Ciekawe czy to również można...

27.05.11, 18:11
... wytłumaczyć teorią zamachu?

W szczególności chciałabym wiedzieć jak bardzo w tym przypadku było prawdopodobne użycie bomby termo-owulacyjno-zuzkowej, czy jakiejś tam innej.
    • absurdello Zawsze można udowodnić przez podobieństwo 27.05.11, 22:16
      rurek Pitota do zama ...małych członków męskich ;)))

      Swoją drogą, to samolotach jest nie wszystko przemyślane do końca. W airbusie pojawiły się dwie prędkości i piloci nie mieli jak lub nie znali metody by rozróżnić, która pokazywana prędkość jest właściwa (swoją drogą niedawno chyba na National Geografic był pokazany podobny wypadek gdzie pilot doprowadził samolot do przeciągnięcia, bo przyrządy pokazywały różne wielkości i on wybrał nie tę. Okazało się, że rurka Pitota dla jego wskaźnika i autopilota była zatkana, a właściwą wartość pokazywał prędkościomierz 2 pilota.)

      W przypadku naszego samolotu wyszedł problem, że dwa typy wysokościomierzy pokazywały różne wartości i piloci wybrali niewłaściwy uznając, że miernik radarowy będzie dokładniejszy (prawdopodobnie). A ten radarowy był zakłócany przez wahania wysokości terenu, do tego nikt nie wpadł na pomysł by zrobić jakiś układ, który by ostrzegał pilotów, że w danym momencie RW kłamie.
      • madameblanka Re: Zawsze można udowodnić przez podobieństwo 27.05.11, 22:29

        w airbusie nie ma prawdopodobnie kontrolki kąta natarcia a tupolewie jest, a wszystko przez ten kąt!!! bo stracili 10km wyskości w 4 minuty czyli opadali z prędkością 40m/s???
        druga sprawa w awarię/oblodzenie rurek pitota nie wierzę bo prawdopodobnie wysokościomierze działały do końca prawidłowo...rozumiem zawiodły prędkościomierze, wariometr (wątpię) ale sztuczny horyzont??

        być może było oblodzenie czujników no i błędne wskazania prędkości, wyłączyli AP, zapomnieli o sterowaniu ciągiem, samolot szybko zwolnił, przeciągnęli na dużej wysokości. that's all. Z oblodzonymi czujnikami mozna sobie poradzić, niestety zdarzyło się za dużo jak na jednego pilota..bo przyczyna na pewno nie była tylko jedna usterka a cały łańcuch działań...



      • state.of.independence A ja się obawiam 27.05.11, 22:33
        że nasi piloci wcale nie przez przypadek wybrali niewłaściwy wysokościomierz. Moim zdaniem szczura robili jak nic i chcieli zejść na pas po profilu terenu, tylko im teren wyciął numer i wzniósł się zbyt stromo.

        Pamiętam, że argumentowałeś kiedyś, że Twoim zdaniem było to nieudane odejście w wykonaniu II pilota, ale... Ale ma to moim zdaniem jeden słaby punkt: powinni byli odejść na 100 metrach nad poziomem lotniska, czyli ciśnieniowych. Podstawa chmur wynosiła jakieś 50 metrów, może nawet mniej. Nie było żadnego sensu schodzić do 80 metrów, na której to wysokości i tak by nic nie zobaczyli.

        No ale miało być o sprawach poważnych, a nie o pierdołach. Tak się zastanawiam teraz, czy Ruskie mogły ostrzelać te rurki Pitota we Francuskim samolocie bryłkami helu. A jeśli nie oni to kto? I czy to wszystko ma coś wspólnego z tak zwanym Trójkątem Bermudzkim i katastrofą UFO w Roswell? Mam dzisiaj nastrój pod psem, więc myślałam, że ktoś wyskoczy z jakąś teorią spiskową i mnie rozbawi.
    • you-know-who tak, sa podobienstwa 28.05.11, 09:04
      nie byli szkoleni na podobne okolicznosci.

      pogubili sie, nie uzyli podstawowych wskaznikow, ktore dzialaly.

      ciekawe i wazne zdanie: "załodze nie udało się wypełnić podstawowych procedur, mających na celu utrzymanie lub zwiększenie ciągu silników", gdyż zajęci byli rozwiązywaniem problemów i czekali aż prędkościomierze i inne związane z nimi urządzenia powrócą do normy ". to tak jak nasi piloci czekali, az problem mgly sam sie rozwiaze (wyloni sie teren).

      nie wiem jak ten airbus sie slucha sterow i zapewne nie mam racji. mysle jednak, ze spieprzyli wyjscie z przeciagniecia. stall to nie jest krytyczna sprawa, wyrok smierci. dla mnie to wrecz non-event, dla nich to powinno byc srednio stresujace
      zajecie wyciagniecie samolotu z przeciagniecia i wyrownanie lotu. na boga, lecieli na 10.8 km i mogli sobie pozwolic zarowno na olbrzymia utrate wysokosci, jak i niezbyt gwaltowne wyciaganie samolotu z nurkowania. pamietajmy, ze przekroczenie dopiero ok. 1.3 - 1.4 VNE powoduje utrate kawalkow powierzchni nosnych..
      czyzby turbulencja byla az tak duza ze nie potrafili kontrolowac lotu?


      • 4catt1 Re: tak, sa podobienstwa 28.05.11, 10:20
        ty lepiej napisz co z ogonem i dlaczego ukradli kokpit!
        • state.of.independence Kto ma problem z ogonem? 28.05.11, 18:13
          Słyszałam kiedyś taką przyśpiewkę na weselu:
          daję ci ja daję kawałek pietruszki,
          jak ci stać nie będzie - wsadź jej między nóżki
          :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja