jot-es49
20.01.11, 14:44
Po rewelacjach polskiej komisji i ujawnionym nowym słowem kpt. Protasiuka na wysokości 100 m, które miałoby być decyzją o odejściu, wiele osób zastanawia się nad tym dlaczego za tymi słowami nie poszły żadne działania przez całe 17 sekund.
Niektórzy usiłują udowodnić, że jednak odchodzili...
A wszystko ma tylko za cel udowodnienie za wszelką cenę bohaterstwa naszych lotników.
No to teraz przypomnijcie sobie jaka była podstawa chmur podana przez Jaka i rozsądzana przez załogę? To było 50 m.
Na czym polega szczur? Na zejście poniżej postawy chmur czyli w naszym wypadku poniżej 50 m.
I wracamy na 100 m i do słów Protasiuka, które potwierdza Grzywna... i nie czynią nic lub prawie nic.
To zachowanie staje się bardzo logiczne jeśli słowa te brzmiały "(p)odchodzimy"
Brak kontaktu z wieżą też jest wówczas logiczne. Ponieważ wiedzieli, że i tak na wieży g... widzą - nie odeślą ich zdecydowanie na II krąg, co mogło by całkowicie złamać ich plan.
"Podchodzimy" jest więc bardziej logiczne jak "odchodzimy". Spokój, brak reakcji na wrzaski wszystkich automatów - oczekiwanie na sygnał bliższej. I dopiero po nim coś się zaczyna dziać... Wylądowali by gdyby nie ta cholerna brzoza...