Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem.

09.11.10, 11:50
Analizując wszelkie dostępne informacje oraz niezliczoną ilość opinii (głównie pilotów, którzy zetknęli się z Tu-154, latali na nim w różnych warunkach pogodowych, lądowali na przeróżnych lotniskach - w tym podobnych do smoleńskiego jeśli chodzi o wyposażenie naziemne) chcę się pokusić o kilka wniosków, które z tych informacji i opinii najczęściej, niczym mantra, powtarzają się.

A więc - staż, szkolenie, ogólny i szczególny nalot poszczególnych członków załogi jak i współgranie zespołu w całości. Wniosek jest jeden - błąd załogi. I o ile jest to jeden czynnik po stronie ludzkiej o tyle cały system, który za tym błędem stoi w żadnym przypadku nie odnosi się do załogi. I tak - system szkolenia i zgrywania załóg, powiedzmy sobie szczerze - nie istniał w ogóle. Bajki opowiadane przez gen. Czabana o super wyszkoleniu załóg, właśnie między bajki można włożyć.
Żaden, podkreślam, żaden z członków tej załogi nie miał prawa usiąść na stanowisku które w tragicznym locie zajmował, dla samodzielnej pracy. Wszyscy oni byli, bez obrazy, zaledwie praktykantami na tym typie samolotu (Jerszow określił ich nie jak uczniaków a wręcz niemowlaków w swoim fachu - nie ma w tym żadnej złośliwości - jest doświadczenie poparte 19.000 godzin na Tutce, w tym 11.000 jako dowódca).
Naturalnie dla naszych, wysoko postawionych dygnitarzy lotniczych - byli doskonałymi pilotami ale zapewne tylko i wyłącznie dlatego, iż nikogo lepszego w służbie nie było.
No ale jeśli pułkownik pilot w wieku 45 lat jest w rezerwie i bawi się w "Żelaznego" to trudno się dziwić, że ci naprawdę najlepsi są poza służbą - zarabiają pieniądze!
Ja wiem, że brzmi to prawie obrazoburczo, ale porównując wiek, doświadczenie i nalot poszczególnych członków załogi w tym wypadku lotniczym z innymi załogami wskazanymi w raportach o wypadkach lotniczych na tym typie samolotu (ale i na innych) - nasi byli na samiutkim końcu tego rankingu. Za nimi już tylko jedno wielkie "zero".
Można zatem postawić pytanie najważniejsze. Jaka była wina załogi?
I jedna, jedyna odpowiedź - żadna!
Nie oni bowiem odpowiadali za swoje wyszkolenie a raczej jego brak. Nie oni ustalali skład załogi na feralny lot bowiem system mieszania członków załóg nie od nich zależał.
Mówienie o brakach kadrowych post factum stawia pod wielkim znakiem zapytania sens istnienia tej formacji wojskowej. Nie ma załóg - nie wykonuje się lotów z takim zestawem pasażerów (i w ogóle nie powinno się wykonywać żadnych).
Wystarczyła jedna krótka odpowiedź w stosunku do wszystkich, jacy by oni nie byli, organizatorów tego lotu - "nie lecimy!" Wszak nie stanowi to wielkiego problemu! Wszystkie linie lotnicze czarterują samoloty! Tylko, czy byłby tak odważny jakikolwiek minister w Rządzie czy Kancelarii Prezydenta, wysoko postawiony dowódca wojskowy (o załodze już nie wspominając), który mógłby wypowiedzieć te nader proste słowa: "nie lecimy!"?
A takie odpowiedzi, wszyscy odpowiedzialni za polskie lotnictwo, powinni słyszeć przy każdym planowanym wylocie. Może wówczas jakieś konkretne działania zostałyby podjęte.
I to właśnie jest pierwszy wniosek jaki należy wyciągnąć z tego tragicznego wypadku.
Trawersując słowa Piłsudskiego: "Pieniądze wydane i pot wylany na szkolenia - to mniej nieudanych lądowań - oszczędność wartości najważniejszej - ludzkiego życia".

C.D.N.
    • madameblanka Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 09.11.10, 12:26

      >nasi byli na samiutkim końcu tego rankingu. Za nimi już tylko jedno wielkie "zero".

      i skończyli w punkcie zero, co prawda nie tam gzie potrzeba (bo zero osiągneli tam gdzie pownni byc na wys 100m i odległości 1km - mniej więcej no,)

      >Jaka była wina załogi? I jedna, jedyna odpowiedź - żadna!

      Jotesie drogi, widzisz są błędy w szkoleniu bezdyskusyjne. Ale człowiek to nie zwierze. Kieruje się rozumem a nie instynktem, potrafi wyciągać wnioski, zdrowo rozsądkować, oceniać sytuację i odpowiednio reagować. To już raczej nie szkolenia tylko charakter, mentalność człowieka. Więc co im ten niezwykle rozwinięty mózg podpowiedział słysząc "pull up"??

      TU masz przykład, jak blisko jest do katastrofy od usłyszenia 'pull up'. (00.11 do 00.19 - komunikat pull up; czyli 8 sek. na reakcję)

      O innym komunikatach nie mówię, bo mogli je zignorować ale 'pull up' jest obligatoryjnym komunikatem, którego nie można lekceważyć.
      • jot-es49 Madame... 09.11.10, 13:20
        Widzisz i tu się co nieco różnimy w swoich spostrzeżeniach. Ja będę teraz uparty jak Zuzka. Otóż uważam, że doświadczona załoga (załoga a nie pilot, nie dowódca a cała załoga właśnie) w czasie wspólnie odbywanego szkolenia zaczyna w sytuacjach ekstremalnych nabywać coś, co śmiało można nazwać "odruchem Pawłowa" (i nie chodzi mi tu - zapewniam - o ślinienie się na widok stewardessy czy nawet generała). Odruch warunkowy związany jest bowiem ze stale powtarzającą się sytuacją, choć nie zawsze dokładnie jednakową. Tam gdzie o powodzeniu działanie decydują ułamki sekund nie ma czasu bowiem na logiczne roztrząsanie za i przeciw i wyciąganie wniosków. Zapewniam cię, że tylko i wyłącznie w takim przypadku można mówić o tzw. rozumieniu się bez słów kiedy każdy z członków załogi jest jak dobrze naoliwiony trybik jednej maszyny. Takie właśnie nawyki kształtowane są tylko i wyłącznie poprze wspólne, intensywne szkolenia na symulatorach właśnie, gdzie załoga "ginie" co chwilę, aż do momentu, kiedy zaczyna działać odruch warunkowy (np. tenże przywołany przez ciebie TAWS) wywołując prawidłową reakcję.
        Tak więc pieprzenie gen. Czabana o nieuzasadnionym treningu na symulatorze powoduje, że z mojej piwnicy ziemniaki czwórkami spieprzają, a nóż sam mi się w kieszeni otwiera.

        Jeszcze raz - nie pojedynczy człowiek a załoga w całości decyduje o tym aby liczba startów równała się liczbie lądowań.
        • madameblanka Re: Madame... 09.11.10, 13:53

          >Ja będę teraz uparty jak Zuzka.

          trudno, przyjmuje na klate...

          >Tam gdzie o powodzeniu działanie decydują ułamki sekund nie ma czasu bowiem na logiczne roztrząsanie za i przeciw i wyciąganie wniosków.


          tak jak mówisz nie ma na to czasu bo reakcja musi być niemal bezwarunkowa, automatyczna - pełna moc i w górę. Bez przemyśleń, bez wyciągania wniosków, no może potem już na ziemi. I owszem jest to kwestia szkoleń ale tez i odruchu samozachowawczego (nie musimy być szkoleni że mamy cofnąć rękę aby uniknąć oparzenia - czyli słysząc pull up, chwytamy wolant).
          Przecież pedał hamulca naciskamy praktycznie zawsze jak tylko spostrzeżemy ze coś jest nie tak, czy dlatego że instruktor tak nas szkolił? Być może i też, ale też w dużej mierze nasz "wewnętrzny mechanizm" który nakazał taką reakcję.

          Ja bym poprostu całej winy nie zwalała na szkolenia. Wiele rzeczy zależy od nas i od nas też zależy jak będzie "naoliwiona" załoga:)
          • jot-es49 Re: Madame... 09.11.10, 14:50
            No i widzisz! Chcąc nie chcąc dajesz mi kolejne argumenty do ręki. Jeśli maleńkie dziecko się nigdy nie sparzy - nie będzie wiedziało, że sparzyć się można. Ba, nie będzie wiedziało co to oznacza w ogóle i możesz go uprzedzać o tym setki razy!
            Kierowca zaś też musi przywyknąć do naciskania pedału hamulca! Czy w początkach twojej jazdy nie zdarzało ci się dodać gazu zamiast hamować? Tylko szczerze!
            Nawyki, które potem traktujemy jak wewnętrzny mechanizm to nic innego jak doświadczenie zdobyte a nie wrodzone - bo czegoś takiego nie ma. Ważne jest aby zdobywać to doświadczenie w najmniej bolesny sposób!
        • absurdello Do tego jeszcze gen. Czaban podważył sens 09.11.10, 14:01
          ćwiczeń współpracy załogi, dla nie go wystarczy, że każdy z członków wie co robić, a to jest takie samo słuszne założenie: jak zebranie kilku dobrych muzyków i kazanie im bez prób zagranie złożonego utworu. Tyle, że w naszym przypadku dobry muzyk był tylko jeden a reszta była w gruncie rzeczy początkująca, przez co fałsze im się zdarzały.

          Dla mnie winą załogi nie było, to że zrobiła błędy techniczne, bo wg mnie, to był właśnie wynik postawienia zbyt wymagającego zadania przed osobami nie w pełni do tego przygotowanymi, do tego w warunkach silnego stresu sytuacyjnego, ale głównie, to, że nie postawiła się idiotycznemu poleceniu, chociażby uzasadniając to zagrożeniem dla prezydenta i innych ważnych osób na pokładzie.
          • jot-es49 Re: Do tego jeszcze gen. Czaban podważył sens 09.11.10, 14:39
            Absurdello! Piszesz, że każdy wie co robić - otóż nie wie. Świadczy o tym "zmataczony" stenogram - przypomnij sobie rozmowy załogi.
            Co do dalszej części twojego postu - pełna zgoda. I to nie tylko moja!
            Nawet Jerszow się z tobą zgadza: "Мальчик с налетом на этом типе 580 часов должен был сам распределить обязанности в экипаже из еще более зеленых мальчиков, согласно цифрам РЛЭ. Заходил и садился он сам, по правилу ВВС: дело правого – не мешать левому."
            • absurdello Przecież nie napisałem, że wiedział, to tylko 10.11.10, 12:26
              gen. Cz. usiłował to nam wmówić, że tak było. W załodze jedned dowódca był doświadczony, a reszta to byli uczniowie (mówię o obsłudze TU154M).
    • vobo7 Dwa systemowe aspekty. 09.11.10, 15:14
      Zauważyłem, że się trochę przeplatają. Co do naturalne do granicy, w której jeden determinuje drugi.
      Szkolenia i polityka.

      To że pułkownik zajmuje się akrobatyką, to nie jest kwestia szkoleń.
      Z kolei, nawet najlepiej technicznie i CRM'owo wyszkolona załoga może się wpakować w problemy, jeśli decyzje skutkujące nadmiernym lotniczym ryzykiem podejmowane są poza załogą. Umiejętności radzenia sobie z czymś takim nie da się skutecznie wypracować w samych szkoleniach. Choćby z tego powodu, że o tym kto i jak jest ważny decyduje rzeczywistość i codzienność, a nie tematyka nawet najlepiej przeprowadzonego kursu.

      Podkreślam więc, że szkolenia - same w sobie, choć konieczne - nie są kluczowe. Zacząć należałoby od tego, aby się pozbyć politycznej arogancji względem wojskowego lotnictwa (i nie piszę tu bynajmniej o Kaczyńskim). Nie da się i zjeść i mieć politycznego ciastka. Albo decydenci od samej góry począwszy dostrzegą rangę zagadnienia, albo niewiele się zmieni. Samymi szkoleniami się dziury nie zatka, bo za chwilę ją znowu wykopie kolejny generał składający meldunek kolejnemu VIPowi, albo kolejny polityk zarzucający lękliwość pilotowi, na którego szkolenia przecież tyle pieniędzy żeśmy wydali, a Pan tego nie umie zrobić?!

      Piloci wojskowi muszą mieć adekwatne warunki pracy, płacy, szkoleń, szacunku, odpoczynku, perspektyw życiowych, itd. Przez adekwatne nie rozumiem tu kokosów. Ale tyle, żeby tam się ludzie garnęli, żeby było w kim przebierać, żeby służba w takim pułku faktycznie była zaszczytem. Nie wiem co i jak się powinno zmienić poza szkoleniami. Natomiast nie wydaje mi się, aby było dobrym pomysłem takie rozwiązanie etatowe, w którym będąc pilotem dowódcą załogi wyżej niż majorem być jednocześnie się nie daje.
      • madameblanka Re: Dwa systemowe aspekty. 09.11.10, 15:23

        >Podkreślam więc, że szkolenia - same w sobie, choć konieczne - nie są kluczowe.

