bezpocztyonline
16.05.10, 13:06
81.210.9.116/~apacz/smf/index.php?topic=13009.180
"Robos
Online Online
PVAF
Odp: Wypadek samolotu prezydenta w Smoleńsku
« Odpowiedź #190 dnia: Kwiecień 12, 2010, 18:19:55 »
Mało znany fakt z tego dnia: załoga jaczka, która wcześniej (ok. 1,5h)
lądowała na tym lotnisku, raportowała, że po przyziemieniu wg. ciśnienia
podanego z wieży mieli jeszcze 60m (!!!!!!) na wysokościomierzu. Nie
powinno być przekłamań w przekazywaniu danych, ponieważ wartość ciśnienia jest
jednym z obowiązkowo powtarzanych elementów przez pilota w czasie komunikacji
z wieżą i jeżeli pilot powtórzy błędnie wieża poprawia, aż do skutku. Jak dla
mnie, forsowanie przez rosyjskich specjalistów błędu popełnionego przez
załogę, to odwrócenie uwagi od możliwych błędów po stronie kontroli z
lotniska, ale to tylko moje zdanie i myślę, że wszystko się wyjaśni po
przeprowadzonym śledztwie oraz analizie całego zdarzenia przez PKBWL. Jak to
zwykle bywa w tego rodzaju katastrofach, zapewne okaże się, że przyczynił się
do niej splot kilku zdarzeń.
Cześć pamięci załogi: ['] ['] ['] ['] ['] ['] [']
oraz pozostałym poległym ['']
"Polish Virtual Air Force-LO:FC 1st FIS Robos"
"ajzik
Odp: Wypadek samolotu prezydenta w Smoleńsku
« Odpowiedź #191 dnia: Kwiecień 12, 2010, 18:55:27 »
A skąd to info ? Bo to mogłoby wyjaśniać deficyt wysokości przy podejściu
Tutki."
"Robos
PVAF
Odp: Wypadek samolotu prezydenta w Smoleńsku
« Odpowiedź #194 dnia: Kwiecień 12, 2010, 20:34:05 »
Z racji wykonywanego zawodu - info z bezpośredniej rozmowy z pilotami
044. Oczywiście nie odkryjemy tu żadnych przyczyn tej tragedii, te
zapewne ogłosi PKBWL - tylko oni mają dostęp do pełnych danych. No i jeszcze
prokuratura, ale oni już tylko będą wyciągać konsekwencje. Jak mówię, to było
1,5h wcześniej, nie wiem jakie ciśnienie było podane na Tupolewa.
A wskazania radiowysokościomierza podczas podejścia z nad lasu, albo gęstej
zabudowy są bardzo zakłamane i z tego co wiem pilot się nie sugeruje
pokazywanymi wartościami, praktycznie sygnał o osiągnięciu DH jest wartościowy.
"Polish Virtual Air Force-LO:FC 1st FIS Robos"
www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1109585&page=51
"May 13th, 2010, 11:42 PM #1010
Foxal
Registered User
Join Date: Apr 2010
Posts: 16
Zidane, nie jestem fanatykiem określonej koncepcji. Po prostu informacja o
tym, że załoga Jaka miała na wysokościomierzach 60 m po wyladowaniu nie daje
mi spokoju.
Znalazła się ona na forum Miłosników Symulatorów Lotniczych (posty 190 i 194).
81.210.9.116/~apacz/smf/index...opic=13009.180
Na ile jest to wiarygodne? Nie mam pojecia, ale nie wygląda raczej na sensację
z serii spiskowych teorii.
Myślę, że problem nie lezy w podaniu QNH czy QFE bo róznice między nimi są do
wyłapania natychmiast dla pilota. Do tego, jak mówili latający na Tutkach,
wysokościomierze mają przełączniki na dwa systemy miary.
Jeśli by zaszło jakieś nieporozumienie to raczej w podaniu niewłaściwego
ciśnienia, różnego od rzeczywistego o kilka jednostek, odpowiadających 60
metrom wysokości.
Mogło być też tak, że wartość ciśnienia podano prawidłowo, a źle zostało to
wprowadzone (w Mirosławcu na dwóch wysokościomierzach były dwa różne ciśnienia
i do tego oba inne niż podawała wieża).
W TAWS-ie nie ma dokładnych map Siewiernego, a jak wyjaśniano na lotnictwo.net
nie ma możliwości, aby kierować się nim i GPS-em przy lądowaniu tego rodzaju.
Radiowysokościomierz przy takim zróżnicowaniu terenu (pagórki,
zabudowania i lasy) też może szaleć i podawać różne wartości.
Być może w pewnym momencie zorientowali się, że coś nie jest tak, bo jak sam
zauważyłeś musieli zacząć ciągnąć w górę zanim dolecieli do NDB i zanim
dostrzegli ziemię.
