Ile tysiecy życ uratowała ta katastrofa ?

28.10.10, 08:09
wiadomosci.onet.pl/kraj/tusk-jestem-dosc-przejety-dochodzimy-do-wielkiego-,1,3752921,wiadomosc.html
Wielkiego blokującego w końcu brak.
Może uda się przywrócić normalność .
    • zuzkazuzka111 każde słowo Tuska świadczy o jego winie 28.10.10, 08:29
      a czy ci będzie lepiej się leczyć... zobaczysz.

      katar i sraczkę można leczyć nawet za darmo w prywatnym szpitalu.
      Zachorujesz na białaczkę, może chłoniaka - odczujesz dobrodziejstwo prywatnego leczenia.
      A właściwie nie odczujesz, bo w Polsce kredytu na leczenie białaczki nie dostaniesz. Nawet jako pożyczki hipotecznej.

      Brak szacunku dla możliwości, które się posiada jest skrajną głupotą. A w Polsce można sie leczyć z poważnych chorób za darmo.

      POzłodziejom chodzi o napchanie swoich kieszeni.
      Jeśli to co oni robią z gospodarką i ludźmi w Polsce jest normalnością, to ja wolę być nienormalna.
      • vobo7 Re: prywate szpitale 28.10.10, 11:31
        Zuzka,

        Uprawiasz propagandę:).

        Jaka to dla pacjenta różnica czy szpital jest prywatny czy publiczny jeśli i jeden, i drugi leczy pacjenta na podstawie kontraktu zawartego z publicznym płatnikiem?

        Napiszę z pamięci, więc to są wartości przybliżone: mamy obecnie w Polsce jakieś 750 szpitali. Z tego ok. stu już jest prywatne. Poza tymi, jakieś 70 albo i więcej - po przekształceniu - należy do samorządów. Ciężko powiedzieć, ile, bo się cały czas zmienia, a proces zmiany zajmuje nieco czasu; nie wiem, ile szpitali jest w trakcie. Ostatnio zaczęły się przekształcać także jednostki większe, do tej pory robiły to głównie te raczej małe, toteż udział w całości, jeśli brać pod uwagę ilość łóżek jest niewielki, kilkuprocentowy.

        Patrząc na poziom usług czy podejście do pacjenta albo jego rodziny, widać, że w tym prywatnych wygląda to ogólnie lepiej, niż w publicznych. Owszem, prywatne szpitale starają się unikać realizowania takich usług, które są finansowo deficytowe. Mogą też próbować "przebierać" w pacjentach. Niemniej to jest efekt znany na całym świecie, właściwie wszędzie tam, gdzie działają systemu typu DRG. W dużym stopniu właśnie do płatnika (albo innej instytucji, która odpowiada za techniczny kształt systemu refinansowania świadczeń) należy to, żeby się starać temu efektowi zapobiegać.

        Poza tym, w szpitalach publicznych masz też znaczny udział patologii. Przykładowo: wielu lekarzy pracuje i w publicznej i w prywatnej służbie zdrowia. No i np. mówią takiemu całkowicie prywatnemu pacjentowi: no to wie Pani, jeśli chodzi o rezonans, to Pani zrobimy u mnie, w szpitalu. Gdyby "u mnie" był szpital prywatny, to by taki zabieg nie miał szans. Generalnie, nie ma dobrej metody na ustrzeżenie się przed trwonieniem środków publicznych w publicznej służbie zdrowia.

        Problemem, nad którym warto się zastanawiać są nie tyle przekształcenia własnościowe szpitali, co kwestia ubezpieczeń zdrowotnych i ew. pojawienia się konkurencji na rynku jeśli chodzi o płatników. Wbrew temu, co się wydaje, procentowo patrząc koszty utrzymania "monopolisty" (tzn. NFZ) są niewielkie - ok. 1%. Jak się pojawi konkurencja, to koszty te zapewne wzrosną. Tu faktycznie jest nad czym myśleć: jak mają wyglądać dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenia? Jaki powinien być poziom składki zdrowotnej? Co ma zawierać koszyk? Itd.

        Ale te tematy nie funkcjonują w ogóle w debacie publicznej. I tym mają mniejsze szanse w niej zaistnieć, im bardziej tzw. opozycja zajmuje się sobą samą i chorym ego jej lidera. Jakieś deklaracje i inne bzdety, zamiast tematów, które nas wszystkich rzeczywiście dotyczą. Co mnie do diabła obchodzi, komu niejaki Kaczyński Jarosław poda rękę, a komu nie. Na kogo się znów obraził. Kto jest wg. niego patriotą i czyja powinna być Polska. Tymczasem w mediach o niczym innym się nie mówi, jak o kłótniach, wojnach i sporach. Funkcjonowanie opozycji PiSowskiej opiera się na wrzaskach. I jeśli chodzi o trwonienie publicznych pieniędzy, to tu jest pierwsze miejsce skąd ja bym je natychmiast zabrał. Jeśli ktoś sobie chce wrzeszczeć, nie podawać rąk, zgrywać na pseudo-bohatera narodowego, biegać z jakimiś pochodniami, i na wszelkie inne sposoby zajmować sobą samym a nie tym, do czego został wybrany - to niech sam sobie za tę aktywność płaci.

        Wczoraj sprawa KRUS'u zajmowała marginalny czas antenowy w telewizjach. Najwięcej zaś trąbiło się o tym, jak będzie wyglądał pogrzeb Pana Rosiaka. Kto z kim razem poleci albo pojedzie. I tak dalej. I tak w kółko.
        • maccard Re: prywate szpitale 28.10.10, 11:52
          vobo7 napisał:

          > Ale te tematy nie funkcjonują w ogóle w debacie publicznej. I tym mają mniejsze
          > szanse w niej zaistnieć, im bardziej tzw. opozycja zajmuje się sobą samą i cho
          > rym ego jej lidera. Jakieś deklaracje i inne bzdety, zamiast tematów, które nas
          > wszystkich rzeczywiście dotyczą. Co mnie do diabła obchodzi, komu niejaki Kacz
          > yński Jarosław poda rękę, a komu nie. Na kogo się znów obraził. Kto jest wg. ni
          > ego patriotą i czyja powinna być Polska. Tymczasem w mediach o niczym in
          > nym się nie mówi, jak o kłótniach, wojnach i sporach. Funkcjonowanie opozycji P
          > iSowskiej opiera się na wrzaskach. I jeśli chodzi o trwonienie publicznych pien
          > iędzy, to tu jest pierwsze miejsce skąd ja bym je natychmiast zabrał. Jeśli kto
          > ś sobie chce wrzeszczeć, nie podawać rąk, zgrywać na pseudo-bohatera narodowego
          > , biegać z jakimiś pochodniami, i na wszelkie inne sposoby zajmować sobą samym
          > a nie tym, do czego został wybrany - to niech sam sobie za tę aktywność płaci.

          Pełne poparcie!
          Najlepszym sprzymierzeńcem Platformy w jej obecnym kształcie politycznym jest Jarosław Kaczyński i jego najbliższe otoczenie.
          Ale to nie jest wina PO.
        • zuzkazuzka111 Re: prywate szpitale 28.10.10, 12:46
          > wszem, prywatne
          > szpitale starają się unikać realizowania takich usług, które są finansowo defi
          > cytowe. Mogą też próbować "przebierać" w pacjentach. Niemniej to jest efekt zna
          > ny na całym świecie, właściwie wszędzie tam, gdzie działają systemu typu DRG. W
          > dużym stopniu właśnie do płatnika (albo innej instytucji, która odpowiada za t
          > echniczny kształt systemu refinansowania świadczeń) należy to, żeby się starać
          > temu efektowi zapobiegać.

          nie masz racji. każdy wypowiada się na ten temat nie myśląc o najdroższych procedurach, które są wykonywane przez "państwowe" szpitale.
          :) powstało kilka prywatnych szpitali - jakie usługi realizują?
          Nikt w prywatnym szpitalu nie będzie realizował deficytowych procedur. Teraz tak się dzieje. Bo państwowy szpital musi przyjąć i leczyć pacjenta.
          Ciekawa jestem czy wiesz o jakie kwoty chodzi przy przeszczepach szpiku, skomplikowanych operacjach serca, leczeniu nowotworów. I kogo realnie byłoby na to stać. Co jeśli zostaną 3-4 szpitale w Polsce, które będą te deficytowe procedury w ogóle realizować?
          Nie życzę ci byś musiał kiedykolwiek leczyć białaczkę lub chłoniaka i choćby do tego dopłacać.
          Zresztą jakikolwiek nowotwór.

          >
          > Problemem, nad którym warto się zastanawiać są nie tyle przekształcenia własnoś
          > ciowe szpitali, co kwestia ubezpieczeń zdrowotnych i ew. pojawienia się konkure
          > ncji na rynku jeśli chodzi o płatników. Wbrew temu, co się wydaje, procentowo p
          > atrząc koszty utrzymania "monopolisty" (tzn. NFZ) są niewielkie - ok. 1%. Jak s
          > ię pojawi konkurencja, to koszty te zapewne wzrosną. Tu faktycznie jest nad czy
          > m myśleć: jak mają wyglądać dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenia? Jaki powinien
          > być poziom składki zdrowotnej? Co ma zawierać koszyk? Itd.

          Z ubezpieczycielem jest tak, że w założeniu ma nie wypłacać odszkodowań. Z płatnościami na leczenie też będzie zwlekał, powoływał różnej maści specjalistów, by odmówić.
          Ubezpieczyciel ma mieć zysk...
          Być może jedynym rozwiązaniem jest współpłacenie za usługę - model francuski - dopłata rzędu 15% - i ta dopłata byłaby doubezpieczana.

          > Ale te tematy nie funkcjonują w ogóle w debacie publicznej. I tym mają mniejsze
          > szanse w niej zaistnieć, im bardziej tzw. opozycja zajmuje się sobą samą i cho
          > rym ego jej lidera. Jakieś deklaracje i inne bzdety, zamiast tematów, które nas
          > wszystkich rzeczywiście dotyczą. Co mnie do diabła obchodzi, komu niejaki Kacz
          > yński Jarosław poda rękę, a komu nie. Na kogo się znów obraził. Kto jest wg. ni
          > ego patriotą i czyja powinna być Polska. Tymczasem w mediach o niczym in
          > nym się nie mówi, jak o kłótniach, wojnach i sporach. Funkcjonowanie opozycji P
          > iSowskiej opiera się na wrzaskach. I jeśli chodzi o trwonienie publicznych pien
          > iędzy, to tu jest pierwsze miejsce skąd ja bym je natychmiast zabrał. Jeśli kto
          > ś sobie chce wrzeszczeć, nie podawać rąk, zgrywać na pseudo-bohatera narodowego
          > , biegać z jakimiś pochodniami, i na wszelkie inne sposoby zajmować sobą samym
          > a nie tym, do czego został wybrany - to niech sam sobie za tę aktywność płaci.
          >
          sorry... ale kto jest temu winien, że oglądamy wyłącznie telenowelę z politykami w rolach głównych???

          > Wczoraj sprawa KRUS'u zajmowała marginalny czas antenowy w telewizjach. Najwięc
          > ej zaś trąbiło się o tym, jak będzie wyglądał pogrzeb Pana Rosiaka. Kto z kim r
          > azem poleci albo pojedzie. I tak dalej. I tak w kółko.

          bo krus przed wyborami... ŁaŁ!!! kto by się odważył.
          A ZUS i przywileje?? ojej. zaraz mi zablokują miasto i będą rzucać petardy.

          Ja zdania na temat prywatyzacji szpitali nie zmienię.
          W Niemczech - gdzie rekompensowane są drogie badania i zabiegi - lekarze potrafią zlecać niepotrzebne procedury, by zarobić. I nie jest to niestety margines.
          Podobnie będzie w Polsce. :)

          A debaty publicznej nie będzie. Za dużo prywatnych interesów w koło leczenia ludzi się sciera.
          A jest o co walczyć.
          • vobo7 Re: prywate szpitale 28.10.10, 13:40
            Zuzka,

            Aleś namieszała ;)

            Leczenie chłoniaków nie jest deficytowe. W ogóle w wypadku onkologicznych programów terapeutycznych czy też chemioterapii ciężko mówić o "deficycie". Cenniki leków są ustalane centralnie. Firmy je znają. A NFZ to refunduje. W przybliżeniu rzecz się zwraca na zasadzie 1 do 1.

            Jeśli chodzi o lecznictwo stacjonarne, to dla dużych publicznych, wieloprofilowych szpitali, nie deficytowość świadczeń stanowi problem, ale brak rozsądnych zasad finansowania nadwykonań. Ogólnie, bo w wypadku zabiegów ratujących życie oraz w wypadku świadczeń związanych z leczeniem chorób onkologicznych, akurat problemu nie ma.

            Poza tym i przede wszystkim, najwyraźniej nie wyczuwasz tego, kto za co odpowiada. Jeśli zadajesz pytanie "kto będzie cośtam leczył", to powinnaś przede wszystkim zacząć od tego, aby zrozumieć, kto odpowiada za zabezpieczenie opieki medycznej dla społeczeństwa. I zapewniam Cię, że nie jest to szpital, ale ministerstwo zdrowia a następnie płatnik publiczny. Jeśli ktoś nie będzie chciał czegoś leczyć, bo mu za to za mało płacą, to należy stwierdzić ile należy płacić i tyle płacić. Albo można tego nie stwierdzać i czekać aż szpitale pójdą z torbami.

            > Ciekawa jestem czy wiesz o jakie kwoty chodzi przy przeszczepach szpiku, skomplikowanych
            > operacjach serca, leczeniu nowotworów.


