A jednak obstawiają błąd pilota

14.05.10, 12:41
Błąd pilota
przyczyną katastrofy


Z tego by wynikało, że procedury i przepisy to są dla maluczkich a
nie dla asów, piloci nie zapoznali się z mapą terenu i
prawdopodobnie lecieli na pamięć, co może się sprawdza przy pełnej
widoczności ... :((

Czyli ogólnie co raz bliżej do przypadku CASY (warunki i typy błędów)
    • madameblanka Re: A jednak obstawiają błąd pilota 14.05.10, 13:16
      > prawdopodobnie lecieli na pamięć




      1. 2km przed lotniskiem samolot leci prawidlowo.

      2. instrumenty nagle pokazuja wzrost wysokości.

      3. pilot myśli ze samolot się wzniósł./Informacja o wzroście wysokości została
      odczytana jako wznoszenie samolotu - onet./

      4. pilot więc zwieksza prędkosć zniżania.

      5. po kilku sekundach pilot pokapował ze ta rożnica w wysokości to wąwóz o
      głębokość 60m, a nie wznoszenie się samolotu.

      6. pilot widząc ziemię /zbocze jaru/, próbuje szybko podnieść maszynę.

      7. pilot i pasażerowie u bram św. Piotra.


      zastanawia mnie to, że ilekroć tam był, tylekroć wysokościomierz skakał,
      instrumenty wskazywały nagłą anomalię w wysokości. Toteż wiedział że nagły skok
      wysokości o te 60 metrów oznacza tymczasowy przelot nad wąwozem, po 12 sekundach
      wszystko wraca do normy. Dlaczego teraz był "zdziwiony" lub zaskoczony
      działaniem instrumentów??


      absurdello, nie wiem jak ty ale ja myślę, że jakby lecieli na pamięć to by
      wiedzieli ze przed lotniskiem jest jar, pamiętali by o nim, bo byli tam
      parokrotnie /6 razy?/. A piloci przed wylotem studiują mape terenu dookoła
      lotniska, no i na pewno na niej był uwzględniony wąwóz.
      Chyba że lecieli nad nim pierwszy raz i stąd to zaskoczenie. Bo nie wiem jak to
      wszystko wytłumaczyć...
      • absurdello Nie ściągaj pomysłów ode mnie :) 14.05.10, 13:57
        Piszę już od jakiegoś czasu o tym, że pilot we mgle odruchowo
        zinterpretował nagłe opadanie terenu jako wznoszenia, a jak się
        kilka sekund później zorientował (gdy teren się gwałtownie zaczął
        podnosić) było już za późno by wyciągnąć samolot.

        Obawiam się, że przyczyną było to, że nie obserwowali przyrządów ze
        zrozumieniem (w sensie wyłapania i zapamiętania przyczyny takiego a
        nie innego zachowania się wskaźników) a pomagali sobie wzrokiem.
        Dopiero brak widoczności ujawnił błędy wyszkoleniu czy w
        przestrzeganiu procedur (to samo było w przypadku CASY - za sterami
        doświadczony pilot z uprawnieniami instruktorskimi a lista błędów
        podstawowych taka jak by leciał początkujący).

        Ja już się dawno nie sugerują bardzo dobrymi wynikami ludzi, bo w
        znacznej części przypadków świadczy to tylko o ich dobrej pamięci
        ale dopiero sprawdzenie praktyczne pokazuje czy umieją z tej wiedzy
        korzystać, a już szczególnie w nietypowych warunkach połączonych ze
        stresem. Poza tym powiedzmy sobie uczciwie ilość godzin wylatanych
        przez pierwszego pilota, to właściwie nic, w porównaniu z pilotami
        liniowymi. I nie ma co tu mówić, że piloci wojskowi wykonują
        trudniejsze zadania czy wytrzymują jakieś duże przeciążenia, robią
        zwroty przez plecy itp. To są dwa różne style latania: wojskowy i
        cywilny, każdy z nich ma swoje cechy szczególne i kilka cech
        wspólnych ale to, że ktoś jest bardzo dobrym pilotem wojskowym nie
        oznacza, że będzie bardzo dobrym cywilnym i odwrotnie.

