golden-wo-men 08.01.11, 09:21 Ten człowiek wiecznie się czegoś boi. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
psiogon Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogramów? 08.01.11, 09:22 Bezczelnie potraktował ludzi mówiących mu prawdę w oczy. Opublikowanie stenogramów byłoby dla niego katastrofą . Odpowiedz Link Zgłoś
golden-wo-men Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogramów? 08.01.11, 09:27 i bez tych stenogramów Tusk dla mnie jest KATASTROFA. Odpowiedz Link Zgłoś
golden-wo-men Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogramów? 08.01.11, 09:29 "To ja decyduję, co jest polską racją stanu" - tak na pytania o wspólne śledztwo ws. katastrofy odpowiedział Donald Tusk. Odpowiedz Link Zgłoś
polazrski Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogramów? 08.01.11, 09:31 golden-wo-men napisał: > "To ja decyduję, co jest polską racją stanu" - tak na pytania o wspólne śledztw > o ws. katastrofy odpowiedział Donald Tusk. I mial racje, bo przeciez paranoja Maciory i Belkota nie moga byc polska racja stanu, goldzia. Odpowiedz Link Zgłoś
gold-en-women dlaczego nie mogą? bo co? 08.01.11, 09:33 polazrski napisał: > I mial racje, bo przeciez paranoja Maciory i Belkota nie moga byc polska racja > stanu, goldzia. ale KONKRETY a nie pierdoły jak to masz w zwyczaju ;P Odpowiedz Link Zgłoś
wanda43 Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogramów? 08.01.11, 09:29 Mnie bardziej interesuje ujawnienie tresci rozmowy obu kaczorow, a takze pelnego zapisu rozmow z kokpitu, niz agresywne wypowiedzi PiSowskich wdowek czy odpyski Tuska. Odpowiedz Link Zgłoś
gold-en-women mnie interesuje nie rozmowa a gdzie jest kokpit ? 08.01.11, 09:34 wiesz może gdzie on jest?????? Odpowiedz Link Zgłoś
psiogon Re: mnie interesuje nie rozmowa a gdzie jest kokp 08.01.11, 09:57 Jakie to już nudne. Pisze się o Donaldku i zaraz a Kaczyński to .... . Z rozmów z premierem są stenogramy !. Np w ustawie o samorządzie jest zapis, że działania samorządu są JAWNE, czy oficjalne, stenogramowane spotkanie może być tajne ?. Wystarczy opublikować stenogram. Może zobaczylibyśmy jak Donek traktuje kobiety ???. Kto prowadzi stenogramy prywatnych rozmów tel. ?(to o rozmowie Jarka z Lechem). Są dowodem w sprawie i podobnie jak zeznania kontrolerów lotu i wiele innych są publikowane stopniowo, żeby utrzymac napięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: mnie interesuje nie rozmowa a gdzie jest kokp 08.01.11, 22:33 gold-en-women napisała: > wiesz może gdzie on jest?????? Masz zaniki pamięci? Ile razy ci mozna pisac, że kokpit (a własciwie jego resztki) zabrały rosyjskie służby ZARAZ PO KATASTROFIE do Moskwy celem badań w ramach śledztwa MAK-u? To z tego kokpitu wymontowano TAWS wysłany następnie do USA, to z tego kokpitu badano ślady DNA celem ustalenia kto w nim przebywal w momencie katastrofy... Odpowiedz Link Zgłoś
kzet69 Re: mnie interesuje nie rozmowa a gdzie jest kokp 10.01.11, 21:33 No i patrz pomimo mojej odpowiedzi, kilka godzin później założyłaś identyczny durny wątek, Goldie jesteś kompletną idiotką... Odpowiedz Link Zgłoś
kecawa Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogra 08.01.11, 10:04 A czy morderca chętnie wskazuje na siebie ??? Odpowiedz Link Zgłoś
psiogon Re: Dlaczego Tusk nie chce ujawnić stenogra 08.01.11, 10:19 Oczywista oczywistość :). Jednak czy można takie stenogramy utajnić. Dość pokrętnie wygląda argument, że z rozmów z osobami prywatnymi stenogramów się nie publikuje. To ewidentny kruczek prawny. Dziennikarze powinni go za to rozszarpać :), i co gdzie nasze Politkowskie ?. Odpowiedz Link Zgłoś
