goldenwomen123
14.07.10, 16:14
liberwig.salon24.pl/189125,dlaczego-nikt-nie-przezyl-katastrofy-tupolewa-ktos-powinien
....cyt."Samolot musiał spadać w sposób niekontrolowany ze znacznie większej
wysokości, musiał być niesterowalny jeszcze zanim zaczepił o pierwsze drzewa.
Warto przy tym zwrócić uwagę, że drzewa wokół smoleńskiego lotniska są
rachityczne i niskie - nie przekraczają kilkunastu metrów wysokości - i to te
największe Nie są to potężne drzewa, z supergrubymi pniami i grubymi konarami,
tylko jakieś niezbyt potężne topolowate tyczki. Gdyby samolot spadł po
zachaczeniu o nie, czyli spadał z tak niewielkiej wysokości, to na pewno
skala zniszczeń nie byłaby tak wielka i wielu pasażerów by przeżyło - jak we
wspomnianych wyżej przypadkach.
Najprawdopodobniej więc sam przebieg katastrofy był zupełnie odmienny od
tego, jaki jest oficjalnie przedstawiany. Piloci musieli utracić sterowność na
dużo wyższej wysokości, a samolot zetknął się z drzewami już w pozycji
wykraczającej poza dopuszczalne limity. Tylko tak można wytłumaczyć to, iż
nikt nie przeżył, a samolot rozpadł się na tyle drobnych szczątków