        kpt. Protasiuk wylatał na WSZYSTKICH samolotach (czyli pełniąc różne
        funkcje w nich - nawigatora, II pilota czy I pilota) 3521 godzin,
        przez 13 lat co daje ok 23h miesięcznie.

        kpt. Pawlaczyk (pilot IŁ-a62M, który rozbił się z powodu uszkodzenia
        silników i sterów, w Kabatach)
        wylatał 3725 godzin JAKO KAPITAN IŁ-a i to przez 9 ostatnich lat
        pracy (do wypadku), czyli jako kapitan wylatał przez 9 lat więcej
        niż kapitan samolotu prezydenckiego w ogóle przez 13 lat.

        Więc co tu mówić o doświadczeniu. Do tego na skomplikowanej maszynie
        pasażerskiej, która wymaga zgrania pracy całej 3-4 osobowej załogi
        (a nie za każdym lotem w innym zestawie osób). To zgranie wymaga
        wylatania setek godzin w różnych warunkach.


        Pisząc o locie na pamięć, miałem na myśli nie korzystanie z mapy.
        Pamięć ludzka jest zawodna, nawet wirtuozi zapominają czasem granych
        wielokrotnie utworów, a tu "utwór" pod tytułem "Lotnisko w
        Smoleńsku" były "grany" dość rzadko i do tego w dobrych warunkach
        widoczności, kiedy wzrok nieświadomie bardzo pomaga w orientacji.
        Niestety we mgle, kiedy ma się uwagę zaabsorbowaną szukaniem
        kształtów w chaotycznym obrazie za oknem, bardzo łatwo jest coś
        przeoczyć.

        Jestem ciekaw czy mjr Robert Grzywna latał do Smoleńska ? Bo on jako
        drugi pilot odpowiadał za śledzenie wskaźników i śledzenie mapy.
        Możliwe, że on przeoczył lub nie wiedział o tym jarze przed
        lotniskiem i machinalnie podawał zmieniającą się wysokość zupełnie
        się nie zastanawiając dlaczego ona tak się zmienia :(((
        • madameblanka Re: Nie ściągaj pomysłów ode mnie :) 14.05.10, 19:11

          > Pisząc o locie na pamięć, miałem na myśli nie korzystanie z mapy.
          > Pamięć ludzka jest zawodna


          absurdello, instrumenty pokazują wysokość tak jak zawsze i wtedy kiedy lecieli
          trzy dni wcześniej do smoleńska z Tuskiem, tez mijali wąwóz i zapewne też
          skakała wysokość.

          Czego mieli nie zapamiętać? Własnie tu mnie boli co ich zaskoczyło, skoro kilka
          razy juz latali w to miejsce a taki wąwóz /niebezpieczeństwo przed lotniskiem/
          jest szczególnie zapamiętywany.

          Być może jest tak jak mowisz, ze nigdy nie ladowali tam w takich warunkach
          atmosferycznych i brak doświadczenia, wyszkolenia w tego typu warunkach, czyli
          skupienie się na szukaniu ziemi a nie na zegarach, ktore już pewnie pokazywały
          ze coś jest nie tak /ale tu znowu daje dźwięk że jest poniżej wysokości
          decyzyjnej - to głusi tez byli?/ sprowadziły ich na ziemię szybciej niz by chcieli:/
    • berta-live Re: A jednak obstawiają błąd pilota 14.05.10, 13:48
      Przecież w samolocie jest kilka wysokościomierzy. I jeden z nich pokazuje
      wysokość nad poziomem lotniska. Musieli wiedzieć, że lecą poniżej lotniska i są
      w jarze. Poza tym to chyba się czuje jak samolot nagle podnosi się do góry, więc
      raczej ciężko pomylić nagły wzrost wysokości z nagłym obniżeniem się terenu pod
      samolotem. Podejrzewam, że celowo a nie przypadkowo wlecieli w nieckę. Może
      myśleli, że będzie z niej równie łatwo wylecieć co wlecieć.
      • absurdello To raczej ta mgła spowodowała problem 14.05.10, 14:12
        podejrzewam, że oni tam latali na pamięć, co się sprawdzało przy
        pełnej widoczności i ten jar im się nie utrwalił. Nie wiem czy drugi
        pilot (Robert Grzywna) odpowiedzialny za śledzenie wskaźników i mapy
        był w Smoleńsku. Był kpt. Protasiuk (jako II pilot 3 dni wczesniej
        ale jako I pilot szukał ziemi za oknem i opierał się na tym co mówi
        II pilot).

        Z wyczuciem podnoszenia czy opadania, to może być ten problem, że
        piloci wojskowi są trenowani do dużo większych przeciążeń niż 0.5 do
        1g i mogą po prostu nie zwracać uwagi na taki "maluszki" do tego
        jeszcze wtedy gdy mają zaabsobowaną uwagę czym innycm (szukaniem
        punktów odniesienia we mgle).
        Mogło być tak, że II podał, że nagle wysokość rośnie, więc I
        odruchowo skontrował (nieistniejące) wznoszenie, a jak się
        zorientował, że coś jest nie tak, to już nie było miejsca na
        wyciągnięcie ważącej 74 tony maszyny.
        Wiem, że to się wydaje irracjonalne, po tych wszystkich peanach
        jakie wypisano na temat umiejętności I pilota, ale nawet najlepsi
        robią czasami błędy szczególnie jak się poddadzą rutynie (taka
        głupawka napadowa podstępna).
        • ae911truthorg Re: mgła i głupawka 14.05.10, 14:18
          absurdello napisał:

          > Wiem, że to się wydaje irracjonalne, po tych wszystkich peanach
          > jakie wypisano na temat umiejętności I pilota, ale nawet najlepsi
          > robią czasami błędy szczególnie jak się poddadzą rutynie (taka
          > głupawka napadowa podstępna).

          Ta głupawka mnie przekonuje bardziej niż mgła.
          Przylepieni do okien piloci nie widzieli wskazań przyrządów,
          zanim się odlepili było już za późno. Tak pewnie było.
        • fleur23-0 Re: To raczej ta mgła spowodowała problem 14.05.10, 16:15
          absurdello napisał:

          > podejrzewam, że oni tam latali na pamięć, co się sprawdzało przy
          > pełnej widoczności i ten jar im się nie utrwalił. Nie wiem czy
          drugi
          > pilot (Robert Grzywna) odpowiedzialny za śledzenie wskaźników i
          mapy
          > był w Smoleńsku. Był kpt. Protasiuk (jako II pilot 3 dni wczesniej
          > ale jako I pilot szukał ziemi za oknem i opierał się na tym co
          mówi
          > II pilot).
          >
          > Z wyczuciem podnoszenia czy opadania, to może być ten problem, że
          > piloci wojskowi są trenowani do dużo większych przeciążeń niż 0.5
          do
          > 1g i mogą po prostu nie zwracać uwagi na taki "maluszki" do tego
          > jeszcze wtedy gdy mają zaabsobowaną uwagę czym innycm (szukaniem
          > punktów odniesienia we mgle).
          > Mogło być tak, że II podał, że nagle wysokość rośnie, więc I
          > odruchowo skontrował (nieistniejące) wznoszenie, a jak się
          > zorientował, że coś jest nie tak, to już nie było miejsca na
          > wyciągnięcie ważącej 74 tony maszyny.
          > Wiem, że to się wydaje irracjonalne, po tych wszystkich peanach
          > jakie wypisano na temat umiejętności I pilota, ale nawet najlepsi
          > robią czasami błędy szczególnie jak się poddadzą rutynie (taka
          > głupawka napadowa podstępna).