headh-unter sądząc z tej relacji ND ze spotkania, Ryży się wy 08.01.11, 15:42 sądząc z tej relacji ND ze spotkania, Tusk wypadł żałośnie, upublicznienie tego byłoby jego kompromitacją: " To ja decyduję, co jest polską racją stanu - tak powiedział Donald Tusk 10 listopada 2010 roku na pierwszym spotkaniu z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej, odpowiadając na zarzut Andrzeja Melaka, brata Stefana, który zginął 10 kwietnia, że oddanie Rosjanom śledztwa godzi w polską rację stanu. Dlaczego szef rządu Donald Tusk nie chce przychylić się do prośby mecenasa Rafała Rogalskiego, by ujawnić stenogramy ze spotkania w KPRM z rodzinami ofiar katastrofy? Czy faktycznie rodziny, tak jak mówi Paweł Graś, po prostu tego sobie nie życzą? Opublikowanie stenogramów obnażyłoby absolutną bezradność rządu w obliczu katastrofy i grę uników, którą prowadzi premier z rodzinami. Bezpieczniej jest więc nie ujawniać kompromitujących zapisów. Na spotkaniu 10 listopada 2010 roku Tusk pytany był m.in. o brak działań polskich fachowców na miejscu katastrofy, a więc prokuratorów, lekarzy, których podpisów brakuje na rosyjskich protokołach, jak również o chaos panujący po polskiej stronie. Szef rządu, jak ujawnia portal wPolityce, przyznał, że 10 kwietnia on i jego podwładni byli tak zaskoczeni i zszokowani tym, co się wydarzyło, że nie wiedzieli, co robić. I gdyby taka katastrofa wydarzyła się po raz drugi, już wiedzieliby, jakie działania podejmować. Kłopotliwe pytania Po naciskach rodzin premier przyznał, że nie występował do Federacji Rosyjskiej z wnioskiem o wspólne śledztwo. Nie miał nawet takiego pomysłu. Nie wytrzymał wtedy Andrzej Melak, który zaczął zadawać premierowi kłopotliwe pytania. - Zapytałem premiera, co zrobili zaraz po katastrofie. Odpowiedział, że ta katastrofa była dla nich czymś niewyobrażalnym, że nie byli przygotowani, był weekend - mówi Melak. - Nie odpuszczałem, pytałem: ale co zrobiliście? Usłyszałem: zebraliśmy natychmiast ministrów i polecieliśmy do Smoleńska. Panie premierze - odparłem - przecież powinniście działać na miejscu, powołać sztab kryzysowy, a nie lecieć do Smoleńska, bo tam powinni pojechać fachowcy do pracy. To wyszło samo z siebie, że byli bezradni i byli dokładnie tak samo przygotowani, jak później do powodzi - dodaje brat zmarłego w katastrofie Stefana Melaka. Gdy w pewnym momencie Melak powiedział Donaldowi Tuskowi, że oddanie Rosjanom śledztwa godzi w polską rację stanu, usłyszał odpowiedź premiera: Pan wybaczy, ale o tym, co jest polską racją stanu, będę decydował ja. Melaka oburzył również stosunek premiera do idei umiędzynarodowienia śledztwa katyńskiego. Dopytywał, czy w związku z zebraniem 300 tys. podpisów poprze w tej sprawie petycję Stowarzyszenia Katyń 2010. Usłyszał zdecydowane, krótkie: nie. - Zapytałem także, dlaczego wybrali konwencję chicagowską. Premier odparł, że wydawała się najlepsza przy tego rodzaju katastrofach. Pamiętam, że powiedział: bo państwo rozumiecie, że Rosjanie są trudnym partnerem - relacjonuje Andrzej Melak. Startował wojskowy, lądował cywilny? W pamiętnym spotkaniu z premierem uczestniczył również Dariusz Fedorowicz, brat Aleksandra Fedorowicza, tłumacza języka rosyjskiego, który zginął pod Smoleńskiem. - Zadawałem bardzo konkretne pytania, m.in. dlaczego strona polska oddała bezwarunkowo śledztwo i kto za to odpowiada. Odpowiedzi właściwie nie uzyskałem. Pan premier długo mówił, ale odpowiedzi trudno by się tam było doszukać, wygłosił swego rodzaju expos� - zaznacza Fedorowicz. Mówi, iż zapytał, dlaczego raz twierdzi się, że to był lot wojskowy, innym razem znów, że cywilny, przecież oczywisty jest fakt, że był to samolot wojskowy. - Dla nas jest to dziwna sytuacja, że startuje samolot wojskowy, a ląduje rzekomo cywilny. Czyli co, gdzieś po drodze ucywilizował się? Na to pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Jedyną odpowiedź, którą udało się uzyskać, było stwierdzenie premiera, kto za to odpowiada. Pan premier powiedział, że jako szef rządu ponosi za to całkowitą odpowiedzialność - mówi brat Aleksandra Fedorowicza. Z racji tego, że jest on lekarzem wojskowym, postanowił zadać fachowe pytania dotyczące sekcji minister Ewie Kopacz. Na pytanie, ilu konkretnie specjalistów polskich pojechało do Smoleńska, a później do Moskwy, Ewa Kopacz odparła: trzech medyków, trzech genetyków, inspektor sanitarny, czterech techników kryminalistycznych. - Były to siły