            Zaspokoję twoją ciekawość - wiem. I to dokładnie. Zarówno od strony kosztów, które mogą się różnić w różnych szpitalach, jak też od strony refinansowania, które się nie różni. Jeśli chodzi o to ostatnie, to mogę Cię odesłać do odpowiednich tabelek i nauczyć jak je interpretować. Zajmie mi to jakiś tydzień. Wcześniej muszę ustalić stawkę godzinową i kwestię twojej wypłacalności :P

            Nb. kardiologia też jest nieźle wyceniona, więc jak już chcesz dawać przykłady, to może najpierw zasięgnij informacji.

            > :) powstało kilka prywatnych szpitali - jakie usługi realizują?

            Różnie z tym jest. Realizują chętnie sporo usług, które w dużych szpitalach są po prostu droższe. Konktraktują leczenie jednego dnia albo hospitalizacje wyłącznie planowe. Wyceny punktowe są tam mniejsze, niż w wypadku hospitalizacji (pełnych) kontraktowanych przez duże szpitale publiczne.

            W Krakowie niebawem zmieni strukturę własności Szpital im. Rydygiera. Sprawdź sobie co to za szpital, jakiej jest wielkości, jaki ma kontrakt i co realizuje. Być może doznasz buddyjskiego olśnienia :)

            > W Niemczech - gdzie rekompensowane są drogie badania i zabiegi - lekarze potrafią
            > zlecać niepotrzebne procedury, by zarobić.


            Niepotrzebne badania zlecane dla pacjentów hospitalizowanych przynoszą szpitalowi w Niemczech dodatkowy zysk?! Zuzka, przepraszam Cię - weź się puknij. Pojęcia nie masz o czym piszesz. Wiesz co to jest DRG i na czym polega?

            > Z ubezpieczycielem jest tak, że w założeniu ma nie wypłacać odszkodowań. Z płat
            > nościami na leczenie też będzie zwlekał, powoływał różnej maści specjalistów, by odmówić.


            Czego przykładem byłyby pewnie wg Ciebie liczne niemieckie kasy chorych? :P

            Po pierwsze, odróżniajmy ubezpieczyciela od płatnika. Po drugie - jeśli chodzi o systemy, które zawierają współpłacenie pacjenta, to w wypadku hospitalizacji, pacjent dopłaca z własnej kieszeni (i to mu może zwracać ubezpieczyciel) głównie za ponad-standardowe traktowanie: np. salę jednoosobową albo dwuosobową i inne takie. Jeśli chodzi o samo leczenie, to pacjent w ogóle nie widzi faktury. Szpital się rozlicza z płatnikiem. Nikt tego też nie robi papierowo. Całość rozliczeń odbywa się elektronicznie. Nawet w Polsce przecież tak jest od lat i zawsze będzie.

            W lecznictwie ambulatoryjnym, w stomatologii - tak, stosuje się takie rozwiązania, że pacjent płaci sam, a następnie wysyła druczek do ubezpieczenia (również państwowego - tak jest np. w Luksemburgu), które mu zwraca powiedzmy 80% poniesionych wydatków.

            Oczywiście, że ubezpieczyciel (czy nawet płatnik) chcą wydać jak najmniej. I owszem, to będzie dodatkowy problem, tu się zgodzę. Nasz NFZ, jeśli wypracuje zysk, musi go przeznaczyć na finansowanie świadczeń, a nie na marmury i dywany. Ale nie przesadzajmy. Nie ma rozwiązań idealnych. A o aktualnym, polskim rozwiązaniu można tyle powiedzieć, że za kilka lat brak kasy będzie dramatyczny. Obecnie jest tak, że ok. 10% wszystkich tych, którzy płacą składkę utrzymuje cały ten system. A społeczeństwo nam się lekko starzeje, prawda?

            Jeśli chodzi o ew. reformę ubezpieczeń, to przyznam, że nie mam wyrobionego zdania. Jeśli jednak chodzi o zmiany struktury własnościowej szpitali (nie koniecznie zaraz prywatyzację - kto powiedział, że samorząd musi od razu chcieć szpital sprzedawać?), jestem za. Dyskutować można o zasadach, o przepisach, które winny być wprowadzone aby zapobiegać potencjalnym nadużyciom, o zabezpieczeniu dostępności świadczeń, itd. Można tworzyć sieci szpitali kluczowych, które pozostaną publiczne. Można pozostawić szpitale kliniczne (choć nie wiem, czy uczelniom, a nie np. ministerstwu).

            Ale sprowadzanie wszystkiego do populistycznych krzyków: jak będziesz miał chłoniaka, to umrzesz, bo prywatny szpital Cię nie przyjmie, a publicznego, który by Cię uleczył, na pewno już nie będzie, to dobra metoda na dyskusję, ale właśnie - przedwyborczą. A nie realną.
            • zuzkazuzka111 Re: prywate szpitale 28.10.10, 20:07
              > Jeśli chodzi o lecznictwo stacjonarne, to dla dużych publicznych, wieloprofilow
              > ych szpitali, nie deficytowość świadczeń stanowi problem, ale brak rozsądnych z
              > asad finansowania nadwykonań. Ogólnie, bo w wypadku zabiegów ratujących życie o
              > raz w wypadku świadczeń związanych z leczeniem chorób onkologicznych, akurat pr
              > oblemu nie ma.

              i sugerujesz, że zmiana właściciela poprawi sprawę płatności za "nadwykonania"? :)
              co do onkologii - bardzo się mylisz, bo jest to oczywiście bardziej skomplikowane.
              Ale to nie jest temat tego forum.
              Leczenie chłoniaka, białaczki, czy innych nowotworów nie sprowadza się wyłącznie do chemioterapii i jej kosztu. Jeśli tego nie wiesz, to nie mamy o czym rozmawiać ;)

              Ja nie wykrzykuję populistycznych sloganów. Ja się nad tym po prostu zastanawiam.
              • vobo7 Re: prywate szpitale 28.10.10, 20:57
                zuzkazuzka111 napisała:

                > co do onkologii - bardzo się mylisz

                Doprawdy? No, rozczuliłem się:)

                > co do onkologii - bardzo się mylisz, bo jest to oczywiście bardziej skomplikowane.

                Zuzka, wybacz. Ale naprawdę nie ma dla mnie w tym momencie znaczenia czy to jest off-topic czy też nie. Jeśli chcesz mi wykazać, że się w czymś mylę, albo mylę bardzo - to zrób to, wykaż :)

                Zaproszę Cię na kolację i spędzimy miły wieczór, bez wojny polsko-polskiej. Tańczyć umiem i mam na to certyfikaty. W czym więc się mylę, hm? Byle konkretnie :D

                > Ja nie wykrzykuję populistycznych sloganów.

                No trochę jednak wykrzykujesz. Albo trochę bardzo :)

                > Ja się nad tym po prostu zastanawiam.

                A to - owszem. I to się chwali.

                Zuzka, weź jednak pod uwagę, że ja się nad tym nie zastanawiam. Ja się tym zajmuję :)
                I nie mów mi, że się w czymś mylę, jeśli tego przy okazji nie uzasadniasz:). Nie, żebym się przejmował. Pisać możesz co tylko dusza zapragnie i nic w tym złego. :)

                > Ale to nie jest temat tego forum.

                No nie jest. Niemniej zawsze miło wysłuchać głosów społecznych. Poza sondażami :)

                > i sugerujesz, że zmiana właściciela poprawi sprawę płatności za "nadwykonania"? :)

                Zuzka, Kochanie: ja niczego nie sugeruję. To jest, cytując klasyka, oczywista oczywistość :).

                W świetle obecnie obowiązującego prawa, świadczeniodawca publiczny nie może realizować komercyjnie tych samych usług, które ma jednocześnie zakontraktowane w NFZ. Nawet, jeśli jest akurat tak, że kontrakt z Funduszem nie jest adekwatny do mocy przerobowych szpitala. Szpital prywatny, nawet jeśli ma kontrakt z NFZ, nie jest takimi ograniczeniem związany. Tym samym, mamy na rynku usług medycznych ewidentną nierówność podmiotów.

                Gdyby szpital publiczny mógł realizować usługi komercyjne bez żadnych ograniczeń, gdyby mógł swoją infrastrukturę rozwijać nie podlegając np. pod prawo zamówień publicznych jak też bez kilku innych, idiotycznych zarządzeń Pani minister zdrowia, wszystko szło by łatwiej, lepiej, szybciej i pod kontrolą właścicielską a nie urzędniczą.


                > Jest to oczywiście bardziej skomplikowane.

                Poczułem się zaszczycony :P

                Mimo tego, nie zauważyłem, abyś mi udzieliła jasnej odpowiedzi na temat tego, czy wiesz, co to jest DRG. Ładnie to tak ignorować pytania dyskutanta zadane explicite? :)

                Nie skomentowałaś też mojego wzburzenia na temat twoich enuncjacji o niemieckich szpitalach zarabiających na niepotrzebnych procedurach :)

                Och Zuzka, Zuzka - jakże więc to jest? :):)

                ---
                No dobra. Jak na opozycję średniowieczno-zaściankową nie jest źle. Jeszcze krok, jeszcze dwa, a wyprowadzisz się z Ciemnogrodu. Tylko - nie wiem, czy aby masz na to ochotę, toteż na wszelki wypadek, zalecałbym ostrożność.

