gucio60
07.08.10, 10:51
i czas aby uspokoić emocje a na sprawę popatrzeć trzeźwymi oczami.
Tu śledztwa nie potrzeba prowadzić. Sprawa jest jasna i banalna.
Powodem wypadku było to, iż samolot lądował w warunkach, które na
lądowanie nie zezwalały i katastrofa była nie unikniona.
Doświadczenie pilotów, przepisy i zdrowy rozsądek zostały tam w
sposob jaskrawy sponiewierane dla "wyższych celów" politycznych,
przez chorego na "misję wybrańca narodu".
Ten, który pozostał, przyciśnięty do muru, wyśpiewa wszystko. Już
teraz szarpie się jak ryba w sieci ze świadomością, że mógł
katastrofie przeszkodzić i uratować życie 96 ludziom. Jeżeli
tego "nie wypali" przed opinią publiczną to nie wytrzyma nerwowo. To
go drąży jak rak w brzuchu aż wreszcie pokona i skona.