nad wyraz skromne. Siłą rzeczy nie było możliwości, żeby oni cokolwiek tam byli w stanie znacząco pomóc w badaniach. Pytałem konkretnie o specjalistów z zakresu medycyny sądowej, gdyż w mediach panuje troszkę pomieszanie pojęć. Mówi się przeważnie o patologach bądź patomorfologach, a to nie są właściwi specjaliści do wykonywania sekcji w takich przypadkach. Tutaj konkretnie powinni być lekarze ze specjalizacją z zakresu medycyny sądowej - mówi Dariusz Fedorowicz. - Usiłowałem także zadać pytanie o konkretne badania, bo wszyscy operują tylko słowem ogólnikiem: sekcja. Podczas sekcji należało pobrać wiele prób do badań specjalistycznych, branżowych, mowa tu m.in. o badaniach histopatologicznych, które mogłyby bardzo dużo wnieść, badaniach toksykologicznych na zawartość śladowych ilości różnego rodzaju substancji. Na te pytania zdecydowanie nie uzyskałem odpowiedzi - mówi. Brat zmarłego tłumacza dodaje, że podczas spotkania 10 listopada minister Kopacz wskazała na pewnego pana siedzącego obok, mówiąc, że jest to pan profesor z zakresu medycyny sądowej i chętnie odpowie na wszystkie pytania. W rzeczywistości nie odpowiedział na żadne. - Jak tylko zrobiła się sposobność, że można było do niego podejść i zadać pytania, on po prostu uciekł przede mną, nie udzieliwszy mi żadnej odpowiedzi. Całe to spotkanie uznałem więc za swego rodzaju teatrzyk, który ma uwiarygodnić działania pana premiera i rządu, stwarzając iluzję, jakoby rodziny były rzetelnie i na bieżąco informowane o przebiegu śledztwa. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Myślę, że raczej było to sondowanie, jakie są nastroje wśród rodzin, o co im tak naprawdę chodzi - mówi ze smutkiem. Stenogramy powinny być upublicznione Donald Tusk, jak twierdzi Andrzej Melak, obiecał rodzinom, że stenogramy będą upublicznione. Dziś widzi, że niechęć do ich pokazania opinii publicznej wiąże się głównie z tym, że stenogramy obnażyłyby bezradność rządu i skompromitowały jej szefa. - Donald Tusk powiedział wobec wszystkich, że to spotkanie jest rejestrowane i każdy będzie mógł otrzymać zapis przeprowadzonych dyskusji, rozmów, jakie odbyły się 10 listopada 2010 roku. Nie dotrzymał słowa. Te stenogramy powinny być upublicznione - oburza się Melak. Podobnego zdania jest Ewa Błasik, żona gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych RP. - Chcę upublicznienia stenogramów ze spotkań z rodzinami. Jak chodziło o stenogramy VCR, to biegiem je upubliczniali, jeszcze zanim rodziny je poznały. Premier absolutnie nie powinien tak się zachowywać, on nawet nie wie, co my czujemy. Sami, na własną rękę, musimy dochodzić prawdy, bo on wierzy we wszystko, co mu mówi premier Władimir Putin. Jestem bardzo tym zbulwersowana - podkreśla Ewa Błasik. - Jestem jak najbardziej za tym, żeby stenogramy zostały upublicznione, tylko żeby nie było takiej sytuacji, jak ze słynnymi już stenogramami z zapisów z rejestratora z kabiny pilotów, które zostały zmanipulowane i w jakichś tam fragmentach zafałszowane. Tu może być podobna sytuacja - stwierdza Dariusz Fedorowicz. - Te stenogramy obnażyłyby bezradność rządu, bo spotkanie z rodzinami to była gra uników, gra pozorów, niczego nowego niewnosząca. Spotkanie skończyło się obrażeniem mojej osoby przez ks. Henryka Błaszczyka, siedzącego za stołem prezydialnym, co było nad wyraz niesmaczne. Ksiądz prałat nazwał mnie charakteropatą bez empatii tylko dlatego, że ośmieliłem się zadawać niewygodne pytania i domagać się na nie odpowiedzi. Na drugie spotkanie z premierem już nie poszedłem, bo uznałem to za bezcelowe. Wiedziałem, że bez dostępu mediów na żywo do tego spotkania będą tam się działy takie rzeczy, jakie się działy na pierwszym - kwituje Fedorowicz." **** Odpowiedz Link Zgłoś
fan_xiecialuki Re: A czy Tusk jest od tego, by natychmiast... 09.01.11, 00:10 ...zaspokajać każde życzenie pierwszej lepszej paniusi? Opublikowanie tych z poczatku czerwca już narobiło straszliwego smrodu, wiec moze on po prostu nie chce wwołac kolejnej fali smrodu? Odpowiedz Link Zgłoś