Ściema akcji pseudoratowniczej

26.07.10, 18:13
Opowiada dowodzacy akcją o nazwisku .. Miedwiediew

Czytałem dokumenty, gdy zadzwonił telefon. Było to pomiędzy sześćdziesiątą
a dziewięćdziesiątą sekundą od czasu, gdy moi ludzie znajdujący się na
lotnisku usłyszeli potężny huk.(,...) Dostałem informację: rozbił się samolot
prezydenta Polski.
(..)
Pierwsza myśl to: działać, organizować! Pierwsze pytania: co z ludźmi, czy
jest pożar? Pierwsze rozkazy: znaleźć jak najwięcej żywych ludzi i uratować
ich. Po chwili wiedziałem już, że nie doszło do eksplozji i powierzchnia
pożaru jest niewielka - łącznie około 20 metrów kwadratowych.

- Na polanę przybyłem po dwudziestu
minutach

.
Wynikałoby że ekipa ratunkowa była na miejscu katastrofy już po
ok. dwóch minutach

90 sekund plusa chwila

ale to ściema

Z przykrościa trezba stwierdzic ,ze redakcja Super Expresu dała
popis nieudolnosci i niekompetencji

Abecadło dziennikarskie w takich sprawach to zadać pytanie i uzyskac
odpowiedź:
- Kto? Kiedy? CO robił?

Mimo obszernego wywiadu
nadal nie wiadomo praktycznie nic na temat pierwszych minut akcji ratunkowej.
    • qwakacz Re: Ściema akcji pseudoratowniczej 28.07.10, 20:54
      O abecadle sztuki dziennikarskiej rozmawiaj z Sakiewiczem .
      Jego abecadło - tak było po śmierci Blidy - powołanie komisji śledczej nie
      wniesie nic ciekawego bo sprawa zajmuje sie prokuratura . Tak powiedział w
      wywiadzie dla TVPis3 w czasach PISu.
Pełna wersja