pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy

06.11.10, 17:06
które gospodarz wypuszcza na noc do lasu, żeby same sobie coś upolowały. A potem w dzień wszystko wygląda jak gdyby nigdy nic. Ta sytuacja to na pewno jakieś wieloletnie dziedzictwo z przeszłości. Fikcja której nikt nie chce widzieć, dwa światy - udawany i rzeczywisty. Przynajmniej coś takiego wynika z tych artykułow:
Plamy na 36. Pułku
80 osób z zarzutami, wyroki, wyłudzanie diet. Ciemna strona 36. Pułku
    • zbulwersowany_muchomorek Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:00
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8621754,Plamy_na_36__Pulku.html
      > zarobki pilotow tej jednostki nie sa wysokie. Dostaja 5 tys. zl na
      > reke plus dodatki.

      :))))
      nie sa wysokie ... A oni jeszcze kradna.
      • madameblanka Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:12

        taka mentalność, najgorsze jest to że zdarza się to wśród ludzi zamożnych, "światowych" - kradną ręczniki z hoteli, chachmęcą przy delegacjach, kradną papier z xerokopiarki, i koniecznie obiad w restauracji biorą na fakturę.....czyli pilotów kręcenie z delegacjami mieści się w polskiej normie, heheh
        • state.of.independence Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:30
          To ja z tego co u siebie w pracy widzę dodać mogę jeszcze, że czym ktoś zamożniejszy tym bardziej mu mało i tym częściej się łakomi czy to na ten ręcznik z hotelu czy tych pare kartek z kserokopiarki.
          • gat45 Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:33
            Niektórzy twierdzą, że to nie skutek, tylko przyczyna. Dlatego są zamożni, że spinaczowi do papieru nie przepuszczą, jak mogą podwędzić.
            • state.of.independence Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:38
              Cholewcia, to ja nie wiedziałam, że właśnie dlatego nie mogę się wzbogacić, że te spinacze do papieru kupuję. Wydawało mi się, że to tylko pare groszy... Wyznaję, że kupiłam na prywatny użytek również zszywacz i kilka pudełek zszywek oraz dziurkacz... A trza było podwędzić z pracy i udawać głupią, że nie wiem gdzie się to wszystko zapodziało...
              • gat45 Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:41
                Znam przedsiębiorstwa, gdzie od sierpnia do października nie wydaje się materiałów biurowych. Zbieżność z początkiem roku szkolnego nieprzypadkowa.
              • madameblanka Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:42

                to się staraj kobieto, coś ty taka niemota:D

                Co tam spinacze i papier do ksero...Moi znajomi za firmową benzynę jeżdżą na wakacje (po Europie dodam)!!
                • gat45 Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:48
                  Od czegoś trzeba zacząć.. Ale ostrzegam, są jednostki niereformowalne. Wiem, niestety, o czym mówię :(((
                • state.of.independence Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 21:53
                  U mnie łatwiej za służbowe pieniądze rozbijać się IC czy samolotem - nie rozlicza się w ramach delegacji wydatków na auta prywatne (służbowe mają do dyspozycji tylko nieliczne "szychy").
          • maccard Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 23:24
            state.of.independence napisała:

            > To ja z tego co u siebie w pracy widzę dodać mogę jeszcze, że czym ktoś zamożni
            > ejszy tym bardziej mu mało i tym częściej się łakomi czy to na ten ręcznik z ho
            > telu czy tych pare kartek z kserokopiarki.
            >

