Dodaj do ulubionych

Rewelacje Najwyższego Czasu!

31.07.10, 11:41
Dowody matactwa

Działania rosyjskiej
prokuratury nie mają faktycznie na celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy
tupolewa, lecz uwiarygodnienie wersji o błędzie pilotów. Zdobyliśmy rosyjskie
dowody, że rosyjska wersja nie pokrywa się z prawdą.

LESZEK SZYMOWSKI (Najwyższy Czas!)


Zdjęcie zwłok prezydenta dowodzi również tego, że na miejscu nie ma ani
polskich ochroniarzy z BOR, ani nikogo z Rosjan, kto pilnowałby ciała
Kaczyńskiego. W oczywisty sposób przeczy to zapewnieniom BOR o dochowaniu
procedur.




Przyczyną upadku Tu-154M był błąd pilota i ekstremalnie
trudne warunki do lądowania - tę wersję rosyjski komitet kierowany przez
Tatianę Anodinę lansuje jako jedynie słuszną od samego początku śledztwa.
Według Anodiny, jej pracowników i rosyjskich polityków, nie istnieją najmniejsze
przesłanki uzasadniające tezę o jakiejkolwiek inspiracji rosyjskiej ani o
próbie zamachu. Tatiana Anodina i współpracujący z nią rosyjscy prokuratorzy
od początku wykluczają też jakąkolwiek winę Rosjan. Co więcej - w swoich
komunikatach MAK podkreśla, że strona rosyjska dochowała wszelkich procedur od
samego początku. Już po kilku minutach po tragedii na miejscu pojawiła się
bowiem rosyjska ekipa ratunkowa, której niestety nie udało się nikomu pomóc,
bowiem żaden z pasażerów nie przeżył. Według MAK, Rosjanie dochowali również
wszystkich innych procedur: zabezpieczyli zwłoki, zidentyfikowali je, a później
przetransportowali do Polski. Zapewnili również opiekę i pomoc dla rodzin
ofiar. Ta propaganda zaczęła się w dniu katastrofy i trwa nieprzerwanie
czwarty miesiąc. „Najwyższy CZAS!" zdobył dowody, że wersja strony
rosyjskiej w całości rozmija się z prawdą. I co ciekawe, są to dowody
wytworzone przez stronę rosyjską.

Tajne zdjęcia

W ręce dziennikarza „Najwyższego CZASU!" wpadło ponad
100 zdjęć wykonanych w miejscu katastrofy przez funkcjonariusza Federalnej
Służby Bezpieczeństwa. Zdjęcia te zdobył polski wywiad, a naszej redakcji
przekazał je znajomy oficer Agencji Wywiadu. Najważniejsze zdjęcie zostało
wykonane o godzinie 14.52 czasu moskiewskiego czyli o 12.52 czasu polskiego.
Przedstawia zwłoki Lecha Kaczyńskiego leżące wśród szczątków rozbitego
samolotu. Zwłoki są w stanie zbliżonym do nienaruszonego. Gdyby nie oderwana
noga, Lech Kaczyński wygląda, jakby spał. To zdjęcie obala wiele fałszywych
informacji na temat katastrofy. Po pierwsze: dowodzi, że zwłoki prezydenta
zostały zidentyfikowane znacznie wcześniej, niż ogłosili to oficjalnie
Rosjanie. Bowiem dopiero kilkanaście minut po godzinie 16.00 gubernator obwodu
smoleńskiego poinformował opinię publiczną o odnalezieniu zwłok Kaczyńskiego.

Omawiane zdjęcie nie pasuje do wersji, którą przedstawili
później Maks Kraczkowski i Joachim Brudziński - dwaj posłowie PiS, którzy 10
kwietnia wieczorem towarzyszyli Jarosławowi Kaczyńskiemu w drodze na
identyfikację zwłok. - Zwłoki prezydenta były zmasakrowane. Noga i ręka były
oderwane od korpusu - wspominał jeden z posłów, odmawiając podania do
publicznej wiadomości dalszych szczegółów. Jest absolutnie niemożliwe, aby
Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy kłamali, mówiąc o tym, w
jakim stanie są zwłoki prezydenta. Wyjaśnienie tej zagadki może być tylko
jedno: zwłoki Lecha Kaczyńskiego najpierw przez ponad 4 godziny leżały nie
pilnowane obok wraku samolotu, a później zostały celowo zmasakrowane przez
Rosjan! I w takim stanie zobaczyli je dopiero wieczorem posłowie PiS z
Jarosławem Kaczyńskim na czele. Nasuwa się więc pytanie: czy zwłoki
zmasakrowano po to, aby ukryć prawdziwe okoliczności śmierci polskiego
prezydenta?