          wiesz co łatwo przychodzi ci oskarżanie ludzi, ciekawa jestem czy
          równie łatwo przyszłoby ci odszczekanie tego wszystkiego gdyby
          podkreślam gdyby okazało się że jednak są niewinni.
          Chyba właśnie takie zachowanie miały na myśli rodziny w swoim liście.
          • 4youtobayashi Re: To raczej ta mgła spowodowała problem 14.05.10, 18:19
            Pamietam wypadek, podczas którego 4 pilotów lipiło w spaloną żarówkę
            i nie zauważyli, ze śa za nisko. Nie wiem jak to bylo możliwe, ale
            faktem jest, że skończyło się tragicznie.
            Nie tacy świetni piloci popełniają błędy. To przykre i bolesne, ale
            tak bywa. Poza tym presja była. Nawet, jak nie słowna, to jednak
            wiadomo, kogo wieźli.
            • ae911truthorg Re: Zatrzymać wybuch, może jakaś teoria ? 14.05.10, 18:47
              Gdyby się gapili w lampki to rozbili by się tam gdzie zaplanowano, wykazali
              kunszt ratując się. Nie byli jednak cudotwórcami.
              Nie potrafili zatrzymać wybuchu.
              • 4youtobayashi Re: Zatrzymać wybuch, może jakaś teoria ? 14.05.10, 18:54
                Skończ już z tymi bredniami, mdło się robi od twoich teorii
                spiskowych. Logiki w nich za grosz.
                • ae911truthorg Re: Zatrzymać wybuch, może jakaś teoria ? 14.05.10, 19:14
                  4youtobayashi napisała:

                  > Skończ już z tymi bredniami, mdło się robi od twoich teorii
                  > spiskowych. Logiki w nich za grosz.

                  Kto Ci każe czytać, posłuchaj tvn i gw. Tamte brednie powinnaś łykać jak gęś.
                  • kon_napoleona Re: Zatrzymać wybuch, może jakaś teoria ? 15.05.10, 10:52
                    Widzisz, nie chodzi o słuchanie, a o samodzielne myślenie, bez
                    fantazjowania:)
        • state.of.independence Re: To raczej ta mgła spowodowała problem 14.05.10, 22:41
          absurdello napisał:

          > Wiem, że to się wydaje irracjonalne, po tych wszystkich peanach
          > jakie wypisano na temat umiejętności I pilota, ale nawet najlepsi
          > robią czasami błędy szczególnie jak się poddadzą rutynie (taka
          > głupawka napadowa podstępna).

          A nie, to nie jest irracjonalne. Bo większość tutejszych "ekspertów" zapomina,
          że przy tej prędkości samolotu i tak małej wysokości nad ziemią drobne pomyłki,
          czy zareagowanie na coś z opóźnieniem rzędu ułamka sekundy przekłada się na "być
          albo nie być", zwłaszcza że jeszcze była mgła.

          Ja uzupełnię trochę Twoją wypowiedź: nie wiemy, czy podczas tych poprzednich
          lotów do Smoleńska piloci podchodzili do lądowania od tej samej strony pasa,
          jeśli dobrze pamiętam - wschodniej. Mogli poprzednio podchodzić od tej drugiej
          strony. Nawet gdybym tu nie miała racji, przy dobrej widoczności żadnym wąwozem
          przejmować się nie musieli, a rozumiem, że poprzednie lądowania odbyły się w
          dobrych warunkach.

          Co do wysokościomierzy, o które ktoś tu pytał - wątpię czy przy podchodzeniu do
          lądowania sugerowali się wysokościomierzem barometrycznym. To nie jest
          precyzyjne urządzenie, żeby podawało wysokość co do metra. Natomiast jest
          nieodzowne z wielu przyczyn gdy samolot jest wysoko nad ziemią. Moim zdaniem
          przy lądowaniu piloci traktowali wskazania radiowysokościomierza priorytetowo,
          jako urządzenia w tych warunkach dokładniejszego. I dokładniuśko, metr po
          metrze, to urządzenie pokazywało im jak wysoko są nad dnem wąwozu. Analizowałam
          kiedyś rysunki zrobione przez niejakiego Amielina i mnie się wydaje, że mniej
          więcej w tym momencie gdy oni pchali się w ten wąwóz wieża darła się, żeby
          wyrównali bo schodzą za ostro (tak było podane w komunikatach prasowych), według
          ich wskazań - oni szli równiutko, więc co niby (ich zdaniem?) mieliby wyrównać.
          A sekundę później nie było już czasu na żadne dyskusje z wieżą. W każdym razie
          mnie się to mniej więcej tak układa w jakiś logiczny obraz.
    • ae911truthorg Re: Ja też obstawiam 14.05.10, 13:57
      każde pieniądze,że pilot został celowo wprowadzony w błąd.
      Lądował 1400 m od miejsca gdzie chciał, czekam na dowód że to jego błąd.
      • vobo7 Re: Ja też obstawiam 14.05.10, 14:35
        ae911truthorg napisał:

