czy Kapitan Aleksandr Muramszczikow kłamie?

04.10.10, 20:08
czy Kapitan Aleksandr Muramszczikow kłamie? I dlaczego?
Od ojca derektora rycyka żem sie właśnie dowiedział, że ten kapitan to kłamczuszek. To samo twierdzi Jarek i tzw. gazeta polska, oraz paranoiczny macierewicz.
W gruncie rzeczy siedział on se, ten kapitan, na kremlu, pił z putinem wódeczkę, zagryzał kawiorem i razem zastanawiali się, kogo jeszcze trzeba usunąć ze sceny politycznej.
    • igor_uk Re: czy Kapitan Aleksandr Muramszczikow kłamie? 04.10.10, 20:12
      tojabogdan napisał:
      "siedział on se, ten kapitan, na kremlu, pił z putinem wódeczkę , zagryzał kawiorem i razem zastanawiali się, kogo jeszcze trzeba usunąć ze sceny politycznej.".

      Bogdan,to musi byc minimum General-kapitan,a nie zwykly kapitan.
      • tojabogdan w tym momencie, Igorku 04.10.10, 20:15
        w tym momencie, Igorku, zdradzasz tajemnicę służbową,
        ale nie ujawnij, proszę, że to ja jestem tym kapitanem-generałem
        • igor_uk Re: w tym momencie, Igorku 04.10.10, 20:19
          kapitanem-generałem? He,he,rozumiem . Konspiracja przede wszystkim.
          • state.of.independence Re: w tym momencie, Igorku 04.10.10, 20:28
            Ja też nie wierzę w to, że Bogdan jest kapitanem-generałem. Muszę naskarżyć na niego: on mi wczoraj kazał chory pęcherz herbatką ziołową i jakimiś owocami leczyć!

            Strzeliłam sobie trochę wódki wymieszanej z miodem, wpakowałam się do łóżka i się połowicznie poprawiło. Dzisiaj zrobię to samo i poprawi się do reszty :-)
            • tojabogdan albo się znów pogorszy, 04.10.10, 20:32
              albo się znów, nie daj boże, pogorszy.
              Najważniejsze jest przekonanie o skuteczneści metody leczniczej! A sceptycyzm osłabia nawet działanie antybiotyków
              • state.of.independence Re: albo się znów pogorszy, 04.10.10, 20:36
                A tfu! Antybiotyki już w dzieciństwie za łóżko wrzucałam. Jak się sprawa wydała i oberwałam za to - zaczęłam zakopywać w doniczkach z kwiatkami. No i jakoś wyzdrowiałam bez tych antybiotyków.
    • tojabogdan w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:10
      w relacji kapitana M. mowa jest m.in. o dzwoniących telefonach:
      już bezpośrednio po katastrofie pojawiały się głosy, iż wielu pasażerów tego nieszczęsnego lotu miało komórki, a z nadzwyczajności tego rejsu mogło wynikać, że czuli się oni na tyle swobodnie, że używali je.
      Dotychczas, przynajmniej oficjalnie, podawano informacje o rozmowach braci bliźniaczych, ale nic o innych.
      Ale ważniejsze jeszcze dla wyjaśnienia sprawy byłoby sprawdzenie, ży komórkami tymi nie kręcono filmików, nie robiono fotek.
      Jeśli dzwoniły, jak podaje w swojej relacji kapitan M., to można przypuszczać, że nie uległy uszkodzeniu.
      • igor_uk Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:20
        A mnie najbardziej wpadlo w oko mowa o tym,ze za 20 minut,pogoda poprawila sie.Tylko tyle dzielilo ich od smierci!
        Na prawda zostanowiam sie,co tam zaszlo? Co ich zmusilo do zejscia tak nisko,ze powrotu juz nie bylo?
        I, niestety ,oprocz czynnika psychologicznego,nic mnie do glowy nie przychodzi. Cos musialo tak wplynac na Protasiuka,ze w strasznym stresie szedl w dol,do konca.
        • madameblanka Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:26

