tojabogdan
06.08.10, 18:44
nie byłem dotychczas jego miłośnikiem, raczej mnie śmieszył, ale po tym, co
dzisiaj zrobił, zmieniam zdanie. Jego triumfalny wjazd na kocie na uroczystość
zaprzysiężenia swego rywala, wybranego przez zresztą przez nieporozumienie,
przyćmił wszystko. Trzeba też przyznać, że starannie dobrano wielkość kota,
przy którym nasz Jarosław Pierwszy Niewielki Zgryźliwy, wyglądał jak olbrzym i
do tego ta złota zbroja ufundowana przez Ojca Dyrektora i krzyż sprzed pałacu
przypadkowego prezydenta w ręku.
Teraz zamknie tym samym usta wszystkim narzekającym.
A jego propozycja, by w miejscu tego pałacu wybudować mauzoleum dla brata, też
jest godna uwagi. W końcu ten Komorowski może mieszkać i u Tuska, stamtąd też
i przyszedł.