Najpierw jednak rozpoczęli ostre zejście.
Sądzę, że w trakcie tego zejścia musieli się połapać, że albo są na innej
wysokości, albo po prostu posłuchali wiezy, która zaczęła naciskać by
wyrównali lot, bo są zbyt nisko i za ostro schodzą.
Opóźnienie reakcji samolotu spowodowało, że zeszli jeszcze niżej i gdy już
zaczęli wyrównywać, to zaskoczył ich stok wzgórza.
Myślę, że tego zupełnie się nie spodziewali.
Jeśli by mieli wysokościomierze prawidłowo ustawione, to nie sądzę aby z
wysokości 100 m nad poziomem elewacji lotniska (w tym miejscu do gleby było
trochę więcej bo jest dolinka) dawali ostrego nura, którego powyżej opisałeś.
Last edited by Foxal; May 13th, 2010 at 11:42 PM. Reason: link "
"May 14th, 2010, 01:25 AM #1012
zidane72
Registered User
Join Date: Apr 2010
Posts: 57
No tak Foxal, ale załoga samolotu ustawia referencyjne ciśnienie podane z
wieży dużo wcześniej niż doszło do tego zniżenia. Zrobili pare kółek, zaczęli
podchodzić do ladowania i cały czas wszystko było OK. Czyli wg wieży i wg
załogi podchodzili prawidłowo. Nie wiem co ile parametry lotu są przekazywane
i weryfikowane nawzajem pomiędzy wiezą a samolotem, ale chyba dosyć często. A
przy lądowaniu to na pewno często. Kazdą ew. pomyłkę powinni wykryć i
skorygować. No i najprawdopodobniej nie było tej pomyłki, bo przecież
powtarzam, cały czas mieli dobrą wysokość i dobry kąt. Jeżeli wszystko było OK
az do 2 km od lotniska, samolot był całkowice sprawny to nie potrafie sobie
wyobrazić sytuacji, ze schodzą nieświadomie w doł z dwa razy większą prędkości
(przecież oni musieli obniżyć ten dziób dość znacznie) będąc tak blisko
lotniska i na takiej już niewielkiej wysokosci (no chyba że usnęli obydwaj
piloci na parę chwil i maszyna zaczęła pikowac w dół). Tak więc nie mogliby
tego nie zauważyć. Gdyby miał miejsce jakiś błąd w ustawieniach
parametrów lotu do lądowania to wyszedłby przecież wcześniej, a nie 2 km od
lotniska. To jest 25 sekund lotu. Podchodziliby błędną trajektorią, za nisko,
za wysoko. A tu tego nie było. Zmiana była nagła i naprawdę wszystko wskazuje
na to i tak to wygląda, jakby niestety pilot pchnął wolant do przodu. Dlaczego
to zrobił? Dokładnie nie wiadomo, ale zachowania człowieka są czasem
irracjonalne, ale tylko dla oceniających. Z punktu widzenia tego człowieka
mogły wyglądać inaczej. Wszystko wskazuje na ten "kontrolowany lot nad
terenem" . Wtedy czynniki prowadzące do katastrofy mogą być naprawdę błahe np.
zmeczenie pilota lub chwilowa dezorientacja. Tu była mgła. Wiele rzeczy moglo
ich zmylić, odwrócić ich uwagę itp. Nie jest przypadkiem, ze to się dzieje
chwilę przed lądowaniem. Coś w rodzaju "Już byli w ogródku i witali się z
gąską". Podobnie jest z wypadkami samochodowymi, bardzo często do nich
dochodzi pod sam koniec podróży. Kierowca przejezdza bezpiecznie 700 km, by 1
km przed celem podróży doprowadzić do wypadku.
Nie wydaje mi sie też, żeby ta informacja o wysokosci JAK-a, którą linkujesz
była wiarygodna.
zidane72"
"May 14th, 2010, 08:21 AM #1017
M.K.
Join Date: Aug 2009
Location: Olsztyn - 3Miasto
Posts: 49
Kilka lat temu w gorach ladowalem Puchaczem z przysypiajacym instruktorem na
tylnym siedzeniu. Nagle 500m przed progiem stado zurawi sie pojawilo,
normalnie znikad, zerwalo sie i malo sie w nie nie wpieprzylem. Po 3 godzinnym
locie nagle taka spinka, odruchowo dragal od siebie, hamulce down, dobrze ze
mialem predkosc. Ominalem ale jak wyciagalem to doslownie kilka metrow od
ziemi,
a ze lotnisko bylo pod katem to tez po chwili ladowanie. No i wyladowalem z
200m blizej niz powinienem wg znakow."