          Wiesz co Igor, czytałam ten artykuł juz pare godzin wcześniej i DOSŁOWNIE pomyślałam to samo co Ty. Pieprzone 20 minut...mogli spokojnie odejśc na drugi krąg, mogli przeczekać w powietrzu...eeeh
          • igor_uk Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:35
            Jak by mieli zapas czasu,to mogli by te 20 minut przeczekac,ale oni nawet tego nie mieli.Wszystko bylo na styk.W summie ich zabil ten,kto spoznil sie na lot.
            • state.of.independence Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:43
              Ale mnie zadziwia jeszcze inna rzecz - brak elastyczności w planowaniu. Bo na mój rozum to można było tam w Katyniu postawić kogoś przy telefonie/komórce na wypadek nagłej zmiany planów. I wtedy nie jest problemem zadzwonić i powiedzieć: "Spóźnimy się, zorganizujcie coś ludziom, może niech złożą wieńce na grobach rodzin. Mszę przekładamy o godzinę".
              • igor_uk Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:47
                state,owszem,jak by nie bylo relacji na "Zywo" we wszystkich stacjach (TVN-24,I TVP,Polsat ?),to mozno bylo by.A tak,za duzo bylo postawiono na jedna karte.
                • state.of.independence Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:53
                  No to trudno, stacje telewizyjne nadawałyby na żywo relacje ze składania wieńców.

                  Przy takich pieniądzach jakie tam byle reporterzyna miesięcznie wyciąga to mogliby ruszyć ciężkimi łepetynami i coś wymyśleć. Chociażby jakiś materiał dokumentalny na wszelki wypadek mieć przygotowany.

                  A tak by the way - mnie już życie nauczyło, że na jedną kartę nie warto stawiać rzeczy poważnych.
                  • igor_uk Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 21:59
                    state.of.independence napisała: mnie już życie nauczyło, że na jedną kartę nie warto stawiać rzeczy poważnych.

                    state,a w innym watku narzekaz na swoj stan zdrowia,poniewaz wszystko postawila na to,zeby miec jeszcze pare sloikow z grzybami.

                    p.s. a nie mogla by wyslac ,chociaz by ,pare sloikow. Adres podam niezwlocznie,jak tylko zgodzisz sie.
                    • state.of.independence Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 22:09
                      igor_uk napisał:

                      > state,a w innym watku narzekaz na swoj stan zdrowia,poniewaz wszystko postawil
                      > a na to,zeby miec jeszcze pare sloikow z grzybami.

                      A nie żartuj ze mnie. Ja tych grzybów nie szukam specjalnie, one same w lesie koło mojego osiedla rosną i pchają się ludziom w łapy. No i wyobraź sobie: idziesz na spacer a tu podgrzybek... i jeszcze jeden... i jeszcze jeden... a tam trzy, a tam pięć, a tam samotny prawdziwek... No to jak nie masz przy sobie żadnego koszyka/wiaderka/torby to zwyczajnie ściągasz sweterek z grzbietu i pakujesz w niego te wszystkie podgrzybki.

                      > p.s. a nie mogla by wyslac ,chociaz by ,pare sloikow. Adres podam niezwlocznie,
                      > jak tylko zgodzisz sie.

                      Nie mogłabym - zamierzam egoistycznie zjeść te grzyby sama. A zanosi się na to, że całą zimę będę je jadła - mam już ponad 50 słoików różnej wielkości. Na szczęście zostały mi jeszcze 4 puste. Jak je napełnię grzybami to już nie będzie sensu tych podgrzybków zbierać.
      • zuul-uu1 Re: w relacji kapitana M. 04.10.10, 23:13
        Prokuratura polska od pocatku sprawdzala prawie 100 mobilow wlaczonych podczas ladowania. Nawet weduk zdjac i filmow z tych mobilu ustawily kto gdzie siedzel
    • absurdello Swoją drogą, jeżeli po 20 minutach mgła się 04.10.10, 21:31
      rozeszła, to gdyby się tak nie spieszyli z tym podchodzeniem, to by żyli ! Przecież mieli paliwo na latanie nad lotniskiem:

      10:26:44,8 Dowódca Możemy pół godziny powisieć i odlecieć na zapasowe

      :(



      • igor_uk Re: Swoją drogą, jeżeli po 20 minutach mgła się 04.10.10, 21:40
        Pawel,co sadzisz o tym? Ja nie pytam cie o sciezke podejscia, a nie TAWS.A tylko o to,co zmusilo ich isc w dol? Czy wierzysz,ze tylko wykonali rozkaz?
        Ja ,jak patrze na zdjecie Protasiuka,widze swoejego syna.Tak samo wyglada - nieomylny.Perfekcionista,wszystko co robi,musi byc naj. Wystarcze mu powiedziec,ze odpusc cos,to na niego dziala jak zacheta.
        • absurdello Ja myślę, że to nawet nie musiało być bezp. 04.10.10, 23:56
          polecenie Prezydenta. Mógł powiedzieć, że mu zależy by się nie spóźnić, a otoczenie zinterpretowało to jako bezwarunkowe polecenie lądowania. Wezwano generała, by sprawdził co się da zrobić, a ten podszedł do tego po żołniersku, wydał polecenie podchodzenia do lądowania (nawet niekoniecznie samego lądowania). Z tego co podowano generał już miał w swojej karierze przypadki lądowania poza granicami przepisów lotniczych, może myślał, że tu też się tak uda psim swędem prześlizgnąć między chmurami.
          Do tego dał załodze mały wykład co się stanie jak Prezydent się spóźni (nawet nie musiał używać jakichś nacisków, wystarczyło, że obrazowo przekazał treść - piloci byli świadkami skutków stawiania się Prezydentowi w Gruzji, więc to mogło działać jak katalizator wzmacniający działanie perspektyw pokazanych przez generała).

          Nawigator lub drugi pilot wprowadzili dane do lądowania, tu podejrzewam nastąpiło przekłamanie (wystarczyło zjeść zero przy podawaniu wysokości nad bliższą stacją), to mogło być nawet podwieszenie się klawisza lub jego niezakontaktowanie, bo go wciśnięto niecentrycznie tylko np. jego brzeg.), możliwe, że przyczyną był pośpiech, przez ten cały proces decyzyjny byli spóźnieni na ścieżce. Nie rozpoczęli zniżania 10.4 km jak karta zalecała, musieli na poczekaniu opracować nową trajektorię zniżania, by trafić w lotnisko. Ponieważ podejscie było niestandardowe, więc pewnie i dane były wprowadzane na poczekaniu.

          Po przeczytaniu instrukcji FMS, zastanawiam się czy i prowadzenie po ścieżce nie było automatyczne (za tym przemawia niejako komputerowa dokładność utrzymania samolotu na jednej linii przy zniżaniu), wprowadzono dane, komputer je przeliczył, przechwycił ścieżkę zniżania (tę obliczoną) i prowadził samolot w dół.

          Ciekawym jest w stenogramie brak słownego potwierdzenia rozpoczęcia zniżania, dowiadujemy się dopiero o tym z kolejnych malejących odczytów wysokości. Być może coś takiego padło:

          10:39:54,1 Dowódca (niezr.)

          Zniżanie trwa, dochodzą do wysokości 100m, pojawia się to zawieszenie na 100m, drugi pilot mówi "W normie" (czyli spodziewał się tego, nie jest to dla niego zaskoczeniem).
          Dochodzą do ok. 70m, drugi pilot mówi "Odchodzimy" ale to raczej pytanie niż informacja o uruchomieniu odejścia. Kolejne punkty pomiaru wysokości nie wykazują zagięcia toru charakterystycznego dla procedury odejścia w toku.

          Tu się pojawia pytanie: czy pilot postanowił zejść jak najniżej, by zobaczyć ziemię i potem na małej wysokości dociągnąć do lotniska czy też pewny prawidłowo wyznaczonej ścieżki po prostu schodził do lądowania myśląc, że trafi dokładnie w okolice ustawionych APM-ów ?
          Z jakiegoś powodu nie zauważono czy zlekceważono brak obecności sygnału zgłoszenia się bliższej stacji naprowadzania choć mogło być innaczej. Zniżanie było celowane tam gdzie trafiło, wyrównanie lotu miało mieć miejsce nad bliższą stacją ale ciąg dalszy nie wyszedł z powodu niedokładnej znajomości rzeźby terenu i zasugerowania się kartą podejścia, w której obie stacje naprowadzania są na tym samym poziomie - lotniska. W rzeczywistości bliższa stacja stoi na stoku jaru 15m poniżej poziomu lotniska i ok. 20m poniżej szczytu zbocza.
          Pilot rozpoczął wyrównywanie lotu (czy nawet odejście) na wysokości poniżej 20m (opóźnienie) pewny, że teren pod nim jest równy i jest NAD poziomem lotniska choć tak na prawdę szedł kursem kolizyjnym w zbocze. Nie wiedział też, że leci w drzewa, które dodatkowo "zjadły" kolejne metry zapasu bezpieczeństwa.