        > każde pieniądze,że pilot został celowo wprowadzony w błąd.
        > Lądował 1400 m od miejsca gdzie chciał, czekam na dowód że to jego
        błąd.


        A niby jak go w ten błąd wprowadzano i kto to robił?
        Artykuł stwierdza, że lądowanie było nieprecyzyjne. Informacje z radaru mogą być
        takiej sytuacji traktowane przez załogę wyłącznie pomocniczo.

        To w końcu co ten pilot robił - "lądował" czy "nie lądował"?!
        Bo raz piszecie, że na pewno nie lądował, innym razem, że lądował - zależnie od
        tego, której z teorii akurat przychodzi bronić.
        • ae911truthorg Re: Lądował dwa razy 14.05.10, 14:40
          vobo7 napisał:

          > ae911truthorg napisał:
          >
          > > każde pieniądze,że pilot został celowo wprowadzony w błąd.
          > > Lądował 1400 m od miejsca gdzie chciał, czekam na dowód że to jego
          > błąd.

          >
          > A niby jak go w ten błąd wprowadzano i kto to robił?
          > Artykuł stwierdza, że lądowanie było nieprecyzyjne. Informacje z radaru mogą by
          > ć
          > takiej sytuacji traktowane przez załogę wyłącznie pomocniczo.
          >
          > To w końcu co ten pilot robił - "lądował" czy "nie lądował"?!
          > Bo raz piszecie, że na pewno nie lądował, innym razem, że lądował - zależnie od
          > tego, której z teorii akurat przychodzi bronić.

          Nie wiem co "piszecie" ;)))
          Pilot lądował i to dwa razy.
          Raz zrezygnował i ratował się ucieczką w górę.
          Drugi raz lądował awaryjnie, bo nie miał innego wyjścia.
          Wylądował i to nieźle, samolot zniszczył wybuch ponad 60 sekund po zatrzymaniu.
          Porównaj czas zerwania linii i ustanie pracy 4 skrzynki.
          Nawet premier wygadał się, że "uderzenie mogło nastąpić wcześniej".
          Poszukaj wystąpienia w tv na tle flag.
          Oj mogło,mogło i nawet nastąpiło.
          • moreandmore Re: Lądował dwa razy 14.05.10, 14:57
            Co do podchodzenia do lądowania, to być może nie podchodził - będąc tam kilka
            razy wcześniej - od strony jaru, tylko z drugiej strony.
          • 4youtobayashi Re: Lądował dwa razy 14.05.10, 18:22
            Co dzień z tobą gorzej...
            • ae911truthorg Re: Lądował dwa razy 14.05.10, 18:48
              4youtobayashi napisała:

              > Co dzień z tobą gorzej...

              Z Tobą za to bez zmian, dno.Wycieczki osobiste, zero myślenia.
      • madameblanka Re: Ja też obstawiam 14.05.10, 15:29

        >że pilot został celowo wprowadzony w błąd.

        truthorg, czyli nawigator był sabotażystą tudzież II pilot? Bo to oni chyba sa
        od tych rzeczy....
        • ae911truthorg Re: Ja też obstawiam 14.05.10, 15:37
          madameblanka napisała:

