Wracając jeszcze do katastrofy z 10 kwietnia 2010.

27.04.10, 21:24
Przecież zebrane części to zaledwie 10-15 % całego samolotu.Jak taki duży
samolot lecąc już z minimalną prędkością 280 - 300 km/h, lotem ślizgowym i na
wysokości kilku metrów mógł się rozbić praktycznie w drobny mak.Przecież tam
nie ma w ogóle kadłuba jest część kokpitu, część ogona samolotu, fragmenty
skrzydeł natomiast brak kadłuba, a przecież teren, na którym zetknął się z
ziemią ten Tupolew, nie był pofałdowany, był w miarę równy.Daleki jestem od
wszelkich spekulacji, ale to bardzo niedobrze, że w tym śledztwie oddaliśmy
praktycznie wszystko w ręce Rosjan, i w zasadzie staliśmy się teraz wyłącznie
petentami...

Poniżej głos w sprawie katastrofy doświadczonych pilotów i one mogą właśnie
budzić powyższe wątpliwości:

media.wp.pl/kat,1022943,wid,12211780,wiadomosc.html?ticaid=1a10d
    • porannakawa22 Re: Wracając jeszcze do katastrofy z 10 kwietnia 27.04.10, 21:48
      Pilot aresztowany za odmowę wykonania rozkazu najwyższego Głównodowodzącego i za
      sterami zasiada ochotnik.

      Reszta pasażerów biła brawo, ląduj ląduj jenerale ku chwale Ojczyzny... Uuuuuuu
      jakis kołek czuje miedzy nogami, dobrze, że wpiety pasem bo jakieś akrobacje do
      góry kołami pilot ku czci robi.
      Traaaaaach!
    • hawranekslonko Re: Wracając jeszcze do katastrofy z 10 kwietnia 27.04.10, 21:57
      Drogi Kamilu korzystaj z rożnych źródeł informacji,nie tylko z wp.pl.Np.
      lotnictwo.net.pl.Pozdrawiam.
      • ayran Re: Wracając jeszcze do katastrofy z 10 kwietnia 27.04.10, 22:02
        wp.pl to tylko przekaźnik - źródłem tych rewelacji jest "Gazeta Polska".
        Szczególnie ciekawe jest to, że "doświadczeni lotnicy" przeoczyli ten
        powszechnie znany szczegół, że samolot, po zahaczeniu o drzewo, stracił spory
        kawał skrzydła i zaczął obracać się wokół osi. Dość trudno, by obrócony o
        kilkadziesiąt stopni samolot osiadł na brzuchu, jak by tego chcieli pissiorrowi
        eksperci z "Gazety Polskiej".
    • bikila.abebe Re: Wracając jeszcze do katastrofy z 10 kwietnia 27.04.10, 22:04
      Wyjaśnieniem jest ucięte skrzydło, które w zetknięciu z górną
      częścią drzewa(a więc dośc wiotką), odpadło.
      Wtedy samolot robi obrót i spada na bok a później plecy.
      W tej pozycji nie ma ślizgu.
      Te części samolotu chyba nie są zbyt wytrzymałe.
    • man_sapiens Re: Wracając jeszcze do katastrofy z 10 kwietnia 27.04.10, 22:53
      Cmillo, obejrzyj sobie choćby na planecrashinfo.com/w20090715.htm jak
      wyglądają szczątki samolotu po wypadku. Ja widziałem parę lat w temu (w
      Katowicach) fiata, który z prędkością ok. 150km/h władował się na barierę
      autostrady. Z samochodu został: silnik ze skrzynią biegów, klapa od bagażnika,
      zmięty w niewielką kupkę zbiornik paliwa, koła i jakieś elementy podwozia.
      Reszta to były skrawki blachy, tak mniej więcej 20x20cm, jakieś szmaty (pewnie z
      siedzeń) i tyle. A samochód nie dość, że jest zrobiony z dość grubej blachy
      stalowej (grubszej niż aluminiowa w konstrukcji samolotu), to ma strefę zgniotu.
      No i było to tylko około 150km/h, jak zapewne wiesz energia kinetyczne rośnie z
      kwadratem prędkości, czyli przy 300km/h jest czterokrotnie większa.
      Ja czekam spokojnie na raport ekspertów, może kiedyś będzie z tego film na
      Discovery? Czekać możemy długo - do dzisiaj nie raportu z wodowania Boeinga na
      rzece Hudson, a minął już ponad rok.
      Aha, kiedy w Polsce rozbił się białoruski SU-27 nikomu nawet nie przyszło do
      głowy, żeby wypadek badał kto inny niż polska komisja i prokuratura. Uznali winę
      pilota (zginął) i Białorusini słowem się nie odezwali.
      Nb. kierowca przeżył ten wypadek.
Pełna wersja