          Zastanawiam się też nad dodatkową sprawą. Jak się wprowadzi współrzędne progu pasa, wg współrzędnych z karty podejścia, to ten punkt wypada 27m w lewo od osi pasa i ok. 175m od początku betonu pasa. Co się właściwie rozumie przez próg pasa: jego krawędź (czyli początek betonu) czy też jakiś punkt wcześniej ?
          A może różnica wynika z wzajemnego przesunięcia systemy WGS84 wg którego pracuje GPS i siatki geograficznej używanej w Rosji (używałem współrzędnych z karty z 2005 roku, w karcie z 2006 jest podobnie) ...
          Wyglądało by z powyższego, że próba trafienia GPS-em w początek pasa na oślep może prowadzić w inne miejsce niż się wydaje celującemu.

          Co do perfekcjonizmu i ambicji, to mógł być czynnik dodatkowy za zniżaniem do oporu. Zawierzenie komputerowi, zagranie na ambicjach (przez generała), dodatkowo Rosjanie nie wylądowali, więc przecież nie będę gorszy. Niewykonanie lądowania grozi nieprzyjemnościami, uszczypliwościami na temat strachliwości (to już pilot słyszał w Gruzji), dla osoby ambitnej, to jest perspektywa nieciekawa, może nawet nie do zniesienia, więc usiłuje wykonać jak najlepiej polecenie ... tyle, że nie uwzględnia możliwych błędów, np. innych dużo mniej doświadczonych członków załogi i złożoności rzeźby terenu ....
      • madameblanka Re: Swoją drogą, jeżeli po 20 minutach mgła się 04.10.10, 21:43

        10:26:44,8 Dowódca: Możemy pół godziny powisieć i odlecieć na zapasowe

        Tak, ale wygląda na to że dowódcą załogi był Błasik...nieformalnie ofkors. Protasiuk pewnie by odszedł, w stenogramie mówi o możliwości odejścia ale w rezultacie tego nie robi...bo Błasik dowódcą.
        • igor_uk Re: Swoją drogą, jeżeli po 20 minutach mgła się 04.10.10, 21:51
          madame,to jest bardzo mozliwe,ze Protasiuk chcial odleciec,ale ktos (Blasik?) zmusil go do podjecia innej decyzji.To by tlumaczylo,czemu on zamilk calkowicie.Scisnal zeby i robil to,co od niego oczekiwali,ale czemu byl przeciw .
      • you-know-who Re: Swoją drogą, jeżeli po 20 minutach mgła się 04.10.10, 22:12
        > gdyby się tak nie spieszyli z tym podchodzeniem, to by żyli

        kiedys to sie musialo zle skonczyc, to wojskowe "latanie". ale fakt, ze nie koniecznie z tylkoma niewinnymi pasazerami na pokladzie.
        • state.of.independence Re: Swoją drogą, jeżeli po 20 minutach mgła się 04.10.10, 22:24
          Ja się zastanawiam czy wariackie latanie to jakiś polski (wojskowy???) standard. Akurat mieszkam przy aeroklubie i zdarzało się, że przylatywał tu gościnnie klucz myśliwców (chyba 5 sztuk, ale nie potrafię powiedzieć ani jakie, ani czyje) i pokazywał różne akrobacje. Do czasu - dnia pewnego, a byłam wówczas obecna, myśliwce przeleciały dosłownie nad głowami gapiów, rzecz jasna - gapiów stojących poza płytą lotniska. Zarząd lotniska więcej ich tu nie wpuścił. Podobno jakieś minima bezpieczeństwa złamali.
          • you-know-who nie nie tylko polscy wojacy maja fantazje 04.10.10, 22:52
            www.youtube.com/watch?v=W8Jz1xhBfqw
            tutaj na przyklad piloci navy polecieli nad jezioro tahoe (ale nie wtedy kiedy ja, to nie moja jutubka) poszpanowac... zamoczyli i uszkodzili przy okazji drogi helikopter.