          >
          > >że pilot został celowo wprowadzony w błąd.
          >
          > truthorg, czyli nawigator był sabotażystą tudzież II pilot? Bo to oni
          chyba sa
          > od tych rzeczy....
          >
          A skąd ten pomysł ?
          Opierali się na przyrządach, nie byli przylepieni do szyb.
          Nie wysłali też sygnału GPS z satelity, nie podawali wielkości ciśnienia nad
          lotniskiem.
          To chyba nie oni są od "tych rzeczy".
    • zaplutykarzelupa Re: A jednak obstawiają błąd pilota 14.05.10, 21:07
      Jaki tam kurna wawoz. Wszyscy czy za czy przeciw powtarzaja wersje gazetki pana
      michnika. Looknalem na google earth i teren z tego co tam wywnioskowalem, od
      wschodniego progu lotniska (254m npm) w kieruku wschodnim stopniowo sie obniza
      do ok 200 m npm (wyglada jakby tam plynal jakis strumyk, ale od razu wawozem?).
      Potem jest pas wzgorz (wysokosc npm rosnie dosc szybko do ok 240m, potem teren
      znowu sie obniza).
      Podobne uksztaltowanie terenu czesto wystepuje wokol lotnisk, chociazby
      podkrakowskie Balice, zatem to raczej nie nowina dla pilota.
      Wydaje mi sie, ze procedura podchodzenia do ladowania nawet bez widocznosci
      terenu przewiduje podejscie do wysokosci bezwzglednej progu lotniska, a nie
      kierownie sie chwilowym pomiarem wysokosci wzgledem terenu, ktory wiadomo ze
      moze byc pofaldowany.
      • you-know-who popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczycie 15.05.10, 00:22
        czy plk jakistam (b. szef szkolenia pilotow) wie o czym mowi?
        moze wiem, ale nie umie mowic, a moze umie mowic, a nie wie. pytany o przyczyne katastrofy, daje do zrozumienia (m.in) ze:

        1. lotnisko bylo slabo wyposazone. jak bylo wyposazone tak bylo,
        powiedzialbym ze zupelnie niezle jak na nie uzywane juz regularnie b. lotnisko wojskowe, nie przystosowane do wizyt vip-ow.
        podejscie nieprecyzyjne to standard na takich lotniskach na calym swiecie, moge dac wiele przykladow. a wiec to raczej nasi piloci byli zle wyposazeni, umyslowo i psychicznie, do ladowania w trudnych warunkach (tam i gdziekolwiek). typowy pilot komercyjny w ciagu calej kariery podchodzi do ladowania w podobnnie trudnych dosmolenskich warunkach tylko kilkadziesiat razy. zaloga 101 nie miala tak duzego doswiadczenia.

        2. tak jak ja to odczytuje, plk zrzuca czesciowo wine na wawoz. facet osmieszyl sie jako badz co badz lotnik, nawet jesli tylko wojskowy.

        typowo przy lotniskach sa waly, dolki i **co gorsza**, gorki, wiezowce, maszty radiowe i inne struktury wystajace ponad poziom lotniska. zyczylbym sobie i innym pilotom szczerze, aby wszystkie pasy startowe lezly powyzej takich przeszkod a nie ponizej, co niestety na ogol robia.

        wawoz (scislej: dolek) nie ma nic a nic do rzeczy.
        procedura ladowania kompletnie od niego abstrahuje (tu nie wiem jak napisac zeby mi slowa nie wycielo przez koncowke tego slowa).
        na mapach podejscia nie ma go i nie musi byc. powiem wrecz, ze bardzo dobrze ze dolinka tam jest, bo ulatwia tylko schodzenie na pas od wschodu przez to, ze nic z ziemi nie wystaje, o co mozna w chmurze zaczepic. wymarzona sytuacja.