Zdjęcie zwłok prezydenta dowodzi również tego, że na miejscu
nie ma ani polskich ochroniarzy z BÓR, ani nikogo z Rosjan, kto pilnowałby
ciała Kaczyńskiego. W oczywisty sposób przeczy to zapewnieniom BÓR o
dochowaniu procedur (kierownictwo BÓR zapewniało, że na miejsce natychmiast
przybyli funkcjonariusze BÓR, którzy przykryli zwłoki prezydenta marynarką i
zapobiegli wykonywaniu zdjęć).

Tajny zapis

Na omawianych zdjęciach bardzo dobrze widać poszczególne
fragmenty roz-bitego Tupolewa. Bardzo dobrze widać silniki i wirniki, które
zachowały się w stanie niemal nienaruszonym. Ekspert-pirotechnik, który jako
jeden z pierwszych obejrzał te zdjęcia, doszedł do wniosku, że przeczą one
wersji MAK o przebiegu katastrofy. W ostatnich sekundach lotu kapitan Arkadiusz
Protasiuk otworzył całkowicie przepustnicę i zwiększył ciąg do maksymalnego.
Nie zdążył jednak podnieść samolotu. Maszyna uderzyła więc o ziemię na pełnym
ciągu. Z danych technicznych tupolewa wynika, że jego turbina pracuje średnio z
prędkością 12 tyś. obrotów na minute, a w sytuacji całkowitego otwarcia
przepustnicy - z prędkością dochodzącą nawet do 20 tyś. obrotów na minutę.
-Jeśli o ziemię uderzy silnik pracujący z taką prędkością, wirniki i części
turbiny muszą rozpaść się na drobne kawałki, które można znaleźć w odległości
kilku kilometrów - uważa biegły (prosił, by na razie nie podawać jego nazwiska
do publicznej wiadomości). - Tymczasem silniki Tupolewa zachowały się prawie
niezniszczone.

Według jego ekspertyzy, może to świadczyć tylko o tym, że w
momencie uderzenia silnik nie pracował. Tylko ten fakt stanowi jedyne
logiczne wytłumaczenie tego, że tuż przed uderzeniem o ziemię samolot nagle
zniżył lot. - Zniżył lot, bo silniki nie pracowały i nie było mocy, aby pchać
maszynę - mówi biegły. Według niego, ślady barwy popielatej, które zachowały
się na wraku silnika, to ślady materiału grafitowego, który zablokował pracę
turbiny i wirników, powodując najpierw gwałtowne zejście samolotu, a później
uderzenie o ziemię. Zatrzymane silniki, które nie pracowały w momencie
uderzenia, nie wybuchły i dlatego pozostały całe.

Z oficjalnego komunikatu rosyjskiego komitetu wynika, że
samolot zahaczył skrzydłem o drzewo, w wyniku czego odwrócił się na grzbiet i
uderzył o ziemię. Tej wersji przeczą zdjęcia, na których widać koła i golenie
samolotu (metalowe elementy łączące koła z kadłubem). Są wyraźnie zabrudzone
błotem. Jak to się stało, że koła i golenie samolotu wybrudziły się błotem,
skoro maszyna uderzyła o ziemię odwrócona? Elementy te mogły mieć co najwyżej
ślady zachlapania odpryskami błota, tymczasem ich wygląd (gruba warstwa błota)
wskazuje, że samolot uderzył dolną częścią o rozmiękczoną ziemię,
przekoziołkował i odwrócił się na grzbiet.

Kontynuacja w następnym poście.
Obserwuj wątek
    • zaginiony.szyfrant Re: Rewelacje Najwyższego Czasu! 31.07.10, 11:42
      Tajne nagranie