            tylko ze w usa to jest wykroczenie, a w polsce nieprzepisowe latanie jest mile przez przelozonych widziane, o ile pozwala im szybciej gdziec doleciec.
            • state.of.independence Re: nie nie tylko polscy wojacy maja fantazje 04.10.10, 23:03
              A to właściwie ja odnoszę wrażenie, że zarówno w przypadku Smoleńska jak i wcześniej Mirosławca - wszyscy dużo szybciej niż normalnie dolecieli na tamten świat. Niby wszyscy tam mamy punkt docelowy... no ale chyba nie ma po co się spieszyć.
    • al-kochol-8 Strazak-muzykolog 05.10.10, 01:17
      tym sie rozni rosyjski strazak od strazakow-prostakow z Zachodu

      Nie było słychać ani krzyków, ani jęków. W złowieszczej ciszy w kieszeniach zabitych dzwoniły tylko telefony komórkowe - słychać było poloneza Ogińskiego, pełnego wigoru krakowiaka...
      • you-know-who Re: Strazak-muzykolog 05.10.10, 03:20
        z oginskim to w ogole ciekawa sprawa: patriota, bral udzial w powstaniu kosciuszkowskim. potem na wygnaniu (doslownym). wstawil sie za nim czartoryski i
        wrocil do polski. pozniej.... przeprowadzil sie do petersburga i zaczal dostawac tytuly senatorskie i ordery od imperatora... probowal podobno przekonac aleksandra I-go zeby zwrocil ksiestwu litwy niezaleznosc... (bylem w kosciele we florencji gdzie jest pochowany).

        takze postac znan rosjanom! i jego polonezy...
        • you-know-who pani redaktor-muzykolog? 05.10.10, 17:01
          czy strazak jednak wiedzialby cos o tym? troche watpliwe... za to pani redaktor moglaby wiedziec i bardzo latwo tego oginskiego dodac.

          (przypomnialo mi sie, jak kieslowski tworzac swoje krotkie filmy zwane dokumentami
          mocno sterowal a nawet wstawial aktorow, i co zarzuca sie kapuscinskiemu... nikt nie jest bez winy ;-)
          • igor_uk Re: pani redaktor-muzykolog? 05.10.10, 17:11
            you-know-who ,polonez Oginskiego w Rosji jest bardzo znany,nawet byl taki zarcik:
            Kto skomponowal "Polonez Oginskiego?
            Ale z "pełnego wigoru krakowiaka..." przysadzili napewno.W Rosji jest bardzo popularna kielbasa"Krakowskaja",ale o "krakowiaku",do tego pelnego wigoru,watpie,zeby poza muzykami ,ktos slyszal.
            • joanna_on-line Hej Igorku 05.10.10, 17:26
              wszystkiego naj... naj... naj... i...
              szampańskiej zabawy :-)


              PS. tylko na forum za bardzo nie narozrabiaj ;-)
              • igor_uk Re: Hej Igorku 05.10.10, 17:48
                joanna,dzieki. jestem naprawda wzruszony.
                p.s.pare dni temu napisalem cie na prywate ,ale odpowiedzi nie dostalem,chodzi o nagrode.
                • joanna_on-line Re: Hej Igorku 05.10.10, 17:52
                  a propos privu - ja praktycznie nie zaglądam na pocztę do tego konta - ale zaraz zajrzę - hehe z czystej ciekawości :D
                  • tojabogdan polonez ogińskiego 05.10.10, 20:32
                    wszystko płynie, jak powiedział pan tharei.
                    A swoją drogą, ale się porobiło.
                    Bez tej katastrofy nie byłoby nas tutaj wcale!!!
                    • you-know-who Re: polonez ogińskiego 06.10.10, 04:08
                      istniejemy dzieki wypadkowi... to spojrzenie hiper-egzystencjalne. mowiac krocej -
                      katastrofa!
    • al-kochol-8 Bronek Wildstein nie kłamie? 10.10.10, 01:55
      Zamiłowanie do kultury polskiej strażaka, który po paru taktach z komórki poznaje Ogińskiego, wzrusza. Pomyśleć, że nawet spośród jego polskich konfratrów mało który potrafiłby to zrobić, nie mówiąc już na przykład o rozpoznaniu uwertury do “Kniazia Igora” Aleksandra Borodina. Ale przecież jest ocieplenie. Jak tak dalej pójdzie, to strażacy rosyjscy bezbłędnie rozpoznawać będą po paru taktach Lutosławskiego.
      • you-know-who Re: Bronek Wildstein nie kłamie? 10.10.10, 08:39
        muzykalnosc polakow to hmm... osobny temat.
Pełna wersja