            Mój kolega z dawnych lat określał to, trochę wulgarnie, że im większa ku... tym głośniej jęczy.
            • zbulwersowany_muchomorek Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 07.11.10, 01:15
              Nawiasem mówiąc to dość unikalne artykuły, bo od paru lat informacje o aferach praktycznie znikły.
    • zbulwersowany_muchomorek Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 06.11.10, 23:08
      to samo, fragmenty na wypadek gdyby komuś nie chciało się zajrzeć. Tyle że nie ma to bezpośredniego związku z katastrofą.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8621754,Plamy_na_36__Pulku.html
      Gdyby poinformowano nas o tych wyrokach, musielibyśmy odebrać skazanym i oskarżonym żołnierzom, w tym pilotom, certyfikaty dostępu do informacji niejawnych. I tym samym uziemić cały pułk
      (...)
      Wszędzie się dzieją takie rzeczy, w innych pułkach, w MON... A co z dietami europosłów? O tym piszcie.
      (...)
      Ale skutki postępowania mogły zniszczyć im kariery - tłumaczy nasz rozmówca z MON.
    • mokrypampers Re: pracownicy 36 pułku jak niekarmione psy 07.11.10, 08:14
      Organizatorska funkcja prasy polega, jak wiadomo, na tym, że kiedy pierwszorządni fachowcy chcą, dajmy na to, kogoś zdyffamować, wystrugać z banana jakiś nowy autorytet moralny, albo przygotować do wierzenia zatwierdzoną wersję wydarzeń, to wtedy znani z żarliwego obiektywizmu dziennikarze zaczynają „docierać” do, zdawałoby się, niedostępnych, a nawet nieistniejących materiałów, no i piszą, piszą i piszą, a znowu inni – pozatrudniani na dziennikarskich etatach w koncesjonowanych telewizjach – mówią, mówią i mówią, a także pokazują wszystko, jak się należy. Toteż nic dziwnego, że do takich materiałów dotarł jako pierwszy tygodnik „Wprost” kierowany od niedawna przez red. Tomasza Lisa. Oczywiście dziennikarze dotarli do kilkudziesięciu tomów akt na własną rękę, to znaczy – wbrew funkcjonariuszom niezależnej prokuratury, która w tej, podobnie jak w innych podobnych sprawach, wszczęła i prowadzi energiczne śledztwa. Na pewno doprowadzą one nie tylko do wykrycia sprawców tych karygodnych przecieków, ale także – do postawienia ich przed niezawisłymi sądami, w których posypią się piękne wyroki. Oczywiście jeszcze nie teraz, co to, to nie, tylko dopiero po zakończeniu najenergiczniejszego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wprawdzie to najenergiczniejsze śledztwo utknęło jakby trochę w martwym punkcie z uwagi na niepojętą niechęć rosyjskich pierwszorzędnych fachowców do przekazywania suwerennej tubylczej prokuraturze dowodów pierwotnych, ale kiedy tylko ta niechęć im przejdzie, to wszystko pójdzie jak z płatka – ale oczywiście nie generała Zenona. Jakby tego było mało, to pan płk Tomasz Pietrzak zwierzył się również znanej na całym świecie, a w każdym razie w powiecie warszawskim z żarliwego obiektywizmu pani red. Justynie Pochanke ze swoich spostrzeżeń na temat bałaganu panującego w 36 pułku lotniczym, którego piloci podobnież nie mieli nawet licencji. Pani red. Pochanke te „szokujące” rewelacje aż zaparły dech z wrażenia, chociaż właściwie trudno powiedzieć dlaczego – chyba że nie słyszała porzekadła: jaki pan – taki kram. Ale ponieważ pan minister Klich jest pierwszorzędnym fachowcem, a ongiś nawet właścicielem instytutu studiów strategicznych badającego m.in. sytuację ludności żydowskiej i tubylczych Irokezów w okresie holokaustu, to oczywiście nie ma o czym mówić, zwłaszcza, że pani minister Ewa Kopacz, która – jaka jest – każdy widzi, poinformowała właśnie, że polski rząd w sprawie katastrofy smoleńskiej zachował się „ponadstandardowo”. No naturalnie, jakże by inaczej! Od początku wszyscyśmy tak uważali – bo takie ponadstandardowe zachowanie tubylczego rządu stanowi przecież konieczny warunek pojednania.

      Stanisław Michalkiewicz
Pełna wersja