                No to jak: będziemy (oczywiście, że off-topic, ale za to wszystko w celu zbożnym, czyli ustalenia wiarygodności świadka) dyskutować o systemach typu case-mix, czy rezygnujesz? :)

                Co Cię tak wzięło na te chłoniaki? W większości przypadków, oddziały albo kliniki hematologii są raczej bardzo sensownie do życia pacjentów nastawione. Ba, można by powiedzieć, że te właśnie oddziały wręcz świecą przykładem.
              • eleonora_waciak zuzkazuzka.... 30.10.10, 09:09
                Mylisz się :) IT noworodka to niezły zarobek :)
                Wiem, bo pracuję . Dyrektor rozwija działalność :)
          • vobo7 Re: prywate szpitale (mała errata) 28.10.10, 15:02
            Nie zauważyłem, że pisałaś o kardiochirurgii a nie kardiologii, przepraszam. Dla mnie zabiegi, to OZW, stenty i takie tam - czyli hemodynamika:). Wycen w kardiochirurgii nie znam, kosztów też nie.
            • kzet69 Re: prywate szpitale (mała errata) 29.10.10, 01:26
              Hemodynamika jest od ładnych kilku lat wręcz przepłacana (to chyba jeszcze efekt lobbistyki z czasów Religi) w przeciwieństwie np. do neurochirurgii gdzie kręgosłupy można jeszcze robić przynajmniej po kosztach ale skomplikowane zabiegi wewnątrzmózgowe są mocno deficytowe.

              I jeszcze jedno problemem jest nie tylko "wybieranie rodzynek z ciasta" czyli opłacalnych procedur przez szpitale "prywatne" lecz także segregacja pacjentów.
              Innym zupełnie przypadkiem jest laparoskopowa cholecystektomia u nieobciążonej kobiety lat 45 a innym cholecystektomia u 80 letniej staruszki z niewydolnością krążenia II/IV NYHA, cukrzycą i POChP, koszty leczenia zupełnie inne a płatnik daje tyle samo bo płaci tylko za procedurę główną (czy też obecnie wg JGP).
              I jeszcze z własnego podwórka : szpitale prywatne mają "brzydki" zwyczaj skracania hospitalizacji po zabiegach, w związku z czym wypisują klienta do domu a leczenie (i to często kosztowne) późnych powikłań sxpada na placówki publiczne.
              Przykład : pewien pan, dwa tygodnie cholernie kosztownej terapii na OIT z powodu urosepsy po kalibracji cewki moczowej, wykonanej jak najbrdziej w prywatnym szpitalu w systemie hospitalizacji jednodniowej.
              Tak że (chyba po raz pierwszy na tym forum) rozumiem sporą częśc rozterek Zuzki.
              Ważne jest żeby prywatyzować z głową, to co sie da prywatyzować, z zachowaniem sieci publicznych wiel;ospecjalistycznych szpitali, i powinni nad tym myśleć fachowcy a nie politycy w świetle fleszy...
              • vobo7 Re: mała errata i jeszcze większy offtop 29.10.10, 11:34
                Szanowny Panie Doktór, Kzet69 napisał:

                > Tak że (chyba po raz pierwszy na tym forum) rozumiem sporą częśc rozterek Zuzki.

                Że tak powiem, masz na myśli rozterki w związku z cenami Mabthery? ;)
                Bo o neurochirurgii raczej Zuzka się nie wypowiadała. Może po kolei.

                Akurat JGP było wprowadzane właśnie głównie z myślą o dziedzinach zabiegowych, prawda? I, dajmy na to, zwykłe chirurgie, zwłaszcza już dziś, znacznie się poprawiły, w stosunku do tego stanu, który był za czasów funkcjonowania katalogu. A neurochirurgia... cóż. Wiem ile kosztuje neuronawigacja, a ile mikroskop. No i też TISSy nie zwracają kosztów leków, w tym wypadku często znacznie droższych niż gdzieindziej. Ok. Podobna sytuacja, choć innymi czynnikami spowodowana jest w chorobach zakaźnych. Z geriatrią(/interną) też dobrze nie jest, choć nie aż tak strasznie, jak w wyżej wymienionych. Ale to nie oznacza, że wszystko jest wycenione poniżej kosztów. Vide neonatologia, która jest znacznie powyżej.

                Lobbing przy wycenach był i będzie. Albo środowisko jest silne, ma sensownego krajowego specjalistę i radzi sobie, albo skutki są jakie są. Zwłaszcza, jeśli coś nie jest politycznym oczkiem w głowie, a środków organizacyjno technicznych do racjonalizacji wyceny - brak. Może trzeba się było nie pozbywać Grabowskiego?

                A skoro już o JGP mowa, to ono bynajmniej nie na tym ma polegać, że każdy przypadek, w tym zabiegowy, ma Ci się rozliczać jeden do jeden. Całość ma się bilansować w ramach danej grupy. Ten system uśrednia i od tego właśnie jest. Póki co, na świecie niczego lepszego nie wymyślono (a przynajmniej ja o niczym takim nie wiem). Ok, w Niemczech jest INeK i nie płatnik ustala taryfy. Ale koszty są próbkowane z 12% szpitali referencyjnych (214 na 1779). W Anglii 100% szpitali sprawozdaje koszty. A u nas? Wiesz, na tej zasadzie zawsze każdy lekarz będzie uważał, że za mało kasy ma na leczenie.

                > lecz także segregacja pacjentów.

                Jeśli szpital prywatny realizuje kontrakt podpisany z NFZ, to jest to kwestia odpowiednich przepisów. Też będzie taki szpital musiał prowadzić kolejki. Nie może pacjenta nie przyjąć. Można i nad innymi mechanizmami kontrolnymi myśleć. Segregacja nie jest zjawiskiem, które nagle w Polsce wymyślono.

                Szpitale prywatne mają "brzydkie" zwyczaje? No mają. A publiczne ich nie mają? Mam zacząć wymieniać przykłady, które zapewne znasz z własnego podwórka?

                > Ważne jest żeby prywatyzować z głową, to co sie da prywatyzować, z zachowaniem
                > sieci publicznych wiel;ospecjalistycznych szpitali, i powinni nad tym myśleć fachowcy
                > a nie politycy w świetle fleszy...


                Tyle, że odpowiadać będą właśnie ci politycy. Nie twierdziłem, że wszystko należy/można prywatyzować. Ani też, że prywatyzacja jest jakimś totalnym panaceum. Natomiast opór przed nią, także ze strony środowiska medycznego, jak sądzisz - z czego wynika? Nie wiem, jak to u Ciebie wygląda, ale rzuć okiem na praktycznie dowolny NZOZ, który powstał jako przybudówka do szpitala: czyż nagle nie skończyły się wszelkie problemy z niewykonaniami? Zachowanie sieci szpitali - jasne. W tym oczywiście szpitale kliniczne. Ciekawe, czy w takim kształcie i przy takim zarządzaniu, z jakim mamy obecnie do czynienia? Ok, różnie bywa, ale świętość profesorska jest raczej powszechna. Mam nadzieję, że nie z tego grona będą pochodzić wspomniani fachowcy :)
        • zuzkazuzka111 a.. bo zapomniałam.. 28.10.10, 13:08
          podzwoń po firmach oferujących tzw prywatne pakiety ubezpieczeń i dowiedz się ile kosztuje ubezpieczenie przy chorobach przewlekłych.
          I w jakich ubezpieczeniach prywatnych jest w ogóle możliwe ubezpieczenie ze zdiagnozowanym rakiem.
          • vobo7 Re: a.. bo zapomniałam.. 28.10.10, 13:56
            No dobrze, ale mówimy przecież o raczkujących w Polsce ubezpieczeniach prywatnych, które mają charakter wyłącznie dodatkowy. Niektórzy są bogaci, nie mają ochoty czekać w kolejkach oraz żreć średnio smacznego obiadku. Za to chcą mieć przy łóżku telewizor i internet. Niemniej, przyznam, nie orientuję się w cenach. Z tym akurat w ogóle nie miałem do czynienia, poza może ubezpieczeniami firmowymi na świadczenia z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej (plus pewien zakres świadczeń ambulatoryjnych specjalistycznych) dla pracowników i ich rodzin. Tu w miarę znam ceny. Jeśli chodzi o nowotwory... nawet nie wiedziałem, że ktokolwiek ma takie ubezpieczenia:)
            • zuzkazuzka111 Re: a.. bo zapomniałam.. 28.10.10, 20:20
              Rozejrzyj się po innych krajach. Co wchodzi w koszyk, ile kosztują poszczególne koszyki, itp.
              I zastanów się kogo w Polsce będzie na to stać. A te ceny oparte są na realnych kalkulacjach.
              I nie chodzi o tv, czy catering :)
              Co do pakietów firmowych :-) - przerobiłam większość. Nawet ten zawierający dentystę i tak Cię odeśle do publicznego szpitala jak coś naprawdę poważnego ci się stanie.
              Choćby złamanie otwarte. Ale może w Krakowie wszystko jest bardziej dostępne i tańsze niż w Warszawie. nie wiem.
              Ja to wiem, - nikt się nie spodziewa poważnej choroby... ale statystyki są nieubłagane. Na dodatek te choroby (choć niestety teraz ludzie chorują wcześniej) dotykają przeważnie ludzi starszych.
              Czy w Polsce emeryci wykupią dodatkowe ubezpieczenia? :(
              Ale nawet - sprawdź ile kosztuje choćby podstawowy pakiet medyczny dla seniora. Popatrz też co w to wchodzi. Do nowotworów dodaj choroby przewlekłe.
              Niepotrzebnie zaczęłam o tym pisać na tym forum.
              Zdania nie zmienię.
              • state.of.independence Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 20:33
                zuzkazuzka111 napisała:

                > Co do pakietów firmowych :-) - przerobiłam większość. Nawet ten zawierający
                > dentystę i tak Cię odeśle do publicznego szpitala jak coś naprawdę poważnego
                > ci się stanie. Choćby złamanie otwarte.

                Złamanie otwarte zęba? Tego jeszcze nie grali więc może chodzi o złamanie otwarte kości szczęki w trakcie zbyt brutalnie przeprowadzonego zabiegu dentystycznego???
                • igor_uk Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 20:41
                  state.musze wstac w obrone zuzki,a to dla tego,ze ty nie dokonca zrozumiala, co ona chciala powiedziec ( w tym niema nic dziwnego,ktoby z normalnych potrafil zrozumiec jej sposob rozumowania?). zuzkie,prawdopodobnie, chodzilo nie o wlasne zlamanie otwarte,a tylko o zlamanie otwarte u dentysta po tym ,jak zuzka jemu za nieudany zabieg dentestyczny (a TU EFEKT fuszerki dentysty) przywalila .
                  • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 20:48
                    Igor, tak czy owak Zuzka do dziwnego dentysty chodzi. Koniecznie musi poszukać sobie innego. Bo ja chodzę do takiego, że ani sama nie wychodzę z gabinetu ze złamaniem otwartym, ani dentysty bić nie muszę.
                    • igor_uk Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:02
                      state,jaka zuzka,taki i dentyst.

                      state.of.independence napisała:

                      > Igor, tak czy owak Zuzka do dziwnego dentysty chodzi<
                      • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:04
                        No, widać Prezes opłaca takiego dentystę na jakiego partię stać...
                    • vobo7 Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:07
                      State,

                      Wy oboje z Igorem zachowujecie się poniżej krytyki. My tu z Zuzką całkiem poważną dyskusję prowadzimy o przyszłości służby zdrowia w Polsce. No i, rzekłbym, że z Zuzką jest lepiej w takiej debacie, niż w wypadku tej, która dotyczy przyszłości lotnictwa państwowego:)

                      Tak więc Zuzki nie należy odstraszać, ale przeciwnie - wspierać jej dążenia do promowania opozycyjnych punktów widzenia przyszłej ochrony zdrowia.
                      • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:14
                        Vobo, a gdzie i kiedy ja Zuzkę odstraszałam? Zresztą, strachliwa to ona nigdy nie była. Ja tylko próbuję się dowiedzieć, który dentysta i od kiedy leczy złamania otwarte? Może w Warszawie tak mają, ale poza tym o czymś takim nie słyszałam, a w moim średniodługim życiu mieszkałam już w kilku miastach Polski.
                        • igor_uk Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:16
                          vobo,alez my nic do zuzki nie mamy,nam chodzi tylko o dentyste,co tak skrzywdzil zuzke.
                          • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:25
                            Ja już się w tym pogubiłam: to w końcu dentysta skrzywdził Zuzkę, czy Zuzka skrzywdziła dentystę?
                            • igor_uk Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:31
                              state,sprawa jest naprawda prosta,najpierw dentysta skrzywdzil zuzke,a pozniej zuzka skrzywdzila dentyste.
                              • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:39
                                No to właściwie jest remis.
                                • igor_uk Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:42
                                  state,to zaden remis.Kosci u dentysty juz zrosli ,a zuzka do konca dniej bedzie wygladac tak jak ja zalinkowalem.
                                  • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:50
                                    Ale ja jej radziłam, żeby dentystę zmieniła - tu się zrobi mostek, tam się implant wstawi i będzie wyglądać jak nowa :-)
                                    • igor_uk Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 21:54
                                      state,a czy wspomozesz zuzke kasa? jak nie,to skad ta biedna dziwczyna wezmie na mostki ,a tym bardziej implanty.
                                      • state.of.independence Re: Dziwny ten dentysta, Zuziu... 28.10.10, 22:04
                                        Szczerze mówiąc to jej nie wspomogę. Sądząc po jej wpisach na tym wątku to ona ma już obcykane, gdzie uzębienie można sobie za darmo wyleczyć. Oczywiście być może ubezpieczyła się również od następstw błędów lekarskich i za pieniądze z ubezpieczenia wstawi sobie całą setkę nowych zębów.
Pełna wersja