808706,Incydent_gruzinski.html
Ja osobiście uważam, że "incydent gruziński" (jako go wrednie określają dziennikarze) stanowi argument przeciwko teorii, że lądowanie nakazał Kaczyński, bo, po pierwsze, skoro pilot raz odmówił, to odmówiłby też drugi raz (tym bardziej, że PiS nie jest już przecież u władzy, a pilot pilotował rządowy samolot), a po drugie Kaczyński nie próbowałby po raz drugi wydawać polecenia, skoro pilot i tak już mu raz odmówił.