p.heniu
16.07.10, 22:00
Pierwszy to tzw. prywatna wycieczka prezydenta.
Nie po dziesięciu latach tylko w 2004 roku opublikowano ostateczny
raport BEA. Przyczyną był niewielki skrawek tytanu który odpadł od
innego samolotu DC-10, spowodował przebicie opony i dalsze
konsekwencje. Teren katastrofy samolotu czesało tysiąc
funkcjonariuszy. Zbierano każdą najmniejszą część czy domniemaną
część.
Syfilis postępowania prowadzonego w Rosji, nie dające porównać się do
niczego innego jak umyślnego niszczenia dowodów przez stronę rosyjską
i aprobowanie tego stanu rzeczy przez komisję Millera jest widoczne
gołym okiem.
Podobnie rzecz się ma ze standardami jakie powinny być zachowane w
przypadku postępowania z ciałami ofiar. Brak szczegółowej sekcji
zwłok, zakrawająca na kpinę zabawa w pracownika prosektorium
niepraktykującej od lat pani lekarki ze specjalnością pediatry daje
podstawę do oceny że nie jest prowadzone żadne rzetelne postępowanie
które ma na celu wyjaśnienie przyczyn katastrofy.
Nazywanie tego czegoś śledztwem to jakby barak na lotnisku w
Smoleńsku nazwać terminalem portu lotniczego.
Nie poruszam tu kwestii dlaczego tak się dzieje. Piszę tylko co się
dzieje.
Psa by wam przejechał samochód i więcej byście robili w tej sprawie
niż Anodina, Miller i polska prokuratura.