      Wersji lansowanej przez MAK i rosyjską prokuraturę
      najbardziej przeczy amatorski film nagrany telefonem komórkowym tuż po
      katastrofie. Widać na nim sylwetki biegających ludzi i słychać odgłosy
      strzałów. Film został umieszczony na popularnym serwisie internetowym YouTube
      kilka godzin po katastrofie. Do jego wykonania przyznał się Władimir Iwanów
      -30-letni mechanik samochodowy z wioski Siewiernyj pod Smoleńskiem. Iwanów
      stwierdził, że na miejscu nie widział żadnych osób, a źródłem strzałów były
      wybuchy amunicji z magazynków należących do funkcjonariuszy BOR towarzyszących
      prezydentowi. - Byłem w wojsku, znam się na tym - mówił Iwanów. Okazało się, że
      wcześniej Iwanów złożył inne zeznanie, w którym stwierdził, że na miejscu
      widział obce osoby. Co więcej - podał nieprawdziwe dane odnośnie telefonu
      ko¬mórkowego. Aparat telefoniczny, którym, jak twierdził, wykonał film, nie
      posiada kamery ani funkcji nagrywania! Później okazało się, że Iwanów kłamał
      jeszcze jeden raz. Źródłem odgłosu strzałów nie mogła być amunicja należąca do
      funkcjonariuszy BÓR. Znalezione przy nich magazynki były bowiem... pełne i
      nie wybuchły po katastrofie.

      Faktycznym autorem filmu był niejaki Andriej Mendierej -
      chłop mieszkający w pobliżu lotniska Siewiernyj. Tego ranka przechadzał się po
      okolicznych lasach, gdy w pobliżu upadł samolot Lecha Ka-czyńskiego. Mendierej
      chwycił za telefon komórkowy i natychmiast nagrał wszystko to, co się działo.
      Zdając sobie sprawę z tego, co widział i słyszał, Mendierej natychmiast
      umieścił film w internecie. Pozostawił po sobie ślady, po których go
      zidentyfikowano. 14 kwietnia 2010 roku spotkał się z nim oficer Agencji
      Wywiadu podający się za pracownika śledczego polskiej prokuratury. Z notatki
      polskiego wywiadowcy („Najwyższy CZAS!" dysponuje jej kopią) wynika, że
      Mendierej wyraził zgodę na współpracę i złożenie zeznań, jednak poprosił, aby
      polska prokuratura załatwiła mu prawo pobytu w Polsce i przyznała ochronę.
      Zeznań złożyć nie zdążył. Następnego dnia został zasztyletowany w Kijowie i
      kilka godzin później zmarł.

      Zabezpieczony w internecie film trafił do technika
      pracującego dla AW i ABW. Po kilku tygodniach ekspert oczyścił film z szumów.
      Po oczyszczeniu słychać ko¬mendy: strielaj, strielaj i rosyjskie zdanie: eta
      żenszczina żywiot („ta kobieta żyje"). Słychać po polsku prośbę: „Nie
      dobijajcie nas". W 37. sekundzie filmu widać mężczyznę w garniturze,
      który wyczołguje się spod wraku samolotu.

      Tajemniczy telefon

      Nagranie kończy się chwilę po tym, jak na lotnisku włączone
      zostały syreny alarmowe. Chwilę później na miejscu zjawiły się ekipy
      ratunkowe, dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy ratunkowe z FSB. Wśród nich
      był pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko - zastępca szefa dochodzeniowców ze
      smoleńskiego OMON-u. Następnego dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko zeznał,
      że w sobotę 10 kwietnia miał zaplanowany urlop, ale został wezwany nagłym
      telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na lotnisko Siewiernyj, gdzie
      rozbił się samolot z polskim prezydentem. Zaskoczenie śledczych wzbudziło to,
      że z drugiego końca miasta pułkownik przyjechał samochodem w ciągu kilku
      minut. Polski wywiad postanowił : zweryfikować tę relację poprzez biling
      telefoniczny oficera. Okazało się, że jedyny tego dnia telefon pułkownik
      Pawlenko otrzymał o godzinie 8.31, a więc wtedy, gdy samolot z Lechem
      Kaczyńskim na po¬kładzie był jeszcze w powietrzu.

      - Okoliczności upadku tupolewa wyglądają coraz bardziej
      zagadkowo - mówi Beata Kempa z PiS, członek zespołu wyjaśniającego katastrofę.
      - Im dłużej trwa śledztwo, tym więcej pojawia się pytań i zagadek - dodaje.

