warka_strong
15.01.11, 15:58
To pycha i rozdęte ego.
Nie łudźmy się, że znalezione zostaną zarejestrowane dowody nacisków na pilota! Ich nie ma na żadnej z kopii nagrań z "czarnych skrzynek". Nie ma też ich na nagraniu oryginalnym.
Start tragicznego lotu miał miejsce 07.04.2010, kiedy to duma urażonego człowieka została wystawiona na poważny szwank. To nie ten człowiek pokazywany był u boku Putina podczas obchodów rocznicowych w Katyniu. To nie jego pokazywały programy informacyjne. To nie o nim mówiono i pisano zestawiając jego nazwisko z nazwiskiem Putina! Nie on był numerem pierwszym! To nie jego wizyta była oficjalna. Jego występ miał mieć miejsce trzy dni później. Lecz jakże skromne miał mieć na ów występ wejście. Bez asysty władz Rosji, bez prezydenta czy też premiera Rosji w tle... Jego duma cierpiała. Jego administracja zaplanowała lot... Nie pozostawiono nikomu marginesu czasu na podjęcie rozsądnych decyzji. Czas naglił, scena czekała. Czekały kamery, publiczność... Czekała zdradziecka mgła... Sceneria godna mistrza Carpentera...
Nad głową kapitana załogi Arkadiusza Protasiuka wisiał miecz... Nie był to miecz bezpośredniego rozkazu "Ląduj bez względu na okoliczności..." Wisiał miecz pamięci o złości - miecz pamięci o Tbilisi... Młody człowiek został wciśnięty w rolę, której nie chciałby odgrywać najlepszy nawet aktor... W rolę człowieka, który ma świadomość i pamięć. Nie wiedział jaki scenariusz został już napisany... Nie był on samobójcą i nie uczyniłby niczego, co mogłoby narazić kogokolwiek na śmierć lecz... Presja niewypowiedziana wprost jest bardziej zabójcza niż formalne polecenia i rozkazy. I ta presja miała miejsce, ale zrodziła się ona jeszcze przed startem. Ona była od początku.
Tę właśnie presję skrywają dziś opary smoleńskiej mgły. Spowija ona swym miękkim, wilgotnym mrokiem tajemnicę dramatu 96 osób. Z tej mgły jeszcze przez lata wyłaniać się będą upiory, majaczyć w niej będą cienie... Nie bójmy się ich. My - zwykli śmiertelnicy - nie musimy się ich obawiać... Niech dręczą one swą upiornością tych, których sumienia każą dostrzegać w nich zło i zagrożenie...