ile trzeba wody do zrobienia mgły?

04.02.11, 14:15
50 tyś ton.
oj, IPN powinien pochylić się nad prof. dr. hab. Krzysztof Haman z Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego, bo to jawny współzamachowiec, że się tak wyrażę!
wyborcza.pl/1,95892,9039209,Czy_da_sie_wytworzyc_mgle___list_eksperta.html
    • jarek.pierr.do.lee Re: ile trzeba wody do zrobienia mgły? 04.02.11, 14:28
      bardzo ciekawy i rzeczowy artykuł
      tylko że problem jest taki że to i tak już nikogo więcej nie przekona.Dla ludzi o rozumowaniu typu
      J.Kaczyński&co była sztuczna mgła i był zamach .Koniec kropka.
      A nie zdziwię się ,jak ten artykuł nabierze rozgłosu,że zaraz pojawią się papiery z IPN-u kim tak naprawdę jest ten profesor.Póki co "szmaciarstwo pokurtykowe" ma się dobrze.
      • pszb Re: ile trzeba wody do zrobienia mgły? 04.02.11, 17:51
        No i jeszcze tajne służby powinny się nim obowiązkowo zająć.
        Ale, ta mgła, to dobry trop, przecież każdy pilot wie, że jak nic nie widać, to się nie ląduje bez stosownych przyrządów. Ci z tutki też wiedzieli, ale jednak coś ich pchnęło w objęcia mgły, tajemnica katastrofy jest na pokładzie.
        • horpyna4 Re: ile trzeba wody do zrobienia mgły? 04.02.11, 18:14
          Ani chybi któś ich zahipnotyzował... jakiś Kaszpirowski?
    • jot-es49 Re: ile trzeba wody do zrobienia mgły? 04.02.11, 19:16
      No może trochę mniej, bo pan profesor przyjął wilgotność 90% a w rzeczywistości było 96%.
      No i kolejna sprawa to temperatura punktu rosy która była równa temperaturze powietrza.
      Zaraz, zaraz co ja piszę! Ja zmierzam do udowodnienia, że mgła była naturalna a profesor wręcz odwrotnie - zmierza w kierunku mgły sztucznej...
      • fury11 Re: ile trzeba wody do zrobienia mgły? 04.02.11, 21:31
        W kwestii zamachu.
        1. PO CO? Kaczyński, choć prezydent europejskiego kraju średniej wielkości, w polityce globalnej w ogóle się nie liczył. Nawet Miedwiediew i Putin doskonale wiedzieli, że jest bezwolnym narzędziem w rękach brata. Wymachiwanie rękami na wiecach w Kijowie i w Gruzji nie miało najmniejszego znaczenia - na Ukrainie żarły się dwie mafie, co Kaczyński naiwnie jak zwykle uznał za walkę o demokrację, a w Gruzji pojawił się już po tzw. ptokach, kiedy Sakaaszwili, KTÓRY PIERWSZY ZACZĄŁ, dostał po garach. Argument, że "ruscy go nienawidzili za Ukrainę i Gruzję" jest bez sensu - działania kaczyńskiego nie miały najmniejszego znaczenia.
        2. PO CO 2: Zamach na prezydenta obcego kraju, kraju należącego do NATO, grozi nieobliczalnymi konsekwencjami (Sarajewo przykładem). W imię czego Rosja miałaby likwidować Kaczyńskiego? Żeby zepsuć sobie opinię na świecie? Pogorszyć stosunki z USA? Unicestwić rodzące się ocieplenie stosunków z Polską? Ryzykowałaby to wszystko po to, żeby załatwić nic nie znaczącego czleczynę?
        3. TECHNIKA. Zamach na prezydenta obcego kraju musi dawać 100 procent pewności, że się uda - zwłaszcza jeśli robi się go u siebie, w biały dzień, w obecności dziennikarzy, kamer i setek naocznych świadków. Jaką pewność mieli zamachowcy w Smoleńsku, kiedy na 99 procent można było założyć, że doświadczony, sprawny pilot wojskowy na widok takiej mgły po prostu odleci na zapasowe lotnisko?
        4. JAK? Sztuczna mgła, bomby gejobójcze, supermagnesy - to wszystko wymaga długich przygotowań. Ci sami, którzy wyśmiewają się z ruskich, że na pasie startowym prawie lampy naftowe ustawiali, magnetofon szpulowy made in CCCP 1978 im się zaciął i pordzewiałe rakiety mają w zakurzonych silosach - równocześnie zakładają, że ci sami ruscy dysponują broniami, jakich nie zna świat. I że użyli ich przeciwko nieszczęsnemu kaczyńskiemu, a nie np. w Czeczenii czy Gruzji.
        Polski burdel zderzył się z rosyjskim bardakiem. Ot i cała prawda.
        Śmigło gdzie jest!!!
Pełna wersja