      Wszystkie te niejasności coraz bardziej wskazują na to, że Lech Kaczyński zginął w wyniku zamachu.
      • babcia_dusia Re: Rewelacje Najwyższego Czasu! 31.07.10, 11:50
        Gdze sa te zdjecia? Kazdy moze napisac co chce. Czy ty szyfrant z zaginionym
        mozgiem uwierzysz we wszystko co ktos napisze? Jak tak ,to przyznam sie cie,ze
        ja posiadam oryginalne nagranie ,z dyktafonu jednego z czlonkow zalogi polskiego
        Ty-154M,na ktorym wyraznie slychac,jak Kaczynski mowil do zalogi,ze musza
        wyladowac,za kazda cene,a najlepiej zeby rozwalili ten ruski samolot,bo mu tak
        brat Jarek powiedzial,poniewaz ma aspiracje stac prezydentem i tak mu wyszlo,ze
        ta katastrofa mu w tym pomoze. I zobacz,wprawie wygral wybory,chociaz bez
        katastrofy Kaczynsci za pare miesiecy poszli by w slad Leppera.
                • babcia_dusia Re: Rewelacje Najwyższego Czasu! 31.07.10, 13:43
                  caginiony,ty nie wklejaj artykuly prawsowe,a podawaj linki,my sami potrafimy
                  przeczytac..To co ty robisz,to jest manipulacja.Cos kopiujesz,cos wklejasz.Ja
                  cie pytala,gdzie te zdjecia (mialo byc ile?Ponad 100?) . czemu nic nie
                  odpowiedziales na moj post? Niemasz nic d o powiedzenia,poniewaz tam,skad ty
                  kopiowales tekst,rowniez nic nie maja,tylko stwierdzenie,ze oni to maja.
                  Tyminski tez biegal z czarna walizka,a i Lepper wszystkich straszyl tym,co niby
                  ma.Troche wiecej sceptetyzmu do tego co przeczytales.Masz,chyba,glowe na karku?
                  Wiesz do czego cie sluzy?
                  • absurdello Dusia, ty nie miej pretensji do wklejacza, 01.08.10, 16:41
                    tylko do autora, który matactwom się oddaje i zdjęć żadnych w
                    najwyższym czasie nie zamieścił.

                    Oto skany w/w artykułu zamieszczone przez kogoś na forum Frondy

                    img401.imageshack.us/i/nczas1001.jpg/

                    img823.imageshack.us/i/nczas1002.jpg/

                    "Piękne" zdanie:

                    "Zwłoki są w stanie zbliżonym do nienaruszonego. Gdyby nie oderwana
                    noga, Lech Kaczyński wygląda jakby spał"

                    "Fajny" eufemizm, ciało bez nogi czyli stan zbliżony do
                    nienaruszonego ...

                    a kawałek dalej:

                    Czy zwłoki zmasakrowano po to, aby ukryć prawdziwe okoliczności
                    śmierci polskiego prezydenta ...

                    Fakt, prezydent z urwaną nogą powinien żyć ... dopiero musieli go
                    zmasakrować, żeby nie było widać, że się wykrwawił przez rozerwane
                    arterie w urwanej nodze ....

                    Leszek Szymowski nigdy nie widział dokumentacji TU154M. Po pierwsze
                    w instrukcji obsługi nie są podane obroty silników a tylko procent
                    obrotów maksymalnych (również tam nie podanych). W
                    literaturze "Praktyczna aerodynamika TU154M" z 1997 roku podane są
                    takie obroty, dla silnika D30-KU-154:

                    Tryb startowy silników (przed rozpoczęciem rozbiegu H=0, V=0)
                    maksymalne obroty turbiny wysokiego ciśnienia wynoszą 10420 obr/min
                    (+50/-100 obr/min) i stanowią ok. 96% obrotów maksymalnych. Dla tych
                    obrotów pojedyńczy silnik osiąga ciąg 105 kN (ok. 10700 kG siły
                    ciągu)

                    Tryb startowy silników (H=11km, V=0.8 Macha) maksymalne obroty
                    turbiny wysokiego ciśnienia wynoszą 10550 obr/min (+50/-100 obr/min)
                    i stanowią ok. 97.5% obrotów maksymalnych. Na tej wysokości
                    pojedyńczy silnik osiąga ciąg ok. 32 kN (ok. 3260 kG siły ciągu)

                    H - wysokość, V- prędkość

                    Z czego wynika, że maksymalne obroty turbiny wysokiego ciśnienia
                    wynoszą ok. 10870 obr/min i nigdy nie są osiągane. Czyli pisanie o
                    12000 czy 20000(!!!) obrotów na minutę to matactwo.

                    TU154M może lądować nawet przy dwóch wyłączonych silnikach.

                    Nie dziwię się, że ten "biegły" prosił by nie podawać jego
                    nazwiska ;))))))

                    itd. sama rzetelność ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka