Piloci z 36 pulku maja historie lamania procedur

11.06.10, 22:27
Ciekawy artykol w Rzeczpospolitej
www.rp.pl/artykul/492867_Szwajcarska_skarga_na_zaloge_jaka.html

Okazuje sie, ze lamanie procedur to nie pieerwszyzna dla wojskowych
pilotow z 36 pulku lotniczego.
Zwracam uwage, ze general Blasik w marcu wybral sie do Krzesin i
samolot ladowal w sniezycy, co bylo niezgodne z procedurami. Pilot
nie zostal ukarany. Piloci wojskowi komentujacy to wydarzenie
stwierdzili, ze takie zachowanie pilota nie tylko nie jest karane
ale jest wrecz nagradzane.
    • adamw58 Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 11.06.10, 22:32
      Przepraszm za blad ortograficzny w 1 linijce. Powinno byc "artykul".

      No i jeszcze dalej wystukaly mi sie dwa "e" w "pierwszyzna".

      Brak ogonkow to wina klawiatury i oprogramowania.
      • flying-mind Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 11.06.10, 23:02
        W jednym z pierwszyc postow na tym forum napisalem, ze ludzie nie
        staja sie z dnia na dzien brawurowi i ze ludziom, wbrew potocznej
        opinii, nie odbija z dnia na dzien szajba. Takie zachowania sa
        przewidywalne, i to z duza precyzja.

        Dlatego wykluczylem brawurowe zachowanie pilota wiozacego prezydenta
        kraju nalezacego do UE i NATO, bo na calym cywilizowanym swiecie
        sluzby dbajace o bezpieczenstwo glowy panstwa analizuja i staraja sie
        przewidziec potencjalne zagrozenia.
        Pilot, ktory dostaje mandaty, ktory wdaje sie w bojki w knajpach,
        ktory skatowal dziecko lub psa oraz taki, o ktorym koledzy mowia
        prywatnie, ze to "kozak" nie ma szansy na wozenie glowy panstwa.

        Naciski? Bzdura. Po pierwsze "odpornosc na naciski" to cos co sie
        sprawdza przed powierzeniem sterow, po drugie to cos, co mozna
        trenowac.

        Niestety, w Polsce funkcjonariusze i pracownicy odpowiednich sluzb
        aspiruja tylko do poziomu wynagrodzen CIA i FBI, ale jesli chodzi o
        fachowosc... Widzisz adamw58, w USA sporzadza sie profil
        psychologiczny pilota, zanim powierzy mu sie zycie prezydenta, w
        Polsce sporzadza sie taki profil, gdy obaj juz nie zyja. Wlasnie
        wyslali psychologa do Moskwy. Zapomnieli, ze Protasiuk juz w Polsce?

        Albo Protasiuk nie powinien byl nigdy otrzymac tego zadania, albo to
        nie byla zadna brawura tylko jakas niewyjasniona do tej pory
        pomylka/awaria. Brawura to, wbrew pozorom, nie jest akt oskarzenia
        przeciwko pilotom, ale przeciwko tym, ktorzy ich selekcjonuja i
        przygotowuja do misji. Za takie grube pieniadze i takie przywileje
        emerytalne powinni czegos od siebie wymagac.

        A wszyscy, ktorzy wina obarczaja Kaczynskiego sa takimi samymi
        polglowkami, jak ci, ktorzy premiuja kozactwo pilotow i kierowcow
        limuzyn rzadowych. Zadaniem prezydenta nie jest bycie milym dla
        swoich kierowcow i pilotow. Zadaniem szefow tych pilotow jest
        przygotowanie ich do wypelniania misji nawet z niemilymi politykami.
        • you-know-who Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 12.06.10, 02:03
          no tak, ale kaczynski wlasnie lubil kozactwo.. wiec nie chwytam ostatniego
          paragrafu.
          • kzet69 Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 12.06.10, 13:06
            widać to rodzinne..

            www.fakt.pl/Policja-zlapala-Kaczynskiego,artykuly,74271,1.html%22
      • you-know-who Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 12.06.10, 01:59
        > Przepraszm za blad ortograficzny w 1 linijce. Powinno byc "artykul".
        >
        > No i jeszcze dalej wystukaly mi sie dwa "e" w "pierwszyzna".
        >
        > Brak ogonkow to wina klawiatury i oprogramowania.

        twoj blad adamw58 jest stosunkowo niegrozny :-|
        to co sie **dzieje** z wojsku - bardzo. trzeba ich odsunac od zadan
        transportowych i doszkolic.
    • avgas80 Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 11.06.10, 22:58
      A feeee....Donosiciel!
    • atenka11 Re: Piloci z 36 pulku maja historie lamania proce 12.06.10, 07:59
      Zgadzam sie w zupelnosci.
      Slowa "mialem tak"
      I doswiadczenie zyciowe, podpowiada ze psychologiczna granice
      podejmowania ryzyka przekroczyli dawno.
      W dalszym ciagu uwazam ze koncowka była tak fatalna bo dołączylo
      sie : zaburzenia komunikacji załogi i niejasny podział rol w
      kokpicie, jako efekt obecnosci Błasika.

      Jasne, ze powinni byc odporni na naciski, bez dwoch zdan. Ale
      historia z Tibillisi pokazala , z jednej strony ze asertywnosc jest
      post factum nagradzana, tyle ze nie calkiem i nie przez wszystkich
      oraz oznacza koniec kariery w spec 36 :( , z drugiej ze taki absurd
      jak zapytanie Gosiewskiego wogole miał miejsce.

    • ziemski_mlynarz Zrozumcie wreszcie! 12.06.10, 09:07
      Brawura jest pojęciem z dziedziny języka potocznego, które oznacza nadmierną skłonność do podejmowania ryzyka. Sama brawura nie jest nigdy przyczyną wypadku, może ona co najwyżej doprowadzić do popełnienia błędu. Dochodzenie tych wszystkich komisji i prokurator ma pokazać, jakie błędy ewentualnie popełnili piloci, a rozważania o brawurze i skłonnościach to zadanie dla domorosłych psychlogów i nie ma nic wspólnego z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy. Dopóki MAK łaskawie nie oznajmi, jaki błąd popełniła załoga pod wpływem nacisków prezydenta i jego brata, to takie roważania się warte funta ruskich kłaków.
      • flying-mind Re: Zrozumcie wreszcie! 12.06.10, 14:24
        ziemski_mlynarz napisał:

        "Dopóki MAK łas kawie nie oznajmi, jaki błąd popełniła
        załoga pod wpływem nacisków prezy denta i jego brata, to takie
        roważania się warte funta ruskich kłaków."


        "Blad" mozna popelnic "pod czyims wplywem" tylko i wylacznie w
        sytuacji gdy ten ktos cie oklamie. Zdaje sie, ze nikt nie podejrzewa
        o to Kaczynskich. A utrata glowy z powodu strachu w sytuacji
        spolecznej nie jest bledem, ale konsekwencja okreslonych cech
        osobowosci danej osoby i historii jej zycia. Ten drugi rodzaj bledu
        mozna (i nalezy!!!) przewidziec i uniknac. I nie jest to zadaniem
        glowy panstwa.

        Jesli chodzi o okreslenie "sklonnosc do ryzyka" to zdefiniowalbym je
        w tym wypadku jako "akceptowalne prawdopodbienstwo smierci". Poniewaz
        nawet srednio rozgarniety gimnazjalista wie, ze ziemia nie jest
        wszedzie plaska jak patelnia, to schodzenie do ladowania na
        radiowysokosciomierzu jest akceptowaniem dosc wysokiego
        prawdopodobienstwa smierci. Akceptacja wysokiego prawdopodobienstwa
        smierci nazywana jest czasem jako odwaga lub jako brawura. To jakie
        prawdopodobienstwo smierci ludzie sa w stanie zaakceptowac mozna
        latwo zbadac przed powierzeniem im zycia innych osob. Badanie takich
        rzeczy nie jest zadaniem glowy panstwa.

        To czy prezydent ma sklonnosc do ryzyka, czy nie, nie powinno w
        normalnym panstwie miec zadnego znaczenia dla sposobu wykonywania
        misji przez wozacych go pilotow i ochraniajacych go ludzi. A jezeli w
        Polsce ma znaczenie, to ta katastrofa pokazuje, ze 10 kwietnia zginal
        prezydent panstwa, ktore juz od jakiegos czasu de facto nie istnieje.
        Owszem istnieje w sensie fasadowym, czyli prawno-administracyjnym,
        ale nie w sensie funkcjonalnym.
Pełna wersja