        3. uzywnie radiowysokosciomierza w odleglosci 2km od pasa jest
        sensowne tylko w przypadku kiedy zna sie teren na pamiec, mogloby pomoc lotnikom stacjonujacym w smolensku i jednoczesnie sledzacym w chmurze dokladnie odleglosc w poziomie od progu pasa wg wskazan gps-a. w innym razie, uzywanie radiowysokosciomierza jest fatalnym bledem, bo nawet na lotniskach I i II kategorii teren jest sztucznie wyrownany (przystosowany do jego stosowania) tylko 1 km od pasa, o czym nawet mizernie wyszkolona zaloga swietnie wie.

        osobiscie wydaje mi sie, ze nie podchodzili wg radiowysokosciomierza, tylko na czuja. kpt protasiuk zobaczyl nieco przed niecka przeswit w chmurze, kawalek terenu pod samolotem, we mgle. postanowil, ze nie jest tak zle i zaczal znizanie wizualne, totalnie zarzucajac jedyna prawidlowa droge: sciezke ladowania nieprecyzyjnego oparta na 3 wysokosciomierzach barometrycznych i radiolatarniach ndb.

        czul, ze przepisowo nie da sie wyladowac, ze trzeba bedzie odejsc od przyziemienia na drugi nawrot, czego z jakichs powodow musial uniknac i.. uniknal. moze mial malo paliwa (nie jestem przekonany ze ponad 10 ton paliwa ktore powinien miec w bakach spalilo sie w miejscu katastrofy, wrak w istocie jest kompletnie rozbity ale kompletnie nie spalony, a bagnisty teren nie pozwolil po prostu wsiaknac paliwu w podloze, pozar powinien byc, a go prawie nie bylo). moze pilot mial presje, moze chcial ladowac z jeszcze innych powodow. to drugorzedne. popelnil blad i zabil ludzi
        odchodzac od kategorycznie nakazanej procedury znizania.
        byl fatalnie wyszkolony, a za jego braki byc moze odpowiada pan pulkownik.

        tej prostej prawdy, o ktorej mowilem juz dwa dni po katastrofie, nie przyjmie pewnie nikt prawdziwie inteligentny, ktos o duzej wyobrazni (a zerowej wiedzy o lotnictwie).

        ale wracajmy do naszego pulkownika. nie wspomnial ani slowem, ze hipotetyczne zapatrzenie sie na radiowysokosciomierz to cos takiego jak kierowanie jazda na rowerze siedzac na siodelku tylem (nie tylkiem, tylko tylem), ze na pokladzie tu-154 sa 3 wysokosciomierze barometryczne, ktore powinny byc przed ladowaniem ustawione na ten sam odczyt wysokosci (uwzgledniajac cisnienie atm), i sprawdzone przez wymiane informacji jaki maja odczyt 3 osoby z zalogi.
        jest tez chyba czwarty, zapasowy. ile do cholery potrzeba polskiemu pilotowi wysokosciomierzy zeby zejsc do wysokosci decyzyjnej +-10m,
        a potem spokojnie zrobic drugie podejscie? dziesiec?

        musze leciec, na razie.
        • fleur23-0 Re: popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczy 15.05.10, 08:54
          do you-know-who

          jedno pytanie:
          czy ty masz jakiś kompleks?
        • zaplutykarzelupa Re: popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczy 15.05.10, 08:54
          Jestem przeciwnikiem teorii o bledzie pilota bo w zlych warunkach chyba kazdy
          pilot stara sie nie popelnic zadnego bledu. Moje smiala hipoteza to awaria
          sinikow (a):
          forum.gazeta.pl/forum/w,1157,111338777,111364315,Re_PrawdoPOdobna_wersja_wydarzen_z_10_04_2010r.html
          Nalezy moim zdaniem zwrocic uwage na tzw szum medialny wokol katastrofy. Teoria
          o bledzie pilota pojawila sie dosc szybko bez powazniejszych przeslanek ze
          strony rosyjskiej i gdyby jakas teoria inna np moja byla prawdziwa, to teoria o
          bledzie znakomicie by sluzyla dalej ruskim do mataczenia i przeciagania
          sledztwa, nie mowiac o tym, ze znakomicie sluzy od samego poczatku zwolennikom
          tzw teorii naciskowej (Kaczynski naciskal, zestresowany pilot popelnil w zlych
          warunkach blad)
          Podoba mi sie tez teoria o naglym przepadnieciu samolotu, ale tez w sumie mozna
          by uznac to za blad pilota (zbyt mala rezerwa predkosci)
          • madameblanka Re: popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczy 15.05.10, 09:18
            zapluty, śledztwo jest prowadzone razem z polskimi prokuratorami /a propos
            mataczenia ruskich/. Jeżeli byłoby coś nie tak z silnikami piloci by to
            zgłaszali, lampka by się jakaś świeciła - a to wszystko zarejestrowane by
            zostało przez skrzynke.

