absurdello
12.01.11, 13:35
do lądowania a nie przy próbie lądowania !!!
Wg mnie nastąpił niekontrolowany poślizg przy locie nad zboczem opadającym ostatniego jaru kiedy radiowysokościomierz będący w rzeczywistości RADIOODLEGŁOŚCIOMIERZEM pokazywał pilotom odległość od uciekającego w dół terenu. Nieszczęśliwie teren opadał z podobnym nachyleniem co ich tor lotu.
W transkrypcji są dwa odczyty 100m w odległości 475m, jedno na szczycie zbocza, drugie na dnie jaru.
Odejście powinno być rozpoczęte przy pierwszym odczycie a rozpoczęto go przy drugim odczycie kiedy samolot wlatywał nad podnoszące się zbocze, stąd te straszliwe prędkości pionowe wychodzące z obliczeń, były one sumą prędkości opadania samolotu i prędkości podnoszenia się zbocza.