        Ano nie są (nie wiem dlaczego nasz Jotes tak się zaparł).

        Symulator owszem jest poniekąd wpajaniem zasad i sprawdzeniem czy pilot podejmuje prawidłowe decyzje, czy należycie trzyma się SOP . Ale co innego rozsądek, respekt dla przepisów czy odporność psychiczna (odporność Błasikowa).

        po prostu "mniej odwagi więcej rozwagi" - przecież to ma być elita.
        • vobo7 Re: Dwa systemowe aspekty. 09.11.10, 15:56
          Madame,

          Ja miałem na myśli głównie to, że samymi szkoleniami się sprawy nie rozwiąże. Nie dziwię się Jot-es'owi, że się upiera o tyle, że to co mówił Czaban, to była jakaś tragedia. Ba, nawet to jak on mówił było tragedią.

          Widziałem wywiad z płk. Jemielniakiem. I o ile niby wszystko cacy ("ja zrobię z tego pułku elitę profesjonalizmu i środkiem do tego będą szkolenia" - to nie cytat, ale sens, tak jak go zapamiętałem). Tyle, że dostrzegam w tym pewien polityczny zabieg. Otóż od robienia z pułku elity pan pułkownik może i jest, ale tak wyłącznie bardziej wykonawczo. Odpowiadają za to wszyscy Ci, którzy się wyżej od niego zaczynają, a kończą na rządzie. Tymczasem ta cała reszta siedzi cicho. Dość to wygodne, bo tym sposobem można społeczność przekonać, że cały problem leżał w braku szkoleń. Jak również koncentrować obraz problemu oraz jego skalę na poziomie hierarchii (niczego nie ujmując) pana płk. Jemielniaka.

          Szkolenia muszą być. Ale szkolenia to nie wszystko.
          • absurdello Mnie się wydaje, że powinno być tak: 10.11.10, 12:39
            1. Ostateczna decyzja nalezy do dowódcy (i to konkretnie pilota siedzącego na lewym fotelu)

            2. Dowódca samolotu ma prawo i obowiązek odmówić wszelkich działań (w czasie pokoju), które mogą narazić na szwank bezpieczeństwo pasażerów, załogi i samolotu. Powinien być prawnie (nawet z konsekwencjami dla osoby naciskającej na niego) choroniony od wszelkich nacisków zewnętrznych a już szczególnie od osób nie posiadających wiedzy o pilotowaniu, możliwościach maszyny i ocenie ryzyka poszczególnych operacji [wiem to nierealnę, bo to by oznaczało, że pilot ma większą waaaaaadzę niż decydent ;)) ]

            3. Szkolenia (symulator) powinny uczyć załogę jakie są możliwości i niemożliwości samolotu, by nie próbowali w realu (nieprzymuszeni sytuacją np. awaryjną) wykonywać operacji granicznych o nieprzewidywalnych do końca skutkach ale także by mogli walczyć do końca w sytuacjach spotykanych rzadko w normalnej pracy pilota.
            • vobo7 Re: Mnie się wydaje, że powinno być tak: 10.11.10, 13:03
              Absurdello,

              Jeśli chodzi o twoje pierwsze dwa punkty, to problem w tym, że w świetle obecnie obowiązujących przepisów, tak już jest. Dowódca ma nawet prawo zatrzymać osobę, która poprzez swoje działania na pokładzie zagraża bezpieczeństwu lotu. Po wylądowaniu ma ją oddać w ręce odpowiednich służb.

              > wiem to nierealnę, bo to by oznaczało, że pilot ma większą waaaaaadzę niż decydent ;)

              Ależ ma. Podczas lotu podlegają mu wszystkie osoby na pokładzie, niezależnie od stopnia wojskowego i/lub piastowanego stanowiska. Tak stanowi przepis.

              Rzecz więc nie w zmienianiu przepisów (przynajmniej we wspomnianych wypadkach), ale w ich przestrzeganiu. Jeśli bowiem praktyczna interpretacja przepisu jest taka, że pilot jest od latania jak d..pa od strania, to tej praktyce mamy problem, a nie w przepisach.
              • jot-es49 Absurdello i Vobo! 10.11.10, 20:24
                Popatrzcie na ostatni akapit mojego postu. Może to byłoby jakieś rozwiązanie.
                Tyle, że na dobrą sprawę to też jest obowiązujące na dzień dzisiejszy.
                Może trzeba byłoby to napisać na tabliczkach rozmieszczonych przy każdym fotelu i na każdych drzwiach samolotu?
                • gat45 Re: Absurdello i Vobo! 10.11.10, 20:45
                  Jeszcze lepiej byłoby, gdyby każdy uprawniony do korzystania z tych lotów dostawał na początku urzędowania tekścik takich reguł i musiał toto podpisać z odręczną adnotacją "zapoznałem(am) się, przyjmuję do wiadomości i zobowiązuję się przestrzegać".

                  Marzycielka ze mnie, nie ?
                  • madameblanka Re: Absurdello i Vobo! 10.11.10, 21:01

                    eee tam marzycielka....marzenie to wtedy kiedy wymyślą dodatkowy alert TAWS, niektóre ostrzegają o bliskości ziemi ( i nie tylko) a ta dodatkowa funkcja będzie ostrzegała o bliskości osób zmierzających w kierunku kokpitu. Taka persona zajrzy i włącza sie alert "GET OUT, GET OUT" lub po prostu "paszoł won, paszoł won"
                    • jot-es49 Re: Absurdello i Vobo! 10.11.10, 21:12
                      Madame - ty zakładasz niesłusznie znajomość języków obcych.
                      Uważam, że swojski tekst "Spadaj dziadu" byłby lepszy. A jeśli po trzecim uprzedzeniu delikwent nie kuma, otwiera się luk w pokładzie i dziad spada w sensie stricto.
                  • jot-es49 Re: Absurdello i Vobo! 10.11.10, 21:04
                    A następnie oprawić to w niezniszczalną oprawę i wręczyć przydzielonemu BOR-owikowi aby co chwila pokazywał to ochranianemu przez siebie delikwentowi?
                    Możliwe, że po setnym pokazaniu w celu zapoznania się i potwierdzenia tego słowami: "uroczyście przyrzekam (bez prawa wzywania Boga do pomocy)" zostało by coś w tych rycerskich głowach?
                    • gat45 Re: Absurdello i Vobo! 10.11.10, 21:11
                      A kopię (uwierzytelnioną) przymocować na plecach fotela pierwszego pilota ?

                      Urządzenie wrzeszczące groźnie "wszyscy poza załogą - z kokpitu won !" to chyba nic trudnego ? Zwykły gwóźdź a la Ziobro, uruchomiany przyciskiem pod stopą kogoś z załogi ?
                      • jot-es49 Re: Absurdello i Vobo! 10.11.10, 21:20
                        Gat - madame zaproponowała ciut wyżej jeszcze lepsze rozwiązania które po przyjęciu mojej modernizacji rozwiąże sprawę raz na zawsze (przynajmniej w stosunku do najbardziej namolnych).
      • jot-es49 Re: Dwa systemowe aspekty. 09.11.10, 16:06
        Kurdesz! Aż mi głupio, że znowu muszę się z tobą zgodzić. A na tym forum to hańba nie mieć zdania odrębnego. No trudno - zaryzykuję!
        Cały ten bardak w naszym wojsku był od dawna, można powiedzieć, że od zarania naszej państwowości. Nic nadzwyczajnego, inni też tak mają. No ale u nas potrząsanie szabelką stanowiło o wyższości. Kto głośniej potrząchał ten był ważniejszy.
        No ale do "adremu"!
        Początek wszystkiego upatruję w chwili, gdy politycy zajęli się wojskiem a wojsko zajęło się polityką.
        Póki nie zostanie ten związek rozerwany, póty będziemy mieli constans.

        Co do szkoleń - czy one są kluczowe czy nie - wypowiedziałem się. Nawyki wykształcone w załodze (nie w poszczególnych jej członkach a w całości załogi) zwracają się w postaci "twardości" postaw. "Tego nie uczynię ponieważ..." i koniec dyskusji - ale musi to być świadome, poparte nabytym doświadczeniem stanowisko całej załogi. Inaczej po prostu być nie może. W chwili, kiedy rozpoczyna się jakakolwiek dyskusja, wątpliwości, niepewność - rozsądek idzie w kąt i rozpoczyna się kalkulowanie a może, a gdyby, a jeśli...
        Ale masz rację! Samymi szkoleniami nie zdziała się niczego - ale do tego odniosę się w C.D.N.
        Co do stopni wojskowych - również się zgadzam! Dlaczego niby z Prezydentem nie może latać nawet generał - nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem. To ma być elita pod każdym względem!
        • igor_uk Nie do pomyślenia. 09.11.10, 16:34
          W rosyjskiem lotnictwie ,czy to cywilne,czy wojskowe jest nie do pomyslenia to o czym wspomnial joetes w poscie otwierajacym ten watek: "system mieszania członków załóg nie od nich zależał."

          Otoz w Rosji,a wczesniej w ZSRR sklad zalogi (экипаж) byl staly i bylo czyms nie do pomyslenia,zeby z dnia na dzien,bez porozumienia ze wszystkimi czlonkami zalogi,byl wprowadzony nowy czlowiek. Tam zaloga samolota,to druga,a czesto i pierwsza,rodzina. Wszystkie radosci i nieszczescia u nich sa wspolne.Dla tego porozumiewaja sie z pol slowka,lub gestem.
          Pamjetam sytuacjiu z przed lat,kiedy jeden z czlonlow zalogi transportowego IL-76 przy obstrzale byl ranny,to reszta zalogi byla uziemiona.
          Moze to bylo by warto wprowadzic w lotnictwie polskim. Ciekawo,jak i jest z tym w liniach lotniczych?
          • jot-es49 Re: Nie do pomyślenia. 09.11.10, 16:56
            Igor to nie jest kwestia warto czy nie warto. Innej opcji nawet być nie powinno. Tylko śmierć jednego załoganta może usprawiedliwiać jego zamianę z dnia na dzień, w każdym innym przypadku jest to niedopuszczalne. A już wysyłanie pilota raz jako drugiego a za parę dni jako pierwszego nie mieści się w żadnych kanonach postępowania.
            Załoga ma być jak palce jednej dłoni...
            To nie jest jakieś tam widzimisię czy widziimsię - to powinien być zakon!
            W przeciwnym wypadku - zerknij "Ciąg dalszy następuje"
            • absurdello Gdzieś powiedziano, że kpt Protasiuk dlatego 10.11.10, 12:44
              leciał i 7, i 10, bo znał język rosyjski, co wskazuje na to, że reszta członków obu załóg znała go niewystarczająco by prowadzić pewnie komunikację radiową.
              To było powiedziane w jakimś wywiadze, z którymś dowódców lotniczych.
    • jot-es49 Ciąg dalszy następuje! 09.11.10, 16:19
      Przygotowania do lotów to kolejny wniosek jaki wynikać powinien z tragicznego lotu.
      Znowu ocena tego przygotowania to "kompletne zero". Nikt i nic nie może usprawiedliwiać faktu wskazanych niedociągnięć i braków. Planowanie lotu tego typu powinno odbywać się na dużo wcześniej i nie może być sytuacji, że nieomal w ostatniej chwili następują istotne zmiany. Zmiany np. lotniska przeznaczenia, godziny wylotu czy też niedopracowanie wariantów zastępczych - nie powinny mieć miejsca. Nawet przy wizycie nieoficjalnej jak w tym przypadku - niech by nawet ona była, jak chcą niektórzy, wizytą prywatną! I tu znowu wracamy do odpowiedzialności osób przygotowujących ten lot.
      Nie będę wskazywał kto personalnie i za jaką część tych przygotowań odpowiada - to powinno być wyraźnie wyartykułowane w odpowiednich przepisach. Tam znaleźć się powinny również nieprzekraczalne terminy określające poszczególne etapy tych przygotowań biorące pod uwagę również przepisy innych państw obowiązujące w tym względzie. Niedopuszczalne jest bowiem lekceważenie międzynarodowych, narodowych przepisów, zasad czy ustaleń czy próby ich omijania lub wręcz łamania. Na to bowiem z kieszeni podatnika idą grube miliony złotych na utrzymanie placówek dyplomatycznych, służb specjalnych w kraju i za granicą.
      Pan Minister Klich swojego czasu bajdurzył, że teraz będzie wykonywany tzw. lot rekonesansowy przez załogę dla zapoznania się z warunkami.
      Bzdura kompletna, gdyż akurat w tym przypadku taki lot miał miejsce 3 dni wcześniej, co z niego wynikło - wiemy wszyscy! Możliwe, że gdyby skład załogi był ten sam co 7 kwietnia...
      Ale nie był! Dlaczego?
      Mówienie, że organizator czy dysponent lotu decyduje o tym czy skład załogi mu się podoba czy nie to jakiś jeden wielki absurd. Swoje preferencje można będzie mieć wówczas gdy załogi będą skompletowane na stałe, a o wyborze (czy preferowaniu) konkretnego zespołu będzie wiadomo na samym początku przygotowań, choć i to jest dla mnie jakaś kompletnie niezrozumiała bzdura.
      Może w momencie wybierania naszych najważniejszych władców - powinni z góry deklarować np. że z Kowalskim nie będę latał a z Wiśniewskim jak najbardziej? I niech naród sam oceni czy razem z np. Prezydentem wybierać załogę!
      W takich przypadkach pieprzenie o demokracji i wolności decydowania jest bowiem absurdalnym absurdem (Absurdello - przepraszam - to nie o tobie!).
      Podsumowując - piloci bez wymaganego kompletu dokumentacji lotniczej (wszystkie tam NOTAMy, prognozy, mapy i czort wie co jeszcze) nie powinni nawet zbliżać się do samolotu. Niech sobie pasażerowie siedzą i czekają do usra... śmierci...ups... do startu.
      Każdy taki lot powinien być od początku do końca pod lupą BOR jako jedynej służby, która w imię bezpieczeństwa, może nawet Prezydenta buźką w glebę położyć a co dopiero załodze zabronić startu czy lądowania zawracając nawet do kraju to całe towarzystwo, jeśli innego wyjścia nie ma! I stanowić to powinno kanon postępowania. Pomiędzy kapitanem a bogiem stoi jeszcze oficer BORu.