            Zabrakło czasu na wyprowadzenie maszyny bo silniki nie osiagnęły pełnej mocy.
            Tak zachowują sie silniki odrzutowe które potrzebują kilku sekund do osiągnięcia
            obrotów maksymalnych. Tak jak w dieselu, naciskasz gaz on dopiero po kilku
            sekundach reaguje, tzn osiąga pełną moc a nie że nie jedzie.
            • zaplutykarzelupa Re: popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczy 15.05.10, 09:34
              Buhahaha polscy sledczy nadzoruja sledztwo a czarne skrzynki wykazaly (wciaz nie
              znamy zapisow, a ruscy migaja sie z przekazaniem skrzynek) buhahahha. Tacy jak
              ty za gierka wierzyli ze jestesmy 10 potega gospodarcza swiata a ludziom zyje
              sie dostatniej. Ty mi lepiej powiedz dlaczego pilot zszedl tak nisko jesli nie
              byl samobojca????
              Dodam ze polscy wojskowi sledczy znaja zapewne jezyk rosyjski doskonale,
              podobnie jak przecietny polski pilot wojskowy, a klichowi ministrowi nie starcza
              kasy na tlumaczy bo musi pewnie kupic nowy amerykanski zlom :(((
              • madameblanka Re: popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczy 15.05.10, 10:13
                w dekadzie gierka to ja sie dopiero urodziłam, ale uwierz mi że moi rodzice
                nigdy nie myśleli o Polsce jak potedze światowej zwłaszcza że nagły wzrost
                gospodarzy Polski w tamtych latach to dzięki zadłużenie jakie nam sprezentował
                Gierek. No ale mniejsza, nie wiem o co ci chodzi z tym Gierkiem.

                >Ty mi lepiej powiedz dlaczego pilot zszedl tak nisko jesli nie
                > byl samobojca????

                o to cały czas mi chodzi. Dlaczego zszedł tak nisko, choc latał tam kilka razy i
                nie mógł go zmylić jar. Instrumenty za każdym jego lotem z pewnością wskazywały
                nagłą anomalię w wysokości. Przeciez to był kolejny lot w to samo miejsce, przez
                ten sam jar. Co się stało tym razem??
                • zaplutykarzelupa Re: popilotujcie w zlej widocznosci to... zobaczy 15.05.10, 10:19
                  Ja nie wiem, ale wiem ze ty wiesz:
                  Pilot poczul nagle chlodny dotyk stali tuz nad swoim uchem. Dobrze znany,
                  niewyrazny , z lekka chrapliwy glos wyharczal:
                  "Laduj, dziadu"!!!!
    • reszka2 jednogłos GW i RZ 15.05.10, 09:42
      Dzisiejsze GW i Rzepa chyba po raz pierwszy w istnieniu gadają jednogłosem w
      sprawie wyszkolenia pilotów. Polecam "Elegię dla pilotów" i artykuł z RzP.
      Jako żona lotnika wojskowego mogę tylko powiedzieć, że w większości to co
      piszą, jest - niestety - święta prawda. Tak to wyglada od wewnątrz, ale nikt w
      to nie uwierzy, począwszy od wiecznie niezorientowanego ministra obrony
      pożal-się-Boże narodowej, poprzez dowództwo specpułku, skończywszy na
      wielbicielach teorii spiskowych najrozmaitszej maści.
      • ae911truthorg Re: jednogłos GW i RZ, obok tematu 15.05.10, 09:58
        Teorie spiskowe to : brak znajomości języka rosyjskiego, odejście od
        procedur,nurkowanie do wąwozu, skłonności samobójcze.
        Jest też kilka innych, równie głupich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja