Przyczyna katastrofy smoleńskiej

17.04.11, 13:40
Piloci 36 pułku samo pisali sobie pytania egzaminacyjne, ciekawe, czy potrafili później na nie odpowiedzieć? :P

- W 2009 roku w Dowództwie Sił Powietrznych przeprowadzono egzamin z wiedzy na temat samolotu, który pilotowałem. Test egzaminacyjny zawierał pytania dostarczone przez 36. specpułk, pisał je jeden z moich kolegów. Ja wcześniej znałem te pytania - zeznał jeden z pilotów. - Wśród kolegów, którzy zdawali razem ze mną, był autor pytań - dodał.

Tomasz Białoszewski, współautor książki "Ostatni Lot", twierdzi, że takie praktyki powodują powielanie błędów przez pilotów. - Piloci niedokładnie znali technikę pilotażu, możemy to powiedzieć wprost, pilotowali samolot w sposób, którego instrukcja nie przewiduje - uważa.


A za szkolenia i egzaminy odpowiedzialny był... dowódca LW gen Błasik. I jak tu się dziwić, ze piloci nie potrafili obsługiwać wysokościomierza, nie wiedzieli, na jakie parametry zezwala ich licencja?
    • pies_na_czarnych Re: Przyczyna katastrofy smoleńskiej 17.04.11, 13:44
      Ruskie podmienili im pytania. :)
    • niegracz media robią wodę z mózgu 17.04.11, 13:46
      strikemaster napisał:

      >
      > A za szkolenia i egzaminy odpowiedzialny był... dowódca LW gen Błasik. I jak tu
      > się dziwić, ze piloci nie potrafili obsługiwać wysokościomierza, nie wiedzieli
      > , na jakie parametry zezwala ich licencja?
      ..

      teraz media lansuja teze że piloci ..ni potrafili pilotwać

      co prawda
      latali o Afganistanu na Kube
      latali we dnie w nocy
      latem zima
      latali nawet gdy samolot mial lekkie usterki

      ale nie potrafiąc latać nigdzie sie nie rozwalili
      tylko
      w Smoleńsku

      dziwne ?
      no mysle
      • strikemaster Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 16:07
        Nawet na kiju od miotły latali. Tylko dlaczego ktos z załogi przestawił wysokosciomierz i dlaczego kpt. Protasiukowi wydawało się, ze ma prawo zejść na 100 m (wolno mu było na 120, zgodnie z warunkami licencji)?
        • poinsencja Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 16:50
          No właśnie . I na drzwiach od stodoły też umieli latać jak nas zapewniano.
          Teraz nagle nie umieją????
        • niegracz Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 16:58
          strikemaster napisał:

          > Nawet na kiju od miotły latali.
          .
          wierzysz w takie bzdurne bajeczki ?

          dlaczego kpt. Protasiukowi wydawało się, ze ma prawo zejść na 100 m
          > (wolno mu było na 120, zgodnie z warunkami licencji)?
          .
          to nie jest powód katastrofy
          nawet zejście na 90m nie spowodowaloby katastrofy
          • strikemaster Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 17:03
            > to nie jest powód katastrofy
            > nawet zejście na 90m nie spowodowaloby katastrofy

            Ale bylo niedopuszczalne, dlaczego nie wiedzial? No i dlaczego nie umiał obslugiwać wysokościomierza barometrycznego? Te dwa czynniki wspólnie są wlasnie przyczyna katastrofy.
            • contadore Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 19:24
              strikemaster napisał:

              > > to nie jest powód katastrofy
              > > nawet zejście na 90m nie spowodowaloby katastrofy
              >
              > Ale bylo niedopuszczalne, dlaczego nie wiedzial? No i dlaczego nie umiał obslug
              > iwać wysokościomierza barometrycznego? Te dwa czynniki wspólnie są wlasnie przy
              > czyna katastrofy.





              Na tym samolocie można odejść spokojnie z wysokości 20-30m.Prawdopodobnie nawet z mniejszej wysokości.Gdzieś to czytałem,nie pamiętam.
              • absurdello Owszem, można ale: 17.04.11, 23:06
                przy spełnieniu łącznym poniższych warunków:

                - przy sporo mniejszej prędkości pionowej samolotu względem powietrza

                - nad RÓWNYM terenem

                - gdy się ma pełną kontrolę nad sytuacją, tj. albo się widzi teren albo na lotnisku działa ILS (najlepiej najwyższej kategorii)

                oni niestety robili ten manewr:

                - przy zbyt dużej, jak na wysokość rozpoczęcia manewru, prędkości pionowej

                - nad podnoszącym się terenem, który zwiększył prawie dwukrotnie, rzeczywistą prędkość
                ZBLIŻANIA SIĘ DO ZIEMI, podczas gdy wariometr pokazywał tylko prędkość opadania samolotu względem powietrza. Spowodowało, to, że tempo działań załogi nie było dostosowane do rzeczywistego tempa zdarzeń a tylko do tego co im się zdawało wg wskazań przyrządów pokładowych,

                - nie mieli widoczności więc nie mogli zauważyć, że coś się dzieje nie tak, a w szczególności, że teren po zakończeniu się opadającego stoku nie jest w miarę płaski, tylko ostro się podnosi,

                - duże zejście poniżej 100m wynikło z w/w niedostosowania tempa czynności do rzeczywistej prędkości zbliżania się samolotu do ziemi (co widział TAWS na podstawie wskazań RW), która była sumą prędkości opadania samolotu i podnoszenia się terenu pod samolotem.

                Wnosząc z tonu głosów w końcówce lotu, to oni zupełnie nie zakładali możliwości przytarcia o teren (drzewa) lub możliwości zderzenia się z przeciwległym zboczem jaru, z czego można wnosić, że o nim nie wiedzieli. W rozmowach jest, że na przed lotniskiem jest OBNIŻENIE terenu ale nie pada nic o tym, że zaraz potem teren się PODNOSI w stronę lotniska i to bardzo mocno (56m a opadał tylko ok. 30m) jak na wysokość lotu.

                Można by założyć, że, w swojej świadomości, piloci wykonywali cały manewr nad równym terenem choć w rzeczywistości tak nie było.

                Niewyłączenie stabilizacji w autopilocie doprowadziło do konfliktu celów: pilot chciał wyrównać a autopilot zinterpretował to (zgodnie z ideą stabilizacji nachylenia samolotu) jako chwilową korektę toru i po chwili, ponieważ pilot nie poruszał dalej wychyloną kolumną sterową, przeszedł do stabilizacji "skorygowanego" toru, co się wiąże z wyprostowaniem wychylonego steru i zaprzestaniem zmiany kąta natarcia skrzydła = wstrzymanie hamowania w pionie.

                Nim się pilot (najprawdopodobniej dowódca ostrzeżony komunikatem "Kontrola wysokości, horyzont" ) zorientował (ok. 4 sekund) stracili 60m odległości od gruntu. Do tego doszło jeszcze 20m stracone na mówienie "W normie" i "Odchodzimy".

                Piloci nie zdawali sobie sprawy, że w rzeczywistości, na skutek podnoszenia się terenu, zbliżają się do ziemi ok. 12-15m/s, a nie 7-8m/s co im pokazywał wariometr.

                Prędkość opadania wskazówki RW nie jest parametrem mierzalnym dla człowieka, do tego zajętego jeszcze innymi czynnościami.

                Przypuszczam, że gdyby nie komunikat KSL-a, to samolot wbił by się w zbocze niedaleko za bliższą stacją naprowadzania, a tak to jeszcze zdążył przejść na wznoszenie ale był za nisko przez co zaczął kosić drzewa i niestety pusta w środku, zrobiona z dość cienkiej blachy aluminiowej konstrukcja skrzydła przegrała w zderzeniu z litym pniem brzozy.
                Tam gdzie brzoza trafiła w skrzydło jest pusta przestrzeń zbiornika skrzydłowego nr 3, więc po prostu nastąpiło zgniecenie i rozerwanie blach poszycia i urwanie kawałka skrzydła z lotką, klapą zewnętrzną oraz klapami skrzelowymi (2 sekcje na przedniej krawędzi skrzydła).

                Spowodowało to bardzo duży ubytek siły aerodynamicznej działającej na lewe skrzydło przy niezmienionej sile działającej na prawe co spowodowało, że samolot zaczął się obracać przeciwnie do wskazówek zegara, a piloci nie mieli jak przeciwdziałać temu obrotowi (brak powierzchni sterujacych na prawym skrzydle, które mogły by zrównoważyć ubytek sił działających na skrzydło lewe).

                Dodatkowy czynnik przyspieszający obrót, to

                - gwałtowna zmiana rozkładu masy samolotu (utrata części skrzydła i paliwa ze zbiornika nr 3, ok 2-2.5 tony) -> przesunięcie środka ciężkości i skokowa zmiana momentu bezwładności w osi podłużnej.

                - przemieszczanie się mas paliwa w pozostałych zbiornikach skrzydłowych (w skrzydle, które jest na górze środek masy paliwa przybliża się do osi obrotu,

                - przemieszczanie się pasażerów prawie wyrywanych z foteli w lewo - oni ważyli w sumie ok. 8 ton i powinni być rozłożeni równomiernie po połowie ,względem osi podłużnej)

                powyższe zmniejszało moment bezwładności w osi podłużnej samolotu. Moment bezwładności jest sumą momentów od poszczególnych mas pomnożonych przez kwadrat odległości danej masy składowej od osi obrotu. Jeżeli dana masa przybliży się dwukrotnie do osi obrotu, to moment bezwładności (składowa całkowitego momentu, od tej masy) zmaleje czterokrotnie.

                Przy stałym momencie siły M, działającym na skrzydło (niezrównoważona siła obu połówek skrzydła) przyspieszenie kątowe:

                ε=M/I

                Jeżeli I maleje (na skutek zmian rozkładu mas) to ε rośnie i samolot obraca się co raz szybciej
                co praktycznie uniemożliwiało jakiekolwiek świadome sterowanie samolotem. Do tego moment bezwładności zmienia się z kątem obrotu więc i sam obrót nie jest jednostajny.

                Nawet gdyby przy uszkodzeniu skrzydła samolot był trochę wyżej, to też nie było szans na wyprowadzenie go, po prostu rozbił by się trochę bliżej lotniska (być może ktoś by przeżył gdyby samolot jakimś cudem w momencie dotknięcia ziemi był kołami do dołu albo chociaż bokiem).

                Przy tym rodzaju uszkodzenia skrzydła i powierzchni sterowych oni nie mieli po prostu szans , a jeszcze kolejne zaczepienia o drzewa dalej dewastowały lewe skrzydło, a potem jeszcze część ogonową usterzenia, co widać w opisie rozmieszczenia szczątków (od 856m w stronę lotniska).
          • mietowe_loczki Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 19:24
            Ale schodzenie z prędkością ponad 9 metrów na sekundę zamiast przepisowych 3,5 już ewentualnie tak.
            • niegracz Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 19:56
              mietowe_loczki napisała:

              > Ale schodzenie z prędkością ponad 9 metrów na sekundę zamiast przepisowych 3,5
              > już ewentualnie tak.
              .
              tu zgoda

              badanie katastrofy winno wyjasnic przyczyne
              - ale wtedy za jeden z glównych powodów katastrofy nalezy uznac to że nie lecieli wg sciezki schodzenia a za wspołwinnych uznać kontrolerów lotu
              którzy podawali nieprawdziwą informację:
              na ścieżce na kursie
              gdy samolot był prawie 100 m ponad sciezka
              na 6 km przed pasem
              w tym momencie winni nakazac odejśce
              poniewaz podchodzenie we mgle nie pościeżce jest bardzo ryzykowne
              a sam fakt nie trzymania się ściezki przez samolot może swiadczyc o błedach załogi
              l;ub błędnych wskazaniach przyrządów nawigacyjnych
      • pies_na_czarnych Re: media robią wodę z mózgu 17.04.11, 18:05
        > ale nie potrafiąc latać nigdzie sie nie rozwalili
        > tylko
        > w Smoleńsku
        >
        > dziwne ?
        > no mysle


        Przyszla kryska na Matyska.
    • jola.iza1 Re: Bóg tak chciał n/t 17.04.11, 16:16
      Ktoś się nie zgadza?
      • strikemaster Re: Bóg tak chciał n/t 17.04.11, 17:03
        Ja, bo wykazałem już kiedys nieistnienie Boga.
        • jola.iza1 Re: Bóg tak chciał n/t 17.04.11, 17:35
          A co ma wykazanie nieistnienia , do chcenia Boga.
          Ty wykazałeś, a on chciał, zupełnie jak wtedy, gdy wykipi mleko:)
          -
          ??
          www.poomoc.pl/
          • strikemaster Re: Bóg tak chciał n/t 17.04.11, 17:51
            Co może chcieć ktoś, kogo nie ma? :)
      • contadore Re: Bóg tak chciał n/t 17.04.11, 19:25
        jola.iza1 napisała:

        > Ktoś się nie zgadza?


        Ja się nie zgadzam.
        >
    • l_zaraza_l Re: Przyczyna katastrofy smoleńskiej 17.04.11, 16:25
      strikemaster napisał:

      > A za szkolenia i egzaminy odpowiedzialny był... dowódca LW gen Błasik. I jak tu
      > się dziwić, ze piloci nie potrafili obsługiwać wysokościomierza, nie wiedzieli
      > , na jakie parametry zezwala ich licencja?

      I nie ma się też co dziwić, że mając tego świadomość, musiał lufkę dla kurażu przed wylotem.
      • elementantypisowski-2 Re: Przyczyna katastrofy smoleńskiej 17.04.11, 19:15
        czwarta gwiazdka na widelcu
    • porannakawa01 Re: Przyczyna katastrofy smoleńskiej 17.04.11, 19:27
      Były dwie główne.
      Po śmierci Lecha Kaczyńskiego pozostała już tylko jedna główna przyczyna katastrofy.
      Jarosław Kaczyński.
Pełna wersja