      C.D. może nastąpi...
      • absurdello Mnie to dziwi, że w przypadku lotów z VIP-ami 10.11.10, 12:52
        w jednostce nie ma wydzielonej komórki prowadzącej aktualne ewidencje lotnisk (taki własny NOTAM), na które się lata i to nie tak, że robią to na ostatnią chwilę ale, że monitoring jest ciągły. Pilot powinien mieć zawsze aktualne dane, łącznie z nawet oczywistymi ostrzeżeniami: typu: podejście nierówne, używać wys. barometrycznych, bo sprawy oczywiste najłatwiej się zapomina i pomija.
        • jot-es49 Re: Mnie to dziwi, że w przypadku lotów z VIP-ami 10.11.10, 21:51
          Absurdello - pełna zgoda co do takiego rozwiązania.
          Ja się dalej zastanawiam czy nie powinien być to zespół podlegający dowódcy BOR?
          Przecież, jakby nie było to BOR od początku do końca odpowiada za bezpieczeństwo VIP-ów, no i posiada uprawnienia jakich inne służby nie posiadają!
    • zageszczonemleczko Pierwsze wnioski z katastrofy - ZAMACH. 09.11.10, 16:35
      wiadomosci.wp.pl/kat,9932,title,Katastrofa-smolenska-niewygodne-fakty,wid,12835473,wiadomosc_prasa.html
      • jot-es49 Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - ZAMACH. 09.11.10, 17:03
        Albo odnieś się do wątku albo dodaj się do herbatki - większy pożytek będzie.
        Kleisz ten link gdzie popadnie, wklej go na tam gdzie jego miejsce...
      • zuzkazuzka111 Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 17:10
        a nie żaden błąd Pilota.
        Naciąganie przybliżonych "danych" nic nie pomoże.
        Wymyślanie głupot i pomówień też nie.
        • jot-es49 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 17:23
          Ja już o tym mówiłem dawno, że to ewidentny zamach na zdrowy rozsądek był.
          A tak się zamachnęli, że zdrowy rozsądek uciekł daleko i do niektórych do dnia dzisiejszego nie powrócił!
          • zuzkazuzka111 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:02
            > Ja już o tym mówiłem dawno, że to ewidentny zamach na zdrowy rozsądek był.
            I dlatego ty wszędzie widzisz sraczkę... biedaku...
            • jot-es49 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:06
              Zuzka - trzymaj się wątku - o sraczce na innym było. A ty się tak rozbiegasz, że ewidentnie skończysz z biegunką wątkową!
              • zuzkazuzka111 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:08
                Trzymaj się sraczki, w tym jesteś od jakiegoś czasu specjalistą. To twój konik. :-)
                • jot-es49 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:13
                  No coś w tym jest! Twoja sraczka moim konikiem? A feeee!
                  Ja mam konia z grzywą rozwianą...
                  • zuzkazuzka111 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:17
                    Wyjaśniam, bo oprócz saczki i kiepskiego wzroku mózg też już ci szwankuje:

                    - Ty masz sraczkę i twoja sraczka jest twoim głównym zainteresowaniem życiowym.
                    Tak bardzo cię zajmuje, że ciągle o niej piszesz w internecie.

                    zrozumiałeś Wołodia?
                    • jot-es49 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:27
                      Masz rację mózg mi kipi i wylewa się uszami, szczególnie jak czytam bardzo merytoryczne i faktami poparte wywody m.in. twoje także. Choć z tobą (w zależności od tego którą nogą z łóżka wstałaś) da się jeszcze podroczyć - czasem nawet jakiś sens z twoich wypowiedzi wyciągnąć - w odróżnieniu od "niegracza" czy "4cat". U nich ta forumowa biegunka jest już tak zaawansowana, że nawet kontaktu nie można nawiązać nie mówiąc już o wymianie zdań (poza wymianą inwektyw - oczywiście!).
                      • zuzkazuzka111 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:31
                        nie czytaj. nie musisz chyba??
        • you-know-who Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:00
          zuzka, ty to umiesz rozladowac smetny nastroj! to juz zdecydowalas sie na jakiej wysokosci nad ziemia nastapil ten zamach? czy nadal glosy w twojej szanownej glowie mowia ci ze byl, ale tego nie wiesz.
          • zuzkazuzka111 Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:03
            a ty juz wiesz która u ciebie jest teraz godzina?
            • you-know-who Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:17
              nie, ale tez bym sie czegos napil..
              • joanna_on-line Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:25
                you-know-who napisał:

                > nie, ale tez bym sie czegos napil..

                hehe nie za wcześniee? :D poczekaj chociaż do tej pamiętnej 13tej ;-)
                • you-know-who Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:28
                  latwo nie jest.
                  • joanna_on-line Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 18:33
                    to już niedługo - jakoś wytrzymasz ;-)
                    a póki co ..................*) zamiast


                    *) wpisać według upodobań
                    • you-know-who Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 19:01
                      przepraszam na chwilke, musze po cos pojsc.
                      • joanna_on-line Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 19:13
                        rozumiem - wybiła upragniona godzina :-)

                        i zuzia już wie, w jakiej strefie przebywasz, będzie niepocieszona - no bo o co ona będzie Cię od teraz pytać.... ;/

                        PS. pewnie o pogodę - np. y-k-w wyjrzyj porzez okno i zobacz czy jest mgła? :D
                        • you-know-who Re: Od początku oczywiste jest, że to zamach 09.11.10, 19:32
                          nie sadze zeby wiedziala, to tylko dla Ciebie jest proste.... :-)
        • vobo7 Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 18:17
          (Zuzka): "Ja i tak uważam, że to był zamach, natomiast jeśli chodzi o zmiany w lotnictwie państwowym, to ...."

