kto bezcześci pamięć o Lechu Kaczyńskim

14.07.10, 10:01
sam Jarro, brat Lecha bezcześci brata.

Bo zaraz po katastrofie niemalże cała Polska była jednak pogrążona w
smutku, no bo przecież nie tylko prezydent, ale również i prezydent
(nawet pomimo tego jaki był i że nie chciał być prezydentem
wszystkich Polaków).
I ten smutek trwał do wyciagniecia łap po Wawel. Sam Jaro
sprowokował opluwanie ciała własnego brata. W Polsce nie mówi się
źle o zmarłych. Toteż byłą cisza w mediach, wręcz były nagle same
superlatywy. Aż do pomysłu pochówku. To wywołało burzę, uzasadnioną,
i to wywołało opluwanie L.K. Dzięki komu? Dzięki bratu!

I teraz te niedomówienia w wywiadach, te teksty PiSsiorków (chodzi o
Brudzińskiego, nagle psy PiSowskie zostały wypuszczone z boksów).

Przecież to dopiero początek. I dopiero teraz sie zacznie
ośmieszanie L.K. i wytykanie wszystkich Jego błędów. Bo im bardziej
brat Jaro będzie robił bohatera z brata i zosatwiał niedomówienia,
tym więcej będzie kontrargumentów i ruszy także satyra.

Na własne życzenie Jaro spowoduje, że L.K. będzie najbardziej
ośmieszonym człowiekiem po śmierci!

Zapewniam, Jaro daleko na tym nie zajedzie. Tzn. u babć wzrośnie
nienawiść i sięgnie zenitu. W końcu pękną. Dosłownie.
Ale ludzie, którzy do tej pory byli obojętni, jednym okiem (uchem)
słuchali, śledzili, już mają tego dosyć. I im bardziej Jaro będzie
podsycał, tym bardziej się na tym przejedzie. No i powiem szczerze,
szkoda mi w tym jednak L.K. On sobie już spokojnie jest na drugim
świecie, ale Jego pamięć jest błocona przez własnego brata :/
    • zaplutykarzelupa Re: kto bezcześci pamięć o Lechu Kaczyńskim 14.07.10, 10:07
      No i powiem szczerze,
      > szkoda mi w tym jednak L.K. On sobie już spokojnie jest na drugim
      > świecie, ale Jego pamięć jest błocona przez własnego brata :/

      Czyli dobry Kaczor to martwy Kaczor
      Tfu! psiakrew!
      • madameblanka Re: kto bezcześci pamięć o Lechu Kaczyńskim 14.07.10, 13:12

        > Czyli dobry Kaczor to martwy Kaczor

        nadinterpretacja, Zapluty.
Pełna wersja