          Przecież całkiem niezależnie od tego, czy był zamach czy go nie było, obraz lotnictwa jaki nam się ukazuje, jest - no cóż - trochę straszny. Nie wydaje Ci się, że wszystko to, o czym pisze w tym wątku Jot-es, to, co dodają inni - Madame, Igor, YKW, tak czy inaczej powinno się wprowadzić, skoro stan jest jaki widzimy.

          Zuzka, możesz być wyborniczką PiS'u po wsze czasy. Ale jeśli nie jesteś tegoż PiS'u sieciową funkcjonariuszką, to do diabła nie powinno Ci być obojętne wszystko to, o czym mowa w tym wątku. Tu nie chodzi o przyczyny katastrofy. Ale o wszystkie nasze obserwacje poczynione w związku z tą katastrofą, badaniem MAK, śledztwem polskim. I o wnioski na przyszłość.

          Jot-es zadał sobie sporo trudu w tym wątku.
          Zuzka, mam prośbę. Napisz co Ty uważasz, że powinno się zmienić. Jeśli nie widzisz innych powodów, to zrób to dla mnie :)
          • igor_uk Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 18:24
            vobo7 napisał: Jeśli nie widzisz innych powodów, to zrób to dla mnie :)

            vobo i z nowu dojdzie miedzy nami do spiecia,czy nie zauwazyles co ja do niej pisze ?-
            zuzka,juz przeciez napisalem,ze kocham cie.Ale widze,ze cie tego malo.Coz ,mnie nie ubedzie -uwielbiam cie !!!
            vobo,blagam cie,nie wchodz miedzy nami,cos mi sie wydaje,ze miedzy nami zaczyna cos iskrzyc (oczewiscie miedzy mna i zuzka)
          • zuzkazuzka111 Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 18:30
            > Zuzka, możesz być wyborniczką PiS'u po wsze czasy.

            czy ktoś kto ma odmienne zdanie od salonu musi byc wyborcą PiS???

            Z pewnością za to nie byłam wyborca PO i nigdy w życiu nie będę głosowała na mira rycha zbycha i inyych, kórym żyje się lepiej kosztem narodu.

            > Przecież całkiem niezależnie od tego, czy był zamach czy go nie było, obraz lot
            > nictwa jaki nam się ukazuje, jest - no cóż - trochę straszny.

            To jest właśnie ta "drobna" różnica. Dla mnie jest bardzo istotne czy był to zamach.
            Dyskusja na temat jakości życia trepów nie ma znaczenia.

            To czy w wojsku (podobnie jak w państwie) są problemy nie ma przełożenia na winę pilotów do momentu w którym nie usłyszę:

            taka i taka czynność członka załogi spowodowała to i to...
            dlatego, że pociągnął za stery w tym i tym czasie, stało się to, co spowodowało ... itp, itd.
            Nie ma konkretów nie ma o czym pisać.

            To co robicie wszyscy, bez wyjątku na tym forum jest szkalowaniem ludzi, którzy zginęli w tym samolocie.
            Wyśmiewacie się z rodzin zmarłych, robicie sobie niewybredne żarty z ofiar.
            To jest po prostu obrzydliwe.

            J&S zadaje sobie sporo trudu od początku, ale liczą się intencje.
            A jego intencją jest plucie i mataczenie.
            • madameblanka Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 18:49

              >taka i taka czynność członka załogi spowodowała to i to...
              >dlatego, że pociągnął za stery w tym i tym czasie, stało się to, co spowodowało ... itp,

              zuzka w raporcie wstępnym jest dokładnie napisane to czego nie zrobili piloci a co zrobili. zresztą nie trza do tego i raportu.
              To oczywiście mak i stenogramy sfałszowany, wszyscy ci (piloci czy experci) którzy śmieli ocenić działania pilotów są manipulatorami, łgarzami itd.
              To od kogo musisz usłyszeć o złych czynnościach załogi, żeby tego nie zakwestionować i przyjąć do wiadomości błąd pilota?
              • zuzkazuzka111 Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 19:20
                > zresztą nie trza do tego i raportu

                masz rację... "nie trza" - bo według pokręconej logiki made in ZSRR od początku wiadome było, że nie było awarii i zawinił pilot.
                • madameblanka Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 19:31

                  nie łap za słówka....

                  To co wyprawiał samolot jest odzwierciedleniem czynności pilotów (no chyba że awarii); chodzi o to że do pewnych wniosków można dojść drogą dedukcji, logiki no i jakiego lotnika:)
                  Suma sumarum można całkiem wiarygodnie odtworzyć przebieg lotu.
                  • zuzkazuzka111 Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 19:43
                    summa summarum, jeśli już, a żeby coś odtworzyć to trzeba mieć z czego. A wy nic nie macie.
                    Bredzisz i tyle. A już nazywać to co robisz słowem "dedukcja" :-) nie kpij z Sherlocka Holmesa.
                    • igor_uk Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 19:46
                      zuzka,czy ty czytasz to co piszesz?

                      "summa summarum, jeśli już, a żeby coś odtworzyć to trzeba mieć z czego. A wy nic nie macie."

                      zuzka,a co "wy" macie,ze wersja zamachu dla was jest nie podlegajaca dyskusji?
                    • madameblanka Re: Zuzka, a czy nie dałoby się tak: 09.11.10, 20:05

                      jak to nic nie ma??

                      moze i mi do Sherlocka daleko, ale ty jak widać nie potrafisz pojąć tekstu pisanego mianowicie gdzie napisałam że to ja prowadzę dedukcję czy może poczyniłam inny tekst świadczący o moim samozachwycie???
                    • absurdello Ależ jest z czego, dziwnym trafem, korzystając 10.11.10, 13:11
                      z danych o pofałdowaniu terenu przed lotniskiem (źródło firma amerykańska), zasady wykonywania podejść do lądowania (dotyczy to wszystkich typów samolotów a nie tylko TU154M),i zasady działania radiowysokościomierza (też wiedza ogólna a nie dotycząca konkretnego modelu) można stwierdzić, że istnieje taka ścieżka zniżania, nad tamtym konkretnie terenem, która daje identyczne odczyty jak w zapisie rozmów (łącznie z zawieszeniem wskazań na 100m). Jako punkt odniesienia pomiaru odległości (potrzebnych do pomiaru wysokości terenu) przyjąłem odległość końca obszaru szczątków od progu lotniska.

                      Czy myslisz, że Rosjanie mają taką technikę, że są w stanie tak kontrolować wybuch zamachowy, że dokładnie będą wiedzieć gdzie będą szczątki i jak wypadną na zdjęciu satelitarnym robionym przez satelity obcych państw ???

                      A co do czasów na nagraniach rozmów, to ważniejsze są ich wartości względne, bo one wyznaczają poszczególne odległości a nie wartości bezwzględne wynikające z mniejszej lub większej precyzji ustawienia zegara pokładowego. Na szczęście sekunda o 10:23 czy sekunda o 10:31 mają tę samą długość. :)
    • niegracz Pierwsze wnioski - ewidentna wina kontrolera 09.11.10, 18:47
      ma swój udział w katastrofie

      brak na razie motywu
      ale fakty są takie że kontroler wprowadzal załoge w bład
      - na 6km przed pasem byli 100 m ponad górną odchyłka sciezki
      a przeciez rosyjskie przepisy w tym zakresię stanowią:

      przy lądowaniu wg RSP kontoler winien przerwać podejście jeżeli odchyłka samolotu od ściezki jest wieksza niż 48 m w odłegłości 6km od pasa
      forum.smolensk.ws/viewtopic.php?f=74&t=48375&start=37580

      ,..

      Fizyka osłów i baranów z forum Gazeta.pl:
      W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała - przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i]
      tak twierdzą: qwakacz , jorl , fan_xciecialuki, tojabogdan, absurdello , maccard, maxikasek ,state.of.independence ,
      cranmer, kzet69,jot-es49
      • jot-es49 Re: Pierwsze wnioski - ewidentna wina kontroler 09.11.10, 20:04
        Niegracz powiedz mi gdzie w moim wątku jest w ogóle rozważana czyjakolwiek personalnie wina za tą katastrofę? Co ma przysłowiowy piernik do wiatraka?
        Winą niech zajmują się prokuratorzy stron obojga. Mnie nic do tego. Ja mówię o tych niedociągnięciach organizacyjnych i systemowych, mówię o totalnym burdelu w wojskach lotniczych, o tym wszystkim czego efektem końcowym była katastrofa w Smoleńsku, a wcześniej Casy i Bryzy.
        Czy twoim zdaniem tam również ruski zawinili?
        • igor_uk Re: Pierwsze wnioski - ewidentna wina kontroler 09.11.10, 20:20
          jotes,oskarzyc pilotow nie jest trudno.To oni trzymajac stery doprowadzili do wypadku.To oni ,nie wazno nawet jakiego wysokosciomerza uzywali,zeszli ponizej 100 metrow (a tylko taka wysokosc byla omowiana z kontrolerem ),to oni nie podjeli decyzji o odejsciu na drugi krag,nie widzac ziemi,a zrobili to dopiero wtedy,jak zaczeli walic w drzewa i jak by jedno z drzew nie okazlo sie za grube,to by im udalo sie,przeciez nawet po utracie mniej wiecej 10% summarnej sily nosnej,oni wzniesli sie na okolo 20 metrow. Ich mozno w tym wszystkim oskarzyc,ale czy oni sa winne temu,co poczynili? Tu mam duze watpliwosci,a czemu pisali my z toba wiele razy.
          • jot-es49 Re: Pierwsze wnioski - ewidentna wina kontroler 09.11.10, 21:22
            Igor - ja w tym wątku wręcz uniewinniłem załogę. Jestem w stanie, czego dowiodłem wczoraj w tym wątku.
            Spojrzałem bowiem na to w szerszym aspekcie i co zobaczyłem przyprawiło mnie o ten właśnie wątek + jego ciąg dalszy (do którego jednak nikt się merytorycznie nie chciał odnieść co, nie ukrywam przyprawiło mnie o Zuzki biegunkę z zespołem objazdowo-wyjazdowym.
    • szerszen0 Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 09.11.10, 21:36
      nie będę zdziwiona jeśli raport MAKa będzie zawierał podobne wnioski
      ps.otwarty pozostaje jeszcze problem odpowiedzialności kontroli lotów
      • jot-es49 Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 10.11.10, 07:23
        szerszen0 napisała:
        > nie będę zdziwiona jeśli raport MAKa będzie zawierał podobne wnioski
        > ps.otwarty pozostaje jeszcze problem odpowiedzialności kontroli lotów

        Uważam, po raz kolejny, że póki co, my, na tym forum, nie mamy żadnych podstaw do stawiania komukolwiek jakichkolwiek zarzutów. Od tego są prokuratury obu krajów. Im, na podstawie zgromadzonych dowodów, przyjdzie oceniać stopień winy uczestników i współuczestników wszelkich zdarzeń związanych z tragicznym lotem. I niewątpliwie zarzuty zostaną postawione. Całkowicie inną sprawą jest to czy będzie to satysfakcjonujące dla opinii społecznej Polski i Rosji.
        Naszym zadaniem, na tym forum również, jest analizowanie wszelkich przyczyn zewnętrznych i wewnętrznych mających wpływ na tragiczne zakończenie tego lotu.
        I to się dzieje...
        Ważne, a może najważniejsze jest, aby strona polska wyciągnęła rzetelne wnioski i podjęła jak najbardziej radykalne kroki, aby nigdy więcej taka tragedia nie mogła się wydarzyć.
        Czy ta szansa zostanie wykorzystana? Nie wiem!

        Może powtórzyć za J. Kochanowskim:

        "Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie:
        lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
        nową przypowieść Polak sobie kupi,
        że i przed szkodą, i po szkodzie głupi."
        • szerszen0 Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 10.11.10, 07:50
          całkowicie się z Tobą zgadzam
    • mcgoldenwomen Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 10.11.10, 09:58
      WP. powiedział/a
      2010-11-09 @ 18:56

      Wiadomo, że Rosjanie są odpowiedzialni za katastrofie ale Polacy przygotowali warunki aby ZAMACH mógł się udać !

      W tym celu zwracam uwagę czytelników na bardzo istotne fakty poprzedzające ZAMACH 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.
      Pamiętajmy, że intryga jest grubymi nićmi szyta ale demaskuje przygotowanie polskich służb specjalnych.
      Należy uzupełnić , mozolnie fakt po fakcie i mamy niezbita pewność o perfidnym , świadomym przygotowaniu w celu przejęcia całkowitej władzy przez TUSKA i KOMOROWSKIEGO – odpowiedzialnych za zamordowanie 96 członków delegacji parlamentarno – prezydenckiej w dniu 10 kwietnia 2010 roku.

      Należy analizę rozpocząć od:
      1. Katastrofa samolotu CASA z 20 wysokimi oficerami DWL w Mirosławcu w styczniu 2008 roku ( niewygodnych dla WSI ).
      2. Tajemnicza śmierć szefa kancelarii premiera TUSKA – Michniewicza w grudniu 2009 roku, który przyleciał do Warszawy remontowanym w Samarze TU – 154 nr 101.
      3. Trwająca permanentnie akcja mediów oraz polityków Platformy Obywatelskiej dyskredytująca Prezydenta – profesora Lecha Kaczyńskiego i jego kancelarię oraz całe Prawo i Sprawiedliwość.
      Skala zamierzonej nienawiści była widoczna jeszcze po zamordowaniu 96 osobowej delegacji, gdzie pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie i w kampanii prezydenckiej , nadal atakowano Jarosława Kaczyńskiego oraz członków , i sympatyków PiS.
      4. W dniu wyjazdu delegacji na rocznicowe uroczystości 70 rocznicy Zbrodni Katyńskiej , nagle okazało się, że samolot JAK 40 , którym mieli udać się polscy wojskowi – jest niesprawny.
      W takich okolicznościach do gotowego do odlotu TU-154 z prezydentami na pokładzie zaproszono NATO – wskich polskich generałów i resztę członków ich załogi.
      Zagadką pozostanie , dlaczego spośród 132 członków parlamentarno – prezydenckiej delegacji do samolotu zgłosiło się tylko 87 osób plus członkowie załogi samolotu .
      Dlaczego 36 osób wcześniej deklarujący wyjazd nie przybyło na lotnisko ?
      Czyżby chodziło oto aby prezydent i generałowie znaleźli się w jednym samolocie ?
      Kto ich ostrzegł , bądź zniechęcił do lecenia razem z prezydentami ?
      Wszystko łączy się jak puzlle.
      Celem nr 1 byli jednak polscy generałowie a później dopiero prezydent Polski.
      Wylot opóźnił się o 30 minut.
      Wcześniej drugim JAK – 40 do Smoleńska udali się polscy dziennikarze. Piloci tego samolotu dzięki zignorowaniu poleceń kontrolerów lotów i ich niekompletnych danych, skoncentrowali się na obserwacji i analizie własnej , i dzięki temu bezpiecznie wylądowali.
      Po wylądowaniu natychmiast zasygnalizowali ten fakt i wyjaśniono im , że być może spowodowane to było elektroniką systemu obronnego Elektrowni oddalonej 15 km.

      5. Blokada przez Rosjan systemów operacyjnych sieci komórkowej w Smoleńsku oraz świadome dezinformowanie polskich pilotów przez kontrolerów lotów w Smoleńsku , dało katastrofalny efekt.
      Mimo to samolot ześlizgną się po wierzchołkach ( urwane skrzydło to rosyjska bzdura ) rosnących tam drzew ale nie miał szans kiedy eksplodował kadłub TU – 154 – rozrywając część pasażerską na set tysięcy kawałków . Uratowani mogli znajdować się tylko w cokpicie, części salonki prezydenckiej i dyplomatycznej , ale jak było widoczne na „filmiku” zorganizowane komando polsko-rosyjskie dostrzeliwało uratowanych i rannych .

      SĄ PRZYPUSZCZENIA, ŻE SAMOLOT BORYKAJĄCY SIĘ ZE STEROWNOŚCIĄ ( defekt silnika lub coś innego ) , dzięki mistrzowskiemu wyszkoleniu pilotów, wyhamowywał lot na rosnących drzewach ale mógł oberwać pociskiem wystrzelonym z wąwozu i dlatego rozleciał się w powietrzu nisko nad ziemią.
      Jest to jednak jedna z hipotez i przegrywa z przekonaniem, że na 10 dni przed katastrofą, rosyjscy inżynierowie poprawiający systemy sterownicze TU-154 ( z tego powodu TUSK 7 kwietnia nie poleciał TU-154 ), mogli uzbroić bombę wcześniej zainstalowaną w Samarze – gdzie samolot był remontowany w 2009 roku.

      WNIOSEK
      ŚWIADOME DZIAŁANIE POLSKICH i ROSYJSKICH SŁUŻB SPECJALNYCH W CELU WYELIMINOWANIA NATO – wskich generałów oraz ELITY POLITYCZNEJ PRAWA i SPRAWIEDLIWOŚCI z PREZYDENTEM LECHEM KACZYŃSKIM NA CZELE.

      MOTYWY RZĄDU TUSKA I PUTINA SĄ EWIDENTNE !!!!!
      Mówiąc najprościej – porozumienie PUTINA z TUSKIEM i KOMOROWSKIM W CELU zamordowania sobie ludzi niewygodnych.
      • jot-es49 Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 10.11.10, 11:10
        Golden w dowolnej wersji. Po jakiego groma kleisz w kolejnym wątku ten sam post. Klej go na Niezależnej czy na ND a tu albo odnieś się do wątku w sposób merytoryczny albo nie leź gdzie cię nie chcą - masz jeszcze FK.
        • madameblanka Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 10.11.10, 11:23

          Jotes przestań wymagać od goldenowatych myślenia. One są sterowane, wyuczone - typowy przykład odruchu Pawłowa:) wklejają aby wkleić zwłaszcza we wrogo brzmiące teksty....
          • jot-es49 Re: Pierwsze wnioski z katastrofy - moim zdaniem. 10.11.10, 11:34
            Madame zapewne masz rację. Obserwuję, bywa, jakiś wątek na FK i nagle ni z gruchy ni z pietruchy pojawia się na smoleńskim. Giwi czuwa!
            No ale co zrobić, jak w swoich wątkach mogę jeszcze od biedy znieść Zuzkę, z innymi jest trudniej...
            • zuzkazuzka111 czytając Twój tekst przypomniał mi się dowcip... 10.11.10, 12:20
              Bagno.
              Jakiś facet niestety w nim tonie... ledwo już wystaje mu głowa nad błotem.
              Przed nim na liściu siedzi żaba.
              Wybałusza na niego żabim sposobem gały i kumka sobie co jakiś czas.
              Facet już wie, że tonie i nie ma dla niego ratunku, więc ostatkiem sił, w złości drze się do żaby ... spie...r..d...j... , spie...r..d...j..... , by po chwili zniknąć w błocie.
              Echo słów zamilkło.
              A żaba jakby nigdy nic, dalej siedzi na liściu i mówi do siebie:

              ... spie...r..d...j..? spie...r..d...j..???
              ... przecież ja tu mieszkam...
              • jot-es49 Re: czytając Twój tekst przypomniał mi się dowcip 10.11.10, 22:02
                Zuzka - załóż proszę prywatne forum pt. np. Kawał... dobrej roboty!
                Gwarantuję, że będzie miał wzięcie jak cholera. Sam gotów jestem pisać nawet ruskie (po polsku).
                Serio!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja